Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(1) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Myślę, że najlepiej jest, kiedy po prostu kocha sie to, do czego serce samo od urodzenia ciągnie." Merry, Władca Pierścieni


Temat: "Realna korzyść z fikcji" LEV GROSSMAN (Strona 1 z 1)

  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Tolkienistyka i Posttolkienistyka Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Goku
Ka-Me-Ha-Me-Ha!


Dołączył(a): 02 Lis 2001
Wpisy: 1231
Skąd: Kame House


Wysłany: 06-01-2003 23:50    Temat wpisu: "Realna korzyść z fikcji" LEV GROSSMAN Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Oto kolejny przykład głupoty wypowiadanej z patosem i pseudo-fachowością. Dzisiaj już nie mam sił (po kolacji jestem Pserwa ) by popastwić się nad autorem tych wypocin ale pierwsze co mi się nasuwa to adekwatnośc tytułu (autor w odróżnieniu do reszty artykułu musiał go stworzyć pod wpływem impulsu Pserwa ) To na czym autorowi zależało zostało osiągnięte. Realna korzyść w zielonych szmalcach jakie otrzymał za tą głupkowato napisaną ściemę.

Swoją drogą w U$A musi być już naprawdę źle skoro takie mierne twory i roztwory drukuje tak poważna (?) gazeta jak TIME.

Miłego (?) czytania Uśmiech

-----
"Realna korzyść z fikcji" http://tygodnikforum.onet.pl/1107047,0,4285,927,1,artykul.html

W czasach niepewności popkultura porzuca science fiction na rzecz świata fantasy, gdzie dobro zawsze zwycięża. Ekranizacja "Dwóch wież" Tolkiena to recepta na kasowy sukces w szykującej się do wojny Ameryce.

LEV GROSSMAN

9.12.2002 TIME


Przez ostatnie 25 lat filmową popkulturę zdominowały megahity science fiction, takie jak "Gwiezdne wojny", "Star Trek", "Dzień Niepodległości" czy "Matrix". Jednak ostatnio, odkąd wkroczyliśmy w nowe tysiąclecie, mamy inne sny. Ich treścią jest świat fantasy - miecze i czarodzieje, rycerze i damy, magia i jednorożce. W 2001 roku filmy fantasy "Harry Potter" i "Władca pierścieni" zajęły pierwsze i drugie miejsce na liście przebojów kasowych. W tym roku sytuacja się powtarza.

Zaledwie tydzień po premierze film "Harry Potter i Komnata Tajemnic" zarobił w USA 88 mln dolarów. Czy "Star Trek: Nemesis" zbliży się do tego wyniku? Książka o Harrym Potterze cieszy się również powodzeniem w księgarniach - dotychczas na świecie wydano ponad 150 mln egzemplarzy książek, zaś dzieła Tolkiena tylko w 2001 roku sprzedały się w Stanach Zjednoczonych w ponad 11 mln egzemplarzy. Internetowa gra fantasy "EverQuest" dzięki 500 tysiącom zarejestrowanych graczy przynosi dochód ponad 5 mln dolarów miesięcznie, a karciana "Magic: The Gathering" może pochwalić się 7 milionami fanów. Biznes fantasy stał się rzeczywistością przynoszącą miliardy dolarów zysku, a science fiction... no cóż, należy już do przeszłości.

Średniowieczne czary

Popkultura jest najczulszym barometrem mierzącym nastroje społeczne. Nasza fascynacja science fiction odzwierciedlała ogólnie panujące przekonanie, że technologia doprowadzi nas do cyber-rzeczywistości z robotami-kamerdynerami podającymi wirtualne drinki.

Dzięki "Dwóm wieżom", kolejnej części trylogii "Władcy pierścieni", która wkrótce przypuści szturm na kina, jesteśmy świadkami czegoś, co można by nazwać oczarowywaniem Ameryki. Do głosu doszedł bardziej pesymistyczny stosunek do technologii i przyszłości, a dowodem na to jest zainteresowanie światem fantasy, czyli nostalgiczną, sentymentalną, magiczną wizją średniowiecza. Wydaje się, że dogania nas przeszłość.

Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że nie mamy tu do czynienia z niczym nowym. Zaczęło się od mało znanego profesora z Oksfordu, specjalizującego się w średniowiecznej angielszczyźnie. "Hobbit", pierwsze opowiadanie Johna Ronalda Reuela Tolkiena i inne jego powieści, które wymyślił dla swoich dzieci we wczesnych latach 30., z początku były zaledwie popularne. Fenomenem stały się dopiero później. Kiedy w 1965 r. w Stanach Zjednoczonych opublikowano pirackie wydanie "Władcy pierścieni", ta i inne wersje sprzedały się w ciągu roku w ponad milionie egzemplarzy. Na szerokich klapach marynarek w późnych latach 60. pojawiły się znaczki "Gandalf na prezydenta", a na wagonach metra można było zobaczyć nagryzmolone hasła "Frodo żyje". Nawet zespół Led Zeppelin wspomniał o postaci Golluma w piosence "Ramble On". Tolkien zainspirował również Gary'ego Gygaxa, amerykańskiego agenta ubezpieczeniowego, do porzucenia pracy i stworzenia "Dungeons and Dragons", gry fantasy z rodzaju RPG (role playing games - gra, której uczestnicy wcielają się w wymyślone postacie - przyp. FORUM), która w owym czasie oczarowała około miliona nastolatków. - Zabawne, że był on najbardziej popularny po drugiej stronie Atlantyku - mówi o swoim dziadku Simon Tolkien, autor mającej się wkrótce ukazać powieści "Final Witness". - Myślę, że angielski establishment patrzył na niego nieco podejrzliwie. W rzeczywistości Tolkien uważał zamieszanie wokół swojej osoby za dziwne. Zastanawiał się, co urzekło Amerykanów w jego głęboko anglofilskim i - bądźmy szczerzy - przydługim dziele.

Wyczucie ducha czasu

Opowieści Tolkiena trącały jednak właściwą strunę. Rozwijający się ruch ekologiczny widział w spustoszonej krainie Mordoru obraz klęski, jaką poniosła przemysłowa utopia. Po dokładniejszej analizie okazało się, że Stany Zjednoczone, tonące w grząskich piaskach moralności na skutek wojny w Wietnamie i afery Watergate, znalazły pociechę w moralnie jednoznacznej opowieści Tolkiena o wojnie sprawiedliwej. Na firmamencie Śródziemia zło i dobro mają swoje stałe miejsca, nawet jeśli na naszym niebie ulegają one zmianom.

Fascynacja fantasy, podobnie jak Balrog śpiący w otchłani Morii, znów się budzi. W 1997 r. uczestnicy ankiety BBC uznali "Władcę pierścieni" za najlepszą powieść XX wieku. W 1999 r. klienci Amazon.com okrzyknęli ją najlepszą książką tysiąclecia. Ponowne oczarowanie Tolkienem nastąpiło, gdy załamywał się internetowy boom, rynek elektroniki użytkowej spadał na łeb na szyję, jak Harry Potter pikujący na miotle, a długi romans z technologią nie udawał się. - Postęp i technologia są tak oczywistą częścią naszego codziennego życia, że zazwyczaj nie ma w nich już ani krzty magii - mówi Vivian Sobchack, profesor badań nad filmem i telewizją w University of California w Los Angeles. - To, co kiedyś było marzeniem, które nauka i technologia mogły spełnić, teraz staje się normą, ale nasza wspaniała wizja nie sprawdziła się.

Magii musieliśmy poszukać gdzie indziej i odnaleźliśmy ją w świecie fantasy. W mieczach, nie w laserach. W magii, nie w elektryczności. W wioskach, nie w miastach. W przeszłości, nie w przyszłości. Świat fantasy przedstawia społeczeństwo luźno wzorowane na tym z czasów średniowiecznej Europy. Jednak cechujący je antyglobalizm i niechęć wobec nowych technologii to jedynie mętne wyobrażenie przeszłości, jakiej tak naprawdę nigdy nie było. Wizja jest wytworem naszej wyobraźni, ale tęsknota za nią - to rzeczywistość.

Tęsknota za twarzą wroga

Urok świata fantasy nie polega jedynie na nostalgicznej ludyczności. Tolkien to pisarz znający wojnę (podczas I wojny światowej brał udział w walkach nad Sommą), a Amerykanie potrzebują dobrej, jednoznacznej opowieści o bitwach. Dziś, gdy Amerykanie brną coraz głębiej w mglisty konflikt z wrogiem bez twarzy, Tolkien daje nam zmagania z przeciwnikiem o znanym obliczu. W Śródziemiu, w przeciwieństwie do Bliskiego Wschodu, łatwo można rozpoznać wroga. "Władca pierścieni" przemawia do Ameryki, która widzi siebie jako wojownika, niepalącego się do walki. Peter Jackson, reżyser trylogii, zauważa: Większość widzów oglądających te filmy postrzega siebie samych jako kochających pokój, wrażliwych ludzi, którzy woleliby trzymać się z dala od kłopotów, ludzi zmuszonych radzić sobie z sytuacjami, na które nie mają wpływu. Często historie fantasy mówią więcej o tym, kim chcielibyśmy być, niż o tym kim jesteśmy.

Jednak czy całe to fantazjowanie wychodzi nam na zdrowie? Czy nie powinni nas martwić ci wszyscy rośli mężczyźni, szturchający się zaostrzonymi symbolami fallicznymi? W końcu z poprawnością polityczną we "Władcy pierścieni" jest kiepsko. Gdzie są kobiety? Wprawdzie Peter Jackson w swoim filmie podkreślił znaczenie postaci granej przez Liv Tyler (w powieści Tolkiena jest ona o wiele mniej widoczna), ale Drużyna Pierścienia wciąż jest takim samym klubem dla chłopców jak Augusta National (amerykański klub golfowy - przyp. FORUM).

I nie dajcie się nabrać na całe to miłe sercu zacieśnianie więzi pomiędzy elfem Legolasem i krasnoludem Gimlim. Jedynymi ciemnoskórymi osobnikami w Śródziemiu są orkowie. Wyraźny podział w Śródziemiu dodaje otuchy, ale można w nim również znaleźć coś niepokojąco dziecinnego, wręcz infantylnego.

Wszystko jest tam zbyt proste. Każdy ma swoje miejsce - dokładnie widać tutaj podział feudalny - i jest albo zły, albo dobry, bez żadnych niejednoznacznych odcieni szarości. - Z faktu, że coś dodaje otuchy, pociesza i kusi, nie wynika, że otrzymujesz to, czego ci potrzeba - zwraca uwagę Sherry Turkle z Massachusetts Institute of Technology. - Powstaje tylko pytanie, czy to nas przygotowuje do życia w złożonym świecie, w którym musimy umieć pracować w strukturze bez zasad, i gdzie musimy naprawdę liczyć się z kulturami i poglądami innych ludzi.

Po co uciekamy

Musimy zadać sobie pytanie: Czy zagłębiając się w świat fantasy chcemy najzwyczajniej uciec od rzeczywistości? Czy może świadomie uciekamy od niej, aby ponownie ją odnaleźć i zmagać się z nią jako ktoś inny? Jak zauważył Gandalf, usiłując otworzyć wrota do Morii, nie wszystko jest takie proste, jak się wydaje. Istotą tej książki nie są falbaniaste koszule czy gadające żaby; to opowieść o pokusie.

Frodo nie jest rycerzem w lśniącej zbroi; nie jest nawet czarownikiem w spiczastym kapeluszu. Jedyną cechą, która go wyróżnia, jedyną jego supermocą jest niecodzienna zdolność oparcia się nęcącej, zniewalającej pokusie wykorzystania wszechmocnego pierścienia, który ze sobą niesie. Lecz mimo żmudnej walki z ową pokusą, w końcu Frodo przegrywa. Czy jest w tym jakieś przesłanie dla współczesnej Ameryki? Jako jedyne światowe mocarstwo Stany Zjednoczone niosą pierścień w imieniu całej planety, równie ciężki jak pierścień Froda. Z tego punktu widzenia "Władca pierścieni" wydaje się prawdziwą powieścią dla dorosłych, taką, która nigdy się nie znudzi.

_________________
play dirty, play dead - just be yourself
Powrót do góry
 
 
Adiemus
One Ring - One TolkFolk :)


Dołączył(a): 27 Kwi 2002
Wpisy: 1992
Skąd: Krakuff


Wysłany: 07-01-2003 00:12    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

A po co sie pastwic, Goku, szkoda na to czasu. Prosciej puknac sie trzy razy w czolo (co zajmuje kilka sekund) i zajac czyms pozyteczniejszym.
Olifanty rycza, karawana idzie dalej (jak mawiaja w Haradzie Z przymrużeniem oka )

_________________
Nadrektor Ridcully stuknął pięścią w bok aparatu, aż omniskop się zakołysał.
– Ciągle nie działa, panie Stibbons! – ryknął. – Znowu mamy to wielkie ogniste oko! Jestem rozwalony
Going Postal
Powrót do góry
 
 
Beleg
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 23 Wrz 2002
Wpisy: 157
Skąd: Doriath


Wysłany: 07-01-2003 11:27    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Klasyczny przykład tego, gdy ktoś mierzy innych swoją miarką.
Dla mediów liczy się tylko kasa i popularność. Nic nie może być proste i oczywiste. Najzdolniejsi z redaktorów będą szukać podtekstów w kolorze marchwi sprzedawanej na rynkach Iraku. I wydrukują to na pierwszych stronach gazet.
W świecie F.Herberta, aż kapało od intryg i podstępów, ale RW bije tą fikcję na głowę. Jeżeli nie ma intrygi należy ją wymyśleć.
Śródziemie, choć może to niektórych boli, jest proste niczym wspomniany przez autora "zaostrzony symbol falliczny".
A może w tych słowach tkwi ukryty kompleks ? Złośliwy uśmiech
Można też zastanowić się nad samym autorem tej publikacji, jeżeli uważa on WP za "przydługie".
Nie chciałem nikogo urazić, po prostu ten tekst mnie zdołował. Smutek

_________________
Życie ludzkie jest jak lot strzały wystrzelonej w gwiaździste niebo.
Niezależnie jak wysoko strzała poleci, zawsze spadnie w dół.
Dlatego też, nie ma co żałować nieuniknionego.
Trzeba cieszyć się lotem i podziwiać widoki.
Powrót do góry
 
 
Dis
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 08 Paź 2002
Wpisy: 214
Skąd: Kraków


Wysłany: 07-01-2003 12:35    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

W zasadzie bez komentarza. Najbardziej podoba mi się cytat:

Cytat:
- Powstaje tylko pytanie, czy to nas przygotowuje do życia w złożonym świecie, w którym musimy umieć pracować w strukturze bez zasad, i gdzie musimy naprawdę liczyć się z kulturami i poglądami innych ludzi.


Trochę przypomina sposób w jaki zwolennicy socrealizmu krytykowani inne dzieła dlatego, ze nie poruszały "ważkich problemów społecznych".
Utwór literacki nie służy "przygotowaniu do życia". Od tego są inne instrumenty i instytucje.
Oczywiście recenzja nie byłaby recenzją gdyby nie wytykała "niepoprawności politycznej". Istotnie, orkowie sa czarni, ale co z tego? W niczym nie przypominają Afroamerykanów, więc recenzent nie powinien się niepokoić.
Recenzent też znacznie spłycił rolę pierścienia.
Powrót do góry
 
 
Firiel
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 20 Lut 2002
Wpisy: 160
Skąd: Południe


Wysłany: 08-01-2003 13:24    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Genialne i odkrywcze wieeeeeeeeeelgachny uśmiech jest zdanie:
Cytat:
Istotą tej książki nie są falbaniaste koszule czy gadające żaby
Super śmiech
A co do poprawnosci politycznej Amerykanow, to ostatnio byla w telewizji amerykanska adaptacja "Kopciuszka", zrealizowana z rozmachem, a ksiaze byl czarnoskory Z przymrużeniem oka
Niedlugo nawet w filmie, ktorego akcja toczy sie w sredniowieczu czy starozytnosci, bedzie musiala wystapic rowna liczba mezczyzn i kobiet, ludzi o skorze czarnej i bialej. I jeszcze jakas lesbijka, zeby sprawiedliwosci stalo sie zadosc. Mam coś dla ciebie

_________________
Idziemy ciągle, dochodząc do jakiegoś horyzontu naszej wyobraźni, by przekroczyć go i ujrzeć nowy widnokrąg, zdumieni, że świat się nie kończy. - Mieczysław Jastrun
Powrót do góry
 
 
TallisKeeton
Brehon


Dołączył(a): 11 Lis 2001
Wpisy: 1765
Skąd: Oleśnica


Wysłany: 08-01-2003 21:05    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Cytat:
- Powstaje tylko pytanie, czy to nas przygotowuje do życia w złożonym świecie, w którym musimy umieć pracować w strukturze bez zasad, i gdzie musimy naprawdę liczyć się z kulturami i poglądami innych ludzi.


Jesli sztuka, nauka i literatura nie przygotowują do życia, to już nie wiem co przygotowuje, chyba nie polityka wielkich korporacji i propaganda imperialna ?
Swiat jest strukturą bez zasad, a tworzą go ludzie bez zasad. Aby móc naginać prawo do swoich potrzeb.
A co do tolerancji, to juz morze atramentu wylali mądrzejsi od niego
na opisanie, jak bardzo ksiazka Tolkiena uczy mądrej tolerancji, nie bezkrytycznej, jak bardzo jest za otwartoscia, dialogiem i wspolpraca.
poz
tal

_________________
Nigdy nie powstanie dzieło,które odda głębię trylogii.
Cóż nam pozostaje?Wyrosnąć w końcu z młodzieńczego hasła"ja bym to lepiej zrobił",gdyż "lepiej"jest pojęciem względnym,subiektywnym."
Powrót do góry
 
 
Adan
Homo sapiens mediterralis


Dołączył(a): 14 Lis 2001
Wpisy: 727
Skąd: Uć


Wysłany: 08-01-2003 21:51    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Do życie przygotowuje w Hameryce najlepiej TV, MacDonalds, Coca-cola i Pepsi. W najnowszym Forum jest przedruk artykułu na temat wchodzenia z reklamami i produktami wielkich korporacji do szkół w USA. Polecam artykuł. Opisali tam, że za założenie koszulki z Pepsi do zdjęcia klasowego, podczas gdy wszyscy musieli mieć Coca-coli (bo to sponsor szkoły) ucznia zawieszono na 1 dzień. Więc niech mi tu żaden Amerykanin/ka nie gada, że z Tolkiena nie ma żadnej korzyści i że jest niepoprawny politycznie.
_________________
Pleasant is sleep near running waters,
No memories.
Silence comes out of the mountain,
Night of fears.
Finding my way through the dark black forest,
Where the sun never shines,
Dew is the sweat of the nightingales,
Toiling all night, singing.
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Tolkienistyka i Posttolkienistyka Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)

Temat: "Realna korzyść z fikcji" LEV GROSSMAN (Strona 1 z 1)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.