"Nawet działając z dobrego serca czasem łatwo zadać cios bardziej bolesny niż cios wroga." Hurin, Silmarillion
| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
M.L. Uprzedzony, ujadający krzykacz.

Dołączył(a): 27 Cze 2002 Wpisy: 3232 Skąd: Mafiogród
|
 Wysłany: 14-05-2005 14:33 Temat wpisu: Tolkien 2005 w Birmingham |
|
|
Blisko coraz bliżej jest wielki konwent tolkienistyczny w Birmingham, w 50 rocznicę wydania Władcy Pierścieni. To już 11-15 sierpień. Niby jeszcze ponad dwa miesiące, ale też tylko dwa miesiące. Czy ktoś z was sie wybiera? To wielka okazja spotkania wielkich sław tolkienistyki światowej, zakupienia publikacji, które inaczej mogą być trudno dostępne. Spotkania wielu "wariatow" z całego świata. Według bynajmniej nie najnowszych informacji, swój udział zadeklarowało już poand 353 osoby, w tym 17 z Polski.
Sporód znanych osob zapowiedzieli swoj udział: Rhona Beare, Patrick Curry, Colin Duriez, Anke Eissman, Verlyn Flieger, Christopher Garbowski, i wielu wielu innych.
Więcej informacji na stronie: www.tolkiensociety.org/2005 _________________ On przyniesie narodom Prawo. Nie będzie wołał ni podnosił głosu, nie da słyszeć krzyku swego na dworze. Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zgasi [ledwo] tlejącego się knotka (Iz 42, 1-3). |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mellorn Weteran Bitwy Pięciu Armii

Dołączył(a): 07 Paź 2004 Wpisy: 586
|
 Wysłany: 16-05-2005 16:36 Temat wpisu: |
|
|
M.L. dzięki wielkie za informacje . ALe niestety chyba w tym roku nie pojade będe bardzo zajęty, będe miał akurat w tych dniach bardzo ważne spotkanie z prezydentem USA, no a potem jeszcze jade na Hawaje więc niestety nie mam wolnych terminów na sierpień.
Nie no oczywiście żartuje tak naprawde to nie mam piniędzy i rodzice by mnie nie puścili ale naszczęscie na VII TOLK FOLKa pojade.  _________________ ''Najpiękniejszą rzeczą są zagadki - albowiem to one są źródłem nauki.'
-Albert Einstein |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Sirielle Ontalómë

Dołączył(a): 15 Cze 2004 Wpisy: 1852 Skąd: Himring (Szczecin)

|
 Wysłany: 16-05-2005 16:48 Temat wpisu: |
|
|
Ja z podobnyh przyczyn nie pojade, ale gdyby mi sie zdarzylo, jak sie czasami zdarza, ze nagle ni stad, ni zowad sie okazuje, ze moge gdzies jechac, to ciekawe czy bedzie jeszcze mozna 'z ulicy' wejsc na te impreze - czy koniecznie potrzebna jest akredytacja wczesniej?
Ale zakrecilam...  _________________ Sirielle.com|dA portfolio|Last.fm| Galeria RotN
Á mahta Valarauko! Áva usë! Aaaaaaaarrrgh, á entula!!! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Mellorn Weteran Bitwy Pięciu Armii

Dołączył(a): 07 Paź 2004 Wpisy: 586
|
 Wysłany: 19-07-2005 08:43 Temat wpisu: |
|
|
Wiem, iż redakcja Aiglosa wybiera się na konwent (przynajmniej jej cześć) świadczy o tym miedzy innymi przygotowany anglojęzyczny numer Aiglosa. Więc czekamy na relacje i zdjęcia, a i jeszcze jedno życzę udanego konwentu (a na pewno taki będzie ) i niezapomniany wrażeń.  _________________ ''Najpiękniejszą rzeczą są zagadki - albowiem to one są źródłem nauki.'
-Albert Einstein |
|
| Powrót do góry |
|
 |
M.L. Uprzedzony, ujadający krzykacz.

Dołączył(a): 27 Cze 2002 Wpisy: 3232 Skąd: Mafiogród
|
 Wysłany: 16-08-2005 12:54 Temat wpisu: |
|
|
Byłem, widziałem, prztrwałem
Na razie garść bardzo luźnych refleksji o konwencie, mieście i innych drobiazgach. Wiele ładu i składu tu nie będzie.
Przybyłem doi Birmingham 10 sierpnia, i od razu się zoriantowąłem dlaczegyo Tolkien tak serdecznie nie cierpiał tego miasta. Ono jest po prostu koszmarne. I nie chodzi nawet o brzydotę architektury, bo znajdziecie tam piekne gotyckie kościoły, fantastyczne budynki z czasów wiktoriańskich i edwardiańskich, ale o chaos. Chodząc po tym mieście, stale miałem wrażenie nieładu i chaosu architektonicznego i nie tylko.
Ciężka industrialna architektura przemieszana, z wiktoriańskim i edwardiańskim gotykiem, oraz postmodersnitycznymi budowlami ze szkła, stali i alumninium.
Ale w końcu nie pojechałem tam by podziwiać wątpliwe uroki tego miasta. Po spędzeniu nocy w tanim hotelu udaliśmy się z Nellelóre, Sarnondem, Kasiopeą i Nasturcją do Aston University, by się zarejestrować.
Okazało się, że chaos nie jest cecha jedynie miasta. Organizacja zwlaszcza w pierwszych doch dniach tez była raczej chaotyczna. Widac było tłumy ludzi róznych narodowoścvi i języków biegające w rozne strony z obłedem w oczach. Tym bardziej, że archiotekt budynku postawił sobie za cel przebicie osiągnięć twórcy labiryntu krola Minosa. Tylu korytarzy, schodów i wind już dawno nie wiedziałem, zwłaszcza w jednym miejscu. W efekcie czułem się trochę jak szczur na którym przeprowadza sie podejrzene eksperymenta, sprawdzające orientację w terenie zabuudowanym. Imprezy, jak to na tego rodzaju spędach były ustawione na styk, więc po każdej prelekcji, panelu, czy innej atrakcji, widać był strumienie ludzi pędzące w róznych, najczęściej przeciwnych kierunkach, Jednym słowem cudowny i jakże swojski nieład.
Z czasem, robiło się lepiej, pojawiały się strzałki i oznaczenia. Gdyby konwent potrwał jeszcze z tydzień, to wszystko działałoby perfekcyjnie.
Najmniej problemow było z Dealers Room (miejscem handlu) i art show (pokarm dla ducha) --> Tam nota bene stwierdziłem, że szkice prac Nasmitha są o niebo lepsze od wersji finalnych. Kto był najlepszy nie powiem, przynajmniej nie teraz.
Powiedziawszy to wszystko, co napiswałem, musze przyznać, że konwent był cudowny. Cudowny, nie tylko ze względu na masę prelekcji (Verlyn Flieger, Shippe'ya, Alana Lee i wielu innych), ale także ze względu na możliwość spotkania wielu ludzi z całego świata, nie tylko wielkich sław tolkienologii i tolkienistyki (Rhona Beare, Verlyn Flieger, Christopher Garbowski, John Garth, Alan Lee, Tom Shippey), ale też wielu zwykłych/niezwykłych fanów Tolkiena w przedziale lat 16-86 lat Przedstawicieli klubów z całego świata. Była wreszcie możliwośc spotkania Priscilli Tolkien, ale o tym niech lepiej napisze Sarnond.
Atmosfera była nadzwyczajna, wiele uśmiechów, śmiechow i radości. Wiele zabawy i ale i owocnych rozmów. Miło było zobaczyć osoby znane tylko z netu, kilkakrotnie się zdziwć i zostać zaskoczonym.
Miło wreszcie było uzupełnić biblioteczkę tolkienowską i nawiązać mnóstwo znajomości i kontaktów.
To tyle na teraz więcej i dokładniej później, kiedy trochę odpocznę i uporządkuje myśli.
W każdym razie warto było i nie żałuje nawet minuty poibytu tam, i a ni jednego wydanego tam funta.  _________________ On przyniesie narodom Prawo. Nie będzie wołał ni podnosił głosu, nie da słyszeć krzyku swego na dworze. Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zgasi [ledwo] tlejącego się knotka (Iz 42, 1-3). |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ring Weteran Bitwy Pięciu Armii

Dołączył(a): 06 Lip 2005 Wpisy: 611 Skąd: Warszawa
Nieobecny(a): Operacja Tolk Folk
|
 Wysłany: 16-08-2005 13:05 Temat wpisu: |
|
|
| M.L. napisał(a) (zobacz wpis): |
| To tyle na teraz więcej i dokładniej później, kiedy trochę odpocznę i uporządkuje myśli. |
M.L-u nie może być później.
Przecież ja się spalę z niecierpliwości i
niepotrzebny będzie ogien Orodruiny
Musi być teraz, zaraz, bo jak nie
to wyłupimy oczka mój ssskarbie
Ring _________________ Jeden by wszystkimi rządzić,
Jeden by wszystkie odnaleźć,
Jeden, by wszystkie zgromadzić i w ciemności związać... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Adiemus One Ring - One TolkFolk :)

Dołączył(a): 27 Kwi 2002 Wpisy: 1963 Skąd: Krakuff
|
 Wysłany: 16-08-2005 14:49 Temat wpisu: |
|
|
Popieram mojego Przedpiszcę
M.L. wysypiaj się piorunem i leć wywoływać zdjęcia (mam nadzieję, że naprztykaliście sporo i że ten temat będzie obfitować w załączniki ). A potem siadaj do klawiatury smażyć relację, wiemy, że potrafisz, ma być jak zwykle z jajem i rozmachem  _________________ Nadrektor Ridcully stuknął pięścią w bok aparatu, aż omniskop się zakołysał.
– Ciągle nie działa, panie Stibbons! – ryknął. – Znowu mamy to wielkie ogniste oko!
Going Postal
półeczka na Deviancie... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
M.L. Uprzedzony, ujadający krzykacz.

Dołączył(a): 27 Cze 2002 Wpisy: 3232 Skąd: Mafiogród
|
 Wysłany: 16-08-2005 21:31 Temat wpisu: |
|
|
No dobrze napisze cos jeszcze.
Jak juz pisałem, zjawiłem się w nadobny (tfu) mieście Birmingham 10 października i razem z Melinir i Tadeuszem Olszańskim podążyliśmy do naszego hotelu na peryferiach (trochę poetyckiej przesady). Nie podam nazwy. Dlaczego? Bo się wstydzę.
Tam się rozłożyliśmy i poszliśmy coś zjeśc podziwiając uroki miasta, ktorego architekturę zdominowały dziesiątki, jeżeli nie setki widuktów i mosteczków. Po drodze widzieliśmy ładny przyklad budowli neoromańskiej, która niemal naq pewno byla fabryką, albo innym warsztatem.
Zresztą w Birmingham łatwo się pomylić, budowle przypominające neo-gotyckie kościoły okazują się byc fabrykami, szkołami, urzędami i posterunkami policji.
Ok. 23:00 do hotelu dotarli Nellelóre i Sarnond, którzy przyjechali wcześniej, ale pojechali na wycieczkę do Oxfordu.
Następnego dnia rano odebraliśmy z dworca Kasiopeę i Nasturcję i po krótkim odpoczynku ruszylismy do Aston University. Na piechote dodam.
Wreszcie dotarliśmy do brzydkiego raczej ponurego budynku Aston University. Pierwsze co nas uderzyło, to brak jakichkolwiek plakatow reklamujących konwent. Organizatorzy wyszli zapewne z zalożenia, że każdy z nas jest co najmniej Strażnikiem Północy. I chyba bylismy, bo dotaliśmy do rejestracji, mimo mylenia śladow. I tam <trututu> <tu-tu> wreszcie dostaliśmy do ręki program konwentu, gdyż był, jak dotąd najściślej strzezoną tajemnicą.
Wreszcie mogliśmy zobaczyć co nas czeka, a czekało nas wiele, a nawet bardzo wiele. D
Pierwszy dzień miał charakter organizacyjny. Mieliśmy się rozejrzeć po budynku i okolicy. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Jak już pisałem, budynek stanowił wyzwanie dla najtęższych umysłów i najlepszych Strażników, tym bardziej, że dostarczone nam plany, miały niewątpliwie jeden cel - zmylić tropy. Te dziesiątki klatek schodowych, setki metrów, korytarzy i windy różnych kolorów, jeżdżące w nieznanych kierunkach. Wyraźnie architekt postawił sobie za punkt honoru stworzyć budynek dokonujący naturalnej selekcji studentów. Bystrzy, o dobrej orientacji przetrwają, reszta zginie w tym labiryncie bez śladu, ni echa. D Weak and disoriented will perish!!!
Mimo to postanowiliśmy podjąć ryzyko i dotrzeć do Dealers Room, gdzie mieliśmy wykupiony stolik i Art Show, gdzie Kasiopea i Melinir miały dostarczyć na wystawę swoje prace.
O dziwo, jakimś cudem udalo nam się dotrzec do obu celów, choć łatwo nie było.
W Dealers Room już trwał rozgardiasz, zameldowaliśmy się u szefostwa dostaliśmy wlaściwe plakietki i ustaliliśmy kiedy rozpakujemy swoje skromne zasoby. Dziewczyny pobiegły zaś do Art Show, gdzie zostawiły swoje i Isiliona prace na wystawę.
Kiedy juz zorientowaliśmy się co dalej i wydało nam się, że orientujemy sie w rozkałdzie budynku, o naiwności naszej. Poszukaliśmy przesławnej kafeterii, która miala utrzymac nas przy życiu. I....., znależliśmy, tyle, że była nieczynna. Uzanano widac, że tolkienista samą lektura Tolkiena żyje i jeść ani pic nie musi. W końcu po co? Jedzenie i picie to przeżytek, w dodatku szkodliwy dla zdrowia.
Po rozłozeniu stolika, bardzo skromnego dodam, zaczęliśmy oglądac skarby przywiezione dla innych. Funkcja Dealers Room było cvhyba przede wszystkim frustrowanie tolkienstów. Takie bogactwo ksiązek Tolkiena, i o Tolkienie i jego dziełach, trudeno znaleźć w jednym miejscu. Brak tylko kasy na to, bo ceny, do niskich nie nalezały. Głupia pocztowka tolkienowska kosztowala 1,5 GBP. O cenach pierwszych wydań nie mówię, bo nawet po sprzedaniu Szkody Saurona, nie starczyłoby mi, na zakup jednego tomu.
Zwyczajnie przyjemnośc masochisty.
O 15:00 rozpoczeło działalność Dealers Room.
Po 15:00 zaczęły się pierwsze prelekcje i panele. Z wielką radością pobiegłem na panel z udziałem Toma Shippeya i Johna Gartha, którego tematem była Tolkien i Wielka Wojna, czyli, ..... dokładnie I wojna światowa.
Shippey był wesoły, błyskotliwy, i nieprzygotowany. Wielka erudycja pozwalala mu pływać, ale z radościa zrzucał cieżar dysklusji na Johan Gartha, ktory z kolei byl przejęty i chyba wystraszony. Ale tak czy inaczej było interesująco. A spotakanie z żywo Shippeya to jednak jest przeżycie.
Obaj okazali się bezpośredni i przystepni. Co nie omieszkaliśmy wykorzystać.
O 19:30 mieliśmy ceremonię otwarcia. Tyupową brytyjska. Krótko, konkretnie i na temat, ze specyficznym, angielskim poczuciem humoru. I pierwsz niespodzianka. Nieoczekiwanym, ale jakże miłym gościemn konwentu, był a Priscilla Tolkien, mimo wieku bardzo energiczna i sprawna starsza pani, ktora ujęła wszystkich, wielkim, osobistym urokiem. D
Potem obejrzeliśmy krótkie, ale bardzo ciekawie przygotowane i wykonane przedstawienie Rudego Dżila, gdzie zwlaszcza zachwycił aktor grający krola. Był w sam raz głupkowaty i zadufany. A smok, a smok był o niebo lepszy od tego, na którego możemy obejrzeć <brrr> w Wieśmaku/Wieśminie.
Po przedstawieniu, ostrym cwałem pobiegliśmy na wykład Prof. Verlyn Flieger, na temat baśni i ewolucji, a możej raczej dojrzewaniu pisarskim Tolkiena na przykładzie Hobbita i Władcy Pierścieni.
V.Flieger szczerze przyzała, że nie lubi Hobbita i poczatkowych rozdziałów WP. Pokazywala, jak Tolkien piszac Hobbita, sam łamal zasady ktore wyłożył w wykładzie i eseju O Baśniach.
Trzeba przyznać, że był to jeden z najlepszych wykładów tego cyklu. I na nim skończył się dla nas ten dzień. Było to bardzo miłe zakończenie męczącego i chaotycznego dnia.
Ciąg dalszy nastąpi.  _________________ On przyniesie narodom Prawo. Nie będzie wołał ni podnosił głosu, nie da słyszeć krzyku swego na dworze. Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zgasi [ledwo] tlejącego się knotka (Iz 42, 1-3). |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich wpisów Nie możesz usuwać swoich wpisów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz dodawać załączników w tym dziale Nie możesz ściągać plików w tym dziale
|
|