Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(1) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Avallone zniknęła z ziemi, Aman został zabrany gdzieś daleko i nie można ich znaleźć w świecie dzisiejszych ciemności. Niegdyś wszakże były, a więc ciągle są w swej prawdziwej postaci, będąc częścią takiego świata, jaki został pierwotnie zaplanowany." Dunedainowie, Silmarillion


Temat: Powszechny LOTR? (Strona 6 z 6)

Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ring
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 06 Lip 2005
Wpisy: 617
Skąd: Warszawa
Nieobecny(a): Operacja Tolk Folk 2012 może...

Wysłany: 27-08-2005 22:27    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):
Pozycja na liście w dziale Popkultura chyba nie uszczęśliwiłaby profesora Tolkiena Uśmiech Mnie też nie wprawia w dumę Uśmiech

Na nasze nieszczęście nie może się już wypowiedzieć Smutek
IMO najzwyczajniej by to (wybaczcie wyrażenie) olał.
Nie widziałem w/w rankingu, ale to oczywiste, że umieszczono Go w tym dziale wyłącznie ''dzięki'' szaleństwu dziejącemu się po filmach. I tylko przez ten pryzmat należy to oceniać. Gdyby nie filmy redaktorzy nie przypisali by Tolkiena do popkultury. Inna sprawa, czy w ogóle zostałby uwzględniony. Moim zdaniem, to było ewidentne pójście na łatwiznę.
Popkultura, znaczy modne, masowe i o czym głośno. A że było głośno, to nikt chyba nie zaprzeczy. Z przymrużeniem oka Ale wyciągnięte z tego faktu wnioski, to już tylko pobożne życzenia dziennikarzy.

Nellelórë napisał(a):
Wpłynął na umysły zwykłych ludzi, że powtórzę, w ostatnich latach dzięki pomocy filmowców na dodatek, i to dlatego wymieniono go w tej kontrowersyjnej Z przymrużeniem oka kategorii. STAŁ SIĘ ikoną popkultury, tego nie zmienimy.


Jakoś mnie ta pewność stwierdzenia nie przekonuje. Gdzież dowody ?
Czy ma być nim umieszczenie Tolkiena przez jakąś gazetę w wiadomym rankingu? Fascynacja jego dziełem rozkwitła w latach 60-tych. Jeśli miałby stać się ikoną popkultury, to właśnie wtedy.

Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):
Ogólnie nie moge zaprzeczyć, że więcej jest ludzi, dla których tolkienistyka jest interesująca, ale z drugiej strony, powszechność WP generuje też stereotyp ksiażki jako bajeczki dla dzieci, czegoś nie wartego uwagi.


Nie pojmuję tego stwierdzenia. Co ma powszechność WP, do wzmacniania stereotypu o bajeczkach? Może miałaś na myśli powszechność filmu na podstawie WP? Z przymrużeniem oka

Nifrodel napisał(a):
Dawno, dawno temu, kiedy Tolkien był niszowy (tonem zgryźliwego tetryka Z przymrużeniem oka ) można było przynajmniej wytłumaczyć, czym się interesujesz, spróbować przedstawić głebię tej ksiażki, teraz zwykle wszyscy wiedzą, co to takiego (no, że o Hobbitach, Pierścieniu i Orkach, wszyscy się tłuką Z przymrużeniem oka - prócz Pierścienia Język ) i częstokroć traktują z politowaniem.


Rzeczywiście ja się nie tłukłem Śmiech
W tej kwestii PJ dochował wierności Mistrzowi Super śmiech
A poważnie: dopiero teraz jest okazja (gdy wielu sądzi, że już wszystko wie), do przekazania innym, że film to tylko maleńka cząstka większej i znacznie bogatszej całości. Paradoksalnie właśnie teraz jest to najlepszy moment. Po filmowym WP, a przed (Eru pozwól !), Hobbitem.
Jak to czynić, to chyba temat na odzielną dyskusję, prawda Nif ? Z przymrużeniem oka

_________________
Jeden by wszystkimi rządzić,
Jeden by wszystkie odnaleźć,
Jeden, by wszystkie zgromadzić i w ciemności związać...
Powrót do góry
 
 
Nellelórë
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 19 Wrz 2003
Wpisy: 450



Wysłany: 28-08-2005 17:50    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Ring napisał(a):
Nellelórë napisał(a):
Wpłynął na umysły zwykłych ludzi, że powtórzę, w ostatnich latach dzięki pomocy filmowców na dodatek, i to dlatego wymieniono go w tej kontrowersyjnej kategorii. STAŁ SIĘ ikoną popkultury, tego nie zmienimy.


Jakoś mnie ta pewność stwierdzenia nie przekonuje. Gdzież dowody ?
Czy ma być nim umieszczenie Tolkiena przez jakąś gazetę w wiadomym rankingu? Fascynacja jego dziełem rozkwitła w latach 60-tych. Jeśli miałby stać się ikoną popkultury, to właśnie wtedy.


Wiem, że zachowałam ów dyskutowany dodatek do Newsweeka, ale za nic nie mogę go znaleźć. hmmmm... Nie pamiętam, jak redaktorzy zdefiniowali sobie „ikonę popkultury”, ale przypuszczam, że w sposób podobny do mojego własnego rozumienia tego wyrażenia. Z przymrużeniem oka Dla mnie, to postać/pojęcie/wizerunek zakorzenione w świadomości ludzi należących do cywilizacji zachodniej bądź zamieszkujących obszary planety przez tę cywilizację zdominowane pod względem kulturowym właśnie (czyli głównie rozwinięte państwa Dalekiego Wschodu). To coś, co jest natychmiast rozpoznawane i uważane za naturalną, nieodłączną część świata przez tych, którzy do poznawania tak zwanej kultury wysokiej nie aspirują bądź nie mają o niej pojęcia. Z przymrużeniem oka Myślę, że nazwisko Tolkiena stało się czymś takim właśnie po filmach. Jak pisał wyżej M.L., film to medium niesłychanie wpływowe, a w połączeniu z kampanią reklamową na oszałamiającą skalę sprawił, że nie było szans, by nazwisko to i towarzyszące mu skojarzenia – mniej lub bardziej poważne i odpowiadające prawdzie – zakorzeniło się w umysłach mieszkańców obszarów, o których wspomniałam, mających dostęp do środków masowego przekazu Z przymrużeniem oka Na dźwięk tego nazwiska w umysłach tych pojawia się określone skojarzenie, jaki rodzaj wiedzy o tym, kto zacz. Pamiętam teorię noosfery, która kiedyś bardzo mnie zafrapowała, gdy pierwszy raz usłyszałam o tej koncepcji. To sfera myśli, otulająca naszą planetę, jak sfery powietrzne, biosfera itd. Naturalnie w sensie bardziej przenośnym. Otóż, że użyję dość wyszukanej metafory Język Elfik Tolkien zadomowił się w rejonie noosfery najbardziej dostępnym przeciętnemu człowiekowi, jest pojęciem właśnie zakorzenionym, za ich wolą czy nie, w bardzo licznych umysłach na świecie. Stało się to dzięki filmom, myślę, że boom lat 60-tych, wywołany książką, był nieporównywalny. Miał miejsce jednak głównie w krajach anglosaskich, nie dosłownie na całym świecie. Potem minął. Wiedza o istnieniu Tolkiena, ów charakterystyczny „click” w umyśle zwykłego człowieka, który następuje, gdy coś zostaje rozpoznane, a który jest następstwem filmów Jacksona, nie minie jeszcze długo. Uff, skomplikowane zagadnienie Elfik - nie bronię też redaktorów Newsweeka czy tych licznych osób, którym z nazwiskiem „Tolkien” kojarzą się głównie doczepione spiczaste uszy. Stwierdzam tylko fakt, tak, jak go widzę Elfik

Tak rozumianymi ikonami podkultury stają się wszak dość często dzieła kultury wysokiej. Nif nadmieniła o Picassie, a ja wspomnę Monę Lizę, której wizerunek jest wszechobecny w popularnej prasie i reklamie, a do niej samej w Luwrze dopchać się nie można, bo „każdy musi ją zobaczyć”, choćby o Leonardzie da Vinci nigdy nie słyszał (choć po „Kodzie” Dana Browna to ostatnie też jest zapewne coraz rzadziej spotykane). Czy ta płytka popularność robi jej coś złego? Czy obraz jest przez to gorszy, czy sprawa martwi znawców sztuki? Chyba nie. Zbywają ją machnięciem ręką. Z podobnych powodów, mimo niewymyślnych skojarzeń, jakie mają na temat Tolkiena ci, co nie wyszli poza filmy, cała sprawa z „ikoną popkultury” nie denerwuje mnie niemal wcale, pomijając przypadki szczególne, jak bzdurne artykuły w poważnych pismach. Uśmiech

Nifrodel napisał(a):
Nio własnie to mnie interesuje- jak Tolkien wpłynął na ludzkość Nelle?
Bo wydaje się, że jeśli już na coś mógł wpłynąć, to tylko na tio, że jego Hobbici i Elfy stali się bardziej popularni i może teraz trochę trudniej jest wciaż porównywac Elfy do stworków ze skrzydełkami.
Ale może się mylę, może bardziej wpłynął? Czekam na pomysły


Usiłowałam to wyjaśnić powyżej. Uśmiech Bardzo wpłynął, bo się zakorzenił w umysłach rzesz, stał się oswojoną cząstką świata, większość ludzi może teraz powiedzieć: „wiem, kto to Tolkien”. Że również większość pospieszy z wyjaśnieniem: „to ten od tych, no…” i zacuka się w poszukiwaniu skojarzenia, które gdzieś tajemniczo umknęło – to już nie należy do sprawy Elfik

Oczywiście, nie znam się tak znów dobrze na zawartości umysłów ludzi na świecie. Wiem jednak, że w moim otoczeniu bardzo rzadko zdarza mi się spotkać kogoś, kto by nie „wiedział” (cudzysłów sam się tłumaczy, mam nadzieję Z przymrużeniem oka) kto to Tolkien, co to elfy, i parę tym podobnych szczegółów. Wydaje mi się po prostu, że mogę wyniki tych lokalnych obserwacji dość bezpiecznie ekstrapolować Z przymrużeniem oka Elfik na szeroki świat.

Nifrodel napisał(a):
Ikona wpływa na ludzkość zwykle w taki sposób, że jest masowo rozpoznawana. Rzadko kiedy idzie za tym jakaś głębsza refleksja.


No ale ja właśnie uważam, że taka masowa rozpoznawalność jest niesłychanie istotna. Naprawdę nie ma tak bardzo wielu postaci, dzieł sztuki itd., co do których miałaby wrażenie, że je „zna”, większość przedstawicieli ludzkości (czy też choćby tej zachodniej cywilizacji, o której mówiłam). Wśród pisarzy, ośmieliłabym się spekulować, odsetek takich postaci jest nawet zastraszająco niski. Więc skoro Tolkien do tego wąskiego grona awansował – ergo, wpłynął na ludzkość i to, co „wie” ona o świecie jako całość. Czy ktoś mnie jeszcze rozumie? pomocy! Z przymrużeniem oka

Nifrodel napisał(a):
Aj - czy fantasy jest popkulturowe?
Nie sądzę. Jest tak samo popkulturowe (masowe) jak inny, stary i popularny gatunek literacji, jakim są np. kryminały.
Chyba nawet fantastyka jest bardziej popularna niż jej odmiana, zwana fantasy...


No właśnie. Fantasy należy do literatury popularnej, która jest częścią kultury masowej, czyli – fantasy jest częścią popkultury. Jak kryminały i romanse. Stety czy niestety. (Z wszystkich trzech najbardziej lubię stare, porządne kryminały Spox).

Nifrodel napisał(a):
I tio jest własnie bardzo interesujące, co z tego mitu dotarło do tego przeciętnego widza filmowego?


O tym pisali M.L. i Tallis, ale … Sądzę, że widzowie mogli choćby przelotnie zastanowić się nad dobrem i złem, naturą świata, miejscem ludzi i innych istot w porządku rzeczy i tak dalej. Wszystkie mity mówią na najgłębszym swym poziomie o tym samym (przepraszam gorąco za truizm, ale … to właśnie jest truizm, czyli prawda Z przymrużeniem oka) a filmy Jacksona potrafiły spowodować, że wielu naraz zaczęły frapować te wszystkie kwestie. WIEM TO, bo mnie zaczęły, i dlatego wróciłam do książek, by dowiedzieć się o tym wszystkim więcej Elfik Dużo dotarło Nif, naprawdę znałam takich, co z filmu wyszli jakoś poruszeni, choć potem zapomnieli, i na książki nie mieli czasu. Ale coś z tego przelotnego silnego uczucia zostało w nich przecież. Uśmiech

Nifrodel napisał(a):
Ktoś , kto przeczytał ksiażkę, może dostrzeże którąś z warstw tej powieści i będzie mu łatwiej zrozumieć naszą pasję. Ktoś, kto tylko obejrzał film, nie ma już tej szansy.


Tu zgodzę się zdecydowanie. Ja czasem uważam, zanim się przyznam, że wielbię Tolkiena. Patrzeć spode łba,podejrzliwie No ale jak wiemy, to efekt tego, że stał się… ikoną popkultury. Przejdźmy nad tym do porządku dziennego i już, to najlepsza strategia. ech... Uśmiech

Nifrodel napisał(a):
Naprawdę powszechność wiedzy "co to takiego Tolkien" nie jest źródłem samych tylko dobroci Chyba każdy z Was miał jakieś doświadczenia z ludźmi, skądinąd mądrymi, wypowiadającymi gładkie frazesy na temat Tolkiena, dość bzdurne w dodatku.


Hmmm. hę? Wspomniałaś artykuł Marka Rapackiego z Gazety Wyborczej. Kiedyś tu na forum przytaczałam jego fragment, bo też mi się podobał. mam pomysł!!! Przytoczę tym razem dwa:

Jak zauważył dawno temu świetny poeta (…) Wystan H. Auden, nikt nie ma o niej [czyli książce „Władca Pierścieni” Z przymrużeniem oka] umiarkowanego zdania – spotyka się ona albo z najwyższymi pochwałami, albo z całkowitą pogardą. Jeden z najwybitniejszych polskich literaturoznawców, którego zapytałem o Tolkiena, odpowiedział, że tego rodzaju literatura mija się z jego wrażliwością i on jej nie czytuje. A jednak „Władca tylko częściowo jest tworem kultury masowej, choć jego popularność jest rzeczywiście niezwykła.

Zdumiewa odporność tej książki na mody, trwałość jej powodzenia niemal od pierwszej chwili po jej ukazaniu się w Anglii w 1954 r. Furora, jaką robiła 30 lat temu wśród amerykańskich hipisów, była tylko epizodem w jej nieustającej karierze. (…) Czy sama popularność wystarczy, żeby wytrawny czytelnik patrzył na tę książkę z góry? – Proszę, niech pan nie pozwoli filmować „Władcy Pierścieni”. To tak, jakby zbudować Disneyland w Wielkim Kanionie Kolorado – pisała do Tolkiena pewna młoda Amerykanka w połowie lat 60-tych. Obecny – udany w przeważającej opinii –film wraz jego oprawą marketingową bez wątpienia jest klasycznym zjawiskiem popkultury. Ale czy także książka?


Dalej autor pisze o odbiorze przez niektórych początku „Władcy”, włochatych stópkach hobbitów i atmosferze bajki dla dzieci, po czym kontynuuje:

Nie brak jednak wytrawnych czytelników, którzy najpierw zdziwili się, co właściwie wzięli do ręki, lecz przebrnęli przez początkowe rozdziały i rosła w ich oczach ta powieść, aż z przejęciem zatrzymali się wraz z Frodem i Samem na krawędzi Szczelin Zagłady. Do podobnych uczuć przyznał się np. Wiktor Woroszylski, który czytał „Władcę” w stanie wojennym, w ośrodkach internowania, gdzie książka przechodziła z rąk do rąk, podziwiana i pochłaniana „dla pokrzepienia serc”. Również z „internatu” przysłał tekst do „Tygodnika Powszechnego” zachwycony nią Andrzej Drawicz.

Tak więc, jak zawsze, wszystko sprowadza się do wrażliwości, dobrej woli, braku uprzedzeń, otwartości na nowe i nieznane, skłonności do pewnego wysiłku, niewydawania pochopnych ocen bez znajomości rzeczy, stanu umysłu i okoliczności, w jakich ogląda się film/czyta książkę, oraz wszechobecnej i nieuniknionej zasady niemożności dyskutowania o gustach. Zawsze będą tacy, co skojarzą Monę Lizę głównie z reklamą bielizny, a Tolkiena z bajką dla dzieci, i tacy, co pójdą krok dalej. To, czy coś zostało przejęte przez popkulturę, czy nie, nie stanowi o wartości tej rzeczy i nie może być powodem do pozwalania, by się nam niepotrzebnie podnosiło ciśnienie Język Elfik, i zwalania całej winy na biednego reżysera z krańców świata, który przecież chciał dobrze, i całkiem mu się to udało Elfik Z przymrużeniem oka
Powrót do góry
 
 
Asheri
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 19 Lis 2005
Wpisy: 67
Skąd: Warszawa


Wysłany: 28-11-2005 20:18    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Dla mnie sparwa wygląda tak: z jednej strony chciałabym, żeby w moim otoczeniu było więcej ludzi uwielbiających Tolkiena, tak jak ja. Jednak kiedy wyobrażam sobie moją klasę czytającą złózmy Silmarillion (zmuszenie przez polonistkę) i marudzący jakie to ciężkie, nudne, jak oni nie lubią lektur, to wolę żeby pozostał lekturą tylko dla tych ludzi, dla których na prawde wiele znaczy.
Poza tym nie chcę żeby dzieła Mistrza stały się tak powszechne, jak np Harry Potter.

_________________
"Wielu żyjących zasługuje na śmierć. A niejeden z tych, którzy umierają zasługuje na życie. Czy możesz ich nim obdarzyć? Nie bądź więc tak pochopny w ferowaniu wyroków śmierci" - Gandalf
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6

Temat: Powszechny LOTR? (Strona 6 z 6)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.