Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Piękne tytuły! - szyderczo mruknął smok. - Ale nawet szczęśliwe numery nie zawsze wygrywają." Smaug, Hobbit


Temat: Slash w fanfikach tolkienowskich (Strona 11 z 13)

Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3 ... 10, 11, 12, 13  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Twórczość fanowska Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
TallisKeeton
Brehon


Dołączył(a): 11 Lis 2001
Wpisy: 1764
Skąd: Oleśnica


Wysłany: 15-07-2009 22:16    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Miriel Mirima napisał(a) (zobacz wpis):

współczesny czytelnik ma tendencje do wyciągania pochopnych wniosków - że skoro w całym legendarium nie ma ani słowa, że jakiś elf zainteresował się jakąś elfką, to od razu na pewno po kryjomu (bo jakże by inaczej Z przymrużeniem oka ) interesuje się jakimś elfem...


Niesamowita ta "domyślność" czytelników Śmiech

Cytat:
Wielu osobom pewnie w głowie się nie mieści, że taki Legolas czy Frodo przez całą książkę ani razu nie obejrzeli się za żadną dziewczyną Z przymrużeniem oka


A Goldberry? Śmiech

Cytat:
Myślę, że to jest takie proste (uproszczone) myślenie, że rzeczywistość legendarium składa się tylko z tego, co napisane, a jak nie zostało coś napisane, to znaczy, że było to trzymane w tajemnicy.


A może powinno się propagować podejście inne - jeśli coś w kwestiach tak prywatnych, jak orientacja lub istnienie związku (czy to het czy slasz, czy nawet mania narzeczonego/nej, przed czy po wojnie) nie zostało opisane, to po prostu dlatego, że nie było ważne? Jak czegoś nie ma w kronice, to dla ludzi ją spisujących nie było wazne. Może różne postacie miewały romanse, ale nie czuły potrzeby nawijać o nich przy ognisku do, głównie obcych osób, obcych nie tylko po prostu ale takze obcych rasowo i plemiennie, lub też spisywać prywatnych swych doświadczeń w kronikach? Ja bym to tak widziała. W końcu LOTR to nie Rozmowy w tłoku Śmiech - nie chodzi tu o wywnętrzanie się na tematy, kto z kim i dlaczego. W tych czasach może jeszcze sprawy prywatne, nazywały się prywatnymi nie bez powodu. Nie jak dziś.

Cytat:
Ale przecież to właśnie kochamy u Tolkiena - że mimo całej drobiazgowości i obszerności legendarium - nie zostało napisane wszystko, wciąż czegoś szukamy w tym świecie, wciąż się czegoś domyślamy, dlatego ten świat jest fascynujący Śmiech


I imo to właśnie, niestety, ta niedokładność opisania, i to zostawienie niedopowiedzeń, które pozwalają na owo szukanie i domyślanie się, prowadzi czytelnika do interpretacji oraz sugestii niezgodnych z tym co autor by sobie życzył. A bardziej zgodnych z tym, do czego czytelnik przywykł na współczesnej literaturze.

Cytat:
Mnie tak takie fanfiki nie przeszkadzają, o ile nie przekraczają granic dobrego smaku,


Który imo u każdego odbiorcy będzie miał poprzeczkę i granice ustanowione gdzie indziej. U mnie granicami (granicą, czyli nic z tego co poniższe nie uznam za prawdopodobne w danym świecie i nie godzące, w że tak powiem godnośc dzieła) tego co mogę znieść jest:
- pajring (het czy slasz wszystko jedno) robiący z postaci pozytywnej postać negatywną, Ratujcie bo go pobiję wściekły (a więc wszelkie rzeczy typu Thranduil molestujący Legolasa) Po prostu nie cierpię, gdy postacie się nadmiernie robi negatywnymi.
Albo zamienia je w wampiry, bo i takie potworki widziałam. Czy u Tolkiena wystęopują wampiry?
- incest dobrowolny (het czy slasz wszystko jedno) - no way.
- pajring dobrowolny lub niedobrowolny postaci w typie "ojcowskim", "figura opiekuna" z postacią "wychowanka" lub "uczeń" i "nauczyciel". A więc wszelkie Aragorn/Elrond, Gandalf/Frodo itp odpadają.
- pedofilia (het czy slasz) w sensie akceptowanej, bo w sensie ściganej, jako przestępstwo może sobie być - byle nie jako główny wątek, może być jako epizod i nie jakaś graficzna.
- mpregi, (czytałam tylko 1 mpreg - chyba nawet nie w całości, z pozostałych starczyły mi opisy pod tytułem)
- real person slasz,
- romanse międzygatunkowe. Ostatecznie są one najłatwiej przeze mnie tolerowane z pośród tego, czego nie toleruję. Śmiech Bo skoro były pary kanoniczne majar/elf i elf/człowiek, to równie dobrze może być i majar/majar, człowiek/majar, elf/hobbit, lub człowiek/hobbit. Nie ma nigdzie najwyraźniej biologicznych przeciwskazań, choć zapewne w 99% byłyby kulturowe i obyczajowe. Natomiast akurat tutaj Valarom dałabym spokój Uśmiech i nie traktowałabym pojęć "małżonka Manwego" czy "mąż Yavanny" dosłownie. Majarowie wcieleni ok, może być, ale Valarowie już nie.
- Nie lubię i nie toleruję międzygatunkizmu elf/krasnolud oraz krasnoud/hobbit. Charakter tych ras mi silnie krzaczy Śmiech w zastosowaniu ich do tego pomysłu. Wszystko jedno czy w to wersji het czy slasz.
- incest zawierający "rozwiązania siłowe" - nie spotkałam się, ale jeśli będzie realistyczny i w wykonaniu "strony zła" to może uznam.
- same gwalty jako część prowadzonej wojny uznaję za możliwe w Ardzie, jednak w wykonaniu "sił zła", typu Harad, Umbar, orkowie...Nie sądzę, by części południowców i pewnie wielu orkom nie było tak naprawdę wszystko jedno jaką płeć akurat sobie schwytają. Co do orków to imo biorąc pod uwagę ich okrucienstwo i prymitywność imo możliwe jest u nich chwytanie kobiet (ludzkich i elfich, a jakby mieli okazje to pewnie i hobbickich - ale nie mieli),
Przecież skądś się ci półorkowie brali. W dodatku mamy casus Celebriany (i tej elfiej dziewczyny Hurina) co, do której losu możemy gdybać zgodnie z wymogami świata. A imo, przy braku zdobyczy płci żeńskiej orkom raczej wszystko jedno. W świetle tego nie jest dla mnie niemożliwe w realiach świata (choć ofkoz wielce paskudne - jako narracja) ostrzejsze potraktowanie przez autorów fanfików, sceny w wieży na Cirith Ungol - dośc często spotykane jest to rozwiązanie w fanfikach.
W fanfikach Harad i Umbar to zwykle krainy przeżarte niewolnictwem, również handlem na potrzeby tamtejszych haremów (haremów zarówno kobiecych, jak i męskich). Oczywiście tego rodzaju handel jest tępiony przez Gondor i ske. Tym tępieniem się na przykład trudnią między innymi Randżersi.
- pajringi siłowe typu Grima/Eowina lub podobne, moga być.
Aby jakiś niekanoniczny pajring mógł być jednak zastosowany w fanfiku tolkienowskim, wg mnie trzeba się wysilić na przedstawienie dwu reakcji na ów niekanoniczny pajring (het czy slasz wszystko jedno ważne, ze nie kanoniczny).
Reakcji podyktowanych zakładanym przez fanfikciarza, a wyrastającymi z kanonu, warunkami kulturowymi, politycznymi i obyczajowymi. Te dwa typy reakcji na niekanoniczny pajring, jakie powinno się w fanfiku zawrzeć to
- akceptacja,
- potępienie.
Inaczej nie widzę, jak inaczej można postawić problem w danej społeczności.
(Np. czytałam ciekawy fanfik, w którym Bilbo ma problem z adopcją Froda, gdyż - choć nie mówi sie tego głosno, i w twarz - społecznośc Shiru wie o jego niekanonicznej przeszłości i po prostu zachowuje się tak, jak większośc z nas, by się zachowała, w naszych czasach, gdyż ma opory przed pozwoleniem na adopcję dziecka, przez gejów)
Slasz w Ardzie jest dla mnie ciekawy, gdy jest problemem, przez jednych akceptowanym, przez innych nie. Gdy wywołuje komplikacje obyczajowe, polityczne, kulturowe i emocjonalne, a nie jedynie u zainteresowanych dwu stron, lecz w spoleczności. Gdy stawia sie problem tolerancja a akceptacja.

Mam pewną "hierarchię rasową", to znaczy listę ras, jakie z powodów kulturowych i obyczajowych mogą być w mniejszym czy w wiekszym stopniu zeslaszowane. To znaczy ras u których po pierwsze:
- slasz w ogóle mógł istnieć, a po drugie
- być w takim czy innym stopniu uznawany, tolerowany czy akceptowany.
Otóż licząc od końca to krasnoludy są najmniej podatne na slaszowanie przez autorów, (nie mówie, że autorzy ich nie zeslaszowali, tylko, że kulturowo krasnolud mi zupełnie nie pasuje do tego - nie ten świat, nie ta kultura, nie ta rasa) nastepnie ludzie, u których, jak sądzę realistyczne byłoby przedstawienie tego, jako podzielonych opinii, podział mógłby przebiegać w poł rasy ludzkiej - jedni nie mają z tym problemu inni tak. No, a w końcu hobbici i elfy. Dwie kultury, z przeproszeniem fanów ludzi, najbardziej w Śródziemiu zaawansowane społecznie i politycznie - a wiec i tolerancji wiecej nieco jest tutaj możliwe, acz nie znaczy to, że u nich nie będzie dyskryminacji, narzekania, a nawet penalizacji. Ludzie z południa mogą być dla mnie łowcami niewolników i niewolnic. No, a imo Orkom jest jak już mówiłam wszystko jedno - bo żyją w "pierwotnej hordzie".
Nie podoba mi się slaszowanie dla samego slaszowania, po to tylko, by wrzucić do jednego łóżka Glorfindela z Elrondem, Aragorna z Legolasem czy Froda z Aragornem i autorom tego czegoś poradziłabym, by jeśli chcą slaszowali sobie postacie historyczne lub postacie z filmów (poza oczywiscie pewną adaptacją, bo od niej wara) Śmiech, gier i komiksów - ok, nie mam nic przeciwko. Wolałabym, by fani slaszu dla samego slaszu nie tykali bohaterów Tolkiena. A, jeśli coś takiego już ma być wrzucone do Ardy to niech to będzie temat problemowy, pogłębiony psychologicznie, umieszczony na ciekawym tle obyczajowym i kulturowym, a nie PWP, bo to uwłacza dziełom mistrza, że tak powiem Śmiech
poz Uśmiech
tal

_________________
Nigdy nie powstanie dzieło,które odda głębię trylogii.
Cóż nam pozostaje?Wyrosnąć w końcu z młodzieńczego hasła"ja bym to lepiej zrobił",gdyż "lepiej"jest pojęciem względnym,subiektywnym."
Powrót do góry
 
 
Elbereth
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 06 Kwi 2006
Wpisy: 330
Skąd: Hamburg


Wysłany: 21-07-2009 12:46    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Nie lubię tego tematu, bo za dużo tu jechania po jednopłciowych związkach, ale ok, dodam coś od siebie zainspirowana postem Tallis. Może łatwiej czego NIE lubię:
- PWP, w żadnej postaci
- pedofilii, kazirodztwa, wszystkiego co wiąże sie z gwałtem, molestowaniem
- sceny drastyczne jak tortury toleruję w opowiadaniu wtedy, kiedy są częścią całości, dodając jej pożądanej głębi. Np. w fanfiku Kasjopei o Maeglinie i opis co widział u Morgotha był straszny, ale konieczny dla umotywowania jego zdrady. Kiedy zaś sceny drastyczne pisane są dla samych scen i widać wyraźnie, że autor się nimi delektuje, przestaję natychmiast takiego autora czytać.

Nic na razie więcej nie przychodzi mi do głowy, w reszcie wszystko zależy od poziomu opowiadania. Nie mam np. nic przeciw związkowi Legolasa z Gimlim, pod warunkiem jednak, że będzie on umotywowany psychologicznie.
Jak co niektórzy wiedzą, uparcie sama piszę o związku Valiery z Elfką - podobnie jak Elindil - i tu te same zasady obowiązują, choć wiem, że większość z Was podobnie jak Tal chcą aby "zostawić Valarów w spokoju" Język Nie zostawiam, ale uważam, że należy wtedy dać takiemu wątkowi maksimum uduchowienia, należnemu duchowym istotom jakimi są Ainurowie.

Ponadto kocham dobre parodie, wszelkiej maści Elfik

_________________
Show me the flowers invisible
Sing me the hymns inaudible
The wind is my voice
The moon is my heart
Come find me
I'm on every hills and fields
I'm here
Powrót do góry
 
 
TallisKeeton
Brehon


Dołączył(a): 11 Lis 2001
Wpisy: 1764
Skąd: Oleśnica


Wysłany: 11-11-2009 17:04    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Ja jeszcze chciałam dodać co Valarach - tym razem wywołana do tablicy przez ciebie, Elbereth Uśmiech
Otoż nie mam nic przeciwnko związkom miedzy majarami lub majarem i kimś tam, gdyż coś, co w kanonie wystąpiło raz, imo ma prawo wystąpić w fanfiku i 6 razy Uśmiech Natomiast mówiąc majarowie mam na myśli majarów wcielonych, głównie właśnie z powodu ich pragnienia pozostania z ukochanym (jak Meliana). Zresztą znalazłam niedawno ciekawy pomysł na fanfik (samo wykonanie takie sobie), w którym występuje motyw melianopodobny ale w odniesieniu do odleeeegłych przodków hobbitów. "Siostra" Meliany, majarka postanowiła żyć między nimi i znana była jako Adamanta - w późniejszych czasach słynna przodkini Tuków. Takie wg fanfika jest też wyjaśnienie legendy o tym, że w dawnych czasach hobbici brali sobie za żony kobiety faerie. O ile pamietam w tym fanfiku Frodo i Bilbo na Eressei spotykają ową "babkę Adamantę", która widzi we Frodzie podobieństwo do ich odległego przodka Tuka. Nie tego z czasu początku Shire ale jeszcze z czasu, gdy mieszkali na wschodzie. Fanfik opowiada głównie o jej wspomnieniach.

Co jednak do Valarów to miałam zawsze wrażenie, że oni to po pierwsze mają ważniejsze rzeczy na głowie jak romanse, po drugie są duchami wyższego niż majarowie rzędu, które zakładają ciało, gdy jest im to potrzebne do np. walki, (wojna gniewu?) oraz zrzucają ciała, gdy to im pasuje. A zwłaszcza nie muszą ubierać się w nie na długi czas, jak majarowie i nie stąd przywiązują się do niego. Imo więc u nich długotrwały romans powiedzmy na całe życie jakiegoś śmiertelnika jest bardzo mało możliwy. Zwłaszcza, że większość valarów ma parę. I to nie są ludzie czy nawet elfowie, którzy byliby w stanie się tak "uczłowieczyć" by chciec zmieniać partnera. (Choć o ile pamiętam i u elfów zmiana lub zdrada są wyjątkami dość negatywnie opiniowanymi przez opowieści?) Skoro więc ledwo nieco lepsi od ludzi elfowie mają to za coś nieledwie niemożliwego, to co powiedzieć o istotach o 2 levele wyższych od elfa? W Legendarium jak sądzę, to ludzie i inni śmiertelni robią rzeczy, ktorych nie zrobliby ci, z ras o ileż bardziej zaawansowanych od ludzi.
Nie rozumiem też, jak można z jednej strony np. boczyć się na slasz wśród elfów, jako, że uważamy, że zgodnie z "Prawami i obyczajami" itd...elfowie wiązali się w małżeństwa raz na zawsze, (a więc wniosek mój jest taki, że skoro małzeństwa to nie mógł by to slasz - natomiast jednoecześnie elfowie samotni nie mający pary imo mogą mieć w fanfiku związek slaszowy, gdyż po prostu jest to realistyczne, a Tolkien po porstu nie mógłby w swych czasach o tym napisać), i 2 małżeństwa byłyby wyjątkiem (nie mowiąc już o slaszu, ktory tak czy inaczej będzie zawsze niekanoniczny, gdyż Tolkien o tym nie pisał, choć i jego występowanie jest bardziej realistyczne od tego co Tolkien napisał - imo widać, że niekanoniczny to nie to samo co nierealistyczny i na odwrót), a z drugiej łatwo dodawać niekanonicznych partnerów Vardzie, Ulmowi czy Oromemu? (pomijam parodie) To albo słuchamy się Praw i obyczajów w całości i to, co może z nich wynikać, dla fanfika _pisanego dzisiaj_ przez nas, a nie _wtedy_ _przez Tolkiena_, albo się ich w całości nie słuchamy. Ale wtedy możemy sobie stworzyć opcje - każdy z każdym i to juz nie jest imo fanfikciarstwo tylko wykorzystywanie namolne cudzego dzieła do własnych wymysłów.
Nie pamietam ale zdaje mi się, że majarowie musieli sobie wybierać jedno na dłuższy czas a jak przeszli na wrogą stronę to już pozostawali w takim ciele jakie mieli w tej chwili i tracili zdolność zmieniania ciała, prawda? W każdym razie valarowie wydają mi się bardziej duchowi od majarów, natomiast majarowie bardziej wydają mi się osobnikami na wpół duchowymi a na wpół jednak przyczepionymi do materii i bardziej w nią wrośnięci. Valarów widzę bardziej jako świetliste duchy zaś majarów jako bardziej materialne - takie bardziej dostojne wersje elfów, ale najzupełniej cielesne osoby. Jednak mogące się zmieniać w wersję "duchową", lub przechodzić w inne ciało, jeśli jest taka potrzeba. Ale imo musi to być ważna potrzeba. Jednak imo muszą być doń przykute dłuższy czas - nie tak, jak Valar, tkóry może w jednej chwili siedzieć na Taniquetilu a potem objawić się jakiemuś elfowi w Środziemiu czy eressei. Dlatego jakoś nie widzę romansujących valarów. Nawet w fanfikach. To znaczy oni tam są, ale mi się takie ich wykorzystanie nie podoba.

Cytat:
- pedofilii, kazirodztwa, wszystkiego co wiąże sie z gwałtem, molestowaniem


A, jesli to sie odbywa po stronie zła?

Cytat:
Jak czegoś nie ma w kronice, to dla ludzi ją spisujących nie było wazne.


Sorki, że siebie cytuję - imo trzeba tu dodać, że podobnie było z afair np. kronikami chinskimi skonfrontowanymi z kronika Marco Polo - on napisał o wielkim murze, bo dla niego to był cud, a u nich nie było tego, bo dla nich to było oczywiste, że mur jest od setek lat - wszyscy wiedzą i widzieli to po co pisać. A więc, to co nie ważne dla autora, albo to co zbyt oczywiste nie znajdzie się w kronice. Imo w ten sposob jednak można by wyjaśnić łatwo kilka niedociągnięć fabuły np. ten niesławny miecz, który Aragorn nosi w książce. Można to powiedzieć i tak, że nosił złamany miecz, ale poza tym miusiał mieć też i broń użyteczną, a dla autora Czerwonej Księgi to, że taką miał było oczywiste.

Cytat:
Typowa slashystka zawsze zrobi w fanfiku geja (a jak już geja nie można - choć one wiele potrafią - przynajmniej biseksualistę) z ulubionego bohatera.


No, i wlasnie mnie nie podoba mi się to, że często piszę się slasze z bohaterami nie tymi, którzy się do tego nadają (realizm sytuacji, psychologia, kultura danej postaci, ew. zwykłe - Tolkien nie dał mu nikogo do pary), ale z tymi, tkorzy są ulubionymi postaciami autora/ki. Osobiście nawet, gdybym umiała pisać takie fanfiki (bo uważam, że do tego potrzeba sporych umiejętności - w ogóle do pisania jakiegokolwiek wątku romansowego potrzeba ich więcej niż do pisania czegoś tam - general/action/drama/itp) to nigdy nie napisałabym slasza moim ulubionym postaciom - gdyby ktoś zapomniał; Gandalf, Frodo, Galadriela, Boromir, Elrond, Radagast, Beregond, Bilbo (ksiązkowi, radiowi i filmowi zarówno) Pippin (filmowy).

Cytat:
fajnie, tylko po tym będzie szła w zaparte, że to wcale nie jest sprzeczne z kanonem, co zgadzam się, jest już mniej fajne.)


No wlasnie - pisanie i czytanie slasza mnie nie odrzuca - odrzuca mnie twierdzeie, że to jest kanoniczne. To zwykłe oszukaństwo. Niekiedy coś typowo niekanonicznego (jak slasz) może być rozwijające kanon - ale nie może być kaoniczne.
poz Uśmiech
tal

_________________
Nigdy nie powstanie dzieło,które odda głębię trylogii.
Cóż nam pozostaje?Wyrosnąć w końcu z młodzieńczego hasła"ja bym to lepiej zrobił",gdyż "lepiej"jest pojęciem względnym,subiektywnym."
Powrót do góry
 
 
Tavarunya
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 08 Paź 2004
Wpisy: 305
Skąd: The Universe
Nieobecny(a): W lesie

Wysłany: 11-11-2009 17:56    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Właściwie moja Valiera bez sensu zabierała głos w tym temacie bo według tradycyjnego rozumienia tolkienistycznego my kanon mamy w głębokim poważaniu. Skoro kanonem jest zdanie z LACAE o związkach wyłącznie damsko męskich i komentarz z Listów, że reszta to rzeczy dziejące się w cieniu to siłą rzeczy nikt nie może od nas wymagać akceptacji takiego kanonu Uśmiech
A co do parowania Valiery z elfką - cóż, skoro możliwe było, że Meliana i Thingol sterczeli w tym lesie tak długo, że w międzyczasie część Lindarów zdążyła prawie do Amanu dotrzeć, to równie dobrze pełna ognia Varda mogła być inna pod tym względem od reszty Valarów.
Tolkien pisał w duchu swoich czasów, w których to geje mogli wciąż trafić do więzienia za bycie gejami, a o homoseksualizmie się nie mówiło. Więc wcale mnie nie dziwi ten pisarski wybryk, co nie oznacza, iż go przyjmę bez mrugnięcia okiem Elfik Zresztą homotolkienistów jest więcej i znam inne osoby podzielające nasz pogląd na tę sprawę ^^. A że fanfiction może pisać każdy a w niektórych kręgach trendy jest pisanie slashyków o poziomie deski klozetowej to i nie dziwota, że się ludziom slash z PWP jedynie kojarzy (PWP - Plot What Plot, czyli Fabuła Jaka Fabuła) składającymi się z samych scen o poziomie papieru toaletowego albo różdżki ministra Knota. A taki choćby The Follower Ivanneth to też slash a o ile się różni poziomem od PWP to wie każdy, kto to czytał. Po prostu majstersztyk.

_________________
Elfka pokręciła niepewnie głową. Maia uśmiechnęła się z czułością, jakiej Nimrodel jeszcze u niej nie widziała.
– Masz coś, czego nie ma Cień. Masz mnie – szepnęła. – Kocham cię.
Powrót do góry
 
 
TallisKeeton
Brehon


Dołączył(a): 11 Lis 2001
Wpisy: 1764
Skąd: Oleśnica


Wysłany: 11-11-2009 17:59    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

zdublował się post.
Więc wykreślam tekst, ale nie kasuję tylko dodaję coś o innej skrajności, na jaką się natknęłam w sieci.
Otoz dla mnie potraktowanie sprawy przez Tolkiena to była pewna skrajność
- tylko małżeństwa
- tylko hetero
- tylko na stałe (w przypadku elfów na całą wieczność).
- a cała reszta opcji "dzieje się w cieniu".

Oczywiście, że w jego czasach raczej trudno wymagać, by autor powieści w kategorii wiekowej od 8 do 80ciu wmieszał w swój świat takie wątki, jak slasz.
I jeśli nazywasz to "wybrykiem pisarskim" to raczej nie rozumiem, czemu, przecież dla mnie to oczywiste, że to inne czasy były. To tak, jakby autor poematu z X w. zechciał opiewać wdzięki Wenus i Muz, a nie np. wyprawę króla Artura na smoka. Nieprawdopodobne raczej. (Może przykład dość głupawy ale oddaje istote sprawy).

A więc to jest imo jedna skrajność.

Druga skrajność na jaką się natknęłam to pewna dziwaczna postawa autorów/fanów slaszy (nie wydaje mi się, bym specjalnie była fanką slaszu - ostatnio większość wszystkiego to kawałki nie mające ani wątków het ani slasz. Choć kilka procent tego co czytam zawiera takie wątki najczęściej jako drugoplanowe czy wspomniane. Tak więc technicznie nie można mnie uznać za fankę slaszy, choć jak na jakiś fanfik trafię, który mi sie spodoba, a potem wyewoluuje w slasz to też przeczytam.
Owa postawa wydaje mi się dziwactwem w zakresie fanowania. Polega to na tym, że nagminne jest nie tylko bycie fanem slaszu (ok, ja np jestem fanką fanfików typu action lub fantasy, lub family, oraz spiritual czy np. dziejących się w 2 i 3 erze), ale radosne przyznawanie się, do tego, że bezwiednie widzi się slasz, tam gdzie go nie ma i nie miało być - chocby w 6 filmie z HP.
Scena, gdy Snape kłóci się z Draco - one tam widzą slasz! to już przesada. Zdziwienie Czytanie slaszu ok, ale dostrzeganie to wszedzie i w filmie i w klipach lotrowych na Youtube, gdzie go w zamyśle autora klipu nie miało być to już przegięcie. I wszystkie te dziewczyny mówią, że bezwiednie widzą slasz tam gdzie go nie ma, że wszystko się im kojarzy ze slaszem, a do tego uważają, że historia w której moga się tego dopatrzeć jest dla nich ciekawsza, i sie tym chwalą i uważają to za coś oczywistego? Dla mnie to właściwie fałszowanie dzieła i to pod kątem naszych obsesji. Zupełnie dziwne, dla mnie Uśmiech To jakbym ja wszędzie widziała podobienstwa i skojarzenia z Tolkienem. Owszem, widzę cytaty z Władcy w kilku ostatnich filmach, ale tam, gdzie zostały przez autorów zamierzone. Ale poza tym nie. LOTR i ska jest ważną częścią mojej głowy od kilkunastu lat, ale mimo tego lubię świeżość i lubię odbierać nowe opowieści na świeżo, bez przyklejania im moich oczywistych skojarzeń. Zwlaszcza, jeśli wiem, że nadanie opowieści mojego tolkienowskiego filtra, po prostu zafałszuje czyjeś dzieło. Istnieje więc skrajna postawa pt "jeśli fanfik nie jest slaszem to z założenia nie będzie ciekawy". Zdziwienie Skrzywienie
poz Uśmiech
tal

_________________
Nigdy nie powstanie dzieło,które odda głębię trylogii.
Cóż nam pozostaje?Wyrosnąć w końcu z młodzieńczego hasła"ja bym to lepiej zrobił",gdyż "lepiej"jest pojęciem względnym,subiektywnym."


Ostatnio zmieniony przez TallisKeeton dnia 11-11-2009 18:45, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
 
 
Elbereth
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 06 Kwi 2006
Wpisy: 330
Skąd: Hamburg


Wysłany: 11-11-2009 18:34    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Heh ^^ No,może nie zabierałam głosu tak bez sensu, bo warto było, aby przeczytać teraz taki post jak Tallis Uśmiech

Używasz ładnego określenia "rozwija kanon". Widać z tego wyraźnie, jak płynna jest ta definicja kanonu. Otóż, nadal nie uważam czegoś za niekanoniczne dlatego tylko, że Tolkien o tym nie pisał. Tolkien nie pisał o naprawdę mnóstwie spraw, które doskonale wkomponowują się w jego świat. Zresztą, boję się, że cokolwiek nie napiszę teraz, będę się lub kogoś powtarzać - tyle już dyskutowano tutaj...

Rozumiem doskonale bunt tolkienistów, którzy doskonale znając Silmarillion czytają o Valarach zachowujących się tak, jakby byli ludźmi. Faktycznie, usiłując opisać Boginię, można powiedzieć, że porywamy się z motyką na słońce. I cokolwiek byśmy nie uczyniły, nigdy nie będziemy z opisu zadowolone. Dlaczego jednak upieram się przy tym naszym (nie-)kanonie?
Valarowie i elfowie w Amanie w czasach Drzew mieli ze sobą bardzo bliski kontakt. Valarowie nie byli Bogami za górami, wspomniane są uczty gdzie wspólnie biesiadowali, wspomniane są takie znaczące szczegóły jak choćby "kuźnia", czy "siłownia" Tulkasa. Valarowie nie przywiązywali się do fizycznej formy, przybierali ją jednak, bo chcieli. Tolkien pisał "tak jak my przybieramy ubranie". I zgoda - sam fakt jednak pozostaje, że przybierali. I gdy chcieli mieć z Eldarami większy kontakt, dostosowywali swe formy w jakiś sposób do nich. To raz.
Dwa... Tu wystawiam się na tacę wszystkim fanatykom, co wiem, że wczytują się w moje posty z wciąż zaskakującą mnie uwagą Jestem rozwalony ale niech tam. Jestem osobą całe życie poszukującą bytów wyższych niż fizyczne, ufologiem, niepraktykującą buddystką, podróżującą nieraz poza ciałem i wierzącą w różne "dziwne" istoty Z przymrużeniem oka Tak więc tematyka połączeń czysto energetycznych, duchowego zespolenia dwóch istot ponad ludzkich nie jest mi obca i całe życie mnie fascynuje. Stąd też coś takiego jak połączenie ze świetlistym Ainurem, który można powiedzieć, jest taką samą istotą, jak w innych książkach, odwiedzające Ziemię świetliste byty z kosmosu. Takimi właśnie bytami są dla mnie Valarowie, a Elfowie z tamtych czasów byli zupełnie innymi elfami niż ci kilka er później w Śródziemiu. Relacje między Ainurami widzę jako rodzaj połączenia mocy, energii, współpracy. Dlatego nie kłóci mi się z tym wizja miłości Valiery do elfki. Valiery, która jest światłem nieco innym od pozostałych (wedle Home przybyła później, na prośbę Eru, a nie bo chciała i tej wersji się trzymam), i elfki,która wyjątkowo pragnęła zrozumieć kim i jacy dokładnie są Ainurowie i garnęła się do tej najjaśniejszej.
Zdaję sobie sprawę, że nie potrafię opisać dokładnie tego, co czuję - brak mi też wiedzy, co mam nadzieję nadrobić Z przymrużeniem oka Przede mną pół roku pływania po świetlistym oceanie - zabieram "Morgoth's Ring" i Sila ze sobą i będę myśleć jak opisać to lepiej Uśmiech
Tak czy inaczej - Tallis - to, co Ty uważasz, że "rozwija kanon" ja uważam już że nim jest. Uśmiech Jestem za

edit: po drugim poście Tallis.
Generalnie się zgadzam ze wszystkim co piszesz Uśmiech Niemniej to parowanie na siłę, ja przynajmniej często widzę w wersji humorystycznej i jako takiej mnie nie razi -ale to już kwestia indywidualnego poczucia humoru. Przykład - koleżanka (bywała zresztą na tym forum Złośliwy uśmiech ) poszła z nami do kina na 6 część Pottera. To moja ulubiona, oglądałam z zapartym tchem, aż do sceny kiedy Dumbledore mówi Harremu, że ma pozwolić Slughornowi dołączyć go do swojej kolekcji. Eru mi świadkiem, że nie miałam skojarzeń, zanim nie zobaczyłam jej miny i tego kwiku śmiechu na pół kina. No chichotałyśmy we trzy równo przez resztę filmu, co ja poradzę Pserwa

_________________
Show me the flowers invisible
Sing me the hymns inaudible
The wind is my voice
The moon is my heart
Come find me
I'm on every hills and fields
I'm here
Powrót do góry
 
 
Tavarunya
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 08 Paź 2004
Wpisy: 305
Skąd: The Universe
Nieobecny(a): W lesie

Wysłany: 11-11-2009 19:08    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Tallis mnie też parowanie na siłę się nie podoba Uśmiech A ta pierwsza postawa z resztą w cieniu to nie muszę chyba mówić, jaki mam do niej stosunek.
Skrajności są złe, tym bardziej kiedy dotyczą tak pięknego świata. Kiedy myślę o parach, które dopisałam do kanonu, o tych również jednych na całe życie związkach pełnych światła to na wspomnienie o rzeczach w cieniu mogę się jedynie uśmiechnąć z pobłażaniem. Po raz kolejny ktoś usiłuje mi mówić, jaka miłość jest dobra a jaka zła, podczas kiedy sprawa dotyczy istot dojrzałych, świadomych siebie i podejmujących decyzje dobrowolnie, zwłaszcza, jeśli mowa o elfach.
Większość fanfikcjonistów niestety robi z elfów piękniejszą wersję ludzi przypisując im typowo ludzkie zachowania i to najgorsze typowo ludzkie zachowania. Niestety teraz kiedy nadam swojemu fanfikowi kategorię slash ucierpię na tym bo automatyczne skojearzenia robią swoje.
O elfach trzeba umieć pisać, wymaga to dużej wiedzy i staranności oraz mnóstwa pracy. Nie sztuka napisać byle jaki fic, sztuka napisać dobry. Mnie wciąż się to do końca nie udało, jednak nie uważam, że ponoszę współodpowiedzialność za zalew byle czego, tylko dlatego, że sama slash piszę.
Mam propozycję, żeby rozróżniać czy myślimy o tym lepszym, rzadszym rodzaju slashu czy o tym powszechnym, byle jakim.
Poza tym zawsze będę uważać że starannie, z dbałością o szczegóły, fakty i dobrze napisany fic slashowy o elfach będzie do elfów pasował. Srebrne pary (jak ja je określam) wśród Quendich w niczym nie ustępują złotym.
Elfowie są elfami a my przypisujemy im własne poglądy i Tolkien pisząc o rzeczach w cieniu uczynił to samo. Nie muszę chyba mówić, że jest to błąd.

_________________
Elfka pokręciła niepewnie głową. Maia uśmiechnęła się z czułością, jakiej Nimrodel jeszcze u niej nie widziała.
– Masz coś, czego nie ma Cień. Masz mnie – szepnęła. – Kocham cię.
Powrót do góry
 
 
TallisKeeton
Brehon


Dołączył(a): 11 Lis 2001
Wpisy: 1764
Skąd: Oleśnica


Wysłany: 12-11-2009 01:15    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Cytat:
Używasz ładnego określenia "rozwija kanon". Widać z tego wyraźnie, jak płynna jest ta definicja kanonu.


Co ma piernik? hmmmm... Śmiech Kanon można rozwijać, a imo nawet należy, nie mniej nadal coś będzie kanonem a drugie nie będzie - i nie ma dla mnie jakiejś
"płynnej" definicji kanonu (co jest płynne, już po prostu nie jest kanonem).
I to coś, co rozwija kanon samym kanonem nie jest, jest tylko rozwinięciem, choćby i ładnym, choćby i realistycznym. Choćby i przewyższającym oryginał. Nie widzę płynnej definicji kanonu - kanon po prostu jest albo go nie ma.
To co występuje w wersji oryginalnej, jest kanonem to co tam nie występuje, nie jest kanonem. Proste. W kanonie są miecze, więc jeśli dasz orkom miecze laserowe nie będzie to kanon, choćby nie wiem jak realistycznie i wiarygodnie uzasadnić zmianę w zaopatrzeniu. To może być realistycznie zrobione, ale kanonem nie będzie. To nadal mogą być orkowie a la Tolkien, ale kanon świata oryginału to nie będzie. Tak samo imo można realistycznie napisać Glorfindela geja, Meriadoka wampira, Faramira pijaka i Thranduila wyrodnego ojca ale kanoniczny on nie będzie nigdy. Tak samo, jak można do Ardy przenieść np. halfingów o zawodzie randżer lub ninja z jakiejś gry, ale kanoniczni oni nigdy nie będą w tym świecie mimo, że fizycznie przypominają hobbitów. No, ale imo to nie klopot, bo fanfiki ogólnie ze swej natury są mniej lub bardziej niekanoniczne, bo _zawsze_ zawierają rzeczy, o których Tolkien nie wspomniał.
Imo sztuka polega na sharmonizowaniu zawartości kanonicznej z własną, niekanoniczną, tak, by się zespoliły i by wyglądało, że kanonu jest dość dużo aż do próby podrobienia stylu oryginału, ale by jednoczesnie była to własna nowa historia, rozwijająca świat poprzedniego autora - rozwijająca mapę, pogłębiająca to co niedopracowane i płytkie, usuwająca to co dziś może być nierealistyczne, lub rażące niedociągnięcia (tak np. robił Pidżej w adaptacji np. ze złamanym mieczem) ale to nigdy nie ma być twórczość poświęcająca _świat Tolkiena_ naszym dzisiejszym modom i oczekiwaniom czytelniczym. Tolkien przecież nie polega wcale na tym, że jest aktualny, dzisiejszy i modny. Dlatego właśnie wyśmiewam zarzuty krytyków, że jego dzieło nie ma stylu, treści, postaci czy tematyki czy czegokolwiek typowych dla innych znakomitych dzieł lat 50 - 60 tych, i dlatego też wyśmieję pomysl, że należy pisać fanfik tolkienowski tak, aby przystawał do obecnej mody literackiej. Obecnej tematyki, obecnego stylu. Np. powieści z wątkiem typu slasz są dziś modne i fajnie, ale jak chcę poczytać coś z tym wątkiem to poczytam powieść współczesną, nie muszę zaopatrzywać świata Tolkiena w Glorfindela geja. Natomiast owszem mogę ten świat zaopatrzeć w np. haradzkiego ambasadora -geja, lub umbarskiego łowcę niewolników dostarczającego towaru w postaci blondwłosych dzieci z Rohanu. Mogę ten świat zaopatrzyć w nieszczęśliwego Bilba - geja, który wyrusza w świat, by uciec przed osamotnieniem w swym kraju, a lata później ma problem z adopcją Froda. Bo nie chcą mu go dać. Ale nie będzie to dla mnie kanoniczny Bilbo ani też, kanoniczny ambasador Haradu.
Aczkolwiek ambasador ma tę przewagą, że o kanonicznym ambasadorze w przeciwieństwie do kanonicznego Bilba nie wiem nic, więc mógł taki istnieć. Zwłaszcza, że istnienie takowego nic nie zmieni w nastepstwie zdarzeń w kanonie. To są 2 przykłady tego co jest dla mnie dopuszczalne w zakresie urealniania Tolkiena w fanfiku
- 1 przykład rozszerzenia kanonu to postac Haradczyka wygenerowana swego rodzaju "wnioskowaniem rozszerzającym" Śmiech z dośc prawdopodobnego i znajomego nam z kanonu rysu kraju o nazwie Harad, a
- 2 przykład rozbudowy kanonu to wygenerowanie "rozszerzenia" charakteru i własciwości postaci dobrze znanej i kanonicznej, które to jednak nie niweczy niczego, co ta postać miała już wcześniej w swym opisie.
O Bilbie wiem, że 1. poszedł na wyprawę, 2. adoptował Froda. A teraz możemy wygenerować wlasne wersję po pierwsze motywacji po drugie konsekwencji nr 1 - wyprawy oraz nr 2 - adopcji. Dwie rzeczy, które są kanoniczne do bólu szczęki w ten sposób urealniamy i uaktualniamy.
Dla mnie, choć może to być dziwne dla innych, fanfikciarstwo nie polega jednak na podwędzeniu fajnego świata by zrobić z nim co się lubi, ale na wpisaniu się w ten świat, maksymalnie tak, by można to co wyprodukuję było wziąć i włożyć do książek, jako dodatkowy rozdział. W którym będzie więcej świata.

Slasz w fanfikach nie jest dla mnie kanoniczny (same fanfiki nie są też). Nawet, jeśli jakiś pomysł ze slaszem mi się podoba, czy jakas postac do tego pasuje, to nie jest to czesc kanonu. I nie włączy się tego w kanon. Może jednak być częścią mojego wlasnego, osobistego kanonu tolkienowskiego - moj zawiera książki, filmy Jacksona, teatr BBC, fanfiki Larner oraz Boromira Kasiopei. Uśmiech
Fanfiki ze strony Mary Borselino (w większości zawierające slasz oraz trójkąt miłosny) mimo, że je lubię i są dla mnie fajnym "rozwinięciem kanonu",
z ciekawą perspektywą na kwestie par oraz ich dzieci to jednak _nie_ są kanonem - a nawet nie moim osobistym kanonem. Nie są nim jednak nie tylko dlatego, że zawierają niekanoniczne związki, ale przede wszystkim, że zawierają uniwersum alternatywne - takie, w który pewna scena nie odbyła się jeszcze przez lat nascie czy cos kole tego. Bo, aby te fanfiki mogły się dziać, ta scena odbyć się nie mogła. I to jest wbrew kanoniczności. Mimo tego, te fanfiki są całkime niezłe imo.

Cytat:
Otóż, nadal nie uważam czegoś za niekanoniczne dlatego tylko, że Tolkien o tym nie pisał. Tolkien nie pisał o naprawdę mnóstwie spraw, które doskonale wkomponowują się w jego świat.


Ale wlasnie na tym polega bycie niekanonicznym, że oryginalny autor tego nie opisał. Skoro nie opisał elektrowni wodnej na wodospadach Rivendell to umieszczenie ich tam będzie nie kanoniczne. Skoro nie opisał popijawy w czasie uczty Gildora w Leśnym Zakątku to to pijaństwo kanoniczne nie jest, choćby jak bardzo mi się podobał ten pomysł. A podoba mi się.
Nie pisał o mnóstwie spraw i to mnóstwo można w fanfikach zawrzeć - nie będzie to kanon, ale może to być jego rozbudowanie. Wkomponowują się dobrze, nawet tak dobrze, jak Boromir Kasiopei Jestem za Love ale one nie są pierwotną częścią obrazka.

Cytat:
Rozumiem doskonale bunt tolkienistów, którzy doskonale znając Silmarillion czytają o Valarach zachowujących się tak, jakby byli ludźmi.


Nie znam Silmarilionu doskonale. Czytałam dawno i niezbyt dobrze pamiętam. oops, zawstydzenie
No, wlasnie, o to mi chodzi, że sprowadzanie postaci w rodzaju valarów do
ludzkich kategorii jakby imo mija się z celem. Oczywiscie możemy zrobić inne założenie i postanowić, że oto ot początku będzemy traktować valarów tylko, jak bogów greckich/germanskich itp - a więc zrobimy im telenowelę ze zdradami, kłótniami, orgiami, pijaństwem, robieniem sobie kawałów i świństw - proszę bardzo. Ja jednak wolę valarów jako Opiekunów Ziemi. Nie po to ludzie tworzą w mitach elfy, bogów, oraz wyższe cywilizacje kosmiczne, jak te w Gwiezdnych Wrotach, aby je potem ściągać do wlasnego levelu. Jeśli chcemy mieć bohaterów typowo człowieczych o człowieczych potrzebach i ambicjach to zatrudnijmy do tego ludzi ew. elfy. Choć i one są nieco bardziej obce nam kulturowo. I lubię, gdy w fanfikach ta obcość kulturowa elfów oraz związane z nią ich poczucie odrębności a nawet wyższości nad ludzmi, w skrajnych przypadkach ich wyraźna pogarda dla ludzi (nie zawsze nieuzasadniona) jest zaznaczona. Imo stosunki na linii ludzie - elfy to bogaty temat na fanfiki, tak polityczne, jak obyczajowe, jak i psychologiczne.
Imo całkiem spora dawka oddziaływania i efektywności, oraz głębi (tej ostatniej niedostrzegalnej dla wielu krytyków) świata Tolkiena pochodzi stąd wlasnie, że istnieją tu nie tylko różne kultury, ale też wyższe i niższe cywilizacyjnie gatunki, a nawet byty na duchowej drabinie. Jeśli ze wszystkich zrobimy po prostu ludzi, którzy muszą mieć swoje "romantic interests" to zrobi się nam fanfik a la Sapkowski a nie Tolkien.

Cytat:
Valarowie i elfowie w Amanie w czasach Drzew mieli ze sobą bardzo bliski kontakt. Valarowie nie byli Bogami za górami, wspomniane są uczty gdzie wspólnie biesiadowali, wspomniane są takie znaczące szczegóły jak choćby "kuźnia", czy "siłownia" Tulkasa.


Siłownia? O co biega? Zdziwienie
Imo niezłym tematem na jakiś długi fanfik byłoby ukazanie zmian w stosunku Valarów do zewnętrznego świata z ich POV. Zmian poprzez kolejne ery. Ukazać ich stosunek do elfów i ludzi, poprzez ich wlasne uczucia. Od wlasnie takiej bliskiej zażyłości z ery Drzew, do Ukrycia Valinoru Jestem za Valarowie mogliby być pokazani jako odczuwający zawód, żal, gniew, litośc, a przede wszystkim niezrozumienie pragnień i potrzeb oraz przeznaczen elfów i ludzi. Ponieważ są tymi, którzy nie rozumieją Eruhini, gdyż nie podzielają ich pragnien, potrzeb i ambicji. Bo nie są ludzcy. Tak naprawdę. Mogą przybrać postać ludzką ale nie są ludzmi. Myślę, że majarowie byli niższego levelu i bliższi byli ludziom i elfom, i częściej się z nimi stykali. I, że majarowie mogli służyć valarom za taki łącznik za posłańców oraz konsultantów do spraw ludzkich, za łączników między valarami a ludzmi (elfami mniej). Uważam, że Valarowie są Myślą i Mocą, są Duchem i Magią, a fizjologia i związane z nią emocje są im obce.

Cytat:
Valarowie nie przywiązywali się do fizycznej formy, przybierali ją jednak, bo chcieli. Tolkien pisał "tak jak my przybieramy ubranie". I zgoda - sam fakt jednak pozostaje, że przybierali.


Imo były to jednak zmiany szybkie, szybsze niż w przypadku majara, który imo jeśli ubierał ciało to raz na całe życie i przywiązywał do niego. Oni mogli się zmieniać w ciągu dnia czy godziny, czy upodobnić się do elfa na chwilę,
aby tylko coś komuś podszepnąć lub pokazać i wracali do siebie i do wersji duchowej. Dlatego nie byli w stanie przywiązać się do ciała i materii.

Cytat:
niepraktykującą buddystką,


O, to można być niepraktykującym buddysta? Czekaj, czekaj to może ja też jestem buddystką i nei wiedziałam Śmiech bo w sensie obrzedów przeca nic nie robię, ale wiele spraw z buddyzmu mi się podoba. I chciałabym by więcej religii tak wyglądało. Choć ze 2 rzeczy u nich też są dla mnie bez sensu. Do dziś uważałam się za sympatyka buddyzmu. Z przyczyny odrębności kulturowych nie bedącego w stanie się całkowicie w to angażować.

Cytat:
podróżującą nieraz poza ciałem


zawsze wiedziałam, że śnienie na jawie nie jest domeną tylko tolkienisty Śmiech

Cytat:
Elfowie z tamtych czasów byli zupełnie innymi elfami niż ci kilka er później w Śródziemiu.


W sensie, że bardziej pakernymi i podobniejszymi valarom i majarom niż ludziom?

Cytat:
Relacje między Ainurami widzę jako rodzaj połączenia mocy, energii, współpracy. Dlatego nie kłóci mi się z tym wizja miłości Valiery do elfki.


Mi się kłócą ludzkie (krasnoludzkie/hobbickie) ambicje i potrzeby przypisane valarowi (w mniejszym stopniu majarowi/elfowi). A współpracować to kanoniczni valarowie, jak najbardziej współpracowali. W fanfiikach podoba mi się, gdy współpracują w: rozgniataniu paskudztwa, rozpylaniu wrażych armii,
Złośliwy uśmiech ratowaniu i leczeniu bohaterów, odradzaniu świata po zniszczeniach.
Ogólnie podoba mi się w fanfikach przedstawianie podnoszenia levelu postaci/kraju/ludności czy sytuacji zamiast obniżania levelu tego co już było wczesniej wyższego levelu.

Cytat:
co Ty uważasz, że "rozwija kanon" ja uważam już że nim jest. Uśmiech Jestem za


Aah, no trudno Uśmiech

Cytat:
Eru mi świadkiem, że nie miałam skojarzeń, zanim nie zobaczyłam jej miny i tego kwiku śmiechu na pół kina. No chichotałyśmy we trzy równo przez resztę filmu, co ja poradzę Pserwa


hłehłe Śmiech
Muszę powiedzieć, że ja też mam skojarzenia - ale one dotyczą malarstwa. Nie nakładam slaszu na wszystkie historie/opowiesci/dzieła. ale za to nakładam tolkienowszczyzne na wszelkie dzieła plastyczne i filmowe. Otoż mam taką przypadłośc, że widzac obraz lub scenę w jakims filmie (nie koniecznie fantastycznym) dopasowuję go do tolkienowskiej sytuacji, a bohaterów do tych tolkienowskich. Np. ostatnio w filmie "Elżbieta:Złoty wiek" było zapalenie stosów sygnałowych podczas ataku hiszpanskiej Armady - skojarzenie było tak oczywiste, że wszsyscyśmy przy telewizorze będący się rozprychali. Cóż, to wszystko nie jest zbyt normalne Śmiech
poz
tal

_________________
Nigdy nie powstanie dzieło,które odda głębię trylogii.
Cóż nam pozostaje?Wyrosnąć w końcu z młodzieńczego hasła"ja bym to lepiej zrobił",gdyż "lepiej"jest pojęciem względnym,subiektywnym."
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Twórczość fanowska Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3 ... 10, 11, 12, 13  Następna

Temat: Slash w fanfikach tolkienowskich (Strona 11 z 13)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.