Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(1) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Frodo szedł oddychając głęboko, a dokoła żywe liście i kwiaty poruszały się pod tchnieniem tego samego wiatru, który jemu chłodził twarz; czuł, ze jest w kraju, gdzie czas nie istnieje, gdzie nic nie przemija, nic się nie zmienia, nic nie ginie w niepamięci. Wygnaniec z Shire`u odejdzie stąd i znowu znajdzie sie na zwykłym świecie, a jednak zawsze odtąd będzie stąpał po tej trawie, wśród kwiatów elanoru i nifredilu, w pięknej krainie Lothlorien." , Władca Pierścieni


Temat: Sen Yavanny a botanika Ardy (Strona 1 z 2)

Idź do strony 1, 2  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Avari
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 26 Paź 2002
Wpisy: 566
Skąd: Dol Amroth


Wysłany: 23-08-2003 21:01    Temat wpisu: Sen Yavanny a botanika Ardy Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Kiedy ostatnio strzygłam trawnik, mając zajęte ręce pracą czysto mechaniczną (kosiarka w końcu na prąd, sama kosi Język) miałam całkowicie wolny umysł... i zastanowił mnie fakt, że roślinnośc Ardy musiała zmienić swoje funkcjonowanie po pojawieniu się słońca.
Wcześniej rozwijała się tylko przy świetle gwiazd.
Owszem, część roślin spała (sen Yavanny), ale część porastała Śródziemie, przystosowując swój cykl rozwojowy do skąpego, w końcu, oświetlenia. I nie były to jakieś marne mchy, czy porosty, ale drzewa, tworzące całe połacie lasów.
Co to mogły być za drzewa? Jakiego rodzaju, skoro wystarczało im tak mało światła? Jakieś iglaste?
A po wschodzie słońca jak sobie poradziły z tak gwałtowną zmianą natężenia światła?
A może wymarły, a na ich miejsce pojawiły się nowe?

_________________
"...Wielu wszakże odrzuciło wezwanie, woląc od blasku Drzew światło gwiazd i otwarte przestrzenie Śródziemia; tych nazwano Avarimi..."

~~~Eldalairië~~~
~~~Aiglos - almanach tolkienowski~~~
Powrót do góry
 
 
EmmaScyther
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 16 Sie 2002
Wpisy: 64
Skąd: Kwatera Progenitorów


Wysłany: 23-08-2003 21:40    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Ja myślę, że tu działała jakaś magia. Wszelkie rośliny były i żyły, bo taka była najwyraźniej struktura wszystkiego. W pierwotnym założeniu nie miało być przecież słońca i księżyca, więc wszystko było utrzymywane wolą Yavanny, przynajmniej teoretycznie.
Przecież na 'powitanie' Luthien zakwitły kwiaty i tak dalej Uśmiech

(a trawę najlepiej kosi się kosą Śmiech )

_________________
"Belkar is a horrible, loathesome, supremely selfish creature who behaves contemptibly, laughs at the pain of others, has no manners whatsoever, and whose mental acuity would be compared unfavorably to that of a table."
Powrót do góry
 
 
Misiek_h
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 12 Kwi 2002
Wpisy: 302
Skąd: Czerwone Zagłębie (Sosnowiec)
Nieobecny(a): duchem

Wysłany: 25-08-2003 00:37    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Mam wrażenie, że uśpione przez Yavannę rośliny nie traciły liści/igieł/co tam miały. Pozostawały niezmienione przez lata, w takim stanie, w jakim zastał je czar Yavanny. Może to nienajlepsze porówanie, ale tak jakby zastopować taśmę na wideo Z przymrużeniem oka . W odpowiednim momencie można ją puścić dalej i rośliny będą jakby nigdy nic dalej się rozrastały.

Jest na forum jakiś biolog co by nam tę sprawę rozjaśnił? Śmiech


Tak mi przyszło do głowy (po paru minutach), że w wyjaśnieniu tego mogłaby nam pomóc noc polarna. Jak rośliny przetrzymują tak długi okres bez światła słonecznego? Co prawda z drzewami tam zdajsię nie bardzo, ale kwiaty (sprawdziłem: np. mak polarny, skalnica naprzemianlistna Język ) , porosty, glony i mchy tam są. A nawet karłowate wierzby (co prawda tylko kilkucentymetrowe, ale zawsze). Domyślam się, że kwiatowe rosną tylko latem i są jednoroczne, ale te wierzby chyba nie - a więc jak sobie radzą w czasie mrozów i nocy polarnej?

http://hornsund.igf.edu.pl/przyroda.html

_________________
Najbardziej zakręcony konwent po tej stronie galaktyki - Porytkon!
Powrót do góry
 
 
Avari
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 26 Paź 2002
Wpisy: 566
Skąd: Dol Amroth


Wysłany: 25-08-2003 07:45    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Misiek_h napisał(a):
Mam wrażenie, że uśpione przez Yavannę rośliny nie traciły liści/igieł/co tam miały. Pozostawały niezmienione przez lata, w takim stanie, w jakim zastał je czar Yavanny.

Ja miałam zawsze wrażenie, że Sen Yavanny wyglądał troszkę inaczej. Część roślin, która wyrosła przy świetle Latarni w czasie Wiosny Ardy, została uśpiona tak, jak obecne byliny usypiają na zimę - to znaczy że części naziemne (liście, łodygi ) zamierają , a podziemne trwają w okresie spoczynku. Przy sprzyjających warunkach (tu pojawienie się znowu odpowiednio silnego światła i ciepła) wypuszczają nowe pędy.
Z racji tego, że drzewa raczej nie mają takich właściwości, zakładam, że lasy pozostały, tylko drzewostan dostosował się do światła gwiazd.
W końcu kiedy Thingol i Meliana zobaczyli sie w Nan Elmoth:
J.R.R.Tolkien, 'Silmarillion' napisał(a):
(...) i w tym samym okamgnieniu taki czar ich garnął, że stali na tym miejscu przez długie lata odmierzane obrotami gwiazd nad głowami dwojga zakochanych; ciemne drzewa w Nan Elmoth wybujały wysoko, zamin oni przemówili do siebie.

Tak więc "stopklatka " nie wchodzi w rachubę. Drzewa żyły i rosły.

Misiek_h napisał(a):
ale te wierzby chyba nie - a więc jak sobie radzą w czasie mrozów i nocy polarnej?

Cóż... radzą sobie tak jak nasze wierzby - gubią liście i zatrzymują procesy życiowe, "usypiają", "hibernują się" Super śmiech
Tyle, że na północy panują mrozy a na Śródziemiu nie panował klimat polarny mimo braku słońca.

EmmaScyther napisał(a):
Wszelkie rośliny były i żyły, bo taka była najwyraźniej struktura wszystkiego.

Emmo, kotku, przy takim podejściu do sprawy, większość dyskusji na tym Forum nie ma racji bytu Uśmiech Z przymrużeniem oka

EmmaScyther napisał(a):
]W pierwotnym założeniu nie miało być przecież słońca i księżyca, więc wszystko było utrzymywane wolą Yavanny, przynajmniej teoretycznie.

Z tym się nie zgadzam - może w zamyśle pierwotnym nie było słońca i księżyca, ale na samym początku zostały zbudowane Latarnie, które zalewały Środziemie światłem tak jak Drzewa Valinor. Tak więc w pierwotnym założeniu, na Ardzie było światło.

EmmaScyther napisał(a):
]Przecież na 'powitanie' Luthien zakwitły kwiaty i tak dalej

IMHO kwiaty zakwitły po pojawieniu się słońca, ale mogę się mylić. Jedyny cytat o Luthien i kwiatach , który znalazłam brzmi:
J.R.R.Tolkien, 'Silmarillion' napisał(a):
Od śpiewu Luthien pękły okowy zimy, przemówiły ścięte lodem wody, a kwiaty wyrastały z zimnej ziemi wszędzie, gdzie jej dotknęła stopami.

Jak jest jakiś inny to poproszę Uśmiech

EmmaScyther napisał(a):
(a trawę najlepiej kosi się kosą ) Śmiech

Taaak..??? Zdziwienie Zdziwienie Zdziwienie A umiesz kosić kosą trawę wysokości 5 centymetrów? Zdziwienie Jeśli tak, to gratuluję mistrzostwa w operowaniu tym ostrym narzędziem Super śmiech

_________________
"...Wielu wszakże odrzuciło wezwanie, woląc od blasku Drzew światło gwiazd i otwarte przestrzenie Śródziemia; tych nazwano Avarimi..."

~~~Eldalairië~~~
~~~Aiglos - almanach tolkienowski~~~
Powrót do góry
 
 
Beleg
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 23 Wrz 2002
Wpisy: 157
Skąd: Doriath


Wysłany: 25-08-2003 09:27    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Nie przypuszczałem, że koszenie trawy może być aż tak inspirujące. Śmiech
Avari napisał(a):
Tak więc w pierwotnym założeniu, na Ardzie było światło.

Widać to po reakcji roślin gdy go zabrakło:
Cytat:
Roślinność, która wykiełkowała w blasku Latami, przestała się rozwijać, odkąd zapadły ciemności.

Ponadto światło jest niezbędne do procesu fotosyntezy, bez którego roslinki by umarły. No i nie produkowałyby tlenu. Język
A ponieważ intensywność tego procesu zależy od natężenia światła, popieram teorię:
Avari napisał(a):
że lasy pozostały, tylko drzewostan dostosował się do światła gwiazd.

Taka drzemka, podczas której wszystkie procesy działają tyle że wolniej.

A jeżeli chodzi o Luthien to wtedy było przedwiośnie. I słońce też już było. Język

_________________
Życie ludzkie jest jak lot strzały wystrzelonej w gwiaździste niebo.
Niezależnie jak wysoko strzała poleci, zawsze spadnie w dół.
Dlatego też, nie ma co żałować nieuniknionego.
Trzeba cieszyć się lotem i podziwiać widoki.
Powrót do góry
 
 
EmmaScyther
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 16 Sie 2002
Wpisy: 64
Skąd: Kwatera Progenitorów


Wysłany: 25-08-2003 12:46    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Cytat:
Luthien urodziła się w lesie Neldoreth, a na jej powitanie białe kwiaty nifredilów roz­kwitły niby gwiazdy ziemi.


Więc zakładam, że coś musiało w tym być, a jak pisze Tolkien, co prawda roślinki spały sobie, acz w Doriath była radość i gwiazdy mooocno świeciły =)
Magia, proszę państwa Z przymrużeniem oka
Więc dobra - zakładam, że wszystko spało.

(Wszystko się da kosą skosić ;D)

_________________
"Belkar is a horrible, loathesome, supremely selfish creature who behaves contemptibly, laughs at the pain of others, has no manners whatsoever, and whose mental acuity would be compared unfavorably to that of a table."
Powrót do góry
 
 
Misiek_h
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 12 Kwi 2002
Wpisy: 302
Skąd: Czerwone Zagłębie (Sosnowiec)
Nieobecny(a): duchem

Wysłany: 25-08-2003 14:19    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

W kwestii tlenu - lasy nie mają wielkiego wpływu na jego zawartość w powietrzu, bo to co wyprodukują w procesie fotosyntezy, zużywają przez oddychanie i gnicie martwych roślin. Bilans lasów wychodzi mniej-więcej na zero. Tlen pochodzi przede wszystkim od morskiego planktonu.

W kwestii planktonu w morzach Ardy Tolkien się zdajsię nie wypowiadał Język , ale, przynajmniej w okresie bez światła, mógłby on energię słoneczną zastąpić np. energią podwodnych wulkanów. No ale to taki offtopic i na dodatek spekulacje Z przymrużeniem oka

Druga rzecz - gwiazdy nie dają dość światła, aby było to zauważalne (a na pewno nie może to być źródło energii). Na "ciemnej stronie księżyca" jedynym źródłem światła jest słońce, tam gdzie jego światło nie dociera panuje absolutna ciemność. "Światło gwiazd" to de facto tylko romantyczne sformułowanie. Jestem rozwalony
Pewne ilości światła nocą zapewnia lekkie świecenie ziemskiej atmosfery (i oczywiście księżyc, ale tego nie było jeszcze na Ardzie).

Czyli, jakby nie patrzeć, na Ardzie nie było w tym okresie sensownego źródła energii dla fotosyntezy. Zgadzam się więc z Emmą, bo jeśli nie "stopklatka" to pozostaje magia.

_________________
Najbardziej zakręcony konwent po tej stronie galaktyki - Porytkon!
Powrót do góry
 
 
Avari
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 26 Paź 2002
Wpisy: 566
Skąd: Dol Amroth


Wysłany: 29-08-2003 15:47    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Misiek_h napisał(a):
Zgadzam się więc z Emmą, bo jeśli nie "stopklatka" to pozostaje magia.

Hmm... Skrzywienie słowo "magia" jakoś mi nie pasuje do Śródziemia, zanadto trąci Hogwardem (nic nie ujmując tej książce Uśmiech )

Przychylam się raczej do sądu, że rośliny przystosowały się do warunków panujących po zrujnopwaniu Latarni. Nawet obecnie istnieją kwiaty rozwijające się tylko w nocy - chociażby maciejka, czy dziwaczek Język
A rożliny dna lasów tropikalnych? Tam nie ma zbyt dużo światła, a bezpośrednie słońce nigdy nie dociera...

Misiek_h napisał(a):
Druga rzecz - gwiazdy nie dają dość światła, aby było to zauważalne (a na pewno nie może to być źródło energii). Na "ciemnej stronie księżyca" jedynym źródłem światła jest słońce, tam gdzie jego światło nie dociera panuje absolutna ciemność. "Światło gwiazd" to de facto tylko romantyczne sformułowanie. Jestem rozwalony
Pewne ilości światła nocą zapewnia lekkie świecenie ziemskiej atmosfery


Możliwe jest, że nowoutworzone przez Vardę gwiazdy świeciły mocniej niż obecne. Trudno wyobrazić sobie, że Elfy po przebudzeniu przez długie wieki błądziły w absolutnych ciemnościach rozbijając sobie przypadkowo głowy o pnie drzew Złośliwy uśmiech Jak się prowadzi całkowicie nocny tryb życia, to oczy przystosowując się rozrastają się do ogromnych rozmiarów, a Elfy, choć miały piękne, duże świetliste oczy Oko Oko to jednak nie zajmowały one większości twarzy Ble Ble ;D

Po założeniu, że roślinność Ardy przystosowała się do panującego skąpego światła, pozostaje problem, jak zareagowały rośliny na nagłe pojawienie się Słońca?
Wiadomo, co dzieje się z rośliną lubiącą cień po wystawieniu jej na słońce - zostaje ona poparzona i spalona przez promienie.
Więc czy po pojawieniu się Anara, to moc Yavanny uchroniła lasy i inne rośliny od jego żaru?

_________________
"...Wielu wszakże odrzuciło wezwanie, woląc od blasku Drzew światło gwiazd i otwarte przestrzenie Śródziemia; tych nazwano Avarimi..."

~~~Eldalairië~~~
~~~Aiglos - almanach tolkienowski~~~
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następna

Temat: Sen Yavanny a botanika Ardy (Strona 1 z 2)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.