Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Poprzez mrok można czasem dotrzeć do światła." Gelmir, Niedokończone Opowieści


Temat: Anegdoty związane z Tolkienem :) (Strona 1 z 2)

Idź do strony 1, 2  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Elenai
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 31 Gru 2001
Wpisy: 535
Skąd: Arda, the Kingdom of Earth


Wysłany: 23-12-2002 21:00    Temat wpisu: Anegdoty związane z Tolkienem :) Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Proponuję miły świąteczny temacik Uśmiech

Czy znacie jakieś zabawne anegdoty związane z Tolkieniem i jego twórczością?

Ja znalazłam następującą historię:

Cytat:
Niewielu fanów pisarza wie w jakich okolicznościach powstał poemat otwierający powieść (Trzy pierścienie dla królów elfów..). Wielu zachwyca się wierszem nie zdając sobie sprawy, że pisarz skomponował go... podczas kąpieli. Tolkien miał powiedziać:

"Wciąz pamiętam, jak kopniakiem wyrzuciłem gąbkę z wanny, kiedy dotarłem do ostatniego wersu, i wiedząc, że mam już wszystko, wyskoczyłem na zewnątrz"..


..krzycząc zapewne "eureka"! Śmiech 2 Uśmiech

_________________
- Wojna to męskie rzemiosło!
- Coś tak idiotycznego musi być męskie.

Najpewniejszym dowodem na istnienie inteligentnego życia we wszechświecie jest to, że nigdy nie próbowało się z nami skontaktować
- Calvin and Hobbes


~TLOTR comics~ ~Moi na DA~
Powrót do góry
 
 
Eruwaedh
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 09 Sty 2003
Wpisy: 51
Skąd: Koivinë-néni (Łódź)


Wysłany: 26-01-2003 12:03    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Ja znalazłam 2 ciekawe fragmenty. Świadczą one o poczuciu humoru Tolkiena.
Z listu 63 do Christophera:
Cytat:
"(...) walczyłem też z krąbnym fragmentem Pierścienia. W tej chwili muszę się dowiedzieć, o ile później wschodzi co noc księżyc, zbliżając się do pełni i jak ugotować potrawkę z królika

Cytat 2
Cytat:
"Kiedy wróciłem, okazało się, że Biddy(kura*) rozbiła kolejne jajko (chyba siódme), więc nie chcąc, żeby zajęła się tym "drobiarka", spędziłem miłe chwile na łapaniu, czeszczeniu i dezynfekowaniu jej (tzn. kury)- a potem siebie. Brr!!"

*- mój przepisek Z przymrużeniem oka
jak takie fragmenty potrafią pomóc spojrzeć na Tolkiena z innej strony- jako normalnego, sfojskiego człowieka Elfik

_________________
I amar prestar aen...
Han mathon ne nen...
Han mathon ne chae...
A han noston ne gwilith...
Powrót do góry
 
 
Nifrodel
Alsílatiel / Administrator


Dołączył(a): 08 Lis 2001
Wpisy: 2724
Skąd: Ossiriand
Nieobecny(a): panta rhei...

Wysłany: 25-03-2005 10:10    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Wiele wesołych tekstów Tolkiena można znaleźć w Listach:

J.R.R Tolkien, List 25 Do Redaktora 'Obserwera' napisał(a):

Szanowny Panie!
Nie trzeba mnie namawiać, jestem równie łasy na pochlebstwa jak smok i z przyjemnością popiszę się swoją diamentową kamizelką, a nawet wyjaśnię jej pochodzenie, ponieważ Habit (bardziej ciekawski od hobbita) nie tylko wyznał, ze ją podziwia, ale i zapytał, skąd ją mam. Czy to nie byłoby jednak nieuczciwe względem badaczy? Oszczędzanie im kłopotów oznacza odebranie im pretekstu do istnienia.
(...)
I nagle przypomniałem sobie, że kiedy smok uległ pochlebstwom, hobbit pomyślał sobie: "stary durniu", obawiam się, ze komentarz Habita (oraz Pański) będzie brzmiał tak samo. Musi Pan jednak przyznać, że pokusa była silna.


J.R.R Tolkien, List 63 Do Christophera Tolkiena napisał(a):

Resztę poranka spędziłem w mieście na różnych zajęciach, między innymi na żniwach mojej głowy: duży urodzaj -najwyraźniej gleba jest wciaż żyzna


J.R.R Tolkien, List 206 Do Raynera Unwina opowiadający o spotkaniu z wielbicielami WP w Holandii napisał(a):

Ouboter z V[oorhoeve] i D[ietrich] machał Władcą Pierścieni, więc łatwo mi było zauważyć go w tłumie, ja natomiast nie spełniłem jego oczekiwań, do czego mi się przyznał (po kolacji). Mój opis listowny był zbyt sugestywny i Ouboter szukał czegoś znacznie mniejszego, bardziej nieśmiałego i hobbickiego.(Moim zdaniem był czarujący i inteligentny, ale trochę się zmartwił wesołością wywołaną przez "zupę z larw" w menu.
**W oryginale Maggot Soup, co mozna rozumieć jako "Zupa Maggota", ale i "Zupa z larw" (maggot - larwa)
Oczywiście była to zupa pieczarkowa, ale powiedział, że gdyby znał "wszystkie nazwy angielskiego robactwa" to wybrałby dla niej inną nazwę).

_________________
Gwiazdy były dalekie...
Niebo się otwarło
jak gdyby dłoń nieśmiała,
blask się do niej garnął...

~~~~~~~~
Almanach Tolkienowski Aiglos
Eldalairië
Powrót do góry
 
 
Nellelórë
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 19 Wrz 2003
Wpisy: 450



Wysłany: 30-03-2005 11:38    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

W biografii Humphreya Carpentera jest wiele takich zabawnych anegdotek. Uśmiech Do moich ulubionych należą między innymi:

- ta o sposobie prowadzenia samochodu przez Tolkiena: o tym, jak chcąc skręcić w boczną uliczkę z jednej z głównych, ruchliwych ulic Oxfordu, nie bawił się w sygnalizację świetlną czy czekanie na swoją kolejność, lecz taranował z dzikim krzykiem: "Z drogi! rozpraszać się!" - i w istocie, rozpraszano się i ustępowano mu w popłochu;

- ta o przebieraniu się za niedźwiedzia polarnego na Bal Noworoczny w Oxfordzie (przy użyciu dywanika z owczej skóry i białej farby na twarzy) lub za wojownika z czasów anglosaskich, kiedy to Tolkien w hełmie z rogami na głowie ścigał oniemiałego z zaskoczenia sąsiada przez pół ulicy;

- ta z czasów młodości Tolkiena, kiedy to nastoletni członkowie T.C.B.S (Tolkien był z nich najstarszy i już studiował w Oksfordzie) po próbie generalnej wystawianej przez siebie sztuki teatralnej uznali, że nie ma potrzeby zdejmować scenicznych strojów i w pełnym rynsztunku zjawili się w herbaciarni nieopodal szkoły, co właściciel wspominał do końca życia. Nie dziwne to, skoro sam Tolkien na przykład grał wiktoriańską damę w długiej sukni i peruce;

- ta opisana w "Inklingach" Carpentera, dotycząca bardziej całej grupy: jeden z bywalców pubu "Eagle and Child", nie będący członkiem Inklingów, w jednej ze swych powieści kazał swemu bohaterowi przyjść do pubu i wyglądając na zewnątrz, wygłosić taką uwagę do znajomego: "Idzie Lewis, więc dziś mamy wtorek" Uśmiech Uroczy komentarz do legendarnych spotkań...

I na razie wystarczy. Uśmiech
Powrót do góry
 
 
Nifrodel
Alsílatiel / Administrator


Dołączył(a): 08 Lis 2001
Wpisy: 2724
Skąd: Ossiriand
Nieobecny(a): panta rhei...

Wysłany: 09-05-2005 20:38    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Priscilla Tolkien wspomina, że gdy jej ojciec wybrał się z Lewisem do Covent Garden na jedną z oper z cyklu Pierścień Nibelunga, byli tam chyba jedynymi widzami nie ubranymi w wieczorowe stroje Zdziwienie lepiej się schowam, mnie tu wcale nie ma Co złego to nie ja ;D . Biorąc pod uwagę zamiłowanie Lewisa do tweedowych marynarek i dość nieporządnego stylu ubierania się a Tolkiena do kolorowych kamizelek Z przymrużeniem oka musieli stanowić parę niczym Don Kichot i Sancho Pansa Elfik Z przymrużeniem oka

Jak pisze Carpenter w ksiażce poświęconej Inklingom, po przyjęciu w Exter Collage, na które byli zaproszeni Jack Lewis i jego brat Warnie- a gdzie obowiązki gospodarza pełnił m.inn Tolkien - grupka przyjaciół w towarzystwie niepozornego duchownego udała się na spacer do parku Grove, gdzie w półmroku dostrzegli stadko jeleni. Tolkien zdjął przed nimi kapelusz ze słowami: "Witam! Co za spotkanie!" wieeeeeeeeeelgachny uśmiech

_________________
Gwiazdy były dalekie...
Niebo się otwarło
jak gdyby dłoń nieśmiała,
blask się do niej garnął...

~~~~~~~~
Almanach Tolkienowski Aiglos
Eldalairië
Powrót do góry
 
 
Nifrodel
Alsílatiel / Administrator


Dołączył(a): 08 Lis 2001
Wpisy: 2724
Skąd: Ossiriand
Nieobecny(a): panta rhei...

Wysłany: 20-07-2005 07:42    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Carpenter w swojej książce Inklingowie, opisuje zabawy przyjaciół Tolkiena. C.S. Lewis dostawał często paczki od swoich wielbicieli, rozdzialał je między przyjaciół (między innymi Tolkiena) w taki sposób, że rozrzucał puszki i paczuszki na łóżku, nakrywając je kapą i pozwalał każdemu wybierać wybrzuszenie. "Nie można było się kierować wielkością, bo największa paczuszka mogła zawierać suszone śliwki albo coś równie okropnego".

Chociaż Tolkien, zwany przez przyjaciół "Tollers" nie lubił szybkiego tempa marszów braci Lewisów, to jednak często się na nie wybierał, np. na szczyt Camp. Jednego razu miła barmanka została zastąpiona przez pochodzącego z Galsgow ponurego typa z plastrem na czole, dotkniętego dezaprobatą grupki Inklingów dla jego wstrętnego piwa. Tollers skwitował to spotkanie opowiadając, jak typ dorobił się swego plastra.
Potrafił zatrzymać się i wygłosić wykład na temat włoskiego kasztana. Przyjaciele wspominają, że jego wizyty wzbogacały nazewnictwo Malvern - tajemnicze i ozdobne, zielono-srebrne drzwi w murze przy starym postoju taksówek, przy Pring Road, ochrzczono mianem drzwiczek Sacville'a Bagginsa.

Michael White Pisze, że Tolkien w jednym z oksfordzkich sklepów, kiedy zajęta ekspedientka długo nie zwracała na niego uwagi postanowił zrobić jej psikusa. Kiedy więc przyszło do płacenia, Tolkien wręczył kobiecie, wraz z drobnymi swoją sztuczną szczękę.

Daniel Grotta z kolei opisuje, że Tolkien był lubiany przez swoich studentów z Leeds. Prowadził swoje wykłady czasem w niecodzienny sposób, układając dla nich krzyżówki z anglosaskimi słowami czy każąc im wyśpiewywać zadania domowe, ku zbiorowej uciesze. "Kiedyś spóźnił się 5 minut na wykład, który miał prowadzić", wspomina Geofrey Woledge, "Z dwoma kolegami stwierdziliśmy, że spędzimy tę godzinę w pobliskim pubie. Gdy zbliżaliśmy się do końca korytarza, nagle zza rogu wyłonił się Tolkien. Zatrzymaliśmy się zmieszani, lecz on pomachał nam wesoło dziennikiem, mówiąc "Czy mam wpisać panom nieobecność?", po czym ruszył dalej pozwalając nam kontynuować wyprawę po kufelek."

Z kolei inny student Geoffrey Woledge, który później został wykładowcą, wspomina pewnien obiad na wydziale, kiedy to "przypadł mi obowiazek wygłoszenia toastu, a ja oparłem swoją przemowę na fakcie rzekomego znalezienia przez mnie nieistniejącego łacińskiego manuskryptu. Tolk (jak go zawsze nazywaliśmy) wygłosił odpowiedź, którą zaczął: "To ja miałem odnaleźć manuskrypt, ale uczynił to pan Woledge, toteż sądzę, że musiało mi sie to przyśnić"." Podczas jeszcze innego obiadu, Tolkien skomponował i odczytał długi i zawiły poemat, będący serią kalamburów na temat nazwisk jego kolegów.

Po pracy specjaliści od języków i ich najlepsi studenci, wydawali okresowo nieoficjalne przyjęcia, na których recytowano poezję, śpiewano i bawiono się. Pewnego razu Tolkien rozdał uczestnikom skopiowane teksty piosenek, jakie napisał po gocku, islandzku, średnioszkocku, anglosasku i, oczywiście, angielsku. Jedna z nich opierała się na cudownie niedorzecznych rymach i zaczynała się następująco: "Na głazie troll samotny gość, obgryzał smętnie gołą kość.." Tolkien przekonał kolegów, żeby wspólnie z nim śpiewali te pieśni, a ich sukces tak go ucieszył, że komponował piosenki dla przyjaciół przez cały okres swojej akademickiej kariery w Leeds.
Na innym przyjęciu napisał piosenkę kpiącą ze studentów i wykładowców "Programu A", czyli tych, którzy za temat specjalizacji wybrali starofrancuski zamiast staroangielskiego (ten ostatni studiowali członkowie "Programu B"). W końcu wszystkie te piosenki zostały zebrane w wydziałowym śpiewniku, który jednak nigdy nie został opublikowany.

_________________
Gwiazdy były dalekie...
Niebo się otwarło
jak gdyby dłoń nieśmiała,
blask się do niej garnął...

~~~~~~~~
Almanach Tolkienowski Aiglos
Eldalairië
Powrót do góry
 
 
Nellelórë
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 19 Wrz 2003
Wpisy: 450



Wysłany: 25-09-2005 23:42    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Jeszcze jedna anegdotka, z Listu 288 Tolkiena. Swego czasu wydział anglistyki w Oksfordzie zapragnął jego popiersia, które, wykonane przez jego synową Faith, miało stanąć w Bibliotece. Sugerowano, że mogłoby być zrobione z gipsu. Sam Tolkien uznał, że lepiej byłoby użyć innego materiału. Motywował to tak:

Przyszło mi na myśl, że popiersie z gipsu jest dość kruche i bardzo łatwo można je zniszczyć. Proponuję więc odlać je z brązu (na mój koszt). (...) Byłoby odporne na wszelkie honory i zniewagi, jakie by mu czyniono. Ja sam często wieszałem kapelusz na popiersiu cara Rosji, które łaskawie ofiarował Merton College.

Czy to nie ujmujące, jak Tolkien, tak przewrażliwiony na punkcie swego Dzieła, potrafił być jednocześnie często tak pełen dystansu wobec siebie samego, tak odporny na uroki sławy i tak pozbawiony złudzeń co do szacunku, jaki mieli okazywać jego podobiźnie bliźni, zwłaszcza - nieuchronnie - młodsi Elfik. Humphrey Carpenter pisze w komentarzu, że popiersie nadal stoi w bibliotece anglistyki. Ciekawe, jakie przeżyło przygody przez te dziesiątki lat... Z przymrużeniem oka Cokolwiek się zdarzyło, dobrze wiedzieć, że samego Tolkiena mogłoby to tylko rozbawić, nie zakłóciłoby jego spokoju i nie zostałoby przezeń uznane za warte takiej fatygi, jak przewracanie się w grobie. Z przymrużeniem oka
Powrót do góry
 
 
Nellelórë
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 19 Wrz 2003
Wpisy: 450



Wysłany: 05-12-2005 22:07    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Po raz wtóry czytam Inklingów Humphreya Carpentera i lektura ta dostarcza mi mnóstwo radości (zwłaszcza po sierpniowej wizycie w Oksfordzie Love). Wcześniej Nifrodel zapisała kilka znalezionych przez siebie w tej książce anegdotek, a ja natknęłam na dwa inne zabawne wspomnienia, które warto przytoczyć. Uśmiech

Tak opisywał sam Tolkien jedno ze spotkań Inklingów:

Był to niezwykle uroczy i zadowalający wieczór. [...] Warnie [brat Lewisa] był w znakomitej formie. Kiedy słuchacze stanowczo odmówili słuchania wywodu Jacka [Lewisa] na temat przypadku, Jack powiedział: "Bardzo dobrze, innym razem, ale jeśli w nocy umrzecie, to wiedząc o przypadku znacznie mniej, niż moglibyście wiedzieć". Warnie: "Potwierdziłeś w ten sposób to, co zawsze mówiłem: nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło".

Cokolwiek by o tym mówić i jak bardzo mógłby się nam spodobać komentarz Warniego Elfik - argument Jacka na rzecz wysłuchania jego słów jest doskonały i ze wszech miar godzien naśladowania. Z przymrużeniem oka

I jeszcze drobiazg, pozwalajacy sobie wyobrazić, w jakiej atmosferze odbywały się czasem czytania roboczej wersji Władcy Pierścieni w pokojach Lewisa w Magdalen College. Nie zawsze była to atmosfera sielankowa. Jednym z najbardziej znanych Inklingów jest Hugo Dyson, który, jak opisuje to Carpenter...

... z pewnością czasem bywał naprawdę irytujący dla Tolkienów, zarówno dla ojca, jak i syna, gdyż tak często wyrażał zniecierpliwienie "Władcą Pierścieni" (szczególnie na czwartkowych spotkaniach, które wolałby poświęcić rozmowom), że w końcu przyznano mu prawo veta. warnie zapisał w kwietniu 1947 roku: "Wieczorem owocne spotkanie Inklingów. Obecni obaj Tolkienowie, J., ja, Humphrey, Jervase, Hugo; ten ostatni przyszedł, kiedy zaczynaliśmy czytać [nowego] "Hobbita" [czyli "Władcę Pierścieni"], a ponieważ korzysta teraz z prawa veta - uważam, że niesłusznie - musieliśmy przerwać".

"Uważam, że niesłusznie" - ten komentarz Warniego aż prosi się o gorące: "Ja też tak uważam!". Widok skwaszonych min obu Tolkienów był jednak zapewne niezapomnianym doświadczeniem. Z przymrużeniem oka

Nifrodel napisał(a):
C.S. Lewis dostawał często paczki od swoich wielbicieli, rozdzialał je między przyjaciół (między innymi Tolkiena) w taki sposób, że rozrzucał puszki i paczuszki na łóżku, nakrywając je kapą i pozwalał każdemu wybierać wybrzuszenie. "Nie można było się kierować wielkością, bo największa paczuszka mogła zawierać suszone śliwki albo coś równie okropnego".


Osobiście nie mam nic przeciwko suszonym śliwkom. Elfik Jak zabawnie wyobrazić sobie to łóżko, okrągłe i kanciaste kształty skryte pod kapą, i Tolkiena wraz z Christopherem w napięciu podejmujących decyzję, które pagórki wybrać, a potem ich twarze, uradowane lub wręcz przeciwnie. Ciekawe, jak przyjmowała te łupy Edith, o ile w końcu je do niej dostarczano (a mniemam, że oddawano jej przynajmniej część Z przymrużeniem oka).

Wszystkie te opowieści tchną takim humorem, ciepłem, skrzącym się dowcipem tych, których opisują, że naprawdę chciałoby się cofnąć w czasie i przypadkiem (nawet bez zawdzięczanej Lewisowi głębszej znajomości tego tematu Z przymrużeniem oka) trafić na jedno z tych niezapomnianych spotkań... z otwartymi ramionami, i`m all your`s
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następna

Temat: Anegdoty związane z Tolkienem :) (Strona 1 z 2)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.