Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Frodo szedł oddychając głęboko, a dokoła żywe liście i kwiaty poruszały się pod tchnieniem tego samego wiatru, który jemu chłodził twarz; czuł, ze jest w kraju, gdzie czas nie istnieje, gdzie nic nie przemija, nic się nie zmienia, nic nie ginie w niepamięci. Wygnaniec z Shire`u odejdzie stąd i znowu znajdzie sie na zwykłym świecie, a jednak zawsze odtąd będzie stąpał po tej trawie, wśród kwiatów elanoru i nifredilu, w pięknej krainie Lothlorien." , Władca Pierścieni


Temat: Ekonomia pola walki (Strona 1 z 2)

Idź do strony 1, 2  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Alatar
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 03 Wrz 2004
Wpisy: 55
Skąd: Dawno, dawno temu za siedmioma ...


Wysłany: 14-11-2004 16:29    Temat wpisu: Ekonomia pola walki Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Mam takie pytanka:
Czy gdzieś w książkach(Tolkiena oczywiście) mowa jest o ekonomii pola walki,czyli o dostarczaniu pożywienia,broni,koni itp. podczas wpjen czy też bitew??A jeśli nie to może jak wy sobie to wyobrażacie??

_________________
Szukać głupca wśród mędrców to głupota, szukać mędrca wśród głupców to desperacja.

Ja
Powrót do góry
 
 
Misiek_h
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 12 Kwi 2002
Wpisy: 302
Skąd: Czerwone Zagłębie (Sosnowiec)
Nieobecny(a): duchem

Wysłany: 15-11-2004 00:45    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Poza pogłoskami o dostarczaniu przez Rohirrimów koni do Mordoru nic takiego sobie nie przypominam Uśmiech

Orkowie zapewne nie potrzebowali dużego zaplecza logistycznego. Do jedzenia wystarczyło im to co upolowali, a w ostateczności mogli się żywić pokonanymi ludźmi czy trzodą i zapasami ze zniszczonych gospodarstw Z przymrużeniem oka

Inaczej sprawa ma się z ludźmi. Zwłaszcza obrońcy Osgiliath musieli mieć stałe dostawy żywności, strzał, broni... Nie mieli przecież czasu ani możliwości, by samemu się o takie rzeczy troszczyć. Podejrzewam więc, że między Minas Tirith a Osgiliath musiał istnieć stały szlak zaopatrzeniowy Uśmiech

Czy wojsko Rohirrimów potrzebowało zaplecza logistycznego? Trudno mi na to odpowiedzieć, ale wydaje mi się że przynajmniej w granicach swego kraju mogli się wyżywić z tego, co uzyskaliby od miejscowej ludności (nie mówię tu o Helmowym Jarze, w którego magazynach na pewno znajdowały się duże zapasy). Poza granice Rohanu się praktycznie nie wypuszczali (pomoc dla Gondoru w czasie Wojny o Pierścień pominę, bo to przypadek całkiem wyjątkowy). IMO nie mieli potrzeby, a więc także możliwości wykształcenia dobrze rozwiniętej logistyki Uśmiech

_________________
Najbardziej zakręcony konwent po tej stronie galaktyki - Porytkon!
Powrót do góry
 
 
Adiemus
One Ring - One TolkFolk :)


Dołączył(a): 27 Kwi 2002
Wpisy: 1992
Skąd: Krakuff


Wysłany: 15-11-2004 20:14    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Ja pamiętam tylko fragmenty dotyczące logistyki Mordoru Język - kiedy Frodo i Sam patrzą z góry na drogi, którymi poruszają się kolumny orków. Jest też tam coś o dostarczaniu żywności ze wschodniej części, z okolic jeziora Nurnen Uśmiech Saurona ;D
_________________
Nadrektor Ridcully stuknął pięścią w bok aparatu, aż omniskop się zakołysał.
– Ciągle nie działa, panie Stibbons! – ryknął. – Znowu mamy to wielkie ogniste oko! Jestem rozwalony
Going Postal
Powrót do góry
 
 
Nifrodel
Alsílatiel / Administrator


Dołączył(a): 08 Lis 2001
Wpisy: 2725
Skąd: Ossiriand
Nieobecny(a): panta rhei...

Wysłany: 19-11-2004 20:46    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Prowianty Orków Uśmiech

J.R.R. Tolkien, Dwie Wieże napisał(a):
Leżał długą chwilę, walcząc z rozpaczą. W głowie mu się kręciło, lecz po gorącu rozlanym po ciele poznał, że napojono go po raz drugi palącym trunkiem. Któryś z orków schylił się nad nim i cisnął mu kawałek chleba i surowego suszonego mięsa. Hobbit zjadł łapczywie stęchły szary chleb, lecz mięsa nie tknął. Był głodny, lecz nie tak wygłodzony, by wziąć do ust ten ochłap z ręki orka; ze zgrozą odtrącił narzucające się pytanie, z jakiego stworzenia mogło pochodzić mięso.


O zapasach w Wieży...

J.R.R Tolkien, Powrót Króla, napisał(a):

Czy te orki nie jedzą ani nie piją? Czy karmią się tylko cuchnącym powietrzem i trucizną?
- Jedzą i piją, Samie - odparł Frodo. - Cień, który ich wyhodował, może tylko przedrzeźniać, ale nie stwarzać; wśród jego dzieł nie ma nic naprawdę nowego. Myślę, że orków także nie powołał do życia, on tylko ich zatruł i zaprawił do nikczemności. Skoro żyją, muszą jeść tak jak wszelkie żywe istoty. Zadowalają się brudną wodą i wstrętnym jadłem, lecz nie znieśliby trucizny. Karmili mnie, toteż jestem lepiej odżywiony niż ty. Na pewno są jakieś zapasy w Wieży.
- Ale czasu nie ma na szukanie - stwierdził Sam.
- Sprawa przedstawia się lepiej, niż myślisz - powiedział Frodo. - Podczas twej nieobecności zrobiłem pomyślne odkrycie. Rzeczywiście nie zabrali mi wszystkiego. Między szmatami na podłodze znalazłem swój chlebak. Oczywiście przetrząśnięty, ale orkowie nienawidzą widoku i zapachu lembasów jeszcze serdeczniej niż Gollum. Rozsypali mój zapas, podeptali częściowo i pokruszyli, trochę jednak zebrałem. Niewiele jestem od ciebie biedniejszy pod tym względem. Żywność od Faramira zrabowali i rozbili moją manierkę.


Mordor cd. Wspomniane przez Adiemusa - pola nad jeziorem Nurnen.

J.R.R Tolkien, Powrót Króla napisał(a):
Hobbici nic nie wiedzieli o rozległych uprawianych przez niewolników polach w południowej części ogromnego państwa, ukrytych za dymiącą górą nad smutnymi ciemnymi wodami jeziora Nurnen; nie wiedzieli też o szerokich bitych drogach łączących Mordor z krajami hołdowniczymi na wschodzie i południu, skąd żołdacy Czarnej Wieży sprowadzali całe karawany wozów naładowanych rozmaitym dobrem i łupami, a ponadto coraz to nowe zastępy niewolników. W północnych prowincjach znajdowały się kopalnie i kuźnie; tu także ćwiczono pułki do z dawna przygotowywanej wojny; tu Czarny Władca, przesuwając całe armie niby pionki na szachownicy, gromadził swoje siły zbrojne.


O Gondorze:
J.R.R Tolkien, Powrót Króla napisał(a):

Na południo-zachodzie odległość między murem a miastem wynosiła najmniej, bo tylko jedną staję; tam Anduina, opływając szerokim zakolem góry Emyn Arnen w południowym Ithilien, skręcała ostro na zachód, a zewnętrzny mur piętrzył się tuż nad jej brzegiem, gdzie ciągnęły się bulwary i przystań Harlond dla łodzi przybywających pod prąd Rzeki z południowych prowincji. Podegrodzie było bogate w pola uprawne i sady, koło domów stały szopy i spichrze, owczarnie i obory; liczne potoki, perląc się, spływały z gór do Anduiny. Niewielu wszakże pasterzy i rolników żyło na tym obszarze, większość ludności Gondoru skupiała się w siedmiu kręgach stolicy lub w wysoko położonych dolinach na podgórzu, w Lossarnach czy też dalej na południe w pięknej krainie Lebennin, nad jej pięciu bystrymi strumieniami.

_________________
Gwiazdy były dalekie...
Niebo się otwarło
jak gdyby dłoń nieśmiała,
blask się do niej garnął...

~~~~~~~~
Almanach Tolkienowski Aiglos
Eldalairië
Powrót do góry
 
 
ZviR
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 06 Lis 2004
Wpisy: 26
Skąd: VratislaviA


Wysłany: 25-11-2004 23:39    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Jeśli chodzi o Orków, to oni ogólnie są mało ekonomiczni, zwłaszcza jazda, bo w końcu, jak jeździ się na takim wargu, to trzeba jego też wyżywić, a nie jest to konik, aby spokojnie jadł sobie trawkę, ale drapieżnik, a jako taki - musi polować, ostatecznie - musi mu być dostarczane mięso. Podobnie, jak jeść muszą sami orkowie, gobliny czy inne zielone paskódźtwa. Oczywiście, że można powiedzieć, że mogą zjeść pokonanych wrogów, ale najpierw muszą ich pokonać, a aby ich pokonać - muszą być najedzeni. Bo głodni chyba nie dadzą rady, co? Uśmiech
Czyli potencjalnie, powinni atakować wszystko, co da się zjeść (bo wątpię, aby lasy były w stanie wyżywić taką armię? jeśli atakują co się da, by mieśc jedzenie, to wytracają siły i wojsko przed faktyczną bitwą.
No i jest jeszcze jeden problem. Bo w razie głodu, żołnierze - jeśli nie było wyjścia - zjadali swoje wierzchowce. W przypadku wargów... kto kogo zeźre? :>

A rohirimowie mają prze... kopane, bo nie sądzę, że któryś byłby w stanie, w razie niebezpieczeństwa głodu, upichcić i zeźreć kunia? :>

_________________

"Oh to sail away, to sandy lands and other days
Oh to touch the dream, hides inside and never seen."
Powrót do góry
 
 
Severus
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 05 Paź 2004
Wpisy: 11
Skąd: Lublin, ale sercem Chełm


Wysłany: 09-12-2004 00:02    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Tak jak każdy lud stepowy, od Kimmerów poczynając, na współczesnych Mongołach kończąc. Zjedzenie konia oznacza tylko odroczenie smierci głodowej o ileś tam dni. Lepiej konia użyć jako wierzchowca i pojechać dalej szukać pozywienia.
Powrót do góry
 
 
Nifrodel
Alsílatiel / Administrator


Dołączył(a): 08 Lis 2001
Wpisy: 2725
Skąd: Ossiriand
Nieobecny(a): panta rhei...

Wysłany: 09-12-2004 18:17    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Cytatów ciąg dalszy Z przymrużeniem oka

Zaplecze logistyczne Mordoru Uśmiech Saurona ;D
J.R.R Tolkien, PK napisał(a):

Frodo i Sam patrzyli ze wstrętem i zarazem z podziwem na ten znienawidzony kraj. Między sobą a dymiącą górą, a także wszędzie na północy i południu nie widzieli nic prócz ruin i martwoty, pustkowia wypalonego i dusznego od dymów. Zastanawiali się, jakim sposobem Władca tego królestwa utrzymuje i żywi swych niewolników oraz swoje armie. Bo miał armie wszędzie; gdziekolwiek zwrócili oczy, wzdłuż łańcucha Morgai i dalej na południu, dostrzegali obozy wojskowe, niektóre pod namiotami, inne zabudowane porządnie jak miasteczka. Jeden z największych mieli tuż u swoich stóp. O milę niespełna oddalony od ściany gór, podobny był do ogromnego gniazda owadów, przecięty regularnymi monotonnymi ulicami, przy których ciągnęły się szeregi bud i długich, niskich, brzydkich domów. Na polach wokół niego panował ożywiony ruch i krzątały się jakieś postacie; szeroka droga biegła stąd na południo-wschód ku głównemu gościńcowi, prowadzącemu do Morgulu, i ciągnęły po niej spiesznie liczne kolumny czarnych, drobnych w oddali figurek.


Acha i trzeba wspomnieć o zbiornikach na wodę Uśmiech Saurona ;D

J.R.R Tolkien, PK napisał(a):

Dawno wyczerpaliby skromne zapasy, gdyby nie ośmielili się pójść drogą orków. Przy niej bowiem w dość znacznych odstępach były zbiorniki, przygotowane dla wojska na wypadek spiesznego marszu przez bezwodne pustkowia. W jednym z nich Sam zaczerpnął trochę wody, zatęchłej, zmąconej, ale bądź co bądź zdatnej do użycia w ostatniej potrzebie.


I Gondoru Uśmiech

J.R.R Tolkien. PK napisał(a):

Pippin obejmował wzrokiem cały obszar Pelennoru, usiany w dali mnóstwem zagród wiejskich; widział niskie murki, stodoły i obory, lecz nigdzie nie dostrzegał bydła ani zwierząt domowych. Drogi i ścieżki gęstą siecią przecinały zieleń pól i ruch na nich panował ożywiony; sznury wozów ciągnęły ku Wielkiej Bramie lub spod niej w głąb kraju. Od czasu do czasu u Bramy zjawiał się jeździec, zeskakiwał z siodła i spieszył do grodu. najbardziej uczęszczany zdawał się główny gościniec prowadzący na południe, przecinający rzekę skróconym szlakiem u podnóża gór i ginący szybko z oczu. Gościniec był szeroki, porządnie wybrukowany, a jego wschodnim skrajem pod wysokim murem biegła Zielona Ścieżka dla konnych. Tędy jeźdźcy pędzili w obu kierunkach, lecz duże kryte budami wozy, tłumnie zapełniające bity szlak, kierowały się wszystkie na południe. Przyjrzawszy się uważniej Pippin stwierdził, że ruch odbywa się w wielkim porządku, wozy toczą się trzema kolumnami; w pierwszej sunęły najszybsze wozy, ciągnione przez konie, w drugiej - wielkie furgony okryte różnobarwnymi budami, zaprzężone w powolne woły; w trzeciej, na zachodnim skraju, ludzie popychali lekkie, małe wózki.
- Ta droga prowadzi do dolin Tumladen i Lossarnach, a także do wiosek górskich, dalej zaś do Lebennin - powiedział Beregond. - Wozami odjeżdżają ostatni już wyprawiani dla bezpieczeństwa z grodu starcy i dzieci, a z nimi kobiety, niezbędne jako ich opiekunki. Do południa muszą wszyscy znaleźć się poza Bramą i oswobodzić drogę na długości jednej stai; taki jest rozkaz.

_________________
Gwiazdy były dalekie...
Niebo się otwarło
jak gdyby dłoń nieśmiała,
blask się do niej garnął...

~~~~~~~~
Almanach Tolkienowski Aiglos
Eldalairië
Powrót do góry
 
 
Feawen
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 23 Kwi 2005
Wpisy: 44
Skąd: Lepiej nie wiedzieć...


Wysłany: 25-04-2005 18:47    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

No tak... To właściwie może dziwić. Ale trzeba patrzeć na to przez pryzmat ten, że to nie jest powieść batalistyczna ale książka fantasty i jakby nie było trochę inne tematy się tutaj porusza. Ja mimo, że jestem dziewczyną lubię wszystkie opisy walk, co bywa odbierane różnie Elfik Mimo to nie skupiałabym się na tym aspekcie czytając Tolkiena. Trzeba założyć, że jakieś sposoby tam mieli... I delektować się innymi opisami Elfik
_________________
Jasnowłosy duch gór.

Darowanemu koniowi nie zaglada się w zęby. SPYTAJ TROJAN!!!
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następna

Temat: Ekonomia pola walki (Strona 1 z 2)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.