Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Współczuje ślimakom i wszelkim stworzeniom, które dźwigają swoje domy na własnych plecach." Frodo, Władca Pierścieni


Temat: teksty Beowulfa (Strona 1 z 1)

  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Linki Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mellorn
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 07 Paź 2004
Wpisy: 590



Wysłany: 22-04-2005 12:09    Temat wpisu: teksty Beowulfa Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Każdy dobrze wie, że my nieznający języka angielskiego nie możemy przeczytać jednego z najwspanialszego poematów dziejów, Beowulfa. Jednak są krótkie tłumaczenia na język polski. Prosze Was dajcie linki do takich tekstów albo jeśli macie je na dysku to umieście tutaj. Z góry dziekuje. chwała wam, chylę czoła, dzięki
_________________
''Najpiękniejszą rzeczą są zagadki - albowiem to one są źródłem nauki.'

-Albert Einstein
Powrót do góry
 
 
Mellorn
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 07 Paź 2004
Wpisy: 590



Wysłany: 17-05-2005 07:40    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Właśnie znalazłem tekst na naszej kochanej Niezapomince.



O założycielu Skyldingów



Słyszeliśmy o zatrzęśnięciu się duńskiego tronu, i jako to

królewskie rody kwitły w owych dniach, i jak to one zdobyły swą sławę.



Czyż nie był Scyld Shefing tym, który wstrząsał dworami,

Chwytając konar uczył gromadzących się wrogów bać się go?

Jego, którego w dzieciństwie znaleziono bez odzienia nawet?

Wciąż żył i gospodarzył pod niebem, wzrastając w siłę i sojusze.

Aż w końcu klany sąsiednie, na brzegach morskich osiadłe, ponad

drogą wielorybów posłuszne były mu już wszystkie i płaciły trybut.

I był dobrym królem.



Potem dziecię przybyło Scyldingom,

młody chłopiec wśród dziedzińców.

Nadzieja dla ludu, od Boga zesłany im.

Utwierdzający Życie i Rozdawca Chwały,

owo błogosławieństwo podarował im.

Rozprzestrzenia się szeroko przez północne

kraje imię Beowa syna Scylda.



Gdy młody powinien okazać swe cnoty, rozdawać

lekką ręką gdy jest w domu swego ojca, aby

w starczym wieku, gdy się wrogowie zbierają,

przyjaciele stanęli przy nim i ochotnie służyli mu.

Bo tylko przez czyny chwalebne człowiek

obdarzony zostaje honorem u każdego ludu.



W godzinie dlań zgotowanej, odszedł Scyld, bohater

przeszedł pod opiekę swego Pana. Powiedli go ku kresowi

morza, zaprzysięgli druhowie, jako, że sam pragnął ich

przy sobie gdy używał jeszcze mowy, Stróż Scyldingów,

ukochany założyciel ludu, długo panujący.



Hrothgar buduje Heorot


Wtedy to sława w bitwie przyznana Hrothgarowi, mistrzostwo

jemu w polu. Słuchali go radośnie przyjaciele i krewniacy

i wzrośli w wielką kompanię. Przyszło mu na myśl aby

zarządzić budowę ogromnego dworu. Domu większego niż,

wszystko o czym ludzie słyszeli na ziemi. I by dzielić się

darami od Boga danymi jemu, złożonymi na tej podłodze,

z ludem młodym oraz starym – poza gruntami pospólstwa i

niewolników gromadą. Szeroko i daleko, jakem słyszał,

wykonywało tę pracę, wielu, z plemienia zamieszkującego

po środkowych ziemiach. I jako ludzie powiadali, dla

najwspanialszego z domów, poranek gotowości prędko

nastał. Heorothem go nazwał, ten, którego słowo

władne w szerokim imperium.



Grendela wojny z Hrothgarem



Ból był powodem, że duch przepotężny, zamieszkujący

w ciemności, przetrwał ten czas, codziennie słysząc hale

wypełnioną głośnym świętowaniem : była tam muzyka harf,

czysta pieśń poety, doskonałego w opowiadaniu o pierwszym

tworzeniu rasy człowieczej. Mówił on jak, dawno temu

Pan, Ziemię kształtował, jasną równię zawartą w oceanie

uniesiony radością, tryumfalnie, ustanawiał księżyc oraz

słońce, dość jasne, aby oświetliły ziemskich mieszkańców,

i zaopatrywał oblicze Ziemi, które miało nadejść w liście

i gałęzie. Wówczas On życie podarował, każdemu rodzajowi

stworzenia, które skrada się i porusza.



Tak beztroskie życie wiodła kompania ludzi, wszelkie dobro z nimi

Aż, póki Jedyny zaczął być złem okrążony, wrogiem z piekieł.

Nazywano Grendelem pewnego okrutnego ducha. Podłą i błotnistą

była jego kryjówka, nawiedzone kresy. Ta nieszczęśliwa istota

długo żyła w krainie potworów, odkąd Stwórca odrzucił je

wszystkie, jako plemię kainowe. Albowiem za życie Abla zemstę

powziął odwieczny Pan. Nie było radości w owym brudzie,

z daleka od rodziny ludzkiej. Bóg, za jego czyn hańby oddalił go.

Od Kaina wywodzi się wszelkie rodzaje obrzydliwych – ogrów

i elfów, i złych cieniów – tak i Olbrzymów, które dołączyły do

długich wojen z Bogiem. A On dał im ich nagrodę.



Z nastaniem nocy Grendel nadszedł i ujrzał domu

wielkiego gościnę gdzie żyli Dunowie – pierścienni władcy,

I gdzie róg miodny krążył dookoła. Zastęp szlachetnych

znalazł w Heorocie, śpiących po wieczerzy w spokoju.

Ich smutki zapoznane, właściwy to ludziom stan.

Szalony gniewem uderzył pośpiesznie, stworzenie zła.

Ponury i chciwy, pochwycił z siennika trzydziestu

wojowników na raz. I zawrócił stamtąd do domu

gdy już swą zdobyczą uradował się.



Dzień wybuchnął poranka światłem,

co uczyniła Grendela wściekłość stało się

widoczne. Przy zastawionych stołach, nocny śmiech,

w żałobne lamenty przemienił się.

Lord Hrothgar usiadł wtedy, silny mąż w żałobie, chwalebny

król rozpaczał po swych thanach, kiedy czytano ślady

wroga potwornego, przeklętego diabła. Zbytnio okrutna

była to waśń, zbyt długa i trudna!

Nie pozwolił im odpocząć ani następnej nocy, ani potem

ale nowe potworności powodował, więcej mordów,

mężobójstwa i wściekłości, nie zachwiany i nie dościgły był,

– bo w tych uczynkach nazbyt był sprawny.



Mroczny śmierci cień, zawsze przeciwko nim, młodym

i starym pospieszał, obrzydły, obserwował ich i czekał na

zdążających nocą po moczarach mglistych. Człowiek

nie mógł wiedzieć gdzie, piekielni druhowie dziś mu przetną drogę.



Tak Grendel stał się władcą, przeciw prawym walczył,

Sam przeciw wszystkim. I wtedy pusty stał najlepszy z domów.

Na dwanaście długich zim, cierpienia spadły na Przyjaciela

Scyldów, srogie smutki i wrogowie każdego rodzaju.

Które to dopusty nie były skryte przed synami rodzaju ludzkiego,

Ale obwieszczane wszem w ponurych pieśniach. Jak Grendel

długo na Hrothgara napadał, krzywdy które mu uczynił,

przez wszystkie, przeklęte lata zła, wściekłości i prześladowań.

Pokój dla towarzyszy hrothgarowego dworu nie miał dostępu

do jego umysłu, [...]



Wyzwanie stróża wybrzeża


Przeprawa dobiegła końca. Wędrówka znalazła swój kres.

Geatowie - wiatru pogromcy stanęli i żywo wstąpili na brzeg.

Lina schwyciła brzeg, podzwaniały pierścienie kolczug, i bitewne pasy.

Bogu dziękowali za łaskę łatwej przeprawy poprzez słony trakt.

Strażujący tam człowiek, zobaczył ich z muru, na którym stał.

Powierzono mu patrolowanie klifu dla Scyldingów. Dojrzał,

ruszające z chodnika przystani, wypolerowane drzewce lipowe

i czyste wyposażenie wojowników. Ciekawość powiodła go,

aby dowiedzieć się kim ci ludzie być mogą. Kiedy konno

przemierzał drogę w dół, do portu, hrothgarowy than, groźnie

zabłysnął włócznią, potrząsaną na długość ramienia, wypowiadając

wyzwanie : Nieznajomi, skierowaliście okręt zanurzony

w fale morskiej drogi, by osiągnąć nasze brzegi.

Po ubraniach widzę, żeście wojownicy. Muszę więc

zapytać, kim jesteście ludzie. Wszystkie moje lata przeżyłem, strzegąc

tego krańca ziemi, aby żadni cudzoziemcy, z flotą uzbrojoną, lądując

w Danii nie mogli nas skrzywdzić. Noszący tarcze, nigdy jeszcze

nie przybyli na ten brzeg, tak otwarcie. Nie miejcie żadnej

pewności na gościnę tutaj, to słowa na odejście rzucone wam

od Hrothgara i Hrothulfa !



Kurhan Beowulfa



Syn Weoxtana, dla swej mądrości wywołan z drużyny,

własnych, królewskich thanów, których siedmiu było

on zaś, z nich najświetniejszy, jako ósmy wojownik,

zanurzył się pod nieprzyjacielski dach. Idący na

przedzie człowiek niósł gorejącą pochodnie.

Kiedy ludzie przeszukali skarbiec, pozostały bez straży,

rozwleczony po podłodze sali, nie wybierali, komu przede

wszystkimi zwrócić go należy lecz, najszybciej jak

mogli wynieśli na zewnątrz, skarby drogocenne, a wypchnęli

smoka, robaka, poza klify, aby go fale zabrały, i tak przypływ

zagarnął, zagarniającego skarby. Nieopisana była obfitość

splotów złota załadowanego na wóz, i książę wojownik, tego

dnia się narodził, rogatogłowy, dla Hronesness.

Wówczas, stos pogrzebowy dla niego, wzniosło Geatów plemię.

Nie skromny wzgórek ale jaśniejący kolczugami i wojennymi

tarczami, złożonymi tam hełmami, wszystkimi których by chciał.

Tam i bohaterowie, opłakujący wielkiego wodza, złożyli go pośrodku,

ich wychwalanego pana. Na szczycie zaś, kopca, wzniecili największy

z pogrzebnych płomieni. Czarny, drzewny dym wzniósł się z ognistych

języków, i zawodzenie ogni mieszało się z łkaniem. Wichry wstrzymały

się i zamilkły gdy gorąc (żar) w ogniska sercu trawił mieszkanie z kości.

I oto, w żałobliwym stanie wypowiedzieli swój smutek po zamordowanym panu.



Kobieta Geatów, zaśpiewała w smutku lament na jego śmierć.

Głośny był jej śpiew, jej włosy splecione, ciężar jej strachu, że dni

pełne zła były jej przeznaczeniem. Żołnierze wycięci, groza

szalejących armii, niewola i upokorzenie. Niebo przełykało dym.



Wówczas lud Geatów zbudował dla niego fortece na przylądku,

tak wysmukłą i rozległą, iżby żeglarze mogli ją ujrzeć z daleka.

Znak dla ludzi wojennych, szalonych w bitwie, w dziesięć dni zbudowali.

Rzemiosłem tak świetnym, jakby najprzemyślniejszy z mężów, ją mógł ukształtować.

Wraz złożyli tam, w grobowcu, torkwesy, klejnoty, i wszelką wspaniałość,

którą on wcześniej sposobem wojennym i wrogim, odebrał ze skarbca.

Pozostawili ziemskie dobra erla, pod opiekę ziemi. Złoto w błocie, niech

odtąd spoczywa, nie bardziej użyteczne ludziom, niźli było przed wszystkimi wiekami.



Tedy wojownicy, objechali kurhan dookoła,

dwunastu ich wszystkich, a sami książęcy synowie,

recytowali śpiewy pogrzebowe, by wypowiedzieć

ich rozpacz, mówili o człowieku, żałowali ich króla,

Wychwalali jego ludzkość i umiejętność rąk jego,

Wynosili jego imię, słusznie człowiek winien

obsypywać zaszczytami swego pana i przyjaciela,

kochać go w sercu swoim, kiedy z domu ciała

droga w przód, kładzie się przed nim nareszcie.

Oto sposób w jaki żałobę czyni lud Geatów,

wespół ucztując, za ich poległego pana,

powiadają, że był ze wszystkich królów świata,

najłagodniejszym i najbardziej godnym,

dla swego ludu najmilszym, i najchciwszym

sławy.





Koniec

w tł. Magdaleny Kroczak

_________________
''Najpiękniejszą rzeczą są zagadki - albowiem to one są źródłem nauki.'

-Albert Einstein
Powrót do góry
 
 
Adiemus
One Ring - One TolkFolk :)


Dołączył(a): 27 Kwi 2002
Wpisy: 1992
Skąd: Krakuff


Wysłany: 17-05-2005 09:48    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Mellorn napisał(a):
w tł. Magdaleny Kroczak
Jestem rozwalony info dla Młodszych Stażem Userów: chodzi o TallisKeeton Oklaski Oklaski Oklaski bo odwaliła Kawał Dobrej Roboty Jestem za
_________________
Nadrektor Ridcully stuknął pięścią w bok aparatu, aż omniskop się zakołysał.
– Ciągle nie działa, panie Stibbons! – ryknął. – Znowu mamy to wielkie ogniste oko! Jestem rozwalony
Going Postal
Powrót do góry
 
 
TallisKeeton
Brehon


Dołączył(a): 11 Lis 2001
Wpisy: 1764
Skąd: Oleśnica


Wysłany: 23-06-2005 23:31    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Wybacz Adi, Proooszę prooooooszę że w natłoku zajęć i nerwicy przedegzaminacyjnej ciągle zapominam podziękowac za uznanie. Niniejszym dziekuje
więc chwała wam, chylę czoła, dzięki chwała wam, chylę czoła, dzięki Z zastrzeżeniem, że to baardzo stare teksty są,
tzw. pierwsze koty za płoty Uśmiech Ale w to lato, na pewno się jeszcze tym tkstem pobawie - może nawet skończę, kto wie? Uśmiech
poz
tal

_________________
Nigdy nie powstanie dzieło,które odda głębię trylogii.
Cóż nam pozostaje?Wyrosnąć w końcu z młodzieńczego hasła"ja bym to lepiej zrobił",gdyż "lepiej"jest pojęciem względnym,subiektywnym."
Powrót do góry
 
 
Mellorn
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 07 Paź 2004
Wpisy: 590



Wysłany: 24-06-2005 11:56    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

TallisKeeton napisał(a) (zobacz wpis):
Ale w to lato, na pewno się jeszcze tym tkstem pobawie - może nawet skończę, kto wie? Uśmiech
poz
tal


Więc trzymamy za Ciebie kciuki Jestem za Uśmiech Informuj nas czasem o przebiegu swej pracy. Z przymrużeniem oka

_________________
''Najpiękniejszą rzeczą są zagadki - albowiem to one są źródłem nauki.'

-Albert Einstein
Powrót do góry
 
 
Szagrat
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 07 Lut 2004
Wpisy: 39
Skąd: Ziemia Mazowiecka


Wysłany: 30-06-2005 19:26    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Mellorn napisał(a) (zobacz wpis):

TallisKeeton napisał(a) (zobacz wpis):
Ale w to lato, na pewno się jeszcze tym tkstem pobawie - może nawet skończę, kto wie? Uśmiech
poz
tal


Więc trzymamy za Ciebie kciuki Jestem za Uśmiech Informuj nas czasem o przebiegu swej pracy. Z przymrużeniem oka


Podpisuje się obiema rękami!!!
Powodzenia w tłumaczeniu Tallis.

_________________
666 >>>Szagrat druch Mordoru<<< 666
Powrót do góry
 
 
Mellorn
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 07 Paź 2004
Wpisy: 590



Wysłany: 21-12-2005 15:09    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Kolejna dawka tekstów Beowulfa. Przekłady pochodzą z książki B. Bednarka pt."Epos Europejski", a dokładniej z rozdziału Beowulf (patrz str.141-149)

Str.142 pisze:


Wtedy zobaczył przynoszący zwycięstwo miecz w rozpaczliwej walce,
Ostry, stary miecz pochodzący z ręki olbrzyma, w cięciu bardzo rzetelny,
Klejnot dla każdego wojownika. Była to najcenniejsza ze wszystkich broni
Ale tak masywna, że żaden z wojowników nie mógł ponieść zwyczajnie do walki
Tej dobrej, błyszczącej broni, dzieła gigantów.
I chwycił za oplataną rękojeść przywódca Scldingów.
Zawzięty i łaknący walki, uniósł ów duży upierścieniony miecz
I natarł na wątpiącą o życiu z gniewną odwagą,
Pchną ją w szyje tak, że powstało głębokie nacięcie
Kręgi szyjny rozprysły się. Miecz przebił
Przeznaczone śmierci ciało. Osunęła się na ziemię.
Miecz był splamiony krwią. Beowulfa uradował się tym czynem.

przeł. G. Ociepa



Str. 145 pisze:

Tak to dzielnie poczynał sobie syn Ecgtheowa,
mąż męstwem sławiony i czynami cnymi
podług czci czynionymi, w pijackich swarach nie szlachtował
Współbiesiadników; nie gwałtownego serca on,
lecz rodu człowieczego siłą najpotężniejszą
przymioty szczodrze przez Boga ofiarowane
dzierżył krzepko. Długo wyszydzany
gdy Geatów synowie spotwarzali go, dobrego słowa żałując,
a takoż przy ławie miodowej, nie u szczytu
przez pana [Geatów] sadzany bywał;
wieść niosła, iż gnuśnym jest
edeling bojaźliwy. Ukojenie nadeszło
dla zwycięskiego męża, rany zabliźniając.

Przeł. J. Rybski

Str. 146

Zatrzymaj więc ziemio, bo bohaterowie nie zdołali
te skarby posiadane przez szlachetnych panów! Istotnie, mocarni mężowie
kiedyś wydarli je tobie. Śmierć w walce,
ucieleśniona mara, zabrała wszystkich moich ludzi-
mężowie, którzy ongiś weselili się w tym dworze,
złożyli swoje żywota; nie mam nikogo
do noszenia miecza, opolerowania złoconego pucharu
tego cennego pucharu; wszyscy wojowie
pospieszyli gdzie indziej. Żelazny hełm
zdobiony złotem utraci swe ornamenty;
mężowie, którzy winni dobywać blask z wojennej maski, śpią;
także szata kolczugi, która kiedyś przyjmowała
ukąszenia mieczów w walce , po skruszeniu tarcz
niszczej wraz z wojownikami; zbroja z ogniwek nie może już dłużej
wędrować daleko i szeroko z wojownikiem,
stanąć razem z bohaterem. Przeminęła radość
trącania strun harfy; żadne gwałtowny sokół
nie zatrzepocze skrzydłami w biesiadnej sali ani rączy ogier
nie skrzesze iskier na dziedzińcu. Okrutna śmierć
zabrała całe zastępy tego plemienia ludzkiego.

przeł. E. Szynal

_________________
''Najpiękniejszą rzeczą są zagadki - albowiem to one są źródłem nauki.'

-Albert Einstein
Powrót do góry
 
 
TallisKeeton
Brehon


Dołączył(a): 11 Lis 2001
Wpisy: 1764
Skąd: Oleśnica


Wysłany: 19-03-2009 23:08    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Hej Uśmiech
Kilka innych fragmentów.


To jest dalsza część przybycia i powitania ekipy w Heorocie:

[tu dalej mówi stróż wybrzeża]

Skądże przynosicie te tarcze herbowe, szare koszule kolczug i
maski hełmów, i ten las włóczni ? Jestem tu Hrothgara heroldem.
Nie widziałem obcych noszących się bardziej dumnie.
Myślę, że dzielność ducha, was przywiodła ku Hrothgarowi.
Beowulf
Dzielącymi stoły Hygelaca dworu jesteśmy. Moje imię Beowulf.
Podróżowałem z radością do syna Halfdana, najsławniejszego z królów,
powód mej podróży wyłożę przed twym panem, jeśli dopuścisz
nas uprzejmie, abyśmy osobę jego najłaskawszą powitali godnie.
Herold Wulfgar
Mistrz Wojny, przykazał mi ogłosić wam, że Pan Dunów Północnych
zna waszych przodków, mam wam powiedzieć, stanowczy
poszukiwacze przygód za morzami, abyście byli pewni powitania.
Możecie wejść teraz w całym odzieniu bitewnym, i na Hrothgara
zwrócić oczy, w hełm odzianego jako wy sami. Lecz ostrza bitewne
i tarcze z lipowego drewna, mogą tu zaczekać na słów waszych wynik.
Beowulf
Zdrowie Hrothgarowi ! Jestem Hygelaca krewnym i w jego
drużynie służba moja. Sławą uskrzydlone dzieła wcześnie do
moich rąk przybyły. Sprawa Grendela stała się mi znaną już
na ojczystym polu. Żeglarze powiadali o wspaniałościach tego
dworu, najokazalszego, stojącego wolno i bezgłośnie aż, do
pory, kiedy wieczorne światło skryło się za jasną linią nieba.
Nalegali mężowie, ci, którzy wśród naszego ludu najbieglejsi
i sprawdzeni w radzie, aby odszukać ciebie, wszechpanujący
Hrothgarze. Czyż nie powinienem spróbować się raz z owym
potworem Grendelem, zmierzyć się w próbie przeciwko trollowi?
Ten bowiem, który jest wybrany powinien powierzyć się osądowi Pana.

[przybycie Grendela, przed walką z Beowulfem]

Prześlizgując się wśród ciemności, nadszedł wędrowiec po nocy,
Wojownicy, których zadaniem było straż trzymać nad rogatym
grodem, spali, wszyscy oprócz jednego. Dla ludzi było zrozumiałe,
że bez woli Boga, demon wciągnąć ich do cienia nie może, mimo
tego jeden człowiek pełnił wartę bez zmrużenia powiek.
Nadchodził przy zachmurzonym niebie, w końcu ujrzał wyraźnie
złoty dwór człowieka, miejsce miodem płynące. Wchodząc do
dworu, przybyło to stworzenie, wojnę miłujące, skazane na mękę.

[To jest moment, gdy Hrothgar wychwala Beowulfa]

Niechże prędkie podziękowanie słane będzie do Władcy Wszystkiego.
cierpiałem tysięczne złości od Grendela, ale Bóg czyni jeden
cud za drugim, Władca Nieba. Wątpiłem do wczoraj czy na nasze
zakażenie znajdzie się lek jeszcze za mojego życia, odkąd z dworów
najmilszy stał mordem ubarwiony, pokrywany krwią.
Dla wszystkich moich doradców, był to smutek okrutny, bowiem
żaden nie wyobrażał sobie, że mogą liczyć na obronę gospodarstwa
Scyldingów, przeciw takim wrogom, czarnoksiężnikom i demonom.
Ale jeden człowiek poprzez moc Pana dokonał tego czynu, przy
którym wszystkim, naszym myślom i sztukom zawieść było pisane,
aż do dzisiaj.
Beowulfie najlepszy z ludzi. Nie zbraknie ci niczego, co leży pośród
mnie darowanych dóbr świata tego.
[...]
Umiłowany Beowie z wojowników najlepszy, oparłeś się
tej skazie, wziąłeś co najlepsze, nagrodę najtrwalszą.
Południe twej siły trwa przez chwilę, teraz, ale za czas
niedługi, miecz albo choroba obedrą cię z niej, albo
płomienie ogarniające pożaru, albo fale spiętrzone powodzi,
lub nóż, lub włócznia, lub brzydota wieku podeszłego,
lub twoich oczu jasność osłabnie i zaciemni się.
Wkrótce pokona cię śmierć.
O witeziu waleczny!

[a tu, gdy go poucza]
wersy 1698 – 1757

Gdy zaś przemawia mądry syn Halfdana,
Ucisza się sala biesiadna :
Ten, który długo utrzymywał sprawiedliwość i
Prawdę pośród swojego ludu, z dawien, dawna
Ich pasterz, może rzec, pamiętając wszystko,
co się dopełniło - oto człek, który się urodził,
aby być najlepszym pośród ludzi. Beowulfie,
mój przyjacielu, twoje imię zadźwięczy pośród
najdalszych narodów ziemi.
Jakżeś mądry swą, wielką siłę dzierżąc tak
z umiarem! Darem cennym dla twego ludu jest,
że żyć będziesz, aby stać się pocieszeniem
długo trwającym i bohaterów osłoną. Nie takim
był Heremodr dla Skyldingów zaszczytnego
Rodu, jego ludzkość nie przywodziła chwały
ale plagi na nas, śmierć i zniszczenie na duńskie
plemiona. Potrafił wycinać własnych towarzyszy,
i jego kompanów przy stole, aż do pory, gdy
jego droga zawiodła go daleko od uczt ludzkich,
tego, sławnego księcia. To, choć Wszechmocny
wywyższył go rozkoszą siły i żywotności, cenił
sobie wyżej niźli wszystkich, innych ludzi. Ciągle,
we wnętrzu, jego serca skarbiec, stawał się surowy
i spragniony krwi. On nie rozdawał nam pierścieni ku
uczczeniu swego honoru. Zamieszkał na wygnaniu,
za ich prześladowanie zapłaciwszy wyrokiem - karą
życia w smutku. Naukę weź stąd Beowulfie, z
otwartymi rękami pouczenie! Dla twoich uszu ja
to powiadam, a ja stary jestem w latach.
Wspaniale jest widzieć jak, w swej wspaniałomyślności,
Wszechmocny Bóg rozdawa mądrość, panowanie i
władztwo pomiędzy ludzkością. Pan wszech rzeczy,
czasem dozwala duszy człowieka znamienitego rodu,
wśród rozkoszy wędrować : Darowuje mu ziemską
radość w jego, własnym kraju, rząd nad miastem
fortecznym jego ludu i oddaje mu panowanie nad
dziedzinami świata, szerokimi królestwami:
on jednak z braku mądrości nie potrafi wyobrazić
sobie, że nadejdzie koniec.

---------------------------------------
Beowulf odszedł z Hrothgara domu, przemierzał
ziemię zieloną, wojownik złotem lśniący, uradowany
otrzymanymi pierścieniami.
Stojąca na kotwicy, błądząca nawa oceanów czekała
na swego pana. Zrazu, kiedy wędrowali, rozmowa wróciła
do Hrothgara podarków, król to był nieskazitelny we
wszystkim, orzekli. póki wiek starczy w końcu - co, tak
wielu przygina ku ziemi – nie odebrał mu jego dumnej siły.
---------------------------------------------

[A to jest kawałek, jak panuje w swoim kraju no i końcowa walka ze smokiem]

W jego strażowaniu nad krajem, włosy mu poszarzały
połowę wieku rządził tam – póki Jedyny nie zaczął
wytężać swe siły w czas nie przepatrzonych nocy.
Nad skarbem warujący, Dragon z wysokiego kopca,
ponad bagnem powstał.
Ludzie nie wiedzieli o prowadzącej tam podziemnej drodze,
ale jeden człowiek znalazł zejście, zszedł do środka, skarbu
sięgnął skrytego zasobu i jego ręka opadła wprost na puchar ze złota.
Jakkolwiek nawet, gdyby strażnik był uśpionym podstępność złodzieja
tej straty by nie ukryła. Nie długo trwało, aby w sąsiedztwie żyjący
ludzie odkryli, że smok był wściekły.
Jego bólu zadawca nie miał tego celu, bez przyjemności skradł
skarb, wiodła go konieczność. Bezimienny niewolnik jednego
z wojowników pragnął schronienia uchodząc przed chłostą,
drogę do wewnątrz rozpoznała dusza grzechami storturowana.
Kiedy ujrzał co leżało tam, strachu owładnął nim napad, lecz
mimo całego strachu niefortunny nikczemnik sięgnął po
złoty skarb – puchar...
Bezcennych rzeczy sterty w tym dworze podziemnym, które
niegdyś, w minionych dniach skrzyły się i dźwięczały teraz
skarb rasy rdzewiał, opuszczony. W innej epoce nieznany
człowiek wysiłkiem przygięty przynosił i skrywał tutaj dobra
ukochane. Całą rasę jego pochłonęła śmierć i z całego kręgu
earlów on jeden się ostał żywy, żyjąc w tym miejscu,
wzburzony utratą przyjaciół.
Nie ma radości z harfy grania, ani wesołości lasu rozkosznego,
żaden dobry sokół nie zakręci pod sklepieniem dworskim,
żaden koń chyży nie przeskoczy progu. Zabójstwo potworne
w ciemności poniosło wielu krewnych człowieczego rodu.
Nocny pustoszyciel, podpalacz, który poszukiwał kopców
pradawnych znalazł to zbiorowisko niechronionej radości.
Gładkoskóry, zły smok płynął przez zamglenie, obwinięty
płomieniem, ludzie z tej krainy w strachu drżeli przed nim.
Przeznaczenie mu dało odnaleźć skarb w ziemi, i straż
trzymać tam przez wieki nad złotem ukrytym.
Więc przez trzy setki zim ten ludów niszczyciel w podziemiu
stróżował, wielkim skarbcu, ze swą gigantyczną mocą póki
pewien człowiek nie obudził w jego piersi gniewu, za zaniesienie
panu swemu pucharu zdobnego, jako podarku zgody.
[...]
Wreszcie dzień przeminął ku radości smoczej,
nie wycofywał on się już, w obręb murów, lecz
pożarem płomienił zbrojnych, taki oto, był
przerażenia początek dla ludu tego kraju.
Szybko zgoła dowiedział się Beowulf król,
prawdy o koszmarze, gdyż jego własny dwór,
połknęły pożary, najświetniejszą budowlę.
Smok ognisty uderzał podmuchem wszystkie
ziemie nadmorskie i ich bezpieczny schron
– fortece ludu. Prawowity król Geatów zamierzał
wymierzyć mu karę, teraz.
Mistrz wśród walecznych, przywódca erlów
zarządził wykucie przecudownej tarczy, całkiem
z żelaza sprawionej, wiedział dobrze, że lipowa osłona
na niewiele zda się – drewno przeciwko ogniom.
Beowulf
Bitew wiele przetrwałem w młodości i tego wroga powinienem
przetrwać i znów chwały dostąpić, jako stróż mego ludu -
chociaż żem stary - jeśli ów zły niszczyciel nadejść się odważy
ze swego, ziemnego dworu.
Żadnej broni na tego robaka nie uniósłbym pasując się z nim,
jak z Grendelem wcześniej lecz tutaj musze oczekiwać
gorącego wojny oddechu, jadu i ognia, stąd mam tarczę i pancerz.
Przed dzierżycielem kurhanu ani na stopę nie cofnę się,
wpierw niechże Wyrd zadecyduje za nas, każdego męża
władca. Moja wola jest stała, dalszych słów do skrzydlatego
witezia zaniecham.

Straż trzymający nad skarbcem rozpoznał głos człowieczy,
i oto nie było już czasu dla rozmów przyjaźni, poruszyła się nienawiść.
Natychmiast oddech smoczy ze skały wypiętrzył się w syczącym
porywie, grunt wybuchł. Swą tarczę podrzucił zacieniony kopcem
Geatów władca naprzeciw okrutnika obcego. Każdy z tej pary,
Mającej na celu zniszczenie przerażenie czuł wobec drugiego.
Strażnik kurhanu, gdy uderzenia wodza stawały się dzikie,
splunął śmierci ogniem. Ich bitwy iskry rozbłyskały w dali.

Ogień zamknął się wokół niego prawdziwy król ludu
odczuł gorzki ból. Grupa wybranych towarzyszy nie
nadeszła, by stanąć wraz z nim, jak wymagała
potrzeba bitwy - athelingowi potomkowie - oni uciekli
do lasu, swe życie ratując.
Smutek wypełnił pierś jednego człowieka. Więzów
krewniaczych nic nie może oddalić od człowieka, który
myśli słusznie.
To był Wiglaf, Weoxtana syn, tarczownik, książę
Scyldingów z gałęzi Alfhera widział on swego pana
udręczonego żarem pod bitewną maską.
Dla młodego była to pierwsza okazja, aby był wezwany,
by stanął przy swego, drogiego pana ramieniu,
w znoju bitwy.
Nie załamała się odwaga jego ani też, jego krewieństwa
dziedzictwo nie osłabiło w wojennym spektaklu.
Wiglaf
Pamiętam czas ucztowania kiedyśmy przeznaczyli się
Sami łaskawemu panu, który bronią nas obdarował.
On sam wybrał nas z pośród całego, swego zastępu na
Tę oto przygodę, oczekując czynu, on mnie uzbroił
Wraz z wami, bowiem miał nas za chętnych, mężów
Zdatnych do włóczni – chociaż pan nasz zamierzał
Za to dzielności ćwiczenie wziąć się samemu z nikim go
Nie dzieląc, jako pasterz ludu i mistrz rodu ludzkiego
W zdobywaniu sławy i czynach zuchwałych.
Oto dzień nadszedł kiedy mu potrzeba sił wojów dobrych,
Panu naszemu i sojusznikowi. Chodźmy do niego
Wspomożemy wodza, jak długo tego wymaga ognisty,
Przeraźliwy atak. Ponieść tarcze na powrót do domów
Naszych, zda mi się nieprzystojnym, póki nie będziemy
Mogli zabić wroga i życie księcia Geatów ochronić.
Wiem dobrze, że czyny prawe nie zasługują na to, aby
Samotnie czuć ból w trudach walki tonąc.

Gdy te słowa padły przyszedł robak nienawistny,
Uderzył drugi raz, potworna zjawa, odnalazł
wrogów swych falą z płomienia, ludzi znienawidzonych.
[O Wiglafie]
Kolcza koszula nie posłużyła włócznikowi młodemu,
I tarcza aż, do samego umba, zniszczała przez wybuch
Płomienia lecz, gdy pożar wypalił się sam, młodzian
Wziął osłonę swego krewniaka.
[O Beowie]
Tedy wojownik królewski przypomniał sobie swe czyny
Znów, i mieczem wykonał zamach potężny z całej,
Swej siły, uderzyło ostrze w głowę z niszczącym ciężarem.
Ale Nailing trzasnął, zawiódł w bitwie, Beowa miecz
Ze starożytnej, szarej stali. Dobry, stary miecz jego,
wtedy go zawiódł, jak takie żelazo czynić nie powinno
- jego ręce były zbyt silne.

Gdy ta szansa nadarzyła się ludzi nieprzyjaciel runął
Na mistrza bojową furią wrzący cały jego kark schwycił
Między swe, jadowite kły. Krew okryła go, Beowa
krew żywa niech strumieni się.
[O Wiglafie]
Ręka jego została sparzona gdy krewniakowi udzielił pomocy,
Ale, żołnierz waleczny w cudownym pancerzu nie dbając
o głowę smoczą uderzał atakującego gdzieś poniżej niej,
tak więc miecz zagłębił się, pobłyskujący rękojeścią,
i dzięki temu ogień zaczął słabnąć.
[O Beowie]
Raz ostatni król nad rozumem zapanował, schwycił
Nóż kłujący, ostrością bitewną doskonały i Geatów
Helm przez ciało węża przebił się.
Tak drogo życie sprzedawać - oto oni powalili swego wroga,
Wspólnym działaniem athelingów para kres jego uczyniła.
Rana, którą mu ziemny gad zadał paliła i zaczęła gorzeć
poczuł prędko, że zguba zaczęła gotować się w piersiach
jego - trucizna.
Beowulf
Strażowałem nad tym ludem ponad wieku pół ani
Jeden z władców narodów sąsiedzkich nie ośmielił się
Wraz z przyjaciółmi obrazić mnie na wojnie, lub terrorem
Zastraszać. Wciąż radować się mogę, bowiem, gdy życie
Me ciało opuści Władca Ludzi nie będzie mógł mnie
Sądzić za kaźń nad moimi własnymi współbraćmi.
Odtąd w przyszłości ty musisz zadbać o potrzeby ludu,
Ja zostać nie mogę dłużej.
Proś bitewnych mężów, aby zbudowali mi grób, piękny
po ogniu, w morza bliskości, na przylądku, który stanąć
powinien, jako przypomnienie o mnie dla mojego ludu,
wzniesiony wysoko ponad Hronesness, aby oceanu
wędrowcy nazywać go mogli później Beowulfa Kurhan,
który w oddali zaginając się prowadzi ich kunsztowne
statki poprzez morską mgłę.
Tyś jest ostatnim, który pozostał z naszych współbraci,
Waymundingów Domu! Wyrd na, każdego z mej rodziny
Zaczajał się aż, do kresu im przeznaczonego.
Każdego earla poprzez jego cnotę i waleczność,
spotkała śmierć - ja za nimi muszę iść.

------------------------------------------------------

[Większy, jak poprzednio fragment o pogrzebie Scylda, dziadka Hrothgara]

W godzinie dlań zgotowanej, odszedł Scyld, bohater
przeszedł pod opiekę swego Pana. Powiedli go ku kresowi
morza, zaprzysięgli druhowie, jako, że sam pragnął ich
przy sobie gdy używał jeszcze mowy, Stróż Scyldingów,
ukochany założyciel ludu, długo panujący.

Pospieszyła łódź z opierścienionym dziobem do przystani,
Ładowna, do drogi chętna nawa athelingowa i tam złożyli
ich mistrza i pana, rozdawcę złota zwijanego - w pośrodku
statku, w majestacie przy maszcie.

Stos skarbów z krain najdalszych załadowano na ową nawę,
i orzeczono, że żadna z łodzi nie była bardziej przystojnie
zaopatrzona wojownika bronią, narzędziem wojny, mieczami
i pancerzem. Na jego piersi też, pozostawiono skarby oraz
łupy, aby podróżowały z nim na jego daleką wyprawę rzucone
w przypływu fale. Stos ów był nie mniejszy, niż dary, które
posiadł od tych, którzy wyprawiali się z nim przez morza
- małe dziecko samotne.

Wysoko ponad dziobem złoty sztandar umieścili, signum
złote oddając go przypływowi, aby go morze zabrało,
z sercem zmartwiałym i w żałobnym stanie. Ludzie pod
nieba wznoszącym się sklepem, choć w radzie sprawdzeni,
nie mogą orzec na pewno, któż ten ładunek odbierze.

Wówczas na długo w fortecy zamieszkał Beowulf Dun,
swego ludu drogi król między narodami sławny stał się.
Ojciec jego ziemską dziedzinę opuścił, gdy już starość
zgotowana dla pana Halfdana - długo żyjącego rządcy,
a strasznego na wojnie patriarchy Skyldingów dumnych.

Ojcował tedy czworgu dzieciom co na świat przybyły,
ów armii dowódca; Heorogarowi i Hrothgarowi i Haldze
Dobremu i Urszuli. Która, jak słyszałem została się
królową Oneli i poznała objęcia łoża Skyldingów Bitewnych.
----------------------------------------------------------------------

poz Uśmiech
tal

_________________
Nigdy nie powstanie dzieło,które odda głębię trylogii.
Cóż nam pozostaje?Wyrosnąć w końcu z młodzieńczego hasła"ja bym to lepiej zrobił",gdyż "lepiej"jest pojęciem względnym,subiektywnym."
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Linki Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)

Temat: teksty Beowulfa (Strona 1 z 1)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.