Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

"Pośród Mędrców tylko ja badam sprawy hobbitów: to skromna gałąź wiedzy, lecz pełna niespodzianek." Gandalf, Władca Pierścieni


Temat: Kanon Nowego Silmarilliona (Strona 4 z 10)

Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> The History of Middle-earth Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5879
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 03-08-2003 09:56    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Tym razem krotko i nie o samych tekstach.
Dzieki Melinir chwała wam, chylę czoła, dzięki dostało się w moje ręce, wystapienie Guy Gavriela Kay'a (dla tych ktorzy byc może nie wiedzą współredaktor "Silmarilliona")podczas Worldconu 1987, w Brighton (przedrukowane w Gwaihirzę, nr. 7/9, 1989)

Tekst jest krotki (niecałe dwie strony), ale wynika z niego kilka ciekawych kwestii, ważnych dla procesu kształtowania Silmarilliona takiego jakim go znamy.

Po pierwsze dowiadujemy się, że wg. pierwotnej koncepcji Ch.T. "Silmarillion" mial liczyć 1300 stron (sic!) i formuła przypominać HoME.
Po drugie Kay przyznaje się, że to on jest inicjatorem przekształcenia Silma. w opowieść (zbiór opowieści) o charakterze narracyjnym.
(W tym miejscu musze przeprosić Ch.T. i zwolennikow jego dzieła, za wyrażane tu insynuacje, iz poważne skrócenie jest jego pomyslem, jak wynika z wystąpienia Kay'a było inaczej)
Po trzecie Kay podkreslił, że zasadniczą pomoca w ich pracy były listy Tolkiena
Gwaihirzę napisał(a):
..., ponieważ niektóre zawierały ostatnie przemyslenia na temat wielu aspektow mitologii, które nie zostały zapisane nigdzie indziej.

Pytanie , tylko czy wszystkie z nich znalazły się w opublikowanym wyborze "Listów"?

Pozostaje natomiast fakt, że obaj panowie pracowali dośc krótko, bo wg. Kay'a, pracę rozpoczęto 21 pażdziernika 1974 a pierwszy szkic skończono 1 lutego 1975, a więc po nieco ponad trzech miesiącach.
Biorąc pod uwage jak żmudna jest praca nad redakcją i przygotowaniem cudzych tekstow do wydania (zwłaszcza, przy takiej ich ilości i konieczności przeprowadzenia, tak daleko idących cięć i zmian), To był bardzo krótki czas (tym bardziej, że bez pomocy komputerów).

Tempo bylo więc duże, a to zawsze niesie niebezpieczeństwo powstawania błędów.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5879
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 12-12-2003 13:58    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

A ja jeszcze po długiej przerwie wróce do tematu, w któreym sam sobie jestem sterem, żeglarzem okrętem Język Śmiech

Nie bede na razie ciągnął rozważań nad moją wizją Silmarilliona, a wróce do pewnej kontrowersji, którą wspomnial Watcher, a ja juz niegdyś odpowiedzialem. Podczas rozważań na mitologicznym wymiarem działe Tolkiena, przyszły mi do głowy nowe (przynajmniej dla mnie) pomysły.

Watcher napisał(a):
Nie stworzy kanonu, gdyż nie ma już jedynej istoty zdolnej do jego konsekracji. Pojawią się równie liczne jak dziś grupy opozycyjne, może nawet bardziej liczne gdyż rewizja Silmarillionu unaoczni większej ilości ludzi kontrowersyjność pierwszej redakcji - i każdej w sumie następnej redakcji. Po co więc? IMHO gra niewarta świeczki. Powtarzam: obecna sytuacja mi odpowiada Z przymrużeniem oka


Otóż Watcher w powyższym ma rację. Ba nawet bym poszedl dalej. I jasno powiem Kanonu (przez duże K) tolkienowskiego nie ma i być nie może, a dokładniej każde dzielo Tolkiena niezależnie od czasu powstanie jest kanoniczne. Dlaczego? Bo jest dziełem Tolkiena.
Kanoniczność zakłada uporządkowany system - tego systemu tymczasem nie ma. Mamy zbiór pism stanowiących rózne wersje tej samej mitologii, lub jak ktos woli źrodła do historii świata przedstawionego. Zresztą jedno drugiego nie wyklucza.

Jeżeli podejdziemy do dziel Tolkiena jako mitologii, a jest to najzupełniej uzasadnione podejście, to samo pojęcie Kanonu jest w tym wypadku herezją.
Tym rózni się mitologia od teologii. To systemy teologiczne tworzą Kanony, a co za tym idzie apokryfy. Mamy więc kanony kościołów chrześcijańskich (często dośc rózne), kanon Koranu, kanon Zoroastryjski, Hinduistyczny, Judaistyczny, ale nie mamy kanonu mitologii greckiej, rzymskiej, egipskiej, sumeryjskiej, germańskiej czy celtyckiej.
Dlaczego bo te religie nie wyszly poza faze mitologiczną, nie jestem religioznawcą, więc nie będę rozważał gdzie, kiedy i dlaczego przebiega ta granica. Wystarczy mi stwierdzenie faktu, że niektore systemy religijne tworzą teologie, a co za tym idzie kanony pism religijnych, wszystkie inne uznając za apokryfy. Inne zaś pozstają w fazie mitologicznej i kanonów nie tworzą, bo ich z takich czy innych powodów nie potrzebują.

I dzieło Tolkiena nie wychodzi poza faze mitologiczną. gdyby Tolkien stworzył ostateczną, usystematyzwioaną wersję Silmarilliona, moglibyśmy powiedzieć, że mamy do czynienia z kanonem i wtedy jeden z tolkienologów miałby zapewne rację mówiąc, że Tolkien z fazy mitologicznej przeszedl w teologiczną.
Tymczasem choc koncepcje Tolkiena z czasem zbliżają sie do tych zawartych w kanonie katolickim, nie stają się przez to teologią. To tylko inna faza kreacji mitologii.

A jezeli dzielo Tolkiena nie wychodzi poza fazę mitologiczną, to nie możemy mowić o Kanonie. Możemy tylko mowić o wyborze. Tak jak żadna z publikowanych wersji mitologii greckiej nie jest kanoniczna tak, zadna wersja Silmarilliona nie tworzy Kanonu. Jest tylko wyborem i niczym więcej. I możemy sie kłócić czy bliższym czy odleglejszym od zamierzeń Tolkiena (i sama dyskusja będzie rozwijająca), ale na pewno jednak nie bedzie Kanonem.

Co więcej Historia tez nie zna pojecia źródeł kanonicznych (poza wyprodukowanymi przez kanoników).
Żródła się dzieli na rózne sposoby, ale nie mamy Kanonu źródeł. Przed rozpoczęciem procesu krytyki źrodeł, wszystkie sa sobie równe i traktowane jako równie ważne. Nie zakładamy, a przynajmniej nie powinniśmy zakładać na starcie, że jedne sa lepsze od drugich.
Ale nawet po przeprowadzneiu krytki, nadal nie uzyskujemy Kanonu, tylko wybor źrodeł, które z takich czy innych powodów uznajmy za najwartościowsze dla naszego tematu. Co więcej wybór wewnętrznie ułożony w pewnej hierarchii wartości, w zalezności od tematu i wyników przeprowadzonej krytyki źródeł.

Tak więc w Tolkienistyce, czy tym bardziej Tolkienologii pojecie Kanonu jest nie potrzebne, co więcej jest szkodliwe.
Czy to znaczy, że nie warto czynić wyborów czy poprawiać już dokonanych?

Nie! Wręcz przeciwnie - warto. Warto z dwóch zasadniczych powodów.

Pierwszy to uprzystępnienie tolkienowskiej mitologii. I tak nalezy traktowac opublikowanego Silmarilliona, dokładnie tak jak Mitologie Grecką Parandowskiego. Wielu ludzi nie chce zagłębiać się w niuanse i to ich prawo. Chca natomiast poznawać i cieszyc się dalszymi fragmentami tolkienowskiej mitologii. To czemu im ich nie dać. Czy mamy, żal do Kubiaka, Parandowskiego, Grimala, czy wielu innych, za dokonywanie i uprzystepnianie wyborow z mitologii greckiej? Nie! I nie ma powodu byśmy w przypadku mitologii Tolkiena postepowali inaczej. Trzeba tylko pamiętać, że jest to wybór i w żadnym wypadku nie jest to Kanon, i już.
Dla wiekszości to wystarczy. A ci ktorzy lubią się grzebać, sami prędzej czy później odkryją, całe bogactwo tolkienowskiej mitologii, zawarte choćby w HoMe.

Powód numer dwa, jest z kategorii nauk historycznych. Z pośród morza dokumentow, dokonujemy publikowanych wyborów, by ułatwić badania. Sami na swoj uzytek dokonujemy też wyborow, to nieuniknione, jezeli chcemy z jednej strony dobrze, a z drugiej strony relatywnie szybko przebadać jakis temat. Zawsze dokonujemy wyborow. Co wiecej to dokonywanie wyborów, jest jedną z podstaw do dyskusji nad meritum danego problemu. Więc czemu nie? Dokonujmy wyborów, dyskutujmy nad ich słusznościa, dociekajmy jakie były zamierzenia Tolkiena, ale na Eru nie nazywajmy, zadnego wyboru Kanonem, bo nim nie jest być nie może.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5879
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 18-12-2004 17:38    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Jeżeli przyjmiemy, że kanonu Tolkienowskiego nie sposob ustalić, to pozostaje pytanie - Co można zrobić?
Można poprawić Silmarilliona z 1977 roku.
Tylko po co? Czemu miałoby to słuzyć?
Zacznijmy od tego za co uważamy opublikowanego Silmarilliona? Dawno temu Neratin twierdził, że to takie samo opracowanie, jak na przykład Przewodnik Roberta Fostera. Z tym niestety nie moge się zgodzić i metodologicznie taka klasyfikacja jest nie uprawniona. Z czym więc można porownać? Na przykład z popularnymi i popularyzatorskimi wydaniami mitologii, czy Iliady i Odysei, na przykład w redakcji Parandowskiego.
Nie spodziewamy sie po takich wydaniach 100% zgodności z oryginałami, to nie mają byc krytyczne wydania obciązone rozbudowanym aparatem krytycznym, ale też nie powinny wprowadzać w błąd. Nie powinny utwierdząc w błędnych przekonaniach (jak na przykład w kwestii pochodzenia Gil-galada). Z publikowanym Silmarillionem jest tak, że jest kompilacją z róznych faz twórczosci. I oczywiście to jest w duzym stopniu nieuniknione, ale pytanie czy Ch.T nie posunął się za daleko. Już z wczęśniejszych postów widać, że odstepstw jest duzo i sam Ch.T. wskazuje na wcale liczne błędy i przeinaczenia. I te nalezałoby poprawić, a samno wydanie uzupelnić o Wielkie opowieści i inne dodatki, tak ważne dla zrozumienia charakteru legendarium. Przy czym nie proponuję tutaj cąlościowego opracowania krytycznego w stylu Annotated Hobbit. Bo takie już istnieje w postaci HoME i nie ma sensu dublowanie tej pracy. Przydaloby się natomiast nowe popularne/popularyzatorkie wydanie Silma, poprawione i uzupelnione, opatrzone rozbudowany wstępem objaśniającym jakie zmiany i dlaczego zostały wprowadzone. Ale sam aparat krytyczny, organiczyłbym jak najbardziej, jedno HoME wystarczy.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Sirielle
Ontalómë / Administrator


Dołączył(a): 15 Cze 2004
Wpisy: 3877
Skąd: Himring / Midgard


Wysłany: 19-12-2004 01:43    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

M.L. napisał(a) (zobacz wpis):
Quenta Noldorinwa (...) to jest jedyne rozwiązanie, lepsze nawet od Silmarilliona Ch.T., gdyz to jedyna postać Silma, ktorą sam Tolkien, jeszcze w latach 30-tych uznał za gotową do wydania.

Moge sie dowiedziec, gdzie ejst owa Quenta Noldorinwa? Skoro nie wydana w Silmie, to pewnie rozrzucona w kawalkach po HoME?

Goku -nizej-> Wielkie dzieki!

Musze porobic notatki co mam w HoME szukac, nazbieralo sie juz z paru watkow wszystko mi się pomieszało

_________________
Portfolio|dA|Last.fm
Á mahta Valarauko! Áva usë! Aaaaaaaarrrgh, á entula!!!

Nelyafinwë żyje! I już zna Zasady forum (MiniFAQ), a Ty?

Przymierze AntySzczerbowe


Ostatnio zmieniony przez Sirielle dnia 19-12-2004 02:05, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
 
 
Goku
Ka-Me-Ha-Me-Ha!


Dołączył(a): 02 Lis 2001
Wpisy: 1231
Skąd: Kame House


Wysłany: 19-12-2004 01:56    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Hathor napisał(a) (zobacz wpis):
Moge sie dowiedziec, gdzie ejst owa Quenta Noldorinwa? Skoro nie wydana w Silmie, to pewnie rozrzucona w kawalkach po HoME?


Quenta Noldorinwa:
IV 77, 205-6, 270, 280, 284, 290 See especially 206, 284, and see Pennas, Noldoli
VI 437
VII 96
IXb 279, 412
IXa 44
XII 27, 374-5

HoME wyd. Harper Collins

_________________
play dirty, play dead - just be yourself
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5879
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 25-02-2005 19:59    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

A ja wskaże kolejny fragment Quenta Silmarillion, ktory w powszechnie znanej nam wersji, jest de facto , autorstwa Christophera Toilkiena i Guy Gavrila Kay'a, a nie Tolkiena. Kwestia dotyczy tym razem śmierci Thingola. Wszyscy pamiętamy scenę z Silmarilliona (Warszawa 1985, s.285), gdzie dochodzi do kłótni Thingola z krasnoludami o Nauglamira i oprawionego weń Silmarila, w trakcie której władca Sindarow ginie. Scena jest piekna, logiczna i ..... kompletnie nieprawdziwa. Nieprawdziwa, bo nie jest dziełem Tolkiena, a dokladniej nie tego Tolkiena.
Kiedy spojrzymy do The Tale of the Years, to w każdej z wersji Thingol ginie w trakcie najazdu Krasnoludów na Doriath, a nie w trakcie kłótni z krasnoludami. Tylko, że w tym wypadku mamy problem - Jak Krasnoludowie przedarli się przez nieprzekraczalna Obręcz Meliany. I stąd zmiana wprowadzona przez Christophera i G.G.Kay'a. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech Logiczna i racjonalna, rozwiązująca problem, ale zupelnie inna od tej planowanej przez samego Tolkiena.
Profesor bowiem zauważył problem i sam szukał rozwiązania problemu przedarcia się krasnoludow przez Obręcz Meliany. Tolkien jednak wybrał inne rozwiązanie, w którym Thingol na czele swych wojsk wyszedł naprzeciw armii krasnoludów i został pokonany w bitwie w otwartym polu, w której sam zginął. (Zob. The Tale of Years, s.352, 355) na wieśc o smierci meża Meliana popadla w rozpacz i opuścila Śródziemie, a Obręćz Meliany znikła, co pozwoliło krasnoludoom złupić Menegroth.

To kolejny przykład na to, że opublikowanego Silmarilliona nie można uznać za wersję kanoniczną. Ba śmiem twierrdzić, że dla nie go w ogóle nie ma miejsca w legendarium.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Mellorn
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 07 Paź 2004
Wpisy: 590



Wysłany: 14-04-2006 22:14    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

M.L. napisał(a) (zobacz wpis):
To kolejny przykład na to, że opublikowanego Silmarilliona nie można uznać za wersję kanoniczną. Ba śmiem twierrdzić, że dla nie go w ogóle nie ma miejsca w legendarium.



Bardzo odważne twierdzenie M.L-u Z przymrużeniem oka
Moje zdanie jest na ten temat odmienne. Uważam, iż jak najbardziej miejsce w legendarium jest, jako że Ch.T. podjął się pracy nad spuścizną ojca właśnie za jego przyzwoleniem. Tolkien przelał, wraz ze śmiercią ten ciężar na barki syna, aby tamten dokończył jego dzieło, doprowadził Drzewo do ostatecznego stanu.
Lecz Silma pod żadnym pozorem nie uznam za wersje kanoniczną, bowiem jak już zostało powiedziane wszystkie pisma Tolkiena to jeden wielki kanon.
To, że Ch.T. wie, że popełnił nie jeden błąd wiemy, przyznaje to choćby we wstępie do HoME vol.1. Myślę, że właśnie z tego względu powstał cykl "Historia Śródziemia", w ramach domniemanej rekompensaty. Ponieważ Ch.T. zdał sobie, że nie można w pełni rzetelnie wybrać danych tekstów spośród innych, co uczynił w przypadku Silma. No cóż człowiek uczy się na błędach.

Lecz również, tak jak Nif sądzę, że dobrze się stało jak się stało. Zastanówmy się, gdyby od razu został wydany 1300 stronicowy Silmarillion co by się stało. A stało by się z pewnością wiele. Po pierwsze pewnie nie ujrzelibyśmy cyklu HoME (Kris by mniej zarobił Złośliwy uśmiech ) przez co bądź co bądź mielibyśmy słabszy wgląd w spuściznę Tolkiena. Bowiem 1300 stron, przy dwunastu, czterysto stronicowych tomach to troszkę mało.
Mamy już więc jeden minus. Kolejny- czytelnicy po wydani w 1977r. Silmarillionu byli wielce zdziwieni, rzekłbym rozczarowani, gdyż miast książki podobnej do ich kochanego LotR ujrzeli książkę zupełnie inną, pod każdym niemal względem. Gdyby było 1300 str, to kto wie czy to bym ich przypadkiem nie odstraszyło. Co za tym idzie książka miałaby mniejszy popyt, zostałaby przełożona na mniej języków, być może i my byśmy nie ujrzeli polskiego wydania.
Być może nie zostałby zredagowane "Listy", bowiem mielibyśmy już jedna, kanoniczną wersję i takie wskazówki jakie Tolkien daje nam w swej korespondencji byłyby nieistotne. Ale skończymy już to gdybanie, bo na tym nikt nigdy dobrze nie wychodzi. Śmiech

Kończę, bo i tak już nic mądrego nie napiszę, po 22 mój system umysłowy się wyłącza Jestem rozwalony

PS: M.L-u mam prośbę. Czy masz może możliwość przesłania wspomnianego tekstu Kay'a? Jeśli tak, to proszę o kontakt na PW, bądź inny środek komunikacji Język

_________________
''Najpiękniejszą rzeczą są zagadki - albowiem to one są źródłem nauki.'

-Albert Einstein
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5879
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 18-04-2006 19:09    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Mellorn napisał(a) (zobacz wpis):
Bardzo odważne twierdzenie M.L-u Z przymrużeniem oka

Bynajmniej. Dyskusyjne, owszem, ale tylko dlatego, że przyzwyczailismy się traktowac Silma, jako częśc legendarium. Bo uznaliśmy, że Christopher wypelnił wole Tolkiena i napisal Silma wedle jego wskazówek.
Tymczasem tak nie jest.
Wystarczy lektura HoME, by zobaczyc, że Christopher popełnił wiele nadurzyc. Nie posuwam sie to takiego twierdzenia, jakie kiedyś wysunął Neratin, że to tylko opracowanie. Dla mnie to redaktorska wersja skompilowana z tekstów oryginalnych i uzupelniona przez redaktorow (Kay'a i Christophera). Szczerze mowiąc, należy do legendarium na takiej zasadzie, jak Mity GrekówParandowskiego do mitologii greckiej.

Cytat:
Moje zdanie jest na ten temat odmienne. Uważam, iż jak najbardziej miejsce w legendarium jest, jako że Ch.T. podjął się pracy nad spuścizną ojca właśnie za jego przyzwoleniem. Tolkien przelał, wraz ze śmiercią ten ciężar na barki syna, aby tamten dokończył jego dzieło, doprowadził Drzewo do ostatecznego stanu.

Ale tego nie zrobił. To nie jest żadna ostateczna wersja, to wybor Christophera i Kay'a. Wybor ktoremu nadano niezgodną z wolą Tolkiena ramę narracyjną, ktory jest bardzo subiektywny i lekceważy późne legendarium. Z którego z premedytacją usunięto to co niewygodne.

Mamy do czynienia, z czymś na kształt popularnego, redakcyjnie mocno zmodyfikowanego wyboru tekstow mitologicznych. A taki wybor nie jest częscią mitologii. Jest prezentacja jej zawartości, w formie powiedzmy przystępnej dla dzieci, albo laików albo dziadkow z domu starców, ale nie jest częscią mitologii.

Cytat:
To, że Ch.T. wie, że popełnił nie jeden błąd wiemy, przyznaje to choćby we wstępie do HoME vol.1.

Popełnił nie tylko nie jeden błąd, ale kilka rozmyślnych przeinaczeń.

Cytat:
Myślę, że właśnie z tego względu powstał cykl "Historia Śródziemia", w ramach domniemanej rekompensaty. Ponieważ Ch.T. zdał sobie, że nie można w pełni rzetelnie wybrać danych tekstów spośród innych, co uczynił w przypadku Silma. No cóż człowiek uczy się na błędach.

Paradoks sytuacji polega na tym, że HoME, tez nie jest częścią legendarium. I nim zakrzykniesz, a co to za herezja, to doczytaj do końca. Nie jest częscią legendarium, jako dzieło, jako kompilacja tekstów. Poszczegolne teksty, tak są częścią legendarium, ale dzielo jako calośc, jest tylko ich kompilacja opatrzona od redaktorskimi komentarzami. Jest kompilacja profesjonalniej przygotowaną, lepsza merytorycznie i warsztatowo, niż Silmarillion. Ale jako calośc jest dzielem redaktorów. Tolkien na przykład nie stworzył niczego takiego jak "Myth's Transformed", Tolkien napisal teksty, ktore zawarł tam Christopher, ale sam tytuł i charakter fragmentu tomu jest dziełem Christophera, ktore przekazuje pewne podejście do tych mitow, nie koniecznie zgodne z intecja JRRT.

Cytat:
Lecz również, tak jak Nif sądzę, że dobrze się stało jak się stało. Zastanówmy się, gdyby od razu został wydany 1300 stronicowy Silmarillion co by się stało. A stało by się z pewnością wiele. Po pierwsze pewnie nie ujrzelibyśmy cyklu HoME (Kris by mniej zarobił Złośliwy uśmiech ) przez co bądź co bądź mielibyśmy słabszy wgląd w spuściznę Tolkiena. Bowiem 1300 stron, przy dwunastu, czterysto stronicowych tomach to troszkę mało.

A to już zupelnie inna sprawa. Nie podważam potrzeby powstania takiej kompilacji jaka jest Silmarillion, ani jej wartości, dla popularyzacji spuścizny Tolkiena. Tylko stwierdziwszy to, wracam do meritum, Silmarillion Christophera nie prezentuje nie tylko ostatecznej, ale żadnej fazy kreacji legendarium, jest subiektywnym wyborem tekstow i tyle.
I w tej postaci jest tylko ważną, popularyzatorska wersją legendarium. Czy uznasz Mitologie Kubiaka, za częśc mitologii greckiej?

Cytat:
Kolejny- czytelnicy po wydani w 1977r. Silmarillionu byli wielce zdziwieni, rzekłbym rozczarowani, gdyż miast książki podobnej do ich kochanego LotR ujrzeli książkę zupełnie inną, pod każdym niemal względem. Gdyby było 1300 str, to kto wie czy to bym ich przypadkiem nie odstraszyło. Co za tym idzie książka miałaby mniejszy popyt, zostałaby przełożona na mniej języków, być może i my byśmy nie ujrzeli polskiego wydania.

Ależ znowu zgoda. tylko to niczego nie zmienia. Ważnośc publikacji nie determinuje jej klasyfikacji.

Cytat:
Być może nie zostałby zredagowane "Listy", bowiem mielibyśmy już jedna, kanoniczną wersję i takie wskazówki jakie Tolkien daje nam w swej korespondencji byłyby nieistotne.

A tu mam bardziej mieszane uczucia. Bo z jednej strony, owszem możliwe, że nie byłoby takiej publikacji Listów, z drugiej strony na Listach widnieje pietno tego, ze Christopher widział je troche, jako dowod na słusznośc tej wersji Silmarillionu, którą opublikowal w 1977 roku. Niepublikowane listy, ktore czasami gdzieś wypływają, pokazują jak wiele ciekawych informacji znajduje się w korespondencji Mistrza. A mimo to nie znalazły się w wyborze listów, bo nie pasowały do pewnej wizji legendarium, w którą wowczas wierzył Christopher.

Prawda jest taka, ze mając dostęp do pełnej spuścizny, każdy ma możliwośc stworzenia równie dobrej a nawet lepszej metodologicznie kompilacji, czy wyboru tekstów. I prawo wlasności i dziedziczenia, nie ma tu nic do rzeczy.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> The History of Middle-earth Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następna

Temat: Kanon Nowego Silmarilliona (Strona 4 z 10)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.