Seriale historyczne warte obejrzenia lub nakręcenia
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3 ... 11, 12, 13, 14, 15  Następna  :|=|:
Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena -> Pod Rozbrykanym Kucykiem

#89:  Autor: M.L.Skąd: Mafiogród WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Lew w zimie jest rzeczywiście świetny. Pokazuje jak zrobić dobre kino historyczne. Faktograficznie wierne, psychologicznie głębokie o frapującej narracji. To bardzo dojrzały film pod praktycznie każdym względem.
Z Południowej Afryki, tego filmu nie znam, ale nie lubię filmów o apartheidzie, gdyż zazwyczaj mają bardzo zideologizowane przesłanie.
Natomiast z sentymentem wspominam m mini-serial Zulus Czaka (1986), z Henrym Cele w roli tytułowej. Historycznie pozostawiający trochę do życzenia, choć zgodny z ówczesną popularną wiedzą. Świetna muzyka.

#90:  Autor: SirielleSkąd: Himring / Midgard WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Zulus Czaka (1986) - O, do dziś pamiętam muzykę z czołówki serialu Jestem za I pamiętam, że bardzo mi się podobał. Może kiedyś uda mi się go zobaczyć ponownie, jest dostępny na żądanie.

Edit.
Oj, nie do końca ta czołówka brzmi, jak pamiętałam, ale przynajmniej teraz rozumiem co śpiewają.


Link


Sędziwojka napisał(a) (zobacz wpis):



Link

wieeeeeeeeeelgachny uśmiech Słodziak. John Castle w roli Godfryda z Bretanii.

Świetny tekst. Chyba kiedyś widziałam ten film, ale niewiele pamiętam, trzeba powtórzyć.

#91:  Autor: SędziwojkaSkąd: Smoków, Lutetia & Al-Ándalus WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
M.L. napisał(a):
Lew w zimie jest rzeczywiście świetny. Pokazuje jak zrobić dobre kino historyczne. Faktograficznie wierne, psychologicznie głębokie o frapującej narracji. To bardzo dojrzały film pod praktycznie każdym względem.
Cieszę się, ze mamy takie same odczucia odnośnie Lwa w zimie. Uśmiech To znakomity portret dysfunkcyjnej rodziny, którą wedle dzisiejszych określeń, Plantageneci niewątpliwie byli.
Wszyscy knuli przeciw sobie, ranili się bezlitośnie za pomocą słów i czynów, ale każdy w głębi duszy odczuwał potrzebę bycia kochanym.
Część osób zarzuca filmowi zbytnią teatralność, ale dla mnie to zaleta - daje aktorom okazję do ukazania całego ich kunsztu.
Zresztą większa teatralność, wręcz maniera, jest w filmach Sergiusza Eisensteina.
Mimo iż reżyser był na usługach "Słońca Narodów", cenię jego twórczość.
Scena koronacji cara Iwana Groźnego w otoczce bizantyńskiego i ruskiego przepychu robi wrażenie!

Sirielle napisał(a):
Świetny tekst. Chyba kiedyś widziałam ten film, ale niewiele pamiętam, trzeba powtórzyć.
Koniecznie powtórz seans, jeśli będziesz miała okazję. Uśmiech
Serial z 2003 to już zupełnie nie to.

M.L. napisał(a):
Z Południowej Afryki, tego filmu nie znam, ale nie lubię filmów o apartheidzie, gdyż zazwyczaj mają bardzo zideologizowane przesłanie.
A Dry White Season jest mocno zaangażowany ideologicznie, potępia apartheid. Nadto Brando podobno przyjął rolę właśnie ze względu na wymowę tego filmu i odgrywaną przez siebie postać obrońcy praw ciemnoskórego człowieka.

Może wstyd się przyznać, ale pierwszy raz słyszę o takim serialu, jak Zulus Czaka. Jestem rozwalony
Fajne intro. Uśmiech
Jednak na razie się nie skuszę - tematyka afrykańska mnie zupełnie nie interesuje.

Kolejny mój ukochany film to The Duellists - Pojedynek Ridleya Scotta z 1977.
Znakomicie odwzorowane realia epoki napoleońskiej, wiarygodna psychologia postaci, piękne, malarskie kadry, świetna muzyka i aktorstwo.
Bardzo realistyczne sceny pojedynków!
Nieodmiennie rozbraja mnie Generał Treillard (Robert Stephens), ma świetne teksty. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
If you emerge from it pure as driven snow... you'll remain an imbecile. Z przymrużeniem oka

#92:  Autor: SirielleSkąd: Himring / Midgard WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Sędziwojka napisał(a) (zobacz wpis):
Może wstyd się przyznać, ale pierwszy raz słyszę o takim serialu, jak Zulus Czaka. Jestem rozwalony

Żaden wstyd, pamiętają o nim głównie ci, którzy oglądali TV w latach 80-tych, kiedy nie było takiego wyboru kanałów i jak już coś leciało, to oglądała większość narodu Z przymrużeniem oka Do tego dla niektórych to była pornografia, bo afrykańskie kobiety miały nagi biust Zdziwienie , więc co poniektórzy pewnie o serialu z tego powodu dyskutowali Z przymrużeniem oka

To najwyraźniej teledysk jest, nie intro. Chyba, że masz na myśli inny klip niż ten przeze mnie podlinkowany.

Co do epoki napoleońskiej obejrzałam Targowisko próżności (2018) i bardzo mi się spodobało. Choć to bardziej serial obyczajowy, niż historyczny, to bitwa pod Waterloo jest pokazana.

Link

#93:  Autor: SędziwojkaSkąd: Smoków, Lutetia & Al-Ándalus WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Sirielle, jeśli chodzi o Zulusa, czuję się więc usprawiedliwiona. Uśmiech
Masz rację, to teledysk.
Targowisko próżności to bardzo dobra książka, chociaż Becky Sharp jako postaci nie znoszę (podobny typ, co Scarlett O'Hara z Przeminęło z wiatrem). Natomiast z ekranizacji w/w powieści próbowałam obejrzeć tę z 2004 z dwóch powodów: Gabriela Byrne i Jamesa Purefoya w głównych rolach. Obu strasznie lubię, a Purefoy na zawsze pozostanie w mojej ocenie cudownym Markiem Antoniuszem. Miłość
Jednak ta ekranizacja była raczej taka se, a przynajmniej nie obejrzałam jej do końca.

Skoro już wspomniałam o Przeminęło z wiatrem - książkę absolutnie uwielbiam - znakomite studium psychologiczne bohaterów!
Kultowa ekranizacja z 1939 jest rzeczywiście świetna. Nie wyobrażam sobie innych aktorów w rolach głównych niż Vivien Leigh, Clark Gable i Olivia de Havilland! Jedynie Leslie Howard mi zgrzytał - nie tak powinien wyglądać i zachowywać się książkowy Ashley.

Z innych filmów "okołohistorycznych"/obyczajowych, polecam film Służący (The Servant) z 1963.
Ma taki brytyjski sznyt. Uśmiech Głównie za sprawą klimatu, lokalizacji (Londyn?), ciuszków i przede wszystkim aktorów rodem z GB.
Rewelacyjny Dirk Bogarde. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech Nie ustępował mu niemal w niczym James Fox. Sarah Miles też była dobra.

#94:  Autor: SędziwojkaSkąd: Smoków, Lutetia & Al-Ándalus WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Zabrałam się za serial Black Sails (2014-2017) - w sumie raczej należałoby go nazwać serialem bardziej przygodowym i łotrzykowskim niż historycznym, ale jest luźno oparty na historycznych wydarzeniach. Galeon Urca de Lima i kapitan Charles Vane oraz Jack Ratham istnieli naprawdę.
Teraz doczytałam, że inspiracją dla serialu była Tajemnicza Wyspa Stevensona - serialowe wydarzenia poprzedzają akcję z książki, a Flint to TEN Flint. Z przymrużeniem oka Powieść Stevensona czytałam eee... ponad 20 lat temu i nic z niej pamiętam, poza tym, że bardzo mi się wtedy podobała. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech

Mam mieszane uczucia odnośnie tego serialu.
Na razie, po 3 odcinkach - fabuła i podbudowa psychologiczna postaci mocno średnia, a niektóre wydarzenia i reakcje bohaterów przewidywalne.
Za to strasznie mi się podoba klimat Black Sails podobny do Rome - ciepełko, żywe kolory, ciuszki i biżuteria, wedle dzisiejszych kryteriów etno lub boho. Uśmiech
Podobno ten serial, w przeciwieństwie do innych, zalicza tendencję wzrostową w dalszych sezonach.

Aktorzy są dobrzy, a niektórzy nawet bardzo. Tyczy się to oczywiście Toby'ego Stephensa (nic dziwnego, odziedziczył talent po znakomitych rodzicach Język), Toby'ego Schmitza i Zacha McGovana.
Denerwują mnie natomiast kobiece bohaterki - aktorki może nie grają źle, ale jako postacie nie zdają egzaminu. Mowa tu o Max i Eleanor. A wątek lesbijski... Nie wnikam w prywatne wybory innych ludzi i uważam, że każdy ma prawo do miłości, ale irytuje mnie nachalna obecność tego typu wątków w każdym serialu z ostatnich lat (GoT, Rome, The Borgias, Versailles...).
Co innego np. Die Konsequenz Petersena - oceniam ten film bardzo wysoko, miłość homoseksualna została tam pokazana subtelnie. Chociaż niewiele brakowało, a przez ten film, a ściślej ludzkie uprzedzenia Prochnow nie dostałby roli w Das Boot. wszystko mi się pomieszało

Oglądał ktoś z Was Black Sails? Uśmiech

#95:  Autor: SirielleSkąd: Himring / Midgard WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Nie oglądałam, ale też słyszałam, że kolejne sezony Black Sails są lepsze od pierwszego.


Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.




Ja zaś oglądam Deadwood, został mi ostatni 3 sezon z 2006 roku. Ponoć to nie koniec i w 2019 roku seria ma się zakończyć pełnometrażowym filmem Trzymam kciuki

Koniec XIX wieku. Tytułowe miasteczko ma zostać przyłączone do Stanów Zjednoczonych Ameryki. Zaczęłam go oglądać, bo był polecany jako podobny do Carnivale. Nie ma tu jednak sił nadprzyrodzonych, za to jest klimat nieokrzesanego Dzikiego Zachodu i cała gama postaci z krwi i kości, i to dla nich serial oglądam. W obsadzie miedzy innymi Ian McShane. Z postaci historycznych pojawili się Dziki Bill Hickok i Calamity Jane. Zresztą wielu bohaterów jest postaciami historycznymi, tyle, że mniej znanymi.

Pierwsze odcinki wydawały mi się zbyt powolne, "przegadane", nie do końca wiedziałam czy mnie obchodzi, do którego stanu Deadwood ostatecznie dołączy i rozgrywka polityczna wokół tego, jak i rozgrywki o władzę wewnątrz miasta. Teraz jak najbardziej mnie obchodzi jak ostatecznie potoczą się losy osadników. I oczywiście jest to serial głównie "gadany", chociaż trup ściele się gęsto. Główni bohaterowie to gangsterzy rządzący miastem i ludzie z nimi związani, również zwyczajni przedsiębiorcy i rzemieślnicy. Mamy też wgląd w ówczesną medycynę i warunki sanitarne. Jest szaroburo i brudno, choć część mieszkańców nosi w tym błocku/kurzu piękne stroje i nieodłączne kapelusze.

Szkoda tylko, że Indianie są jedynie wspominani, poza jedną sceną. Myślałam, że będzie więcej interakcji z nimi - rzecz się dzieje na byłych terenach Siuksów. Za to mamy China town, kilka rywalizujących "przybytków", początki "wolnej prasy", poszukiwaczy złota (głównie w tle opowieści) i przeróżnych awanturników szukających szczęścia poza granicami prawa - masa złoczyńców, straceńców i przedsiębiorczych, mniej lub bardziej uczciwych osobników. Jest to bardziej opowieść o łotrach, niż bohaterach, ale nic nie jest tu czarne i białe.

Mocny kontrast z Wiekiem niewinności, który obejrzałam w weekend - te same czasy, ale wyższe sfery Nowego Jorku - przepych, elegancja i zakłamanie.

Największy minus to polskie tłumaczenie. Nie wiem czy HBO celowo robi byle jakie tłumaczenia? Szczególnie to drażni w filmach, w których gry słowne mają znaczenie. Jest też rozróżnienie języka, jakim posługują się postaci - inaczej się wysławia bogata dama z Nowego Jorku, a ianczej prostak z baru, co w polskiej wersji nie zawsze słychać/widać/.

A jeśli chodzi o podobną tematykę, ale opowiedzianą z punktu widzenia poszukiwaczy złota, to polecam serial Klondike oparty na prawdziwej historii, z Richardem Maddenem w obsadzie, wyprodukowany przez/dla Discovery Channel:

Link


Zaś fanom SF polecam zupełnie inny Dziki Zachód - rewelacyjny Westworld z Antonym Hopkinsem i Edem Harrisem Jestem za

Link


Tyle na dziś, prosto z Dzikiego Zachodu Spox Z przymrużeniem oka

#96:  Autor: SędziwojkaSkąd: Smoków, Lutetia & Al-Ándalus WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Sirielle napisał(a):
Zaś fanom SF polecam zupełnie inny Dziki Zachód - rewelacyjny Westworld z Antonym Hopkinsem i Edem Harrisem Jestem za
Sirielle, jesteś kolejną osobą, która poleca ten serial - może kiedyś się skuszę. Uśmiech Chociaż Dziki Zachód to nie do końca moje klimaty.

Sirielle napisał(a):
A jeśli chodzi o podobną tematykę, ale opowiedzianą z punktu widzenia poszukiwaczy złota, to polecam serial Klondike oparty na prawdziwej historii, z Richardem Maddenem w obsadzie, wyprodukowany przez/dla Discovery Channel:
Oj, wybacz, ale nie skorzystam, po pierwsze - tematyka, po drugie - Richard Madden - drażni mnie i nie oceniam zbyt wysoko jego umiejętności aktorskich. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech Powinnam chyba podziękować Freyom i Lannisterom za Red Wedding. Złośliwy uśmiech Zresztą nie przebrnęłam przez serial Medici: The Masters of Florence. Język

Sirielle napisał(a):
Największy minus to polskie tłumaczenie. Nie wiem czy HBO celowo robi byle jakie tłumaczenia? Szczególnie to drażni w filmach, w których gry słowne mają znaczenie. Jest też rozróżnienie języka, jakim posługują się postaci - inaczej się wysławia bogata dama z Nowego Jorku, a ianczej prostak z baru, co w polskiej wersji nie zawsze słychać/widać/.
Z tego powodu oglądam filmy/seriale z angielskimi napisami (jeśli tylko jest taka możliwość). Unikam polskich napisów, a lektora to już jak ognia.

Jestem w trakcie 2 sezonu Black Sails. Istotnie, z odcinka na odcinek jest lepiej. Jestem za Miło, że twórcy starali się przełamać utarte schematy i zaskoczyć widza innymi rozwiązaniami fabularnymi niż te najbardziej przewidywalne i oczywiste.
Niestety do jednego wątku lesbijskiego doszedł jeszcze drugi - dla mnie już zupełnie wymyślony na siłę i nieprawdopodobny.
Nadto, z tego, co czytałam, w serialu pojawi się jeszcze kolejny motyw homoseksualny - tym razem w wydaniu męskim spoiler:(Flint i Hamilton). W tym wypadku akurat przyznam się, że nawet jestem ciekawa tej relacji. Język
Niezłe rozluźnienie obyczajów jak na tamte czasy - same trójkąty miłosne, każdy z każdym. Jestem rozwalony
Jeśli chodzi o bohaterów - niewiele się zmieniło. Flint stosuje dosyć brutalne metody, aby wygrać rozgrywkę po swojej myśli, ale wzbudza respekt. Jednak nie wybaczę mu spoiler:- tego, co zrobił z Gatesem. To była jedna z bardziej sympatycznych postaci. Vane z kolei okazuje się mieć lepszy kręgosłup moralny niż Flint. Język
Moim faworytem w dalszym ciągu jest Jack Rackham. Uśmiech



Z innej beczki - już w niedzielę zostanie wyemitowany 3 sezon Victorii. Matko, jak ten czas leci! wszystko mi się pomieszało
Znów będę mogła oglądać księcia Ernesta! Love

Strona 12 z 15

Powered by phpBB 2 © 2001,2002 phpBB Group