Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(1) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Poprzez mrok można czasem dotrzeć do światła." Gelmir, Niedokończone Opowieści


Temat: Religia w Śródziemiu i twórczości J.R.R. Tolkiena (Strona 5 z 7)

Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Adan
Homo sapiens mediterralis


Dołączył(a): 14 Lis 2001
Wpisy: 727
Skąd: Uć


Wysłany: 22-03-2002 17:13    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Firiel napisał(a):

No właśnie: gdzie jest ta granica? w którym momencie interpretacja zmieni się w wymysły?

Ja ci na to pytanie nie odpowiem. Złośliwy uśmiech

_________________
Pleasant is sleep near running waters,
No memories.
Silence comes out of the mountain,
Night of fears.
Finding my way through the dark black forest,
Where the sun never shines,
Dew is the sweat of the nightingales,
Toiling all night, singing.
Powrót do góry
 
 
nameless
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 24 Lis 2001
Wpisy: 256



Wysłany: 23-03-2002 02:15    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Cytat:
Poprawka, to w religii chrześcijańskiej magia nie występuje i uznawana jest za coś złego, szczególnie przez odłam rzymskokatolickiej

Wcale bym tak nie powiedziała - rytuały chrześcijańskie (np zmiana wina w kraew Chrystusa) są rytuałami magicznymi, tlyko kościół nie bardzo chce to przyznać - tak samo całe to kropienie wodą święconą czy modlitwy (zaklęcia?)

W śródziemiu nie było religii - była wiara - elfy wiedziały dość dużo o valarach, część tej wiedzy przekazali ludziom - dopiero póxniej cała sprawa obrosła mitem i narodziły sie z tego kulty - Eru stworzył świat, jest uosobieniem miłości, tak samo jak Bóg - Elfy i Edainowie są dziećmi bożymi,świat jest jeszce młody, nie utracili jeszcze całkowicie kontaktu... zorganizowany kult z kapłanami itd nie jest potrzebany, bo ludzie jeszcze przechowują część wiedzy elfów - sznują Iluvatara i Valarów, ale świątynie itp nie są im potrzebne

Cytat:
dla ludzi kims niezwyklym w poczatkach kontaktow byly pewnie Elfy [ i bede sie upieral przy tej odmianie
i tak trzymać Uśmiech
_________________
Nie zawsze ma rację ten, co ma rację
Powrót do góry
 
 
Adiemus
One Ring - One TolkFolk :)


Dołączył(a): 27 Kwi 2002
Wpisy: 1992
Skąd: Krakuff


Wysłany: 24-06-2002 13:12    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

nameless napisał(a):

ludzie jeszcze przechowują część wiedzy elfów - sznują Iluvatara i Valarów, ale świątynie itp nie są im potrzebne
???
A oltarz Eru na szczycie Meneltarmy w Numenorze, gdzie trzy razy w roku gromadzila sie wielka rzesza Numenorejczykow pod przewodnictwem krola w celu oddania holdu Jedynemu i gdzie specjalnie na te okazje przylatywaly orly Manwego?
Fakt, z czasem obrzedy te upadly, ale faktu to nie zmienia.
A kontynuujac poszukiwania prob odczytania WP przez tradycje chrzescijanska, zajrzyjcie do M. Blazejowskiego "J.R.R. Tolkien -Powiernik Piesni". Jest tam caly rozdzial o powiazaniach wyprawy Froda z rownonoca jesienna, adwentem i rownonoca wiosenna -nie pamietam dokladnie, nie mam tego przy sobie. Ale esej wart zauwazenia w tym miejscu.

_________________
Nadrektor Ridcully stuknął pięścią w bok aparatu, aż omniskop się zakołysał.
– Ciągle nie działa, panie Stibbons! – ryknął. – Znowu mamy to wielkie ogniste oko! Jestem rozwalony
Going Postal
Powrót do góry
 
 
Adan
Homo sapiens mediterralis


Dołączył(a): 14 Lis 2001
Wpisy: 727
Skąd: Uć


Wysłany: 22-10-2002 23:21    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Ciekawe rozważania na temat inspiracji i powiązań w utworach Tolkiena z wierzeniami nie tylko judeochrześcijańskimi.
http://gilgalad.republika.pl/
W sumie może powinno być w linkach, ale pasuje tu tematycznie, a nie ma co mnożyć bytów ponad potrzebę. Uśmiech

_________________
Pleasant is sleep near running waters,
No memories.
Silence comes out of the mountain,
Night of fears.
Finding my way through the dark black forest,
Where the sun never shines,
Dew is the sweat of the nightingales,
Toiling all night, singing.
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5674
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 16-11-2002 18:13    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Adan napisał(a):
Ciekawe rozważania na temat inspiracji i powiązań w utworach Tolkiena z wierzeniami nie tylko judeochrześcijańskimi.
http://gilgalad.republika.pl/
W sumie może powinno być w linkach, ale pasuje tu tematycznie, a nie ma co mnożyć bytów ponad potrzebę. Uśmiech


Rzeczywiście praca jest ciekawa, ale ma jednak posmak nadinterpretacji. Wątpię by Tolkien świadomie związywał to Mitraizmu, Zoroastryzmu. Fakt, że występuja tam aniołowie, czy pewne ogolne podobieństwa typu z Manwe=Ormuz vs. Melkor=Aryman. Działa tutaj jednak Brzytwa Ockhama. Ze względu na światopoląd Tolkiena, bardziej prawdopodobne jest odwołanie Manwe=archanioł Michal vs. Melkor=Lucyfer. Nawiązania sugeowane przez autorkę mają wtórny charakter, budowany przez nia i tylko na zasadzie podobieństw. Należy jednak pamiętać, że chrześcijaństwo rozwija się pierwotnie (po wyjściu ze społeczności Żydowskiej) w środowisku hellenistycznym, gdzie kulty irańskie były bardzo popularne. Co więcej nawet pewne wątki buddyjskie droga kulturowej osmozy przenikały do myśli i idei świata hellenistycznego. Siłą rzeczy czynniki te oddziaływały na pierwszych wyznawców chrześcijaństrwa.
Niewątpliwie Tolkien w warstwie nazewniczej czerpie dużo z mitologii germańskiej (zwł. Skadynawskiej) i w mniejszym stopniu celtyckiej (gł. Walijsko-Bretońskiej). Jako cżłowiek o gruntownym wykształceniu klasycznym był dobrze obeznany z mitologią grecką, więc w oczywisty sposób te wątki pojawiają się w jego utworach, vide pierwotna wizja Valarów z KZO.
To niezmienia jednak faktu, że w sferze moralno-ontologicznej jest to dzielo chrześcijańskie.
Powrót do góry
 
 
Adan
Homo sapiens mediterralis


Dołączył(a): 14 Lis 2001
Wpisy: 727
Skąd: Uć


Wysłany: 10-01-2003 17:06    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Sam Niziołek-Ogrodnik napisał(a):
Oto co dzisiaj otrzymałem od kolegi (nie Tolkienowcy ) Co o tym sądzicie? Bo ja mam mieszane uczucia.

Cytat:

Wrzesień 1931

Była ciemna burzowa noc. W każdym razie, na pewno szalał wiatr. Dwóch profesorów w tweedowych marynarkach, w obłokach fajkowego dymu, idzie w cieniu drzew żwirową alejką Addison's Walk na terenie Magdalen College w Oxfordzie.
- Popatrz - mówi jeden z nich, wysoki mężczyzna o pociągłej twarzy, z nastroszoną brwią i błyskiem oka mędrca ... albo czarnoksiężnika. Wskazuje na wielki dąb. - Oto tu stoi - mówi - stopy w ziemi, głowa wśród gwiazd. Majestatyczny cud stworzenia! A jak my to nazywamy? Drzewo. - śmieje się. - Słowo to jest absurdalnie małe, by wyrazić tę rzecz.
- Oczywiście - odpowiada drugi, o okrągłej twarzy, trzydziestoparoletni, lekko łysiejący okularnik. - Jak każde słowo, to tylko werbalne przedstawienie - symbol naszego własnego niedostającego pomysłu.
- Właśnie - mówi pierwszy. - I właśnie o to mi chodzi: Tak jak słowo jest wyrażeniem przedmiotu czy idei, tak opowieść może być wyrażeniem Prawdy.
Drugi pociera podbródek. - Kocham opowieści od dziecka, - rozmyśla. - Wiesz o tym, Tollers! Zwłaszcza opowieści o bohaterstwie i ofierze, śmierci i zmartwychwstaniu - jak nordycki mit o Balderze. Ale jeśli chodzi o chrześcijaństwo... no, to zupełnie inna sprawa. Po prostu nie rozumiem, jak życie i śmierć Kogoś Innego (kimkolwiek by On był) 2000 lat temu może pomóc mi tu i teraz.
- Ale czy nie rozumiesz, Jack? - nalega jego przyjaciel. - Opowieść chrześcijańska jest największą opowieścią za wszystkich. Oto jest Prawdziwa Opowieść. Wydarzenie historyczne, które dopełnia opowiadania i pokazuje nam ich znaczenie. Samo drzewo - nie jego werbalne przedstawienie.
Jack staje i odwraca się. - Czy próbujesz mi powiedzieć, że w opowieści o Chrystusie ... wszystkie inne opowieści jakoś się sprawdziły?
Półtora tygodnia później, Jack - lepiej znany większości z nas jako C.S. Lewis, nauczyciel, obrońca wiary chrześcijańskiej i twórca uwielbianych Kronik Narnii - pisze do swojego przyjaciela, Arthura Greeves'a: "Właśnie zdecydowanie przeszedłem od wiary w Boga do wiary w Chrystusa - w Chrześcijaństwo. Moja nocna rozmowa z Tolkienem miała z tym dużo wspólnego." *
"Tollers" (przezwisko używane przez jego najbliższych przyjaciół) to, oczywiście, sam J.R.R. Tolkien: twórca Śródziemia i autor "Władcy Pierścieni", trylogii fantastycznej obwołanej przez niektórych "książką XX wieku". I tak to właśnie było: to Tolkien pomógł Lewis'owi zrobić ostatni decydujący krok w stronę wiary w Chrystusa.
Ich długa nocna rozmowa o symbolach i werbalnych przedstawieniach była tylko początkiem. Przez lata Lewis i Tolkien (wraz z niewielką grupą innych osób) mieli spędzić długie godziny udoskanalając swoje pomysły i umieszczając je w swoich pracach. Ich celem było znalezienie sposobów włączenia sedna Prawdziwej Opowieści w formy tych wymyślonych przez nich. Trzeba przyznać, że poważnie traktowali chrześcijański cel w swych "werbalnych przedstawieniach".
Lewis nie robił tajemnicy ze swych zamiarów. - Przypuśćmy, - spytał raz siebie, rozmyślając nad naturą Boga, cierpieniami Chrystusa i innymi fundamentalnymi prawdami chrześcijańskimi - że wrzucając te wszystkie rzeczy do świata wyobraźni, odzierając je ze skojarzeń z kościelnymi witrażami i lekcjami religii, można by po raz pierwszy ukazać ich pełen potencjał... - Właśnie to, jak powiedział, próbował uczynić w Kronikach Narnii. **
"Władca Pierścieni - Tolkien pisze w liście do jednego z przyjaciół - jest oczywiście fundamentalnie religijnym i chrześcijańskim dziełem, początkowo niezauważalnie, ale z pełną świadomością przy powtórnym spojrzeniu."
Jak ukazany jest Bóg pomiędzy elfami, krasnoludami, czarnoksiężnikami i magicznymi pierścieniami? Czyż "Władca pierścieni" nie jest jeszcze jedną włóczęgą przez okultystyczny świat, który dał nam Harry Potter'a? W rzeczywistości nie. Bóg jest podstawą dla wszystkiego, co dzieje się we "Władcy Pierścieni'". Bez Niego Śródziemie nie mogłoby istnieć. Człowiek, który stworzył Hobbitów i Śródziemie naprawdę uczynił to jako wyrażenie swej wyobraźni mocno zakorzenionej w wierze chrześcijańskiej. Chociaż dowody obecności Boga w dziele Tolkiena nie są tak wyraźne jak w bardziej alegorycznych "Opowieściach z Narnii" C.S. Lewis'a, są tam mocno wplecione w opowieści, które nazywał "przedstawieniami Prawdy". Tak jak Lewis, Tolkien wykorzystuje mit i świat fantazji, by otworzyć tylne drzwi serca tam, gdzie drzwi frontowe są zamknięte. Jak wyjaśnia - "Wierzę, że legendy i mity powstały głównie z prawdy, i w rzeczywistości ukazują te jej aspekty, które mogą być przyjęte tylko w tej konwencji." W rezultacie miliony ludzi - z których wielu odrzuca formalną religię - doświadcza duchowej rzeczywistości i chrześcijańskiej prawdy wyrażonych w formie, która do nich przemawia.

"Opowieść"
Przede wszystkim trzeba mieć świadomość ważności opowieści. Przez całą książkę bohaterowie recytują poematy i śpiewają pieśni opowiadające starożytne historie, wskazujące na opowieść wcześniejszą niż ich własna. Dbają, by przekazywać ją z pokolenia na pokolenie, rozumieją, że to, co było nadaje znaczenie i kontekst temu, co jest. "Władca Pierścieni" jest zbiorem różnych opowieści - wielka sieć historii, legend, podań, poematów i pieśni, w których każda osoba ma istotną rolę do spełnienia. "Ach, w jakiejż to opowieści byliśmy, panie Frodo, prawda?" - zauważa Sam po udręczającym spotkaniu z wrogami. Jako chrześcijanin, Tolkien rozumiał, że my również jesteśmy w opowieści. Tak jak przygoda jego Hobbitów, widział przygodę naszego życia jako część opowieści zaczynającej się "dawno, dawno temu" i zmierzającej do końcowego "i żyli długo..." - opowieści pełnej znaczenia i celowości, ułożonej przez największego Autora ze wszystkich.


Moc grzechu
Pierścień, przeznaczony do zła, nie może być wykorzystany dla dobra, chociaż bohaterowie pragnący dobra próbują (jak ludzie, którzy wykorzystują wróżbiarzy czy "białą magię" w szlachetnych celach). Im bardziej poddają się jego mocy, tym słabsi sami się stają i tym bardziej staje się on ich panem.
Na pewno też będziemy się bacznie przyglądać Gollumowi, pożałowania godnej, wstrętnej istocie, który odkrył wielki Pierścień - jego "Drogocenny Skarb" - i trzymał go przez wiele lat w ciemnych miejscach pod ziemią. Tak długo był w posiadaniu i troszczył się o groźny talizman, aż ten sam go posiadł. To dlatego, że Pierścień Tolkiena jest symbolem niezdrowej, perwersyjnej mocy zła i samosłużalczego grzechu - postępującej, rosnącej mocy, która zaczyna jako mała, a kończy jako wielka. Apostoł Jakub opisał to tak: "To własna pożądliwość wystawia każdego na pokusę i nęci. Następnie pożądliwość, gdy pocznie, rodzi grzech, a skoro grzech dojrzeje, przynosi śmierć." Jk 1:14-15 (BT)

Dobro ze zła
W świecie fantazji Tolkiena, tak jak i w naszym świecie, dobro chroni i zachowuje, podczas gdy zło szuka dominacji i destrukcji. Za coraz ciemniejszą chmurą opresji czycha stwór szukający zemsty za dawne upokorzenie. Mrożące krew w żyłach sceny pokazują diaboliczne cechy złego Saurona, odbijające charakter Szatana.
Zauważmy też, że Śródziemie jest pełne bitew i konfliktów - symboli duchowej wojny, w którą my jako chrześcijanie jesteśmy zaangażowani: "Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich."Ef 6:12. Nie mówimy tutaj o jakiejść ogólnej koncepcji - zło przeciw dobru. Zło we wszechświecie Tolkiena jest osobowe. Przybiera postać Wroga, który bezlitośnie poluje na swoją ofiarę w złych zamiarach: "Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć." 1 Ptr 5:8

Suwerenność Boga
To oczywiście nie koniec historii. Ponieważ na najgłębszym poziomie "Władca Pierścieni" jest również opowieścią o suwerenności Boga. Boga, którego miłość i moc są tak wielkie, że jest On w stanie doprowadzić wszysko ku dobremu (Rz. 8:28). Boga, który wykorzystuje nawet podłe zamiary Wroga, by w końcu doprowadzić do wypełnienia swego doskonałego planu. W tym planie, nawet Gollum jest niezastąpiony w swej roli, którą odgrywa w uratowaniu Śródziemia. Jak Tolkien napisał w "Silmarillion", "Może okazać się, że dobrze, że było zło... i pozostało złem". Jest to wielka tajemnica i głęboka chrześcijańska prawda.

Małe ręce
Na koniec spójrzmy na członków Drużyny Pierścienia jak maszerują na filmowym ekranie. Zadajmy sobie pytanie, który z nich najbardziej wygląda na bohatera. Może przystojny, tajemniczy, zawadiacki Aragorn? Bystrooki, szybki Legolas? Gimli o twardych pięściach? Silny, nieustraszony Boromir? Mądry i wiekowy Gandalf?
Oczywiście każdy z nich jest bohaterem sam w sobie. A jednak żaden z nich nie został wybrany, by zanieść niebezpieczny Pierścień do serca Mordoru. Zamiast nich jest to Hobbit - niepozorna istota wielkości chłopca - to on niesie ciężar całego świata do ostatecznego przeznaczenia.
Ta dziwna definicja heroizmu wyróżnia dzieło Tolkiena, a on sam zaczerpnął ją z Biblii. Jezus modeluje inny rodzaj heroizmu od tego, który widzimy w popularnych filmach jak "Gladiator" czy nawet w legendach o Robin Hood'zie czy Królu Arturze. Tak jak Jezus okazał się nietypowym Mesjaszem z powodu niskiego urodzenia w rodzinie stolarza i z powodu wypuszczenia z rąk szansy politycznej kariery, tak bohaterowie Tolkiena zrywają z konwencją, za którą podąża Boromir. To właśnie to ciche, pokorne bohaterstwo Tolkien wynosi we "Władcy Pierścieni".
Ta myśl - że Bóg używa małych rąk do dokonania wielkich czynów - mogłaby być nazwana sercem i duszą "Władcy Pierścieni'". To po raz kolejny Mojżesz i faraon, Dawid i Goliat, Gedeon i Medianici. Ale misja Froda i Sama nie jest typową historią przegrywającego. To coś o wiele więcej. W pewnym sensie, to bardzo potrzebne przypomnienie, że Boże drogi nie są naszymi drogami (Iz. 55:8) - że kiedy jesteśmy konfrontowani z przygniatającą mocą zła, odpowiedzią nie jest walka ogniem z ogniem, ale szukanie wybawienia w najmniej oczekiwanych miejscach. Nadzieja i zbawienie, Tolkien zdaje się mówić, często powstają w małych, niezauważanych zakątkach. Jak norka hobbita w Shire.
Albo żłóbek w palestyńskiej stajni.
Misja Froda wydaje się mizerna: nie bierze udziału w bitwach, nie ratuje żadnych oblężonych miast, a kiedy walczy (rzadkie okazje) to przegrywa. W porównaniu z tym, co robią wszyscy inni, jego zadanie wydaje się być zdecydowanie mało chwalebne, za to uciążliwe - i właśnie dlatego jest takie ważne. A jednak Frodo nie rezygnuje. Pierścień mu stale ciąży jak kamień u szyi. Kiedy dociera do celu, jest wykończony i otępiały wyrzeczeniem, które musiał znosić. A jednak osiągnął cel, zadanie wykonane, a Frodo i Sam są obsypani honorami.
Ostatecznie, prawdziwa miara wielkości nie znajduje się w sile ramion, w mądrości czy w mocy. Jak pisze Paweł: " Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć;" 1 Kor 1:27 (BT). Jak ilustruje to Tolkien, jest to droga Krzyża: stawanie się tak martwym dla siebie samego, że wszystko co nam pozostaje do zrobienia to służyć innym.

Odkupienie
"Władca Pierścieni'" jest opowieścią o odkupieniu, w której główni bohaterowie przezwyciężają tchórzliwy instynkt samozachowawczy, by okazać bohaterską ofiarność. Ich odwaga odzwierciedla największy heroiczny ratunek wszechczasów, gdy Chrystus " uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci - i to śmierci krzyżowej."
To tylko kilka z fikcyjnych wątków z "Władcy Pierścieni", które odzwierciedlają to, co znamy jako ostateczną opowieść o Prawdzie. Mówiąc słowami Tolkiena: "Ewangelie zawierają baśń, czy historię większego rodzaju, która obejmuje całą istotę baśni. Zawierają one wiele cudowności artystycznych, pięknych i poruszających: "mitycznych" w swej doskonałej samowystarczalnej doniosłości... Ale ta opowieść weszła do Historii i do świata pierwotnego... Ta opowieść jest najwyższa i jest Prawdą.

Późna wiosenna noc. Salon Lewis'a zarzucony papierami, książkami i pustymi filiżankami. Pozostali z grupy "Inklings" już wyszli. Jack ziewa i przeciąga się.
- Tollers - mówi, gdy Tolkien kieruje się do wyjścia - w opowieściach jest za mało tego, co najbardziej lubimy. Obawiam się, że będziemy musieli spróbować sami kilka napisać.
I napisali

Opracowanie
Dale Taylor

Czemu Samie masz mieszane uczucia odnośnie tego tekstu? Mógłbyś podać jakieś argumenty?

--------------------------------------------------------------
Pozwoliłem sobie wkleić tutaj cały ten tekst, mimo że ileś wpisów wcześniej Drops dał link do niego ( http://www.ewangelia.com/wladcapierscieni). Różnie bywa z serwerami.
Ten sam tekst ten Sam umieścił w temacie, który musiałem z powodów regulaminowych zamknąć. Dyskusję można kontynuować tutaj.

_________________
Pleasant is sleep near running waters,
No memories.
Silence comes out of the mountain,
Night of fears.
Finding my way through the dark black forest,
Where the sun never shines,
Dew is the sweat of the nightingales,
Toiling all night, singing.
Powrót do góry
 
 
yossariana
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 08 Lut 2003
Wpisy: 106
Skąd: Toruń


Wysłany: 10-02-2003 14:52    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Cytat:

Nie mówimy tutaj o jakiejść ogólnej koncepcji - zło przeciw dobru. Zło we wszechświecie Tolkiena jest osobowe. Przybiera postać Wroga, który bezlitośnie poluje na swoją ofiarę w złych zamiarach.

Jeżeli tak, to zło powinno mieć tu swój odpowiednik w postaci istoty "dobrej do końca". A takiej, wg mnie, nie ma Złośliwy uśmiech (Jak taką znajdziecie, koniecznie napiszcie). Frodo się załamuje na koniec, Gandalf boi się choćby dotknąć pierścienia, jest więc na zło podatny. Nie ma istoty "czystej duchem", dobro nie jest uosobione. U Lewisa, w "opowieściach z Narni", partnerem Aslana, mimo, że słabym, jest Biała czarownica. Tyle, że to alegoria, którą - IMHO - WP nie jest. Dobro jest - jak u Blake'a - siłą pasywną, zło jest aktywne. Parafrazując: Dobro jest brakiem zła. Tyle, że to zło jest wszędzie (Frodo).
Sądzę, że gdyby miała to być alegoria chrześcijańska, albo coś pokrewnego, byłoby to wyraźniejsze - zły vs. dobry. Tymczasem mamy tylko zły vs. wybór.
WP - zwłaszcza w oderwaniu od Silm. - nie powinien chyba być uznawany za alegorię chrześć., choć oczywiście wątki są. Wszystko zależy od interpretacji. Z przymrużeniem oka Na upartego można zrobić to samo z książką kucharską. Super śmiech No, może trochę przesadziłam... Oczko

_________________
"I heard a voice that cried,
'Balder the beautiful
Is dead, is dead!'"
Powrót do góry
 
 
Big Kubowski
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 08 Lut 2003
Wpisy: 4
Skąd: Warszawa


Wysłany: 11-02-2003 22:01    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Nie wiem czy jest sens mówić o religii w Silmarillionie gdyż "Bogowie" byli piekielnie rzeczywiści, upersonifikowani i dla Elfów zupełnie dobrze znznymi i "spotykanymi na codzień" Uśmiech Chyba w takiej sytuacji nie możemy w ogóle mówić o wierze. To po prostu wiedza...
_________________
"Zaklinam was, Bracia, pozostańcie wierni ziemi i nie wierzcie tym, co wam o nadziemskich mówią nadziejach! Truciciele to są, wredni lub nieświadomi!"
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna

Temat: Religia w Śródziemiu i twórczości J.R.R. Tolkiena (Strona 5 z 7)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.