Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Avallone zniknęła z ziemi, Aman został zabrany gdzieś daleko i nie można ich znaleźć w świecie dzisiejszych ciemności. Niegdyś wszakże były, a więc ciągle są w swej prawdziwej postaci, będąc częścią takiego świata, jaki został pierwotnie zaplanowany." Dunedainowie, Silmarillion


Temat: Prowiant podróżnika czyli czym odżywiała się Drużyna (Strona 1 z 2)

Idź do strony 1, 2  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Władca Pierścieni Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nifrodel
Alsílatiel / Administrator


Dołączył(a): 08 Lis 2001
Wpisy: 2724
Skąd: Ossiriand
Nieobecny(a): panta rhei...

Wysłany: 20-10-2004 09:05    Temat wpisu: Prowiant podróżnika czyli czym odżywiała się Drużyna Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Czytając, niepamiętny raz z kolei, Władcę, zaczęłam się zastanawiać, czym odżywiali się Hobbici ( i jeden Człowiek) w drodze z Bree do Rivendell - a także Ludzie, Elfy i Krasnoludy w podróży z Rivendell do Lórien. hmmmm...

Frodo, Sam, Merry i Pippin oraz Aragorn szli do Rivendell 21 dni. Mieli przed sobą trudny teren : Komarowe Bagniska, wzniesienia jak Amon Sul, bezdroża, górskie szlaki. Większość prowiantu dźwigał kucyk Bill (ale tylko do momentu ataku w kotlince nieopodal Amon Sul, potem kucyk wiózł Froda) a Hobbici rozdzielili zapasy między siebie - czyli musieli jedzenie dźwigać. Ratujcie bo go pobiję

W Bree zaopatrzyli sie porządnie w prowiant, ale jakie było to pożywienie, trzeba się tylko domyślać nio nie wiem . Tolkien nigdzie tego nie precyzuje. Nie Nie Więc mamy pole do głośnych rozmyślań Elfik Z pewnością Hobbici nie mieli konserw, zupek chińskich, napojów izotonicznych i batonów energetycznych wieeeeeeeeeelgachny uśmiech ani żadnych dzisiejszych zapychaczy Nie Nie Pserwa . Czekolady też pewnie nie mieli Płacz ani lembasów, które potem tłumaczą pokonywanie nawet najdłuższych dystansów Uśmiech . Ale w Bree zapoatrzyli się sowicie....


J.R.R Tolkien=Drużyna Pierścienia napisał(a):

Po śniadaniu hobbici przepakowali worki i zgromadzili większe zapasy przewidując podróż dłuższą niż pierwotnie planowano.
(...)
Obieżyświat szedł na czele wraz z Frodem, za nim Merry z Pippinem, a na końcu Sam prowadził kucyka, któremu załadowano na grzbiet tyle worków, na ile miłosierdzie dla zwierzęcia pozwalało. Kucyk jednak wyglądał już mniej nieszczęśliwie, jak gdyby zadowolony ze zmiany losu. Sam w zamyśleniu gryzł jabłko. Miał kieszenie wypchane jabłkami dzięki pożegnalnym darom Noba i Boba.
- Nie ma jak jabłka w marszu, a fajka na popasie – mówił Sam. – Ale zdaje się, że wkrótce będę musiał wyrzec się obu tych przyjemności.


Tak więc wiemy jedno- Kucyk Bill był wyładowany wielkimi workami z prowiantem! Uśmiech Saurona ;D
Cóż mogło w nich być??? robienie pieknych oczek
Hobbici nie noslili plecaków Z przymrużeniem oka Język tylko worki podróżne (pewnie bardzo niewygodne, jeśli napchane Ratujcie bo go pobiję )

Ponieważ mieli pościg na karku, Aragorn nie miał czasu na tropienie i upolowanie jakiegoś zwierzątka po drodze. Posiłki jedli najczęściej zimne, śpieszne i "bez przyjemności". Rozpakowywanie, jedzenie i pakowanie zabierało im zwykle 2 godziny... Spox
Co mogli jeść na ciepło, przy ognisku lub na zimno, pośpiesznie, w czasie 1 h? hmmmm...
Hobbici na pewno uprawiali fasolę, to pożywna roślina, ale ma jeden zasadniczy mankament, gotuje się bardzo długo Ratujcie bo go pobiję więc prawdopodobnie nie zakupili tego w Bree. Mogli mieć miód i śmietanę, w którą zaopatrzyła ich Złota Jagoda - ale chyba raczej już nie mieli zapasów ze Złotego Lasu bo:

J.R.R Tolkien, Wyprawa napisał(a):

Teraz zjedli resztkę zapasów, które zabrali z domu Toma i przeznaczali na wczorajszą kolację, z dodatkiem prowiantów przyniesionych przez Toma. Nie za wiele tego było – zważywszy okoliczności oraz hobbickie apetyty – lecz pokrzepili się nieźle.


W Bree mogli kupić chleb (ciekawe jak dużo hmmmm... ),
ser -chyba wędzony- może nawet kilka bryłek,
suszone mięso
dżem? - tylko czy chcieli dźwigać słoiki :|
mąkę - mozna z niej przygotować placki (ieśli ma się olej lub jajka Język) , Sam umiał gotować Jestem za (miał tez sól do doprawiania potraw)

Z pewnością tez mieli dużo suszonych owoców. Mogli mieć pożywne i energetyczne orzechy, rodzynki, ziarno sezamowe...

Trzeba się najpierw zastanowić, co mogli zabrac ze sobą... hmmmm... Jak wiemy, było kilka worków, którymi objuczono Billa. Hobbici część zaasów mogli nosić na plecach...

Ale ILE tego mogli zabrać? Forsowny marsz bezdrożami do Rivendell trwał 21 dni, co oznacza przynajmniej 63 posiłki (a wiemy, ze jedli śniadania, obiady i kolacje).
Zastanawiam się ile im było potrzeba pożywienia, żeby wytrzymać taką wędrówkę? Zdziwienie Ciężka praca fizyczna taka jak noszenie ciężarów , rąbanie drzewa , wspinaczka potrzebuje 400 - 500 kcal/ godz. Wyjątkowo ciężka praca wymaga energii 800 - 900 kcal/ godz. ( forsowny trening).
A to oznacza, że Drużyna musiała porządnie się odżywiać. hmmmm... Chociaż z drugiej strony, mogli się róznież zaadoptować do trudnych warunków i głodu: Człowiek może bez uszczerbku na zdrowiu stracić nawet 50% własnej wagi ( pod warunkiem że nie straci więcej niż 30 -50 % białka), podobno również głodówka 3 tygodnowa nie doprowadzi do żadnych poważnych uszczerbków na zdrowiu***. Najgorsze samopoczucie odczuwa się przez pierwsze 2-3 dni. No ale na szczeście Tolkien oszczędził Hobbitom głodówek Język Raczej po prostu nie dojadali hmmmm... bo przecież ile worków mogli unieść po rozjuczeniu kucyka? (wyłączając to, co zjedli w drodze na Amon Sul Język ) Musieli przecież również dźwigać bukłaki z wodą... hmmmm...

Po ataku na Amon Sul, jedli juz śpieszne i najczęściej zimne posiłki, rzadko kiedy pozwalali sobie na rozpalenie ogniska. Pod koniec wędrówki nie mają już nic, prócz suszonych owoców i czerstwego chleba :
J.R.R Tolkien napisał(a):

- Napijcie się – rzekł Glorfindel nalewając każdemu kolejno napoju ze swojej srebrnej, powleczonej skórą manierki. Był to trunek przejrzysty jak woda źródlana i bez smaku, w ustach wydawał się ani zimny, ani gorący, lecz kto go łyknął, czuł od razu przypływ siły i ochoty w całym ciele. Po jednym łyku tego napoju, czerstwy chleb i suszone owoce – bo innego prowiantu już podróżni nie mieli – zaspokoiły ich głód lepiej niż obfite śniadania w Shire.


Potem są uczty w Rivendell Język To pomińmy je milczeniem Z przymrużeniem oka

Od Rivendell do Lórien kolejne 21 dni. Tutaj teren był jeszcze trudniejszy, forsowny marsz przez Eregion, nieudana przeprawa przez Caradhras, wydatkująca energię rozprawa z wilkami, potem wyczerpujący marsz przez Morię i forsowny marsz do Lórien.
Znów jest tylko jeden objuczony kuc - ale dodatkowo - Boromir, Legolas, Gandalf, Gimli - którzy przecież muszą się czymś odżywiać. Uśmiech Saurona ;D
Być może Legolas potrzebuje mniej pożywienia, ale Krasnoludy, jak wiemy z Hobbita, uwielbiają dobrze zjeść Elfik

W co mogły Elfy zaopatrzyć Drużynę? hę?
Co nadawało by się na prowiant w Śródziemiu? hmmmm...

Warto jeszcze zapoznać się z listą roślin jadalnych, które członkowie Drużyny mogli sobie czasem zerwać i urozmaicić pożywienie. Uśmiech
Znajdziecie ją tu:
http://www.expeditons.pl/index.php?id=0089

***http://www.expeditons.pl/index.php?id=0087

_________________
Gwiazdy były dalekie...
Niebo się otwarło
jak gdyby dłoń nieśmiała,
blask się do niej garnął...

~~~~~~~~
Almanach Tolkienowski Aiglos
Eldalairië
Powrót do góry
 
 
Adiemus
One Ring - One TolkFolk :)


Dołączył(a): 27 Kwi 2002
Wpisy: 1992
Skąd: Krakuff


Wysłany: 20-10-2004 10:59    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Jest to ciężki orzech (też prowiant Jestem rozwalony ) do zgryzienia -bo jeszcze trzeba dopakować jakiś obrok dla kucyka (była późna jesień, a od Rivendell prawie zima -piszę "prawie, bo z opisu podróży wynika, że śnieg mieli tylko w górach). Po macoszemu Profesor potraktował ten problem (sporo innych zresztą też Język ) -no, ale sam pisze w Listach, że ciężko w jednej opowieści zmieścić wszystkie interesujące różnych czytelników detale...
Pozostaje nam więc "cysta szpekulancja" Pserwa -ja na razie hmmmm... żadnej koncepcji nie mam...

_________________
Nadrektor Ridcully stuknął pięścią w bok aparatu, aż omniskop się zakołysał.
– Ciągle nie działa, panie Stibbons! – ryknął. – Znowu mamy to wielkie ogniste oko! Jestem rozwalony
Going Postal
Powrót do góry
 
 
Nellelórë
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 19 Wrz 2003
Wpisy: 450



Wysłany: 20-10-2004 13:58    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Nifrodel napisał(a):
Czekolady też pewnie nie mieli


A mnie zastanowiło, czy rzeczywiście nie mieli czekolady? Mieli herbatę, też bądź co bądź zamorski specjał - trudno sobie wyobrazić, by uprawiali krzewy herbaciane na choćby najbardziej nasłonecznionych wzgórzach Shire'u. Może sprowadzali i czekoladę, a w każdym razie kakao? Niekoniecznie od razu z Dalekiego Haradu Z przymrużeniem oka ale jakąś bardziej skomplikowaną drogą, przez pośredników, mogło docierać na przykład do Bree, czyż nie? Uśmiech

Nifrodel napisał(a):
Hobbici nie noslili plecaków tylko worki podróżne (pewnie bardzo niewygodne)


Tak się przywiązałam do filmowych hobbitów z plecaczkami, że było mi przykro zdać sobie sprawę z tego, że nie jest to wizja książkowa - ale... W oryginale angielskim we fragmencie przytoczonym przez Nifrodel nie ma mowy o workach ani o żadnym innym szczegółowo określonym bagażu, to tylko tłumaczenie Marii Skibniewskiej. Z kolei dalej, gdy Drużyna wyrusza z Rivendell, czytamy:

J.R.R.Tolkien, Drużyna Pierścienia, napisał(a):
Sam poprawił worek na plecach...


W oryginale:

J.R.R.Tolkien, The Fellowship of the Ring, napisał(a):
Sam eased the pack on his shoulders...


Moim zdaniem mogło tu jednak chodzić o plecak, skoro umieszczony był na ramionach Sama, i skoro nie był to "sack" - jednoznacznie "worek". Może więc wizję hobbitów z plecakami da się ocalić?

Nifrodel napisał(a):
Zastanawiam się ile im było potrzeba pożywienia, żeby wytrzymać taką wędrówkę? Ciężka praca fizyczna taka jak noszenie ciężarów , rąbanie drzewa , wspinaczka potrzebuje 400 - 500 kcal/ godz. Wyjątkowo ciężka praca wymaga energii 800 - 900 kcal/ godz. ( forsowny trening).
A to oznacza, że Drużyna musiała porządnie się odżywiać. Chociaż z drugiej strony, mogli się róznież zaadoptować do trudnych warunków i głodu:


Sądzę, że jednak się zaadoptowali, w każdym razie w trakcie wędrówki do Rivendell. Mógłby o tym świadczyć ten fragment rozmowy na Amon Sul:

J.R.R.Tolkien, Drużyna Pierścienia, napisał(a):
- Nie wiem, co zrobić, żeby nam prowiantu starczyło do końca - rzekł Frodo. -Ostatnimi dniami oszczędzaliśmy bardzo, dzisiejszej kolacji też nikt ucztą by nie nazwał, a mimo to zużyliśmy już więcej zapasów, niż należało, jeśli pozostały nam, skromnie licząc, dwa tygodnie marszu.

- Na pustkowiu można znaleźć pożywienie - odparł Obieżyświat. - Jagody, korzenie, zioła. W razie potrzeby umiem też coś upolować. Póki zima nie nadciągnie, głodu się nie lękajcie. Tylko że zbieranie żywności i łowy zajmują dużo czasu i dodają trudów, a my musimy się spieszyć. Zaciśnijcie więc pasów i pocieszajcie się nadzieją na zastawione stoły w domu Elronda.


Myślę, że jak najbardziej od czasu do czasu Aragorn mógł coś upolować, podobnie jak później także Boromir i Legolas. Filmowa scena z ogniskiem w nocy, kiedy to Aragorn przynosi małego upolowanego jelonka, ma książkowe oparcie. Oczywiście, musieli się ukrywać i śpieszyć, ale jeśli trafiła się okazja - czemu nie? Z przymrużeniem oka Była jesień - a może trafiły się czasem nawet grzyby w zagajnikach? W końcu hobbici przepadają za nimi i zapewne umieli je wytropić Z przymrużeniem oka W każdym razie na pewno jedli dość mało i porcja 500 Kcal/h wydaje się całkowicie nierealna. Pewnie była to w większości owa prosta strawa wymieniona przez Nifrodel: suszone mięso, moze suchary, suszone owoce itp... Jeśli dało się rozpalić ognisko, Sam prawdopodobnie, z pomocą mąki, soli i przypraw, potrafił ugotować całkiem dobrą zupę czy potrawkę Uśmiech
Powrót do góry
 
 
TallisKeeton
Brehon


Dołączył(a): 11 Lis 2001
Wpisy: 1764
Skąd: Oleśnica


Wysłany: 20-10-2004 14:30    Temat wpisu: Re: Prowiant podróżnika czyli czym odżywiała się Drużyna Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):

Czytając, niepamiętny raz z kolei, Władcę,


Śmiech chwała wam, chylę czoła, dzięki

Cytat:
Ludzie, Elfy i Krasnoludy w podróży


Z pewnością w podróży nie można było rozdrabniać się na ulubione składniki różnych ras, i nalezało zabrać coś, co pasowałoby generalnie kazdemu. Poza tym trzeba brać w podróż to co :
1. nie psuje się łatwo, nawet zamoczone,
2. jest lekkie, a wiec możesz wziać wiecej, z tych dwu powodów raczej nie mięso.
3. nie potrzeba temu specjalnych pojemników - czyli żadnych słojów itp niewygodnych, ciezkich i łatwo tłukacych sie rzeczy. - wiec nie przetwory owocowe.
4. jest dość pożywne.
Ja bym stawiała na pożywienie sypkie i owocowo - warzywne. Wlasnie fasole, groch, zboża i orzechy. Gdyby w Śródziemiu był ryż, nie mielibyśmy takiej zagwozdki Uśmiech

Cytat:
Czekolady też pewnie nie mieli Płacz


ssstraszne Pocieszanie

Cytat:

Ponieważ mieli pościg na karku, Aragorn nie miał czasu na tropienie i upolowanie jakiegoś zwierzątka po drodze


No, ale nie przez cały czas, z początku trasy Aragorn mówi cos o polowaniach i zbieraniu leśnych owoców, co jednak uważa za długotrwałe zajęcie. Widać scenarzysci przejęli się sprawą pokarmu w drodze, bo dali scene, jak Aragorn przytaszczył koziołka czy jakas inna,upolowaną padlinkę. Tak wiec myśle, że z poczatku- przed Wichrowym -mogli polować nawet kilka razy. Wprawdzie wedzic nad ogniem mogli raczej male kawalki, ale mieso ususzone, osolone i zawiniete w liscie nie zepsuloby sie tak od razu, zwlaszcza, ze upału nie bylo. Problemem nie bylaby tu ilosc zabieranego jedzenia, ale raczej jego trwałość.
Skoro ksiazkowy Aragorn mówił o polowanu to z pewnością, taki tropiciel i
traper jak on miał łuk, choc o tym ksiazka nie wspomina. Mogł być to łuk skladany i leżał w worku stąd hobbici go nie widzieli?

Cytat:

Hobbici na pewno uprawiali fasolę, to pożywna roślina, ale ma jeden zasadniczy mankament, gotuje się bardzo długo Ratujcie bo go pobiję więc prawdopodobnie nie zakupili tego w Bree


Czy wszystkie odmiany fasoli gotuja sie tak długo? Poza fasolą niezła na podróżne warunki jest jeszcze gorczyca, kukurydza, owies.

Cytat:
W Bree mogli kupić chleb (ciekawe jak dużo hmmmm... ),


Ale IMHO mogli, poza chlebem, kupić tam suchary. Trwalsze i lżejsze.

Cytat:
ser -chyba wędzony- może nawet kilka bryłek,


Wedzony ser tez jest trwały.

Cytat:
suszone mięso


lub wędzone. Bezpieczniejsze, bo lepiej zakonserwowane.

Cytat:

mąkę - mozna z niej przygotować placki (ieśli ma się olej lub jajka Język)


Albo inny tłuszcz np olej z lesnych orzechów, czy z jakichs innych oleistych roslin. Ranger na pewno takie znał. Ale, czy mi sie wydaje czy podplomyki robi sie z maki i wody, i nie potrzeba tam oleju?

Cytat:

Z pewnością tez mieli dużo suszonych owoców. Mogli mieć pożywne i energetyczne orzechy, rodzynki


suszonych albo konserwowanych w miodzie. Bo cukru chyba nie znano w Środziemiu?

Cytat:
ziarno sezamowe...


Sezamowe to chyba nie ten klimat? mi sie zdaje, ze za daleko na północ?

Cytat:

Ale ILE tego mogli zabrać? Forsowny marsz bezdrożami do Rivendell trwał 21 dni, co oznacza przynajmniej 63 posiłki (a wiemy, ze jedli śniadania, obiady i kolacje).


Nie wydaje mi sie, by przez cały czas jedli 3 razy. Z pewnościa mogli jesc dwa a przy pospiechu nawet raz dziennie. IMHO.

Cytat:

wspinaczka potrzebuje 400 - 500 kcal/ godz. Wyjątkowo ciężka praca wymaga energii 800 - 900 kcal/ godz. ( forsowny trening).
A to oznacza, że Drużyna musiała porządnie się odżywiać. hmmmm... Chociaż z drugiej strony, mogli się róznież zaadoptować do trudnych warunków i głodu:


Ale tez w wielu miejscach opisuje sie, że czesto niemal padali z nóg po marszu. Zasypiali na stojąco, potykali się. Ale i w wielu dalszych miejscach padaja zdania o przystosowaniu sie do ciaglego wysilku.
O coraz krotszych popasach i coraz dluzszych marszach.

Cytat:

podobno głodówka 3 tygodniowa nie doprowadzi do żadnych poważnych uszczerbków na zdrowiu


Oczywiście, że nie, może poza napisaniem ksiegi Apokalipsy? Elfik Tiaaaa

Cytat:

Musieli przecież również dźwigać bukłaki z wodą... hmmmm...


Z pewnoscia nie byly to jakies wielkie naczynia na wode. W koncu,
w porównaniu z naszym super zatrutym Nic nowego i super wyschniętym
i zmeliorowanym Furia środowiskiem, w Środziemiu na pewno bylo znacznie wiecej lesnych strumieni, gorskich źrodełek i bagiennych bajorek. Wiec co pare dni np 3 - 4 mogli uzupelniac wode.
poz
tal

_________________
Nigdy nie powstanie dzieło,które odda głębię trylogii.
Cóż nam pozostaje?Wyrosnąć w końcu z młodzieńczego hasła"ja bym to lepiej zrobił",gdyż "lepiej"jest pojęciem względnym,subiektywnym."
Powrót do góry
 
 
Adan
Homo sapiens mediterralis


Dołączył(a): 14 Lis 2001
Wpisy: 727
Skąd: Uć


Wysłany: 20-10-2004 15:01    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Cytat:
zmeliorowanym środowiskiem, w Środziemiu na pewno bylo znacznie wiecej lesnych strumieni, gorskich źrodełek i bagiennych bajorek. Wiec co pare dni np 3 - 4 mogli uzupelniac wode

Nie przeszadzajmy, w naszych górach także można znależć wodę w wielu miejscach i to często bardzo dobrą. Wystarczy znajomośc terenu, albo dobra mapka. Przez pustynię nie szli, więc z tym problemu pewnie nie było. Sądzę, że na strumienie mogli natrafiac częściej niż raz na 3, 4 dni.

Ktoś wymienił kukurydze. Mozna z niej szybko nawet w warunkach polowych zrobić popcorn Śmiech. Ale czy hobici znali popcorn to juz inna kwestia. Śmiech

_________________
Pleasant is sleep near running waters,
No memories.
Silence comes out of the mountain,
Night of fears.
Finding my way through the dark black forest,
Where the sun never shines,
Dew is the sweat of the nightingales,
Toiling all night, singing.
Powrót do góry
 
 
Haletha
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 11 Sty 2003
Wpisy: 242
Skąd: Szałasik w warszawskim kącie Brethilu ;)


Wysłany: 20-10-2004 17:32    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Cytat:
Może sprowadzali i czekoladę, a w każdym razie kakao? Niekoniecznie od razu z Dalekiego Haradu ale jakąś bardziej skomplikowaną drogą, przez pośredników, mogło docierać na przykład do Bree, czyż nie?


...doznając wzrostu ceny narastającej w postępie geometrycznym w zależności od ilości i pazerności pośredników. W efekcie zyskując wartość porównywalną z wartością rosyjskiego czarnego kawioru z bieługi. Na wycieczkowe wyżery nie zabiera się tony kawioru bo na bilet powrotny by nie starczyło Język
Powrót do góry
 
 
Adan
Homo sapiens mediterralis


Dołączył(a): 14 Lis 2001
Wpisy: 727
Skąd: Uć


Wysłany: 20-10-2004 21:15    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Poza tym ile się można obżerać czekladą? Język Fakt przydaje się w ekstremalnych sytuacjach jako "zastrzyk energii", ale lepiej na popasie zjeść coś normalnego (bułe, konserwe itp, itd Język - w przypadku drużyny lembaska czy suszone lub wędzone mięcho Super śmiech )

Cytat:

wspinaczka potrzebuje 400 - 500 kcal/ godz. Wyjątkowo ciężka praca wymaga energii 800 - 900 kcal/ godz. ( forsowny trening).

Drużyna z pewnością się aż tak bardzo nie forsowała. Po kilku dniach forsownego treningu (800-900 kcal/godzine) większośc hobbitów by wymiękła Język. Jeżeli juz to może dotyczyć co najwyżej gnania Aragorna, Legolasa i Gimliego za Uruk-Hi. Ale oni to raczej robili na rezerwach, gdyż nie mieli czasu ani na dłuższy popas, ani na polowanie. Przy dostępie wody można tak kilka dni spokojnie pociągnąć. Co do wspinaczki zwykle jest tak, że na początku się wspinamy zużywając sporo energii, ale potem idziemy już grzbietem gdzie nie ma już takich deniwelacji. Zreszta na drodze do Rivendel raczej nie można mówić o jakichs większych wspinaczkach (wejście na Amon Sul trudno nazwać wspinaczką Śmiech).
Na zwykły marsz po wmiarę płaskim terenie potrzeba znacznie mniej energii.

_________________
Pleasant is sleep near running waters,
No memories.
Silence comes out of the mountain,
Night of fears.
Finding my way through the dark black forest,
Where the sun never shines,
Dew is the sweat of the nightingales,
Toiling all night, singing.
Powrót do góry
 
 
Nellelórë
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 19 Wrz 2003
Wpisy: 450



Wysłany: 20-10-2004 22:02    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Pani Haletha napisał(a):
...doznając wzrostu ceny narastającej w postępie geometrycznym w zależności od ilości i pazerności pośredników. W efekcie zyskując wartość porównywalną z wartością rosyjskiego czarnego kawioru z bieługi. Na wycieczkowe wyżery nie zabiera się tony kawioru bo na bilet powrotny by nie starczyło


Adan napisał(a):
Poza tym ile się można obżerać czekladą? Fakt przydaje się w ekstremalnych sytuacjach jako "zastrzyk energii", ale lepiej na popasie zjeść coś normalnego (bułe, konserwe itp, itd - w przypadku drużyny lembaska czy suszone lub wędzone mięcho


Elfik Ależ moim zamiarem nie było upieranie się, że Drużyna żywiła się podczas wędrówki głównie czekoladą Zdziwienie Chodziło mi raczej o to, że stwierdzenie Nifrodel o tym, że jej nie mieli, można było i tak zrozumieć: nie zabrali jej, bo jej w ogóle nie znali. Ja zaś myślę, że tacy hobbici Z przymrużeniem oka mogli znać i piec czekoladowe ciasteczka i torty, choćby tylko czasami na wyjątkowe okazje i w tych bogatszych gospodarstwach. Chyba przyjdzie się zgodzić z Panią Halethą, że mogła to być droga przyjemność, ale z drugiej strony, co z herbatą? Pijano ją w Shire, jak się zdaje regularnie, a przecież z pewnością sprowadzano ją z równie daleka... Czemu ta miałby być ogólnie dostępna, a kakao nie? hmmmm...

TallisKeeton napisał(a):
1. nie psuje się łatwo, nawet zamoczone,
2. jest lekkie, a wiec możesz wziać wiecej, z tych dwu powodów raczej nie mięso.


A jednak suszone mięso jako doskonały prowiant na drogę pojawia się w tylu opowieściach podróżniczych z różnych epok, że sądzę, że i Drużyna jak najbardziej mogła je zabrać. Jak sama piszesz:

TallisKeeton napisał(a):
mieso ususzone, osolone i zawiniete w liscie nie zepsuloby sie tak od razu


To naprawdę dobre, klasyczne pożywienie podróżnych i nadal skłonna jestem przypuszczać Z przymrużeniem oka, że Drużyna zabrała go tyle, ile mogła. Suszone sporo traci na wadze... hmmmm... Uśmiech
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Władca Pierścieni Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następna

Temat: Prowiant podróżnika czyli czym odżywiała się Drużyna (Strona 1 z 2)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.