Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"-Pozdrowiony bądź, Gurthangu, śmierci żelazna! Ty jeden mi pozostałeś! Ale czy znasz innego pana, niż ten, który tobą włada? Komu jesteś posłuszny, prócz dłoni, która cię ściska? Nie wzdragasz się przed żadną krwią! Czy zabierzesz Túrina Turambara? Czy szybką śmierć mi zadasz?" Turin Turambar, Silmarillion


Temat: Anegdoty związane z Tolkienem :) (Strona 2 z 2)

Idź do strony Poprzednia  1, 2
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nellelórë
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 19 Wrz 2003
Wpisy: 450



Wysłany: 27-12-2005 00:06    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Daniel Grotta w swej biografii Tolkiena przytacza wyjątkowo zabawną anegdotkę, opowiedzianą przez Neville'a Coghilla, jednego z Inklingów, wielkiego przyjaciela Tolkiena i Lewisa. Opowieść pochodzi z czasów, gdy się jeszcze nie znali, dopiero co zakończyła się Pierwsza Wojna Światowa, Coghill był jeszcze studentem, Tolkien zaś niedawno skończył studia, zaczynał snuć pierwsze wersje legend elfów i zastanawiał się, co dalej...

Jak wspomina Coghill: "Był ode mnie starszy, uzyskawszy już dyplom, ja byłem tylko zdemobilizowanym podporucznikiem, a on chyba zdemobilizowanym kapitanem - nie jestem pewien jego stopnia. Byłem sekretarzem klubu eseistycznego w moim kolegium i wyznaczono mnie, bym poprosił go o wygłoszenie odczytu, wiedzieliśmy bowiem, że jest znakomitym filologiem. Podszedłem więc do niego któregoś ranka, choć nie byłem mu nigdy wczesniej przedstawiony, i zapytałem: >>Kapitanie Tolkien, czy byłby pan tak miły i wygłosił odczyt w klubie eseistycznym?<< A on odrzekł swoim urywanym, mamrotliwym głosem: >>Tak, oczywiście.<< Czasami bardzo trudno było zrozumieć, co powiedział, gdyż mówił bardzo szybko i połykał końcówki. Powiadam więc: >>No dobrze, a jaki będzie tytuł pańskiego odczytu?<<, on zaś odparł pośpiesznie: >>The Foragonglin<<". >>Przepraszam?<< - zapytałem, a on powtórzył: >>The Foragonglin<<". Powiedziałem więc: >>The Follogonglin<<, a on rzekł: >> Tak, zgadza się<<, zapisałem więc to słowo. Nigdy nie słyszałem o Gondolinie, rozumiecie, i przez tydzień ślęczałem z nosem w książkach, próbując dowiedzieć się, co to jest, nigdzie jednak nie było choćby najmniejszej wzmianki na ten temat."

Pomijając wspaniałe śledztwo Coghilla w sprawie tematu odczytu hmmmm... Elfik - "The Foragonglin" to bez wątpienia "The Fall of Gondolin", "Upadek Gondolinu" w słynnej "mamrotliwej" wymowie Tolkiena. Warto przypomnieć, że profesor Przemysław Mroczkowski, filolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego, który poznał osobiście Tolkiena już jako autora "Władcy Pierścieni", wspominał, że ten, dla kogo język angielski nie był językiem ojczystym, mógł traktować słuchanie profesora Tolkiena jako Wielki Test: jeśli udało mu się zrozumieć sens jego wypowiedzi, to znaczyło, że naprawdę zna język i może sobie pogratulować. Rządzę Spox Z przymrużeniem oka
Powrót do góry
 
 
Nellelórë
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 19 Wrz 2003
Wpisy: 450



Wysłany: 20-01-2006 22:42    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Historia pierwszego i trzeciego imienia Tolkiena jest dobrze znana - imiona te przekazywano sobie od pokoleń w rodzinie, więc i J.R.R. je otrzymał. Ale może mniej znana/pamiętana jest historia imienia "Ronald" i uczuć, jakimi sam Tolkien to imię darzył, a były one zmienne. Z przymrużeniem oka Skąd się wzięło? Mabel Tolkien była przekonana, że będzie mieć córeczkę, a że lubiła imiona romantyczne, postanowiła ją nazwać Rosalind. Uśmiech Było to ustalone... ale okazało się, że na świat przyszedł chłopczyk, a że jego mama bardzo się do wybranego dla dziewczynki imienia przywiązała, wyszukała najbliższy mu męski ekwiwalent i stąd Ronald (bo na pierwsze - jak każdy pieroworodny Tolkien płci męskiej - musiał obowiązkowo dostać Johna). Imienia tego używała bliska rodzina Tolkiena, on zaś był z niego dumny, bo nie znał nikogo innego w kręgu przyjaciół i znajomych z Birmingham i Oksfordu, kto by je nosił. Było rzadkie w owych czasach, bardzo je szanował i nigdy go nie zdrabniał.

Ale to do czasu. W liście do Amy Ronald z 1969 roku tak kończy opowiadanie tej historii:

J.R.R.Tolkien, Listy, napisał(a):
[imię to] teraz wydaje się, niestety, bardzo popularne wśród kryminalistów oraz innych zdegenerowanych klas.


I dodaje, że ojciec chciał go nazwać "Johnem Benjaminem Reuelem", a on sam byłby z takiego drugiego imienia o wiele bardziej obecnie zadowolony. Elfik

"Ronald", zwłaszcza skrócony do formy "Ron", jest teraz rzeczywiście bardzo modnym i popularnym imieniem - słyszy się je i czyta co i rusz - choć czy rzeczywiście nadal wśród klas "zdegenerowanych"? Raczej nie, może Tolkien zresztą trochę przesadzał nawet pod koniec lat 60-tych. Śmiech Mnie najbardziej się kojarzy z Ronem Weasleyem, przyjacielem Harry'ego Pottera, który swą osobą przynosi temu imieniu raczej zaszczyt niż ujmę. Z przymrużeniem oka
Powrót do góry
 
 
Adiemus
One Ring - One TolkFolk :)


Dołączył(a): 27 Kwi 2002
Wpisy: 1992
Skąd: Krakuff


Wysłany: 21-01-2006 00:28    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Nellelórë napisał(a) (zobacz wpis):
Śmiech Mnie najbardziej się kojarzy z Ronem Weasleyem, przyjacielem Harry'ego Pottera
A komuś innemu Jestem rozwalony może kojarzyć się z Reaganem Pserwa
_________________
Nadrektor Ridcully stuknął pięścią w bok aparatu, aż omniskop się zakołysał.
– Ciągle nie działa, panie Stibbons! – ryknął. – Znowu mamy to wielkie ogniste oko! Jestem rozwalony
Going Postal
Powrót do góry
 
 
Nellelórë
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 19 Wrz 2003
Wpisy: 450



Wysłany: 31-07-2006 01:19    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Urocza anegdotka przytoczona przez samego Tolkiena w Liście 312 do Amy Ronald - na dodatek o temacie przyrodniczym, więc przy okazji zgodna z najnowszymi trendami na Forum Elfik Z przymrużeniem oka

W moim dawnym ogrodzie obsadziłem skraj scieżki stokrotkami ogrodowymi (głównie czerwonymi); wysiały się jednak na trawnik, gdzie w walce o życie cofnęły się do postaci zwykłych stokrotek i prowadziły walkę z trawą tak, jak ich przodkinie. Niektórym nasionom udało się jednak dotrzeć do miejsca, gdzie wytworzyła się niezwykle urodzajna gleba (gnijąca trawa i gruba warstwa czarnego popiołu z ogniska). Jedna odważna poszukiwaczka przygód spróbowała to wykorzystać - lecz mogła to zrobić wyłącznie na modłę stokrotek: urosła czterokrotnie większa, a jej kwiat miał średnicę półkoronówki. Powiedziałem: "coś wspaniałego; ale czy nie trochę to zbyt proste? Żadne prawdziwe ulepszenie w bellis perennis. Albo Ona, albo Coś Innego mogło usłyszeć. Następnego ranka wypuściła z kwiatu sześć zakończonych na różowo elfich stokroteczek na delikatnych łodyżkach, wyrastających pierścieniem z jego brzegu i tworzących ażurową koronę. (...) Nie miałem czasu ani umiejętności, by to uwiecznić.

Wielka szkoda (re: ostatnie zdanie). A morał z tego taki, że ci, co rozmawiają z roślinami, mają o wiele lepiej w głowach, niż się powszechnie sądzi (zdarza mi się podrapać roślinkę doniczkową pod szyją - hmm, pod liściem? hmmmm... - i powiedzieć jej jakieś miłe słówko. Reakcja stokrotki na słowa Tolkiena pozwala sądzić, że zawsze warto mieć nadzieję, iż któregoś dnia - w sobie właściwy sposób - odpowie Elfik)...
Powrót do góry
 
 
Lomendil
Strażnik Północy


Dołączył(a): 17 Cze 2006
Wpisy: 776

Nieobecny(a): in tenebris

Wysłany: 31-07-2006 07:41    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Mnie zawsze rozśmiesza do rozpuku [vide Pukelaska] wymyślona przez młodego Tolkiena - a opisana przez Grottę - historia zakupu majteczek i rękawiczek, przez pomyłkę wysłanych potem do niewłaściwych adresatek, z liścikiem - trochę za długie, żebym to całe tutaj wstukiwał Uśmiech ale są tam takie urocze fragmenty np. o sprzedawczyni, która pokazała kupującemu swoją parę, noszoną od kilku tygodni, ale wyglądającą na czystą itp. Uśmiech Taki absurdalny i może trochę bennyhillowski humor Super śmiech
_________________
Friends help you move. Real friends help you move bodies.
Powrót do góry
 
 
Nifrodel
Alsílatiel / Administrator


Dołączył(a): 08 Lis 2001
Wpisy: 2725
Skąd: Ossiriand
Nieobecny(a): panta rhei...

Wysłany: 05-01-2007 13:55    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Myślę, że ta historyjka bardzo pasuje do tego tematu Uśmiech Jestem za

Tolkien brak umiejętności zachowania się za kierownicą nadrabiał entuzjazmem Z przymrużeniem oka Kiedy zbliżał się, żeby przeciąć ruchliwą ulicę w Oxfordzie za kierownicą swego automobila (marki Morris Cowley), nazywanego czule "Jo" Love , przyśpieszał tuż przed skrzyżowaniem w przekonaniu, że stanowcze prowadzenie samochodu spowoduje ustąpienie z drogi innych zmotoryzowanych użytkowników szos. Krzyczał przy tym: „szarżuj na nich a się rozproszą!” Złośliwy uśmiech . Wszyscy kierowcy niewatpliwie z grozą w oczach deptali wtedy pedały hamulców w swych pojazdach lub w panice dodawali gazu i rzeczywiście się rozpraszali Jestem rozwalony .

(...)ponieważ Tolkien prowadził raczej odważnie niż umiejętnie. Kiedy przyśpieszał, by przeciąć ruchliwą główną ulicę w Oxfordzie, nie zwracał uwagi na inne pojazdy i wołał: "Jak je zaatakować, to się rozpierzchną!" - i rzeczywiście rozpierzchały się.
H. Carpenter, J.R.R.Tolkien, Wizjoner i Marzyciel, Wydaw. Alfa 1997, s. 149

[Edith] stanowczo odmawiała jazdy samochodem, kiedy prowadzić miał mąż. Siał postrach, kiedy ignorował uliczne światła i
wyjeżdżał bez wachania z ulicy podporządkowanej, pokrzykując: „Naprzód! Z drogi!”.

Michael White, Tolkien Biografia, Wydawnictwo Rebis 2003, s. 94.

_________________
Gwiazdy były dalekie...
Niebo się otwarło
jak gdyby dłoń nieśmiała,
blask się do niej garnął...

~~~~~~~~
Almanach Tolkienowski Aiglos
Eldalairië
Powrót do góry
 
 
Heliniel
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 21 Lut 2007
Wpisy: 163
Skąd: domek nad wodospadem w Rivendell


Wysłany: 21-07-2007 07:48    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Odnoszę wrażenie, czytając listy Tolkiena, że Profesor był czasem odrobinę... jak by to powiedzieć... złośliwy, zgryźliwy, ironiczny. Ale nie w zły sposób, nie dlatego, by zrobić komuś przykrość, tylko tak, że się uśmiechamy i żałujemy, że nie można już się z nim spotkać i porozmawiać.
Co rusz natykam się na takie fragmenty jak te (przykład z jednej tylko strony, z listu nr 158 i 159):

"To streszczenie musiał napisać ktoś, kto nie czytał książki, lecz polegał na niedokładnie zapamiętanych pogłoskach. Zdradzanie intrygi jest, oczywiście, posunięciem niemądrym (i niekoniecznym); ale przynajmniej zdradzona intryga mogłaby dotyczyć opisywanej książki." wieeeeeeeeeelgachny uśmiech Uroczy komentarz, czyż nie? Profesor dodaje: "A może to jest część gry?" Jawne szyderstwo Zdziwienie Oklaski

"Jak dawno temu powiedział mi w przybliżeniu C.S.Lewis - (nie sądzę, żeby moja pamięć jego dicta była dokładniejsza od tego, co on pamięta z moich wypowiedzi: często znajduję w jego dziełach dziwne rzeczy przypisywane mnie) - ..." - uroczy, dowcipnie, sympatycznie złośliwy Cool 3 czlowiek.

_________________
http://zielonowglowie.blogspot.com/
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2

Temat: Anegdoty związane z Tolkienem :) (Strona 2 z 2)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.