Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

"Ostatni Przyjazny Dom na wschód od Morza był to dom, o którym przed laty Bilbo napisał, że jest niezrównany, czy kto lubi jeść, czy spać, czy słuchać opowieści, czy śpiewać, czy po prostu woli siedzieć i rozmyślać, czy też chciałby wszystkie te przyjemności połączyć. Wystarczyło pomieszkać tutaj, żeby wyleczyć się ze zmęczenia, lęku i smutku." J.R.R. Tolkien, Władca Pierścieni


Temat: RotK: Wewnętrzna droga Froda - książka a film (Strona 1 z 2)

Idź do strony 1, 2  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Film Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Elanora
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 10 Cze 2003
Wpisy: 68
Skąd: Niggle's Parish (Kraków)


Wysłany: 08-01-2004 18:39    Temat wpisu: RotK: Wewnętrzna droga Froda - książka a film Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Pod wpływem ostatniej części filmowej sagi Petera Jacksona, komentarzy aktorów i w końcu rozmów na Forum postanowiłam poruszy ć kwestię zmian w osobowości Froda wywołanych długim niesieniem Pierścienia do Mordoru i samym doświadczeniem uzyskanym w czasie tej niezwykłej drogi.

Książkowy Frodo wraz ze zbliżaniem się do granic Mordoru a potem do Orodruiny staje się fizycznie coraz słabszy, a także coraz bardziej uzależniony od Pierścienia, którego moc rośnie. Wola Froda musi opierać się nie tylko rosnącemu wpływowi Pierścienia alei wyraźnie odczuwanej napiętej woli Saurona, który poszukuje pierścienia i próbuje znaleźć tego, który go ma . I Frodo może sprostać temu rosnącemu wyzwaniu tylko dlatego, że i jego wola potężnieje, ale także dlatego, że dzięki doświadczeniu, ale też dzięki temu, że jest coraz dłużej posiadaczem Pierścienia - Frodo staje się coraz mądrzejszy, coraz więcej dostrzega i rozumie. Mówi mu to Galadriela w Lothlorien, gdy tłumaczy dlaczego Frodo nie widzi właścicieli pozostałych Wielkich Pierścieni - Frodo nie ma jeszcze dość silnej woli i chęci dominacji, aby podporządkować sobie moc pierścieni, ale widzi już i tak więcej niż inni.
O rosnącej sile Froda świadczą dwie wizje Sama dotyczące Froda i Golluma - na początku ich wspólnej drogi, gdy Frodo domaga się od Golluma przysięgi i na końcu, pod Orodruiną : Frodo potężny w białej szacie i Gollum wyniszczony i mały u jego stóp.
Książkwy Frodo nigdy nie dałby się uwieść Gollumowi, czy namówić do odepchnięcia Sama - on coraz lepiej rozumiał pokrętność myślenia Golluma i nigdy by mu nie zaufał. Nie był naiwny w swej dobroci - wręcz przeciwnie z całą świadomością potęgi zepsucia Golluma starał się mu pomóc. A w końcu frodo uzyskuje nawet przebłysk jasnowidzenia w chwili rozmowy z Samem przed odpłynięciem z Szarej Przystani.

Tymczasem w filmie Frodo pod wpływem Pierścienia jakby coraz mniej myśli, coraz słabiej rozumie sytuację, coraz bardziej skłania się ku złemu, jak to widzi sam aktor (Wood) - przestaje być Frodem, następuje upadek, rozkład jego osobowości - w pewnym momencie ufa Gollumowi bardziej niż Samowi. Ta interpretaja jest dla mnie niejako zaprzeczeniem wersji Tolkiena - jeśli dobrze ją zrozumiałam. A co Wy o tym sądzicie? Jaka jest wewnętrzna droga Froda w waszych oczach?

_________________
"A decent, respectable hobbit was Mr Drogo Baggins: there was never much to tell of him, till he was drowned."
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5879
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 09-01-2004 13:05    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

To co napisze nawet nie jest do końca moje. To spostrzeżenia TAO, z ktorymi jednak sie zgadzam.
Zaczne, jednak od rzeczy podstawowej, otóż chyba wszyscyu tu wiemy, dzie dzielo Tolkiena zawiera wiele warstw. Za każdym czytaniem odkrywamy w nim cos troche innego. Ba w zalezności od wieku w jakim czytamy, tez odkrywamy nieco inne przeslania. na tym zreszta polega wielkość tego dziela i powod dla ktorego czytają je zarowno nastolatkowie, jak i ludzie w wieku przejżałym Język i wszyscy znajduja w tej lekturze radosc (poza tymi ktorzy nie znajdują, ale tych z pogarda tutaj pomijamy Język).
I pamiętając to musimy zwrócić uwagę na wątki i warstwy ktore wybrał Jackson.
I rzeczywiście bardzo to widac w roli Froda.
Lubie film, nawet bardzo, zresztą chyba wszyscy na tym Forum juz to wiedzą. Ale to nie znaczy, ze nie zauwazam zmian. A w postaci Froda są one wielkie.

Frodo ksiązkowy, to dojrzały mężczyna, przyzwyczajony do wygodnego życia, przed ktorym postawiono zadanie, trudne zadanie.
Frodo w filmie, to mlody, troche infantylny (chce byc mily) chłopak, przed ktorym postawiono trudne zadanie.

Frodo w ksiązce, to osoba moze nie do końca świadoma zagrożeń, ale odważna i przede wszystkim aktywna. Na Amon Sul walczy i się opiera. Nad Bruinen rzuca wyzwanie Nazgulom.
Na Amon Hen podejmuje decyzje o odejściu


Frodo filmowy nie jest świadom zagrożeń, z odwaga bywa u niego różnie i jest bierny. Jest tobołkiem.
Na Amon Sul ucieka. Nad Bruinen jest przytroczony do Siodła Arweny, a droge za niego wybiera Galadriela.


Skąd te róznice. Bo dla Jacksona i jego ekipy, o czym nie raz mowią w dodatkach, film jest filmem o dojrzewaniu chłopaka i stawaniu się mężczyną. Dla Tolkiena ksiązka był opowieścia o trudnych wyborach dojrzalego mężczyzny.

I jeszcze jedno dla Jacksona i ekipy, jak sie wydaje głównym bohaterem jest Sam. Dla Tolkiena był jednak Frodo.

I to widać, najbardziej krwistą postacia w filmie, najbardziej podobna do pierwowzoru (choc tez nie zupelnie) i takż która podoba się nawet hiperortodoksyjnym krytykom, jest właśnie Sam. Frodo jest tylko przyczepiony do pierścienia.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Elanora
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 10 Cze 2003
Wpisy: 68
Skąd: Niggle's Parish (Kraków)


Wysłany: 09-01-2004 15:54    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Od razu chciałam zaznaczyć, że mnie również film bardzo się podoba, a częśc trzecia chyba najbardziej. Rozumiem ogrom zadania, którego podjął się PJ i nie chcę się "czepiać". Raczej próbuję zrozumieć intencje reżysera, który sam jest fanem książki Tolkiena.

M.L. napisał(a):
I pamiętając to musimy zwrócić uwagę na wątki i warstwy ktore wybrał Jackson.
I rzeczywiście bardzo to widac w roli Froda.
Lubie film, nawet bardzo, zresztą chyba wszyscy na tym Forum juz to wiedzą. Ale to nie znaczy, ze nie zauwazam zmian. A w postaci Froda są one wielkie.


I to przyznam nieco mnie zabolało. Bo co innego wybierać wątki - to całkowicie zrozumiałe i wręcz konieczne, a co innego je zmieniać. Frodo zamiast być coraz bardziej świadomym swojej walki i tego o co walczy, staje się coraz mniej świadomy, coraz bardziej "omamiony" przez Pierścień. To dramatyczna zmiana, jak dla mnie.

M.L. napisał(a):
Frodo ksiązkowy, to dojrzały mężczyna, przyzwyczajony do wygodnego życia, przed ktorym postawiono zadanie, trudne zadanie.
Frodo w filmie, to mlody, troche infantylny (chce byc mily) chłopak, przed ktorym postawiono trudne zadanie.


Dla mnie akurat Frodo w interpretacji Elijaha Wooda nie jest ani trochę infantylny, raczej niewinny i na tyle inteligentny, że pragnie tę niewinność zachować, ale to już kwestja odbioru, jak wiadomo bardzo indywidualna Uśmiech

M.L. napisał(a):
Frodo w ksiązce, to osoba moze nie do końca świadoma zagrożeń, ale odważna i przede wszystkim aktywna. Na Amon Sul walczy i się opiera. Nad Bruinen rzuca wyzwanie Nazgulom.
Na Amon Hen podejmuje decyzje o odejściu


Frodo filmowy nie jest świadom zagrożeń, z odwaga bywa u niego różnie i jest bierny. Jest tobołkiem.
Na Amon Sul ucieka. Nad Bruinen jest przytroczony do Siodła Arweny, a droge za niego wybiera Galadriela.


Tu pełna zgoda.

M.L. napisał(a):
Skąd te róznice. Bo dla Jacksona i jego ekipy, o czym nie raz mowią w dodatkach, film jest filmem o dojrzewaniu chłopaka i stawaniu się mężczyną. Dla Tolkiena ksiązka był opowieścia o trudnych wyborach dojrzalego mężczyzny.


Bardzo dziękuje za to podsumowanie - wiele mi wyjaśniło i muszę przyznać Ci rację, ML-u. Swoją drogą ciekawe skąd taka interpretacja PJ-a? Ze względu na aktora?

M.L. napisał(a):
I jeszcze jedno dla Jacksona i ekipy, jak sie wydaje głównym bohaterem jest Sam. Dla Tolkiena był jednak Frodo.

I to widać, najbardziej krwistą postacia w filmie, najbardziej podobna do pierwowzoru (choc tez nie zupelnie) i takż która podoba się nawet hiperortodoksyjnym krytykom, jest właśnie Sam. Frodo jest tylko przyczepiony do pierścienia.


Nie jestem pewna co do głównego bohatera filmu wg reżysera - kiedy Jackson opowiadał w wywiadach z wersji rozszerzonych DVD dlaczego odrzucił wiele wątków, tłumaczył, że opowieść filmowa jest historią Froda i jego drogi z Pierścieniem do Mordoru. O Samie (który faktycznie przechodzi fizycznie tę samą drogę co Frodo) nie było mowy.
Być może też rola Sama była tak wierna oryginałowi i tak dobrze zagrana, ponieważ Sam nie przechodzi tak dramatycznych zmian osobowości, jego droga jest bardziej może oczywista, mniej podatna na interpretacje. Sam wyrusza i trwa w tej drodze ze względu na miłość do Froda, na relację, jaka go z Frodem łączy. A zatem w pewien sposób "dopasowuje się" do interpretacji osoby Froda.

_________________
"A decent, respectable hobbit was Mr Drogo Baggins: there was never much to tell of him, till he was drowned."
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5879
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 09-01-2004 19:21    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Elanora napisał(a):
I to przyznam nieco mnie zabolało. Bo co innego wybierać wątki - to całkowicie zrozumiałe i wręcz konieczne, a co innego je zmieniać. Frodo zamiast być coraz bardziej świadomym swojej walki i tego o co walczy, staje się coraz mniej świadomy, coraz bardziej "omamiony" przez Pierścień. To dramatyczna zmiana, jak dla mnie.

To fakt, ale na usprawiedliwienie PJ-a dziala to, ze kręci film dla współczesnego odbiorcy. I nie chodzi mi bynajmniej o to, ze jakiś tam masowy współczesny odbiorca jest idiotą, tylko o róznice wartości i zasad kształtujacych życie współczesnych pokoleń.
Dla Tolkiena róznice społeczne, hierarchia klasowa, były czymś najzupelniej normalnym i akceptowanym, wspólcześnie w dobie agresywnego egalitaryzmu, jest ona niezrozumiała lub wręcz potepiana.

W epoce Tolkiena władza, zwłaszcza monarchiczna, była dla Brytyjczyków, czyms majestatycznym i w pewien sposob święty, a na pewno czyms otaczanym szacunkiem, dzisiaj jest przede wszystkim obiektem do kpin prasy brukowej, a byle wieszak na ciuchy (czytaj modelka) cieszy sie wiekszą rewerencją, przynajmniej u niektórych, niz osoba monarchy.

Nie chce dalej mnozyc róznic, bo jest ich wiele, a przynajmniej jeszcze jedna pojawi się niżej.

Cytat:
Dla mnie akurat Frodo w interpretacji Elijaha Wooda nie jest ani trochę infantylny, raczej niewinny i na tyle inteligentny, że pragnie tę niewinność zachować, ale to już kwestja odbioru, jak wiadomo bardzo indywidualna Uśmiech


Może przesadziłem. Czy to jest niewinnośc czu dziecinność, dla mnie raczej to drugie.

Cytat:
Swoją drogą ciekawe skąd taka interpretacja PJ-a? Ze względu na aktora?


Po części pewnie też. Choc po pierwsze, pytanie dlaczego wybrano tego a nie innego aktora. Dla mnie to kolejny przejaw pewnej cechy charakterystycznej dla współczesności.
O to dojrzałość, juz nie mówiąc starośc stały się czymś wstydliwym. Tylko młode może byc piekne i tylko młode może albo powinno przyciagac uwagę. Zwróćcie uwagę, że z języka potocznego niemal zniknęło pojęcie człowieka dojrzalego. Ludzie mogą być albo młodzi albo starzy, przy czym to ostatnie, jest niepożądane wręcz wstydliwe.
Stąd mamy swiat pełen 40-sto, 50-cio, 60-cio letnicj "młodzieńców" i "młódek", ktorzy poza nielicznymi wyjątkami sa żałośni.

Moze ktos uznac, że przesadzam, ale zwroccie uwagę, że Frodo nie jest jedyną osoba ktora ulegla odmłodzeniu. Czy na przyklad Theoden wyglada na swoje 71 lat?

Cytat:
estem pewna co do głównego bohatera filmu wg reżysera - kiedy Jackson opowiadał w wywiadach z wersji rozszerzonych DVD dlaczego odrzucił wiele wątków, tłumaczył, że opowieść filmowa jest historią Froda i jego drogi z Pierścieniem do Mordoru. O Samie (który faktycznie przechodzi fizycznie tę samą drogę co Frodo) nie było mowy.
Być może też rola Sama była tak wierna oryginałowi i tak dobrze zagrana, ponieważ Sam nie przechodzi tak dramatycznych zmian osobowości, jego droga jest bardziej może oczywista, mniej podatna na interpretacje. Sam wyrusza i trwa w tej drodze ze względu na miłość do Froda, na relację, jaka go z Frodem łączy. A zatem w pewien sposób "dopasowuje się" do interpretacji osoby Froda.


Może masz racje. Choć w TTT a w ROTK, nawet bardziej, to on wysuwa się na pierwszy plan. oczywiście to moze byc też skutek tego, ze Sean Astin jest bardziej doświadczonym i co by nie mowić znacznie lepszym aktorem od Elijaha Wooda.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
TallisKeeton
Brehon


Dołączył(a): 11 Lis 2001
Wpisy: 1765
Skąd: Oleśnica


Wysłany: 09-01-2004 21:55    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

M.L. napisał(a):

Lubie film, nawet bardzo, zresztą chyba wszyscy na tym Forum juz to wiedzą. Ale to nie znaczy, ze nie zauwazam zmian. A w postaci Froda są one wielkie.


W filmie wogóle niewiele jest postaci zupełnie identycznych, jak te książkowe, czy charakterem, czy wyglądem, czy motywacjami.
Zdaje mi się, że jedynie dwie lub trzy się ostały bez zabiegów upraszczających(dobre dla filmu ale nie dla adaptowanej postaci)
lub wręcz przeciwnie pogłębiających postać(dobre dla postaci ale
i dla filmu zbawienne). Są to imho Gandalf i Bilbo. Co do trzeciej
to byc moze Elrond lub Galadriela.
Mnie przeszkadza najbardziej zmiana w postaci Froda przy scenie na
Amon Sul. Fakt, ze uciekał oraz, że natychmiast porzucił miecz
dość jest wkurzające. I widoczne pewnie dla tych, którzy nie raz książke czytali. Ale jednoczesnie logika filmu zachwialaby się gdyby był wobec tych Upiorów, strasznych, nie martwych i nie żyjących królów grozy,
nazbyt odważny, po tym, jak Aragorn w sypialni w Bree im o nich opowiadał. Jakoś filmowo czyli upraszczająco trzeba było opisac jaki strach wzbudzają w smiertelnikach. I wyszlo to co najmniej niezle.
Co nieznaczy, że wspominajac oryginal ksiazkowy nie widze tych
zmian jako upraszczających postać. Podobnie jest z Sarumanem - uproscili jego postac koszmarnie, co nie znaczy że rola nie jest swietna.
Zdaje mi sie, ze Jackson po prostu inaczej widzal role Froda w dziejach.
I zrobil to nie tylko by przykroic postac do wymogow ekranowych, takze
z powodu innych koncepcji. Tak jest z wieloma postaciami. Np z Theodenem, Aragornem, Boromirem, Samem, Elrondem, Eowina
i Arwena, ktorzy co tu duzo mowic, imho nadal będac postaciami eposowymi i nie tracac nic ze swojej basniowosci, posagowosci, wznioslosci, zaskakujaco wiele zycia i realizmu otrzymali od rezysera
i aktorow. I za to nalezy sie im podzieka. Za to ze udalo sie im z ksiazkowych, dosc czesto schematycznych lub slabo i rzadko opisywanych postaci nie uczynic ruszajacego sie papieru Jestem za Jestem za
poz
tal
Powrót do góry
 
 
TallisKeeton
Brehon


Dołączył(a): 11 Lis 2001
Wpisy: 1765
Skąd: Oleśnica


Wysłany: 09-01-2004 22:20    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Elanora napisał(a):
Frodo zamiast być coraz bardziej świadomym swojej walki i tego o co walczy, staje się coraz mniej świadomy, coraz bardziej "omamiony" przez Pierścień. To dramatyczna zmiana, jak dla mnie.


omamienie przez Pierscien dotyka u Jacksona kazdego, kto
zostaje podany jego wplywowi, na Froda dziala najdluzej i najintensywniej. W ksiazce walka duchowa kazdej z postaci poddanych wplywowi Pierscienia prawdopodobnie byla bardziej hmmm, kawa
na ławe, opisana po prostu slowami, tutaj trzeba to opisywac duzo trudniejszymi sposobami, i to nie zawsze wychodzi. Jestem przeciw Frodo Wooda czesto jest sztuczny, (osobiscie wolałam Holma z BBC) najlepszy jest
w hobbickim srodowisku jako ktos zwyczajny, a nie jako wybraniec.
A mimo to, imho intencja rezysera bylo raczej uwydatnic jego odrebnosc od zwyklego, hobbickiego srodowiska. I to sie imho dosc udalo. To taki mały elf, ktory sie miedzy smiertelnikow zaplatal.

Cytat:

Dla mnie akurat Frodo w interpretacji Elijaha Wooda nie jest ani trochę infantylny, raczej niewinny


to wlasnie, o ile pamietam te niewinnosc, czystosc duchowa wskazywal
w wywiadach PJ jako gwarancje wykonania zadania, ale imho przede wszystkim byl to sposob uswiadomienia "nieczytatych", ze to musial
byc on. Bo co owi "nieczytaci" by pomysleli gdyby byl kolejnym
"zwyklym" Pippinem lub Merrym ? Imho mieliby watpliwosci czemu Rada nie wziela kogos innego. Trzeba pamietac, ze film nie jest tylko dla dobrze znajacych ksiazke. Nie Nie Mimo tego jest to rola czesto mi kiksujaca sztucznoscia. Jestem przeciw Ale i nie najgorsza z calej aktorskiej stawki.

Cytat:

Frodo filmowy nie jest świadom zagrożeń,


podobnie jak i ksiązkowy nie jest swiadom, ale tylko do pewnego momentu. Swiadomosc zg podobnie jak w ksiazce nabieraja postacie w miare rozwoju sytuacji Nawet Gandalf na radzie to stwierdzil.

Cytat:

Jest tobołkiem.


Fakt. Ale i nie caly czas. W TTT i w ROTK, rozdzielony z Druzyna przestaje byc, imho.
poz
tal
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5879
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 10-01-2004 18:41    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Widzusz, ja niechciałbym sprowadzac dyskusji do kwestii co było, czego nie, jakie sa różnice w stosunku do ksiązki. Tu bowiem nie rozmawiamy chyba o tym czy film nam sie podoba, bo z tego co wiem całej naszej trójce się podoba. ja byłem nawet tym dziwadłem, któremu się podobało TTT. Śmiech

Natomiast Elanor zadała pytanie o wewnętrzna ewolucje postaci Froda. I wiemy, i jak sądzę zgadzamy się, że Frodo filmowy jest bardzo odmienny od ksiązkowego.
Różnica tkwi w wieku i zachowaniu wobec stawianych mu wyzwań.
Co do pierwszej kwestii PJ i jego ekipa nie raz mowili, że jest to film o Frodzie i jego dojrzewaniu. O tym jak z młodego i niezbyt doświadczonego chłopaka robi się mężczyzna.

Tylko pytanie czy to się dzieje? Czy rzeczywiście widzimy proces dojrzewania Froda? Czy Frodo na Gorze Przenaczenia jest bardziej dojrzały? Czy tylko bardziej zmęczony i wyczerpany?

Tak na prawde widzimy film o trudnych wyborach mlodego chlopaka, który kiedy tylko może pozwala wybierać innym. W jednym jednak pozostaje nieugięty, i to Jackson dobrze przedstawił, to znaczy w tym ze musi iść do Gory Przenaczenia aby zniaszczyć pierścień. Doskonale pokazuje desperację i słabośc Froda, choć tą ostatnia może za bardzo i zbyt często.

Ja rozumiem po co jest scena z Nazgulem w Osgiliath, czy scena u wrót Minas Morgul, rozumiem i akceptuje ich potrzebe. Tylko co nam to mówi o samym Fordzie? - Iż jest słaby i bez Sama nigdzie by nie doszedł.
To, że się załamuje, że coraz bardziej jest pod wpływem pierścienia, to prawda i to wazna przemiana tylko że w filmie nastepuje za wczęsnie. To zresztą zrozyumiałe i logiczne. osoba młoda o jeszcze nie w pelni ukształtowanym charakterze i osobowości, napewno szybciej i łatwiej ulega wpływom, niz ktos bardziej doświadczony i o silniejszym charakterze.

Otrzymujemy w kinie zupelnie inną, choc jak dla mnie badzo piękną i interesująca opowieść. Zupełnie jak w przypadku fanfika. maaahahahahhhaaaaaaahahaaaaaaa

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Nellelórë
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 19 Wrz 2003
Wpisy: 450



Wysłany: 10-01-2004 23:40    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Bardzo lubię EJW w roli Froda, od pierwszej chwili, gdy zobaczyłam pierwsze zdjęcie, to z ognistymi literami z Pierścienia odbijającymi się na jego twarzy. Widzę zmiany, ale nie wydaja mi sie aż tak okropne. W Shire filmowy Frodo to wesoły, beztroski, roześmiany hobbit, i jest taki, odważny, wręcz opiekuńczy wobec Sama, do czasu pierwszego spotkania z Nazgulem w lesie. Wtedy następuje w nim diametralna zmiana, rozumie, na co się porwał, i rozumie to także widz (na ogół).

TallisKeeton napisał(a):

Mnie przeszkadza najbardziej zmiana w postaci Froda przy scenie na
Amon Sul. Fakt, ze uciekał oraz, że natychmiast porzucił miecz
dość jest wkurzające. I widoczne pewnie dla tych, którzy nie raz książke czytali. Ale jednoczesnie logika filmu zachwialaby się gdyby był wobec tych Upiorów, strasznych, nie martwych i nie żyjących królów grozy,
nazbyt odważny, po tym, jak Aragorn w sypialni w Bree im o nich opowiadał. Jakoś filmowo czyli upraszczająco trzeba było opisac jaki strach wzbudzają w smiertelnikach. I wyszlo to co najmniej niezle.




Otóż to. Uśmiech Kim wydawaliby się w filmie Nazgule, gdyby zwykły hobbit nie bał sie ich, walczył na Amon Sul, potem ranny i wycieńczony uciekł im sam przez rzekę? Zarzuty tych, co szukają dziury w całym Oczko byłyby dokładnie przeciwne - zamiast narzekać na bierność i tchórzostwo Froda, złościliby się: co ten Jackson robi, co to za heros, nie hobbit, w iście hollywoodzkim stylu, nieustraszony i niepokonany, i takie mogłyby być i odczucia nietolkienistów.

TallisKeeton napisał(a):
A mimo to, imho intencja rezysera bylo raczej uwydatnic jego odrebnosc od zwyklego, hobbickiego srodowiska. I to sie imho dosc udalo. To taki mały elf, ktory sie miedzy smiertelnikow zaplatal.


Tak. Uśmiech Frodo od początku był trochę inny. "Taller and fairer than most", wszystkie te kontakty z elfami i znajomość ich języków, opinia Gandalfa, że w nim i w Bilbie jest coś więcej, coś nietypowego dla hobbitów, słowa Złotej Jagody o tym, że blask w oczach i dworna mowa zdradzaja w nim przyjaciela elfów, nieco podobne wrażenia Faramira - podczas lektury książki, to wszystko sprawia, że Frodo wydaje mi się delikatniejszy, wrażliwszy od innych hobbitów, i EJW dobrze to oddał. Uśmiech

M.L. napisał(a):
Ja rozumiem po co jest scena z Nazgulem w Osgiliath, czy scena u wrót Minas Morgul, rozumiem i akceptuje ich potrzebe. Tylko co nam to mówi o samym Fordzie? - Iż jest słaby i bez Sama nigdzie by nie doszedł.


Może po to jest ta scena w RoTK, tak strasznie krytykowana, gdy Frodo każe Samowi ostatecznie odejść? Frodo nie chce narażać Sama, wie, czym to grozi, resztę drogi chce odbyć sam. To nie niewdzięczność, to troska, ostatnia próba ocalenia Sama. Nie pierwszy raz. Spox
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Film Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następna

Temat: RotK: Wewnętrzna droga Froda - książka a film (Strona 1 z 2)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.