Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Od czasu wzejścia słońca, czas w Śródziemiu zaczął biegnąć szybciej, a wszystkie rzeczy zmieniały się i starzały w niezwykle przyśpieszonym tempie." , Silmarillion


Temat: Tolkien 2005 w Birmingham (Strona 3 z 7)

Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Spotkania na żywo, konwenty, konferencje Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Adiemus
One Ring - One TolkFolk :)


Dołączył(a): 27 Kwi 2002
Wpisy: 1992
Skąd: Krakuff


Wysłany: 18-08-2005 16:38    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Nifrodel, M.L. - chwała wam, chylę czoła, dzięki chwała wam, chylę czoła, dzięki chwała wam, chylę czoła, dzięki chwała wam, chylę czoła, dzięki chwała wam, chylę czoła, dzięki chwała wam, chylę czoła, dzięki za relacje (dotychczasowe, bo mam nadzieję, że w temacie jeszcze przybędzie Język ) i zdjęcia to takie wspaniale że nie moge powstrzymac ślinienia na klawiaturę (pośliniłem się oglądając, tylko czemu Was na nich niet? Jestem rozwalony ) liczę, że to nie koniec załączników robienie pieknych oczek
Macie w garści jakieś materiały (np. stenogramy prelekcji)? Proooszę prooooooszę Proooszę prooooooszę Proooszę prooooooszę

_________________
Nadrektor Ridcully stuknął pięścią w bok aparatu, aż omniskop się zakołysał.
– Ciągle nie działa, panie Stibbons! – ryknął. – Znowu mamy to wielkie ogniste oko! Jestem rozwalony
Going Postal
Powrót do góry
 
 
Melinir
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 16 Mar 2003
Wpisy: 209
Skąd: Mar Vanwa Tyaliéva


Wysłany: 18-08-2005 18:01    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

M.L napisał:

Cytat:
Mam nadzieję, że moze Melinir (wybacz, ze tak wywołuje cie do tablicy ) napisze przynajmniej o niektórych z nich, i o uroczystym zakończeniu konwentu, jako, że ona i TAO, pozostali w Birmingham najdłużej z nas wszystkich


A już miałam nadzieję, że mnie nikt nie zauważy w ostatniej ławce... Super śmiech (jak wiadomo, tam z reguły zawsze robi się ciekawe rzeczy: a to rysuje na nudnych wykładach, komentuje różne rzeczy, prowadzi korespondencje z psiapsiółką... Oczko ) Nie byliśmy na ostatnich prelekcjach, jako że uchetaliśmy się strraszliwie przy pakowaniu moich obrazów olejnych. I to mimo tego, że Mike Johnson (ten od ArtShow) był tak kochany, iż dał nam nożyczki oraz duużo szerokiej taśmy klejącej. Pudło miało duże wymiary i było ciężkie i niewygodne. Pakowanie oraz zanoszenie tego do hotelu (bo masochistycznie stwierdziliśmy, iż pogoda za ładna, żeby jeździć taksówkami) zajęło nam trzy godziny. Tak, ze po powrocie na teren Ashton Universitety, mieliśmy siłę już tylko na kupienie kolacji (angielskie trójkątne kanapeczki z różnymi wkładami są rewelacyjne – przynajmniej w sklepiku koło Uniwerku) i wypicie cydru. Po drodze złapała nas jeszcze Greczynka – prelegentka z tego znakomitego wykładu o Tolkienie i wątkach klasycznych, pomachaliśmy sobie z Mike`em i pocwałowaliśmy na zakończenie, do którego ustawiła się kolejka – może nie taka jak do Alana Lee, ale podobna (sala też ta sama). Było bardzo sympatyczne, pani wymieniała wszystkie stowarzyszenia współorganizujące – z naszego, niestety, mogło się podnieść tylko pięć łapek (tzn. moja, Tadeusza, Agnieszki Sylwanowicz, Kasiopei i Nasturcji), bo pozostałe pięć już było, bądź właśnie zmierzało do kraju. Znów wywołano organizatorów i gości (tych, którzy zostali) – tym ostatnim w podzięce wręczono kubeczki konwentowe. Potem były ostatnie rozmowy i możliwe, że coś jeszcze, ale myśmy się urwali do włoskiej knajpy, w której wieczerzaliśmy z Mumakilem po przyjeździe i pannini, grilowanym kurczakiem oraz ostatnim toatem (cydrowym, rzecz jasna) pożegnaliśmy Birmingham. We wtorek bladym świtem ruszyliśmy taksówką (o dziwo, normalnym samochodem, nie tym uroczym zabytkowym wozikiem, jakie tam jeżdżą w roli taksówek) na dworzec i pociągiem do Londynu. A potem, wieczorem, British Airways, już do Polski.
Powrót do góry
 
 
Melinir
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 16 Mar 2003
Wpisy: 209
Skąd: Mar Vanwa Tyaliéva


Wysłany: 18-08-2005 18:08    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Wkradły się chochliki i paskudzą. Oczywiście ma być Aston University.
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5810
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 19-08-2005 10:09    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

To na koniec przyszła kolej na opisanie naszej działalności na konwencie i jej skutków. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
Jak wiecie postanowiliśmy opublikować, właśnie z myślą o Birmingham specjalny, anglojęzyczny numer "Aiglosa" i jak wiecie udało nam się. Choć, między nami mówiąc, wiele czasu minie nim ktoś mnie znowu namówi na wydawanie specjalnego, anglojęzycznego numeru.
Ale jak już wydaliśmy to i zawieźliśmy na miejsce (w sumie nieco ponad 120 sztuk).
Po długich wahaniach (związanych przede wszystkim z kosztami) zdecydowaliśmy się na wykupienie stolika w Dealers Room. I nie żałujemy tego. Dostaliśmy od organizatorów dobre miejsce, przy samym wejściu do pokoju i rozłozylismy swoje "skarby" a nie były to wyłącznie "Aiglosy", ale także printy Kasiopei. Nasze stoisko w porownaniu do innych było skromne, ale różniło się też czymś innym, było jedynym poza Tolkien Society, stoiskiem klubowym. Reszta były to stoiska antykwariatów i innych profesonalnnych sprzedawcow książek i gadgetów.

Kiedy je otwieraliśmy, mieliśmy sporo watpliwości, czy jest sens, czy zwroci nam się chociażby koszt stolika. Czy to co wyprodukowaliśmy i co wyłozyliśmy przyciągnie uwagę kogokolwiek. Zupełnie nie wiedzieliśmy czego się spodziewać.
Ku naszemu, jakże milemu, zaskoczeniu zainteresowanie naszym stolikiem było spore, w dużej mierze, dzięki pracom Kasiopei, ktore przyciągały uwagę wiekszości odwiedzających Dealers Room.
Nie mała zasługa w tym względzie Art Show, gdzie prace naszych graficzek: Kasiopei i Melinir, a także Isiliona przyciągały bardzo dużą uwagę. (Osobiście żałuję, że nie mieliśmy printow innych polskich grafików, bo porównując z większością tego co wystawiono w Art Show, nasi artyści prezentują en masse o wiele wyższy poziom od przeciętnej światowej)
Mnóstwo osób, które odwiedzały wystawę, było mile zaskoczonych tym, że przynajmniej częśc z wystawionych prac moze kupić na miejscu. Prace Kasiopei rozchodziły się jak ciepłe bułeczki. Wystarczy powiedzieć, że w niedzielę w osiem minut sprzedała jedenaście printow. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
"Aiglos" także cieszył się sporym zainteresowaniem tak innych klubów, jak i postronnych czytelników. Znalazł sie nawet jeden osobnik, który postanowił kupić jeden egzemplarz polskiego wydania ("Aiglos" nr 3), troche to mnie zdziwiło, ale tylko do czasu, gdy ten sam osobnik, podczas czytania rymów pierścienia, przeczytał je po: gocku, irlandzku, walijsku i staroislandzku. Jestem rozwalony
W sumie przez wszystkie dni sprzedaliśmy 86 egz. numeru anglojęzycznego, zbierajac przy tym pozytywne opinie (w tym od Verlyn Flieger), ciekawe, czy równie pozytywne będa po dogłębnej lekturze tego numeru. Mam nadzieję, że tak.
Kilku osobom, takim jak właśnie Flieger, czy Garth i Shippey, oraz Priscilla Tolkien sprezentowaliśmy nasz półrocznik, a teraz cali w nerwach czekamy na ich opinie. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
Przy stoliku odbyliśmy wiele miłych rozmów i mieliśmy wiele miłych spotkań, nawiązaliśmy też wiele kontaktów.
Do najmilszych momentow niewątpliwie nalezał ten gdy nawiedził nas Alan Lee i po dłuższych oględzinach zakupił jedną z prac Kasiopei wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
Właśnie tą:
http://www.tolkien.com.pl/kasiopea/strony/and%20the%20brothers%20espied %20them-min.htm
W ostatecznym rozrachunku my pozbyliśmy się ponad 90 sztuk Aiglosa, a Kasiopea sprzedała praktycznie wszystkie swoje printy. Melinir zaś sprzedała jeden ze swoichy pięknych obrazów.

Chyba moge powiedziec to na głos, że suma sumarum, był to dla nas wyjazd zakończony sporym sukcesem. I tym przyjemniejszy był nasz pobyt Birmingham.

I to już chyba koniec mojej relacji. Więcej niech dopisza inni uczestnicy konwentu.

Na koniec chciałbym podziękować, wszystkim tym, z ktorymi byłem w Birmingham. To dzięki wam spędziłem tam przeurocze chwile. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Mellorn
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 07 Paź 2004
Wpisy: 590



Wysłany: 19-08-2005 10:50    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Cytat:
Kilku osobom, takim jak właśnie Flieger, czy Garth i Shippey, oraz Priscilla Tolkien sprezentowaliśmy nasz półrocznik, a teraz cali w nerwach czekamy na ich opinie.



Mam nadzieje, że gdy opinie już nadejdą umieścicie je na forum Język

Nie pozostaje mi nic innego jak pogratulować Wam sprzedaży Aiglosów i dzieł Kasiopei i podziękować chwała wam, chylę czoła, dzięki za relację. Oczywiście czekam na więcej Elfik (w tym fotki). Może i ja kiedyś wybiorę się na taki konwent...

_________________
''Najpiękniejszą rzeczą są zagadki - albowiem to one są źródłem nauki.'

-Albert Einstein
Powrót do góry
 
 
Nifrodel
Alsílatiel / Administrator


Dołączył(a): 08 Lis 2001
Wpisy: 2725
Skąd: Ossiriand
Nieobecny(a): panta rhei...

Wysłany: 19-08-2005 12:52    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

No to teraz czas na moją relację Elfik

Czwartek w Birmingham

Do Birmingham dotarliśmy około 11.00, po niemałych poszukiwaniach, bowiem okazało się, ze mapka, która Sarnondowi sprzedali, jest co nieco nieaktualna i droga, przy której znajdował się hotel, już nie istnieje Jestem rozwalony, mieści się tam zaś ładny pasek zieleni wieeeeeeeeeelgachny uśmiech. Na miejscu pocztą palantirową dowiedzieliśmy się, że Memelek, Kasiopea, Nasturcja, Sarnod i Nellelórë już wybyli na uniwersytet. Nie pozostało nic innego jak zostawić rzeczy w hotelu i podążyć za nimi. Hotel miał zakodowane wejście z zewnątrz i do pokoi, na szczeście dobry Sarna wysłał nam swoje kody Pserwa dzięki czemu zrzuciliśmy cieżkie, wypełnone Aiglosami i jedzeniem oraz przydatnymi drobiazgami jak: przejściówka do kontaktu czy ładowarki wszelkie Z przymrużeniem oka oraz mniej przydatnymi jak: rozgałęźnik- (nie używany bowiem był niekompatybilny z przejściówką wszystko mi się pomieszało ) a także małe turystyczne żelazko (nieużywane bo słabo grzało Jestem rozwalony ). No więc zrzuciliśmy te plecaki w hotelu i po któtkiej naradzie, jak najkrócej dojść do Aston Uniwersity, wyruszyliśmy w drogę. Okazało się, że najlepsze skróty prowadzą wzdłuż jednej z głównych dróg.

Birmingham w porównaniu z Oksfordem stanowiło niezmiernie wymowny kontrast. Było...jakby tu rzec- brzydkie, brzydsze, superbrzydkie?? Z przymrużeniem oka o, już wiem! wieeeeeeeeeelgachny uśmiech Arcybrzydkie Pserwa Przez cały czas czułam się tak, jakbym wędrowała między halami magazynowymi, poprzecinanymi ruderami, stacjami benzynowymi, rondami, oraz domkami ze szczelnie zasłoniętymi oknami. W promieniu kilku kilomertów nie uświadczysz niczego na kształt sklepu spożywczego Załamany dopiero po dojściu do centrum i w pobliżu uniwersytetu można było znaleźć jakieś punkty spożywcze.

Zatem po półgodzinnej wędrówce dotarliśmy do Aston Uniwersity. Uniwersytet składa się z kilku budynków, głównie są to wysokie wieżowce, 8 piętrowe, choć hole i sale wykładowe były tak obszerne i wysokie, że same bydynki rozmiarami dorównywały 20 piętrowym blokom mieszkalnym w Polsce. Konwent znajdował się w budynku głównym, na szczęście dość charakterystycznym, ponieważ oznaczonym ogromnym zegarem.


Kolejną rzeczą, która mnie zaskoczyła, był, jak to już wspomniał Memelek, kompletny brak plakatów, oznaczeń, strzałek itp. na temat konwentu i kierujących do sal wewnątrz. Niestety organizacja konwentu była dość amatorska. Ale o zastrzeżeniach póżniej Śmiech

Dotarliśmy do budynku, który okazał się być chyba 8 piętrowcem z licznymi windami, które nosiły nieświadomych konwentowiczów w rozliczne (na ogół nieużywane lub remontowane) skrzydła budynku. Tylko dwie nadawały się do użytku, z pozostałych trzeba się było nieźle nachodzić, by dotrzeć do głównych holi. Niektórzy mieli na początku wielkie problemy z zrozumieniem schematu budynku i dotarciem na porozrzucane po różnych piętrach sale. Byłam bardzo z siebie dumna Z przymrużeniem oka że szybko złapałam gdzie co się może znajdować, do momentu, gdy w piątek, spóźnona na kolejny wykład mieszczący się na parterze, postanowiłam wsiąść na 6 piętrze, w lewym skrzydle budynku i zjechać szybko na dół. Nic nowego Okazało się, ze parter, pierwsze piętro, drugie piętro i trzecie piętro jest kompletnie odcięte. Wszystkie wyjścia ewakuacyjne pozamykane, puste korytarze, puste sale i tylko echo moich kroków. Wędrując zaczełam się rozglądać, czy zza wegła Z przymrużeniem oka nie wyskoczy na mnie jakiś obcy Język Po sprawdzeniu wszystkich drzwi ewakuacyjnych, zaczełam szukać windy z powrotem. Znalazłam wprawdzie windę, ale inną, która wyrzuciła mnie w kolejnych pustych korytarzach. nie mam zielonego pojęcia, naprawdę nie wiem, mnie się nie pytaj kompletny szok! zemdlałem z wrażenia Zaczęłam się martwić, ze będę już tak błądzić do końca konwentu i może ktoś za kilka miesięcy znajdzie mego małego trupka Z przymrużeniem oka wieeeeeeeeeelgachny uśmiech ale na szczęscie poszłam po rozum do głowy, wróciłam na parter, odszukałam windę, która przyjechałam, wróciłam na piętro szóste i w ten sposób- przepadł mi cały półgodzinny wykład Skrzywienie
Szkoda, ze organizatorzy nie zadbali o oznaczenie wind, których lepiej nie używać, bo pewnie nie byłam jedyną taką błądzącą.Uśmiech

Przywitała nas grupa wolontariuszy z rejestracji, obdarowując programem, identyfikatorami i przeróżnymi ulotkami. Popędziliśmy do kafei na 6 piętrze, gdzie znajdowała się reszta ekipy. Rzecz jasna plakietki Dealer w indentyfikatorze, natychmiast stały się przedmiotem żartów wszelakich Super śmiech Mieliśmy w planach z Nelle i Sarnondem wycieczkę do zamku Warwick, ale Kasiopea uświadomiła nas, że sam wstęp kosztuje 25 funtów, czyli coś około 150 złociszy, Ratujcie bo go pobiję co nas, jak można przypuszczać- skutecznie zniechęciło Nic nowego
Dowiedzieliśmy się, że Dealer's Room otwierany jest o 16,00 więc padła propozycja wynajęcia taksówki i pojechania do hotelu po cześć Aiglosów. Przejechaliśmy się zatem śmiesznym samochodzikiem z sześcoma miejscami w kabinie dla gości - można było wręcz wyciągnąć nogi Super śmiech i wróciliśmy na konwent. Stolik rzeczywiście okazał się być dobrze ulokowany, przy samych drzwiach, mieliśmy tez szczęście, jako ekipa Dealerów Jestem rozwalony pooglądać sobie i wyczaić zdobycze tolkienowskie, na długo przed tym, zanim wpuszczono do pokoju resztę świata. Śmiech/ Skorzystaliśmy z okazji i pozbyliśmy się części zawartości naszych sakiewek, i od razu zrobiło się lżej- na duszy Co złego to nie ja ;D rzecz jasna, bo książki swoje ważą Elfik Potem poczuliśmy burczenie w naszych żołądkach i przeszliśmy się z Nelle i Sarnondem do centrum Birmingham w poszukiwaniu jakiejś jadłodajni Język Centrum wyglądało trochę ładniej, jeśli ktoś lubi budowle ze szkła i betonu połączone z zabytkowymi z czerwonej cegły. Dominowało jednak szkło. Ponieważ ceny w pizzeriach nie zachęcały, postanowiliśmy poszukać Pizza Hut, która jak wiadomo, przynajmniej miewa promocje Super śmiech I na szczęscie na taką się załapaliśmy. Potem musieliśmy wrócić do hotelu i się zarejestrować. Pani z obsługi mówiła ze strasznym, francuskim akcentem i nie działały jej nasze numery rezerwacji, skutkiem czego, zanim doszła dlaczego, byliśmy już spóźnieni na Opening Ceremony.Sala na nieszczeście była mała wiec wszyscy sie nie zmieścili, zaproszonych gości oraz gościa specjalnego - Priscille Tolkien dojrzałam z bardzo daleka, ale pocieszyłam się, że będzie miała swój panel w piątek, na który gorąco postanowiłam się udać. Język
Potem odbyło się przedstawienie Farmer Gil and Ham czyli Rudy Dżil i jego pies, całkiem udane i ciekawie zagrane. Evermind zapałała afektem Z przymrużeniem oka do pana, grającego mnicha, który wyrażał się wytworną angielszczyzną i miał niemalże szekspirowską postawę Pserwa Po przedstawieniu pospieszyliśmy na wykład Verlyn Flieger "On Fairy Stories": the Hinge between The Hobbit and The Lord of the Rings", gdzie prosesor Flieger zwierzyła się publiczności, że Hobbita nie lubi,z przyczyn zbytniego skierowania opowieści do dzieci i wtrętów narratorskich, a na pytanie z sali, czy lubi Harrego Pottera, bezwstydnie przyznała się, że tak, of course Super śmiech Największym minusem wykładu był brak klimatyzacji w sali, gdzie ludzie z najwyższyżej położonych krzeseł (czyli m.inn my) dusiliśmy się z braku powietrza głową w mur Załamany
W sumie teraz żałuję, ze zrobiliśmy tak mało zdjęć, ale tyle się działo, że po prostu zupełnie zapominało się o wyciągnięciu aparatu. Niebieski ze smutku

Po wykładzie, i z niemałymi kłopotami zebrania całej ekipy w jedną całość, zaczął się kolejny półgodzinny spacer do hotelu, gdzie czekały nasze zapasy jedzenia, które zgromadziliśmy w pokoju Memela i Sarnonda. Wspólne gotowanie zupek, dzielenie się kabanosami, macą Nasturcji, słodką chwilą Kasiopei Śmiech, herbatą i śmiej żelkami i kto co miał, nastroiło wszystkich błogo i spanowo, więc powędrowaliśmy tak gdzieś koło 2 w nocy do łóżek pełni ciekawości, co też przyniesie nowy dzień Język

Ps. Na zdjęciu ekipa Aiglosa: od lewej:
TAO, Sarnond, elfy, Evermind, Nasturcja, zasłonona Melinir, Memelek, Nellelórë. Na dole: Nifrodel i Kasiopea.

_________________
Gwiazdy były dalekie...
Niebo się otwarło
jak gdyby dłoń nieśmiała,
blask się do niej garnął...

~~~~~~~~
Almanach Tolkienowski Aiglos
Eldalairië
Powrót do góry
 
 
Adiemus
One Ring - One TolkFolk :)


Dołączył(a): 27 Kwi 2002
Wpisy: 1992
Skąd: Krakuff


Wysłany: 19-08-2005 13:25    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Siuperr! Jestem za Spox
Raz jeszcze gratuluję sukcesu tolkienologistycznego Jestem rozwalony
Tylko czemu, Nif, piszesz wszędzie "Farmer Gil and Ham" (czyli: Farmer Dżil i Szynka Jestem rozwalony Jestem rozwalony ), kiedy w oryginale jest "Giles of Ham"? Tak zatytułowali na konwencie? Język

_________________
Nadrektor Ridcully stuknął pięścią w bok aparatu, aż omniskop się zakołysał.
– Ciągle nie działa, panie Stibbons! – ryknął. – Znowu mamy to wielkie ogniste oko! Jestem rozwalony
Going Postal
Powrót do góry
 
 
Nifrodel
Alsílatiel / Administrator


Dołączył(a): 08 Lis 2001
Wpisy: 2725
Skąd: Ossiriand
Nieobecny(a): panta rhei...

Wysłany: 19-08-2005 13:28    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Adiemus napisał(a) (zobacz wpis):

Tylko czemu, Nif, piszesz wszędzie "Farmer Gil and Ham" (czyli: Farmer Dżil i Szynka Jestem rozwalony Jestem rozwalony ), kiedy w oryginale jest "Giles of Ham"? Tak zatytułowali na konwencie? Język


Ach sorki, to wszystko przez tio, że z pamięci i w pośpiechu pisałam Elfik wszystko mi się pomieszało (dziwni Ci Angole po lewej stronie jeżdża i mają do szynek sentymenty Z przymrużeniem oka wieeeeeeeeeelgachny uśmiech) rzecz jasna tytuł jest taki, jak podaje Adi Uśmiech Jestem za Giles of Ham

_________________
Gwiazdy były dalekie...
Niebo się otwarło
jak gdyby dłoń nieśmiała,
blask się do niej garnął...

~~~~~~~~
Almanach Tolkienowski Aiglos
Eldalairië
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Spotkania na żywo, konwenty, konferencje Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna

Temat: Tolkien 2005 w Birmingham (Strona 3 z 7)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.