Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(2) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Muzyka i echa Muzyki rozległy się w Pustce, aż przestała być pustką" Ainulindale, Muzyka Ainurów, Silmarillion


Temat: Tolkienowskie inspiracje (Strona 2 z 5)

Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Tolkienistyka i Posttolkienistyka Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nellelórë
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 19 Wrz 2003
Wpisy: 450



Wysłany: 05-06-2004 16:14    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

M.L. napisał(a) (zobacz wpis):

No właśnie. Ja tez mialem takie wrażenie. Tylko kolor włosów sie jeszcze nie zgadza, bohaterka Morrisa miala rudo-brazowe włosy, ale charakterologicznie jest bardzo podobna do Eowiny.


Właściwie opis ten pasuje do tysiąca bohaterek literatury fantasy i innych opowieści fantastycznych, więc zastanawiałam się, na ile postać z Morrisa mogła być rzeczywistą inspiracją dla Tolkiena... W latach, w których czytał on Morrisa, opowieści tego rodzaju były jednak nowością, możliwe więc, że rudowłosa łuczniczka, biegła w szermierce i jednocześnie o delikatnym usposobieniu, zapadła Tolkienowi w pamięć i parę jej cech odrodziło się w Eowinie... Uśmiech

M.L. napisał(a):
Nellelórë napisał(a):
a u Shippeya jest chyba komentarz na temat samego wyrażenia "roots of the mountains" jako wyjątkowo działającego na wyobraźnię Tolkiena.


Możliwe, choc tez w tym momencie nie pamiętam. Shippey, jednak z niezbyt dla mnie zrozumiałych powodow, pomija zwiazki Tolkiena z Morrisem i o tym ostatnuim praktycznie nie wspomina, ani w Drodze do Śródziemia, ani w Pisarzu Stulecia.


To chyba jednak nie było u Shippeya, nie mogę tego znaleźć Skrzywienie, a poza tym rzeczywiście nie poświęca on prawie wcale uwagi Morrisowi, choć wspomina o pewnych podobieństwach między lasem z powieści "Las za światem" a Fangornem. Ale te "roots of the mountains"... pamiętam nawet tok rozumowania tego, u kogo o tym czytałam: że kilkukrotne pojawianie się tej frazy, dość jednak niezwykłej i charakterystycznej, w "Hobbicie" i "Władcy Pierścieni", mogło byc zainspirowane tytułem książki Morrisa - a w końcu kogoś wrażliwszego od Tolkiena na urodę słów ze świecą by szukać... Znalazłam nawet kilka z tych przykładów:

Z "Hobbita":

O goblinach niechętnych zagłębianiu się w podziemne labirynty Gór Mglistych:

Cytat:
They very seldom did, for they had a feeling that something unpleasant was lurking down there, down at the very roots of the mountain.


O Smaugu:

Cytat:
His fire belched forth, the hall smoked, he shook the mountain-roots.


O skarbie krasnoludów spod Samotnej Góry:

Cytat:
But fairest of all was the great white gem, which the dwarves had found beneath the roots of the Mountain, the Heart of the Mountain, the Arkenstone of Thrain.


I zdania z "Władcy Pierścieni":

Z Prologu:

Cytat:
Trying to find his way out, Bilbo went on down to the roots of the mountains, until he could go no further.


Z rozdziału "Cień Przeszłości" - co myślał Gollum o Górach Mglistych:

Cytat:
The roots of those mountains must be roots indeed; there must be great secrets buried there which have not been discovered since the beginning.


Jest tego trochę... przypadek to czy nie? hmmmm... Ale przede wszystkim: gdzie ja o tym czytałam? :|

M.L. napisał(a):
Tez tak myśle, podobnie The House of Wolflings , czy The Earthly Paradise.


Gdy u Szyjewskiego właśnie przeczytałam o Thorolfie z "The Earthly Paradise", o tym, jak po wielu morskich wyprawach dotarł wreszcie na cudowną nieznaną plażę, spotkał mieszkańców tajemniczej krainy, pięknej, ale dziwnie pustej - rzeczywiście analogia między tą wizją a sceną przybycia Eärendila do wyludnionego Tirionu sama się narzuciła...
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5790
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 05-06-2004 23:51    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Nellelórë napisał(a) (zobacz wpis):
Właściwie opis ten pasuje do tysiąca bohaterek literatury fantasy i innych opowieści fantastycznych, więc zastanawiałam się, na ile postać z Morrisa mogła być rzeczywistą inspiracją dla Tolkiena...

To oczywiście prawda. I bazowanie na tego rodzaju podobieństwach jest zawsze niebezpieczne i grozi łatwa nadinterpretacja. Podobieństwo charakteru moze być najzupelniej przypadkowe.
Pozostaje jednak fakt przyznania się Tolkiena to fascynacji Morrisem, ktora zreszta w jego pokoleniu była dośc powszechna. Podobnie było na przyklad w przypadku Lewisa (zob. Surprised by Joy, s.164)

I tu dochodzi kwestia o ktorej wspominasz poniżej.

Cytat:
W latach, w których czytał on Morrisa, opowieści tego rodzaju były jednak nowością, możliwe więc, że rudowłosa łuczniczka, biegła w szermierce i jednocześnie o delikatnym usposobieniu, zapadła Tolkienowi w pamięć i parę jej cech odrodziło się w Eowinie... Uśmiech


Obecnie ten typ bohaterki jest bardzo rozpowszechniony, pytanie czy w czasach Morrisa i młodości Tolkiena, tez tak było?? Szczerze mowiąc nie wiem, ale nie jestem przekonany.

Morris jednak nalezy do pierwszego pokolenia pisarzy, do ktorych twórczości jednoznacznie możemy przyczepić etykietkę fantasy. Co więcej w swoich czasach byl pisarzem bardzo popularnym. Na przyklad bardzo czesto czytywanym przez brytyjskich żołnierzy w okopach I wojny światowej.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Elenai
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 31 Gru 2001
Wpisy: 535
Skąd: Arda, the Kingdom of Earth


Wysłany: 08-06-2004 16:54    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Nellelórë napisał(a):
Elenai napisał(a):
Niedawno czytałam "Jane Eyre" Charlotte Brontë, i moją uwagę zwrócił rysunek bohaterki tytułowej, przedstawiający personifikację "Gwiazdy Wieczornej"


Nie wiem, czy Tolkien mógł czytywać dla przyjemności siostry Bronte, a co dopiero inspirować się nimi... Pamiętam za to, że kiedyś czytałam biografię C.S. Lewisa pióra George'a Sayera, i była tam wypowiedź samego Lewisa na temat właśnie sióstr Bronte, zwłaszcza Emily i "Wichrowych Wzgórz" - pod koniec życia Lewis, ku swemu własnemu zdumieniu, zasmakował w angielskiej literaturze wiktoriańskiej, także we wcześniejszej Jane Austen, i delektował się tymi powieściami. Nie wiem, jak było z Tolkienem... Ten sam George Sayer w "Księdze Pamiątkowej" pisze o tym, że Tolkien pod koniec swojego życia lubował się w powieściach detektywistycznych. Jednak te późne lektury, bez względu na to, jak zaskakujące, nie mogły już raczej mieć wpływu na jego własne opowieści...


Wyszłam z założenia (być może bardzo mylnego), że każdy "Angol" Z przymrużeniem oka (a zwłaszcza profesor Oxfordu) czytał dzieła sióstr Bronte, że to u nich klasyka. Ale nie mówię, że to go bespośrednio zainspirowało, podałam to na zasadzie ciekawostki - zbieżność imion, wygląd postaci i "elfie" rysunki...
Miałam na myśli raczej taki hipotetyczny scenariusz: młody Tolkien czyta (choćby tylko dla wyrobienia sobie zdania o dziele, a nie dla przyjemności) "Jane Erye", znajduje ten fragment (może zwrócił uwagę na określenie "elfish"?), a potem, po latach, podświadomie, wykorzystuje imię "Evening Star".

_________________
- Wojna to męskie rzemiosło!
- Coś tak idiotycznego musi być męskie.

Najpewniejszym dowodem na istnienie inteligentnego życia we wszechświecie jest to, że nigdy nie próbowało się z nami skontaktować
- Calvin and Hobbes


~TLOTR comics~ ~Moi na DA~
Powrót do góry
 
 
Achika
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 23 Lut 2004
Wpisy: 446
Skąd: Lublin


Wysłany: 09-06-2004 10:12    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Nellelórë napisał(a) (zobacz wpis):
...a w końcu kogoś wrażliwszego od Tolkiena na urodę słów ze świecą by szukać...


Uuu... wlazłaś mi na patriotyzm ;-) A Melchior Wańkowicz?! Wrażliwość na słowa i ogólnie na urodę języka widać szczególnie w "Zielu na kraterze". I to wrażliwość, o jakiej się IMHO Tolkienowi nie śniło. Ale niewykluczone, że pewne rodzaje wrażliwości leksykalnej są możliwe tylko w językach słowiańskich.
Powrót do góry
 
 
Nellelórë
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 19 Wrz 2003
Wpisy: 450



Wysłany: 25-06-2004 13:42    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

M.L. napisał(a):
Skąd Tolkien zapożyczył nazwę Mirkwood (Mroczna Puszcza)? [...] podaje historyczne pochodzenie tego słowa, jego etymologię i pokrotce późniejsze losy w germańskich językach. (Tak na marginesie słowiańskie mrok, mrak, itp. wydają sie tez pochodzic od *merkw, mirk) Tylko nadal nie jest do końca jasne, skąd sam zapożyczył tę nazwę. Oczywiście jest bardzo prawdopodobne, że bezpośrednio ze skandynawskich (staroislandzkich) sag. Ale istniej też inna mozliwość. Otóż, dwukrotnie w publikowanych listach (nr.1 i 226). Tolkien przynaje sie do inspiracji utworami Williama Morrisa, a zwlaszcza, dwoma The House of Wolflings, i The Roots of the Mountains. I co charakterystyczne w pierwszej z tych powieści gocki ród Wolflingow żyje pośrodku Mrocznej Puszczy (Mirkwood).


Naprawdę ciekawe, jak to było z Mirkwoodem u Tolkiena... Z tego, co pisze Carpenter w biografii, wywnioskować można, że Tolkien przeczytał The House of the Wolfings Morrisa wiosną roku 1914, bo wtedy właśnie kupił tę książkę i kilka innych, wydając na nie pięć funtów nagrody, otrzymanej za dobrą naukę w Oxfordzie. Sam Carpenter podkreśla, że w tej powieści występuje las Mirkwood, co mogło być bezpośrednią inspiracją dla Mrocznej Puszczy z Hobbita. Jednak z tą nazwą Tolkien po prostu musiał się zetknąć wcześniej, bo przecież w roku 1913 rozpoczął studia i jedną z jego pierwszych lektur była Edda Poetycka. Tam zaś nazwa Myrkwid występuje trzy razy, w każdym wypadku oznaczając coś innego, jakiś inny las, choć zawsze niebezpieczny i tajemniczy. A ponieważ to stamtąd pochodzą imiona krasnoludów z Hobbita i tak dalej, jest chyba bardziej prawdopodobne, że to jednak z Eddy także pochodziła pierwsza inspiracja dla Mrocznej Puszczy, ta nazwa tam najpierw wywarła takie wrażenie na Tolkienie, a dopiero później, gdy zachwycił się Morrisem i jego lasem z House of the Wolfings, i gdy napotkał tam tę samą nazwę (na dodatek już nie jako właściwie tylko nazwę, lecz prawdziwy las, w którym mieszkają bohaterowie Morrisa) - to wrażenie się w Tolkienie umocniło. Bo czy jest możliwe, że czytając Eddę, Tolkien nie zainteresował się Myrkwidem, i dopiero Morris kazał mu wrócić do tych fragmentów Eddy, w których ta nazwa się pojawia? To chyba mało prawdopodobne.

Hmm... tak naprawdę nie jestem pewna, kiedy dokładnie Tolkien przeczytał Eddę, ale Carpenter pisze o tym tak, jakby to było na dość długo przed Morrisem, co najmniej kilka miesięcy. Poza tym, gdyby Tolkien nie zasmakował już wcześniej (i to bardzo) w takich opowieściach, co skłoniłoby go do zakupu The House of the Wolfings? Moda? Ta dlań nie istniała, jeśli chodzi o literaturę. To na pewno nie był przypadek, musiał czegoś oczekiwać od tej lektury. A wcześniej Morrisem w ogóle się nie interesował, to było pierwsze z nim spotkanie. Pierwotna inspiracja pochodziła więc chyba z Eddy, Morris ją tylko wzmocnił.

M.L. napisał(a):
Tolkien przejął od Morrisa wiele literackich pomysłów nie mówiąc o fascynacji nordyckimi legendami i mitami.


Co do legend i mitów - czy nie było raczej odwrotnie? Czy to nie zainteresowanie północną tradycją kazało mu sięgnąć po Morrisa? hmmmm...

Elenai napisał(a):
Wyszłam z założenia (być może bardzo mylnego), że każdy "Angol" (a zwłaszcza profesor Oxfordu) czytał dzieła sióstr Bronte, że to u nich klasyka. Ale nie mówię, że to go bespośrednio zainspirowało, podałam to na zasadzie ciekawostki - zbieżność imion, wygląd postaci i "elfie" rysunki...
Miałam na myśli raczej taki hipotetyczny scenariusz: młody Tolkien czyta (choćby tylko dla wyrobienia sobie zdania o dziele, a nie dla przyjemności) "Jane Erye", znajduje ten fragment (może zwrócił uwagę na określenie "elfish"?), a potem, po latach, podświadomie, wykorzystuje imię "Evening Star".


To, co mówi Elenai z jednej strony brzmi przekonująco i ma sens Uśmiech, ale z drugiej... nadal wydaje mi się, że Tolkien mógł nie tylko nie czytać Charlotty Brontë, ale nawet słabo kojarzyć, kim była. Dla niego "angielska literatura kończyła się na Chaucerze", jak pisze Carpenter. Przestudiował powierzchownie paru post-chaucerowskich pisarzy, tylko to, co musiał, ale nic ponad to. A kult sióstr Brontë zaczął się tak naprawdę w XX wieku. Co prawda twórczością Charlotte zajmowano sie wcześniej i więcej niż Emily i patrzono na nią przychylniej, ale tak naprawdę, dla Tolkiena była to "literatura współczesna", a ta nie interesowała go kompletnie. Pisał do Edith: "Jak wiesz, tak rzadko czytam powieści". No sama już nie wiem... jakoś ciągle mi się wydaje, że po Jane Eyre akurat raczej nie sięgnąłby sam (choć mogę się bardzo, bardzo mylić - naprawdę teraz chciałabym to wiedzieć! Elfik)

Za to jest w biografii sióstr Brontë coś uderzająco podobnego do biografii Tolkiena Uśmiech Ich wymyślona kraina Gondal, o której przez lata pisały opowieści i poematy, chłodna, targana wichrami wyspa, zamieszkana przez rycerzy, wojowników, królów i królowe, a same opowieści są dramatyczne i roi się w nich od emocji, patosu, wielkich wydarzeń i tragedii. Hmm... klimat i treść jakby coś przypominały Z przymrużeniem oka - jestem absolutnie pewna Elfik, że stąd Tolkien nie czerpał żadnej inspiracji, lecz podobieństwo jest po prostu interesujące (tak zresztą, jak w wypadku Jane Eyre) Uśmiech

Achika napisał(a):
A Melchior Wańkowicz?! Wrażliwość na słowa i ogólnie na urodę języka widać szczególnie w "Zielu na kraterze". I to wrażliwość, o jakiej się IMHO Tolkienowi nie śniło.


Z całą pewnością jest jednak coś, w czym Tolkiena nikt nie przebije Z przymrużeniem oka - wrażliwość na urodę samych dźwięków języka. Uśmiech Co najpiękniej uwidacznia historia z "cellar door", jego ukochaną frazą w języku angielskim, oznaczającą prozaiczne "drzwi do piwnicy", lecz brzmiącą dlań niebiańsko, po elficku, jeśli pominiemy znaczenie i skupimy się na samych dźwiękach. To jedna z moich ulubionych biograficznych anegdot Uśmiech No i to pragnienie utworzenia całkiem nowej nauki, zajmującej się estetyką dźwięków ludzkiej mowy Uśmiech
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5790
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 29-06-2004 16:15    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Nellelórë napisał(a) (zobacz wpis):
Naprawdę ciekawe, jak to było z Mirkwoodem u Tolkiena... Z tego, co pisze Carpenter w biografii, wywnioskować można, że Tolkien przeczytał The House of the Wolfings Morrisa wiosną roku 1914, bo wtedy właśnie kupił tę książkę i kilka innych, wydając na nie pięć funtów nagrody, otrzymanej za dobrą naukę w Oxfordzie. Sam Carpenter podkreśla, że w tej powieści występuje las Mirkwood, co mogło być bezpośrednią inspiracją dla Mrocznej Puszczy z Hobbita. Jednak z tą nazwą Tolkien po prostu musiał się zetknąć wcześniej, bo przecież w roku 1913 rozpoczął studia i jedną z jego pierwszych lektur była Edda Poetycka. Tam zaś nazwa Myrkwid występuje trzy razy, w każdym wypadku oznaczając coś innego, jakiś inny las, choć zawsze niebezpieczny i tajemniczy. A ponieważ to stamtąd pochodzą imiona krasnoludów z Hobbita i tak dalej, jest chyba bardziej prawdopodobne, że to jednak z Eddy także pochodziła pierwsza inspiracja dla Mrocznej Puszczy, ta nazwa tam najpierw wywarła takie wrażenie na Tolkienie, a dopiero później, gdy zachwycił się Morrisem i jego lasem z House of the Wolfings, i gdy napotkał tam tę samą nazwę (na dodatek już nie jako właściwie tylko nazwę, lecz prawdziwy las, w którym mieszkają bohaterowie Morrisa) - to wrażenie się w Tolkienie umocniło. Bo czy jest możliwe, że czytając Eddę, Tolkien nie zainteresował się Myrkwidem, i dopiero Morris kazał mu wrócić do tych fragmentów Eddy, w których ta nazwa się pojawia? To chyba mało prawdopodobne.


Masz wiele racji. Tylko jezeli mowimy o fascynacji i inspiracji Tolkiena Morrisem, to trzeba o jednym pamiętać, że to wlaśnie Morris byl jednym z tych ktorzy dokonali przybliżenia mitow północy angielskiej publiczności. Sam Morris bierze Mirkwood z Eddy.
Wplyw Morrisa to nie tylko kilka bardzo popularnych wowczas ksiązek, ale cała atmosfera intelektualna Oxfordu schyłku XIX wieku i pocz. XX wieku. To początek tłumaczeń i badań nad mitami północy, w czym Morris był jednym z prekursorow. jest bardzo prawdopodobne, że Tolkien poznawał sagi wlasnie w tłumaczeniu Morrisa, nim opanował języki oryginału.

Cytat:
Poza tym, gdyby Tolkien nie zasmakował już wcześniej (i to bardzo) w takich opowieściach, co skłoniłoby go do zakupu The House of the Wolfings? Moda?


Nie moda. tylko to o czym pisalem powyżej. Zająwszy sie mitami skandynawskimi, nie raz spotkał sie z nazwiskiem Morris.
Wystarczy spojrzeć na listę wybranych publikacji Morrisa, by się zastanowić nad związkami i insopiracjami.
- Grettis Saga: The Story of Grettir the Strong. Translated from the Icelandic by William Morris and Eirikr Magnusson. London: F. S. Ellis, 1869.
- Völsung Saga: The Story of the Volsungs and Niblungs, with Certain Songs from the Elder Edda. Translated by Eirikr Magnusson and William Morris. London: Ellis, 1870
- Three Northern Love Stories, and Other Tales. Translated by William Morris and Eirikr Magnusson. London: Ellis & White, 1875
- The Story of Sigurd the Volsung and the Fall of Niblungs. London: Ellis & White, 1877
- The Story of Gunnlaug the Worm-Tongue and Raven the Scald. Translated by William Morris and Eirikr Magnusson. [London: Chiswick Press], 1891
- The Saga Library. Translated by William Morris and Eirikr Magnusson. 6 vols. London: Bernard Quaritch, 1891-1905
- The Tale of Beowulf Done out of the Old English Tongue. Translated by William Morris and A. J. Wyatt. Hammersmith: Kelmscott Press, 1895.

Cytat:
A wcześniej Morrisem w ogóle się nie interesował, to było pierwsze z nim spotkanie. Pierwotna inspiracja pochodziła więc chyba z Eddy, Morris ją tylko wzmocnił.

Jak widać z powyższego interesując się sagami praktycznie nie mogł nie spotkać się z nazwiskiem Morrisa. Co więcej Morris był autorem jednej z najwspanialszych redakcyjnie, warsztatowo i poligraficznie, edycji Pieśni Cantenberyjskich Chaucera.

Wreszcie wiemy, że w 1914 kupil sobie jego ksiązki, co nie znaczy, że ich wczesniej nie znał.

Cytat:
Co do legend i mitów - czy nie było raczej odwrotnie? Czy to nie zainteresowanie północną tradycją kazało mu sięgnąć po Morrisa? hmmmm...

Masz o tyle rację, że to zapewne nie lektura The Roots of the Mountains, czy The House of Wolflings sklonila go do zapoznania się z sagami, ale biorac pod uwage działalnośc wydawniczą Morrisa, nadal twierdze, że mial wielki wpływ na zainteresowania Tolkiena.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Nellelórë
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 19 Wrz 2003
Wpisy: 450



Wysłany: 30-06-2004 14:04    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

M.L. napisał(a):
to zapewne nie lektura The Roots of the Mountains, czy The House of Wolflings sklonila go do zapoznania się z sagami, ale biorac pod uwage działalnośc wydawniczą Morrisa, nadal twierdze, że mial wielki wpływ na zainteresowania Tolkiena.


Oczywiście, że zgadzam się, że Tolkien bardzo wiele zaczerpnął od Morrisa! Szczerze mówiąc, wręcz pojąć teraz nie mogę, dlaczego Tom Shippey tak zupełnie zignorował to źródło tolkienowskiej inspiracji - tak oczywiste i wszechstronne. Moje głośne rozmyślania Z przymrużeniem oka dotyczyły kwestii Mirkwoodu - i tego, gdzie się Tolkien po raz pierwszy natknął na Mroczną Puszczę (czy też trzy Mroczne Puszcze na raz, jeśli było to w Eddzie). Chodziło mi też o to, że jeśli Tolkien "przejął" zainteresowanie skandynawskimi sagami od Morrisa, to stało się to nie dlatego, że to Morris się nimi zajmował, lecz na odwrót - Tolkien zainteresował się Morrisem, bo ten zajmował się sagami Uśmiech

M.L. napisał(a):
Jak widać z powyższego interesując się sagami praktycznie nie mogł nie spotkać się z nazwiskiem Morrisa. Co więcej Morris był autorem jednej z najwspanialszych redakcyjnie, warsztatowo i poligraficznie, edycji Pieśni Cantenberyjskich Chaucera.

Wreszcie wiemy, że w 1914 kupil sobie jego ksiązki, co nie znaczy, że ich wczesniej nie znał.


Z całą pewnością Humphrey Carpenter nie wiedział wszystkiego, pisząc swą biografię Z przymrużeniem oka, jego jednak zdaniem, tam wyrażonym, przed owymi zakupami z wiosny roku 1914 Tolkien z literacką twórczością Morrisa się nie zetknął, a z Eddą i owszem. Ale rzeczywiście, gdy się weźmie pod uwagę tę imponującą Morrisowską bibliografię translatorsko-edytorską chwała wam, chylę czoła, dzięki Uśmiech - jest pewne, że to nazwisko musiało być dobrze znane Tolkienowi i że to dlatego sięgnął po powieści. Zresztą i Carpenter wspomina o tym, że już parę lat wcześniej w klubie T.C.B.S. Tolkien recytował obszerne fragmenty z Sagi o Volsungach. W czyim tłumaczeniu mogły być? Najpewniej Morrisa... Aż dziw, że jego powieści tak długo musiały czekać, by się nimi zainteresował - jednak Carpenter pisze, iż nic na takie wcześniejsze zainteresowanie nie wskazuje, to tym się zasugerowałam; lecz już teraz nie może być wątpliwości, co ostatecznie skłoniło świeżo upieczonego studenta Oxfordu do tego zakupu (na dodatek Morris skończył to samo kolegium, które on właśnie zaczął - to musiało działać na wyobraźnię!). Za to już w pierwszym z opublikowanych Listów Tolkien pisze o Morrisie - o tym, że chciałby jedną z historii z Kalevali przerobić na opowieść w stylu romansów Morrisa - a list ten pochodzi z października 1914 roku. Andrzej Szyjewski pisze wręcz, że rok 1914 to dla Tolkiena rok "zaczytywania się Morrisem" (choć skąd to wie? wnioskuje z tej wzmianki u Carpentera?) - aż chce się myśleć, że w wypadku Tolkiena było to takie samo nagłe oczarowanie i głód "czegoś więcej", jak w przypadku tu zgromadzonych, których z kolei poraził sam Tolkien. Z przymrużeniem oka

William Morris wydaje się być naprawdę fascynującą postacią. Uśmiech Może kogoś zainteresuje, że kilkanaście jego książek w pełnych wersjach można znaleźć na stronie Projektu Gutenberg http://www.gutenberg.net. I nie tylko: są tam wszystkie tomy baśni Andrew Langa, którymi Tolkien się (w większości) zachwycał, sporo utworów Lorda Dunsany, a poza tym ponad 10000 największych dzieł literatury światowej (lecz Projekt Gutenberg jest całkowicie legalny i zamieszcza się tam tylko te dzieła, do których prawa autorskie już wygasły, więc Tolkiena nie ma tam ani na lekarstwo Z przymrużeniem oka)

Hmm, jeszcze o siostrach Brontë... A może Tolkien je jednak czytał? Nigdzie nie ma o tym wzmianki - lecz znalazłam w Listach (nr 61, rok 1944) uwagę o Jane Austen, o której Tolkien pisze uroczo per "Jane", po imieniu, i wydaje się cenić to, co tworzyła. To co prawda inna epoka, inne pisarstwo, Jane Austen (uwielbiam Uśmiech) jest chyba jakoś bardziej "klasykiem" dla Anglików niż siostry Brontë - ale czasem Tolkien najwyraźniej dawał się skłonić do przeczytania i takich dzieł. Toteż choć nadal wydaje mi się, że Jane Eyre inspirować się raczej nie mógł, nawet podświadomie Z przymrużeniem oka to jednak to, że ją przeczytał, chyba nie jest takie nieprawdopodobne...
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5790
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 30-06-2004 18:49    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Nellelórë napisał(a) (zobacz wpis):
Oczywiście, że zgadzam się, że Tolkien bardzo wiele zaczerpnął od Morrisa! Szczerze mówiąc, wręcz pojąć teraz nie mogę, dlaczego Tom Shippey tak zupełnie zignorował to źródło tolkienowskiej inspiracji - tak oczywiste i wszechstronne.


Też tego nie rozumiem. Należałoby zapytać samego Shippey'a. Ale są na szczęście inni, np. Andrew Lazo, którzy uzupełniają ten brak.

Cytat:
Chodziło mi też o to, że jeśli Tolkien "przejął" zainteresowanie skandynawskimi sagami od Morrisa, to stało się to nie dlatego, że to Morris się nimi zajmował, lecz na odwrót - Tolkien zainteresował się Morrisem, bo ten zajmował się sagami Uśmiech


A w tym wypadku akurat w 100% zgoda Śmiech

Cytat:
Ale rzeczywiście, gdy się weźmie pod uwagę tę imponującą Morrisowską bibliografię translatorsko-edytorską chwała wam, chylę czoła, dzięki Uśmiech - jest pewne, że to nazwisko musiało być dobrze znane Tolkienowi i że to dlatego sięgnął po powieści.

Tym bardziej, że to nazwisko było znane i stanowiło istotna część intelektualnej schedy Oxfordu przełomu XIX i XX wieku.

Przy czym wpływu Morrisa nie sprowadzałbym bynajmniej jedynie do zapożyczenia kilku elementow scenografii. To coś wiecej: fascynacja pewnym rodzajem stylistyki, umiejętnością łączenia poezji i prozy, sięganie do podobych inspiracji mitologicznych i kulturowych, wpływ pewnej formacji intelektualnej (np. antyindustrializm), podobny stosunek do otaczającej rzeczywistości. Poszukiwanie podobnych wartości.

Cytat:
Zresztą i Carpenter wspomina o tym, że już parę lat wcześniej w klubie T.C.B.S. Tolkien recytował obszerne fragmenty z Sagi o Volsungach. W czyim tłumaczeniu mogły być? Najpewniej Morrisa...

Bardzo prawdopodobne, rzekłbym niemal pewne. Śmiech

Cytat:
William Morris wydaje się być naprawdę fascynującą postacią. Uśmiech

Bo jest. Człowiek o wielu wielu zainteresowaniach, ktory wywarł wielki wpływ na intelektualną konstytucje elit brytyjskich schyłku XIX wieku, prekursor secesji. U nas małe zainteresowanie więże się z jego socjalistycznymi pogladami, choc wyznawany przez niego socjalizm był bardzo specyficzny.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Tolkienistyka i Posttolkienistyka Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna

Temat: Tolkienowskie inspiracje (Strona 2 z 5)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.