Fingon i jego harfa
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna  :|=|:
Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena -> Silmarillion

#9:  Autor: Asa WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
W moim odczuciu było to dla elfów zupełnie naturalnym przyzwyczajeniem. By mogli podtrzymać się na duchu, przypomnieć sobie że poza złem jakie ich otacza, wciąż istnieje piękno. Taki cel, dla którego te kilka kilogramów, nie jest żadną przeszkodą. Zresztą w moich wyobrażeniach zawsze była to harfa najmniejsza z możliwych, która nadawała się do swobodnego przenoszenia.

Przyrównajmy to dla przykładu do ludzi chodzących po górach, którzy lubią ze sobą taszczyć różnorakie sprzęty. A to kamerka dla uwiecznienia, a to lornetka, by podziwiać widoki. To wszystko, o ile dobre, jest zazwyczaj i spore i ciężkie. Sporo też miejsca odbiera wodzie, dość cennej w męczących podróżach. Ale ludzi tych to nie obchodzi. Zejdą potem ze szczytów bardziej odwodnieni i zmęczeni, ale tam, na górze dodawała im sił świadomość że oto uwieczniają to wszystko i będą mieć pamiątkę na lata, czy że czerpią więcej, podziwiając widoki.

Porównanie, może nie idealne, ale świadczące że nie raz, niejedni taszczą ze sobą rzeczy zbędne, ale jednak miłe do posiadania.
Ruszył w końcu sam, w daleką podróż, pełen obaw. Być może, będąc jeszcze dalej terytorium wroga, wieczorami grywał sobie, dla uspokojenia ducha. A gdy ostatecznie, wspiął się na góry, nie widząc nadziei, godząc się z porażką, też znalazł w tym ukojenie.
Co innego w końcu, kazałoby mu iść dalej, w ciemność, gdyby nie nadzieje, ukryte we wspomnieniach dawnych dni, które przywoływał w pieśniach.
Dla elfów tak związanych z twórczością najróżniejszych rodzajów, pięknem słów i pieśni, nie było w tym pewnie nic dziwnego.

#10:  Autor: ElberethSkąd: Hamburg WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
To żeście mnie zagięli. Jakoś nie zwracałam uwagi na te harfy bliżej, pisząc w 2008 roku moj referat o muzyce w świecie Tolkiena, a pewnie powinnam była. Temat zrobił się ciekawy, bo czy w takim razie, poprzez muzykę ainurów, instrumenty muzyczne, a dokładniej, wykonywanie muzyki, posiadało moc przywoływania Valarów? Komunikowania się z nimi? To byłoby dopiero ciekawe.
Co do harf, to róźne stare obrazki ze średniowiecza itp. pokazują ludzi z hafropodobnymi instrumentami, niektóre wyglądają na naprawdę małe i lekkie, np. tutaj:

Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.




W podróżowanie z czymś takim uwierzę prędzej, chociaż przydałoby się jakieś uzasadnienie Tolkiena tego targania ze sobą harf na wojny, bo faktycznie, temat bardzo parodiogenny (i dobrze Z przymrużeniem oka )

Cytat:
Być może, będąc jeszcze dalej terytorium wroga, wieczorami grywał sobie, dla uspokojenia ducha.

No, to było chyba jednak trochę nierozsądne? Dźwięk się troche niesie``

#11:  Autor: SirielleSkąd: Himring / Midgard WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Właśnie ja jeszcze kupuję, że Fingon zabrał ze sobą jakąś poręczną harfę. Uczynek Tuora to potwierdza - z jednej strony zwyczaj elfów, który Tuor przejął, z drugiej - zwyczaj JRRT do kopiowania swoich własnych pomysłów. Ale już używanie tej harfy na terytorium wroga uważam za pomyłkę. Romantyczny wymysł, który nijak się ma do podróżowania niezauważonym i przetrwania.

To odnośnie samotnej misji, z armią ma się sprawa inaczej - morale wroga zawsze warto obniżyć, a swoich wesprzeć muzyką. Ściana dźwięku robi wrażenie Jestem za Aczkolwiek dudy do mnie bardziej przemawiają w tym względzie:


Link


Gdyby wspomniany Dom Harfy grał przed walką byłoby to całkowicie uzasadnione. Jak wiemy tak czynili wojownicy Ectheliona - szli do boju grając na fletach (fujarkach). Jednak harfa raczej mało bojowo brzmi, a samo godło być może pochodzi od osoby Salganta, który zdaje się był muzykiem? A może dla uhonorowania ulubionego elfickiego instrumentu? Albo ma to większe znaczenie, o czym niżej, ale wtedy wstyd i żal, że takie godło trafiło się właśnie Salgantowi.

Bo być może, jak piszecie gra na harfie jest w pewnym sensie echem, nawiązaniem do Wielkiej Muzyki i tak jak Pieśni Mocy potrafi zdziałać więcej, niż zwykła muzyka i śpiew? Jest instrumentem magicznym? To byłoby jedyne uzasadnienie dla tak nierozważnego grania na harfie w momentach, gdy wszelkie zdradzenie swojej obecności jest groźne. Muzyka harfy byłaby magią wspierającą bohatera. Tylko to jedynie nasze wymysły, próby wytłumaczenia, dlaczego postaci zachowują się samobójczo Z przymrużeniem oka Chyba, że coś więcej w tekstach wspiera ten pomysł.

#12:  Autor: TiciSkąd: W-w/Biblioteka Minas Tirith WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Aragorn7 napisał(a) (zobacz wpis):
Mało tego , gdyż harfa była tez miła Valarom i dopiero gdy Tuor zagrał na niej otrzymał pierwsze wskazówki od Ulma:
Cytat:
Wędrówka Tuora do Vinyamaru
Stało się tak, że pewnego dnia, na początku dwudziestego
trzeciego roku od Nirnaeth, Tuor usiadł przy źródle bijącym nieopodal wejścia do jaskini, w której zamieszkał.
Spojrzał ku chmurnemu zachodowi słońca. Wtedy
właśnie podjął w sercu decyzję, że czas oczekiwania dobiegł końca
i powinien powstać i ruszyć w drogę.
— Opuszczę teraz szare ziemie mych pobratymców, których
już tu nie stało! – zawołał. – Wyjdę na spotkanie memu przeznaczeniu! Ale dokąd mam się skierować? Tak długo i bez powodzenia szukałem Bramy.
Ujął wówczas harfę, z którą nigdy się nie rozstawał, był bowiem biegły w dobywaniu dźwięków z jej strun i nie zważając
na niebezpieczeństwo, zaśpiewał pieśń elfów z Północy głosem
czystym,
daleko niosącym się po pustkowiach. Gdy tak śpiewał,
zdrój u jego stóp zakipiał nagle tak gwałtownie, że woda wystąpiła
z brzegów, spływając z donośnym pluskiem po kamienistym zboczu. Tuor uznał, że oto otrzymał znak, podążył zatem za biegiem
strumienia.
Tym sposobem zszedł z wysokich wzgórz Mithrimu...


I to nie wszystko - następny przykład jak ważna była harfa dla elfów - otóż wśród 12 domów/hufców Gondolidrimów w Gondolinie jeden z nich jako nazwę i emblemat na tarczach posiadał harfę - to właśnie "Dom Harfy".


Dzięki, Aragorn7, dokładnie o tym fragmencie myślałam. I tu też jest że Tuor śpiewa
Cytat:
nie zważając na niebezpieczeństwo,
jakby to była konieczność.
Może to ma coś wspólnego z tym, na co wskazała Elbereth?
Elbereth napisał(a) (zobacz wpis):
poprzez muzykę ainurów, instrumenty muzyczne, a dokładniej, wykonywanie muzyki, posiadało moc przywoływania Valarów? Komunikowania się z nimi?


Przypomniała mi się jeszcze jedna sytuacja, gdzie harfa odgrywa ważną role - spotkanie Finroda z ludźmi - wchodzi w ich obozowisko i zaczyna śpiewać, poprzez swój śpiew ucząc ich i, w jakiś sposób, oswajając ze sobą.
Tam harfa jest ludzkiej produkcji, prosta, prymitywna, ale gdy Finrod po nią sięga, piękno jego muzyki zachwyca słuchaczy i otwiera ich umysły na obrazy.

Może więc faktycznie ten jeden instrument był, z jakiegoś powodu, uprzywilejowany? Może właśnie harmonia dźwięków, jakie można wydobyć z harfy i tylko harfy, sprawiała, że był tak wysoko ceniony?

Bo już tak daleko od Pierwszej Ery, Fingona, Finroda, Tuora i Gondolinu, a zarazem blisko, zależy jak na to spojrzeć, gdy Thorin i spółka urządzają koncert w domu Bilba, jaki instrument przypada przyszłemu Królowi pod Górą? Oczywiście harfa Język


Ostatnio zmieniony przez Tici dnia 10-04-2016 14:12, w całości zmieniany 2 razy

#13:  Autor: SędziwojkaSkąd: Smoków, Lutetia & Al-Ándalus WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Sama idea noszenia harfy jako przedmiotu "ku pokrzepieniu serc" mi się podoba, i trochę tłumaczy, dlaczego Fingon mógłby chcieć wziąć ze sobą harfę na swoją wyprawę.

Jednak trzeba tutaj wyróżnić kilka rodzajów wędrówki:
1. podróż, nazwijmy to, turystyczna - wówczas harfa zupełnie nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, może umilić czas.
2. wyprawa na wojnę konno, z taborami, gdzie harfę dałoby się upchać w jukach lub przytroczyć do siodła (dla przykładu, Jaskier ze swoją lutnią się nie rozstawał Śmiech).
3. misja Fingona, którego zadanie miało sekretny charakter i tutaj harfa mocno przeszkadza. Język

Śpiew i gra Fingona tuż pod nosem Morgotha to nienajlepszy pomysł. Miał Fingon szczęście, ze mu się udało uwolnić Maedhrosa i ujść cało. Język


Ostatnio zmieniony przez Sędziwojka dnia 10-04-2016 14:14, w całości zmieniany 1 raz

#14:  Autor: TiciSkąd: W-w/Biblioteka Minas Tirith WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Sędziwojka napisał(a) (zobacz wpis):
Sama idea noszenia harfy jako przedmiotu "ku pokrzepieniu serc" mi się podoba, i trochę tłumaczy, dlaczego Fingon mógłby chcieć wziąć ze sobą harfę na swoją wyprawę.

Jednak trzeba tutaj wyróżnić kilka rodzajów wędrówki:
1. podróż, nazwijmy to, turystyczna - wówczas harfa zupełnie nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, może umilić czas.
2. wyprawa na wojnę konno, z taborami, gdzie harfę dałoby się upchać w jukach lub przytroczyć do siodła (dla przykładu, Jaskier ze swoją lutnią się nie rozstawał Śmiech).
3. misja Fingona, którego zadanie miało sekretny charakter i tutaj harfa mocno przeszkadza. Język

Śpiew i gra Fingona tuż pod nosem Morgotha jakoś mi się nie bardzo widzi.



Sirielle mnie ubiegła we wpisie Z przymrużeniem oka Sędziwojka też Z przymrużeniem oka
Sirielle ma rację, że śpiew na terytorium wroga brzmi trochę, "trochę" samobójczo. Ale weźmy pod uwagę detal, że Fingon był w sytuacji, gdzie niewiele mogło mu zaszkodzić. Może, tak żartem podsunę teorię, w desperacji planował podwójną ucieczkę z więzienia? Skoro nie zdołał dostać się do Angbandu i odnaleźć kuzyna, potrzebował kogoś. kto go tam zaprowadzi? Język

A dudy, jako wsparcie bojowe, są faktycznie imponujące. Podobnie jak bębny, ale ten instrument, zdaje się, został przypisany tej mrocznej stronie.

#15:  Autor: Asa WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Cytat:
Może, tak żartem podsunę teorię, w desperacji planował podwójną ucieczkę z więzienia? Skoro nie zdołał dostać się do Angbandu i odnaleźć kuzyna, potrzebował kogoś. kto go tam zaprowadzi? Język


W sumie ciekawa teoria, zważywszy na to, że poniekąd nie byłoby to wiele bardziej ryzykowne niż sama próba wejścia do Angbandu, którą to planował, nie wiedząc jeszcze, że Maedhros wisi niestrzeżony na Thangorodrimie. Tak na poważnie już mówiąc, to o to go nie podejrzewam, ale nadal nie mogę pojąć jak to sobie Fingon wyobrażał. Wejdzie do najgłębszych lochów przez nikogo nie zauważony, przeszuka wszystkie cele, i równie niepostrzeżenie, wraz z Maedhrosem bezpiecznie wyjdzie. Chyba nie liczył że jego śpiew uśpi całą fortecę jak to w przyszłości uczyniła Luthien.

#16:  Autor: TiciSkąd: W-w/Biblioteka Minas Tirith WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Asa napisał(a) (zobacz wpis):
Tak na poważnie już mówiąc, to o to go nie podejrzewam, ale nadal nie mogę pojąć jak to sobie Fingon wyobrażał. Wejdzie do najgłębszych lochów przez nikogo nie zauważony, przeszuka wszystkie cele, i równie niepostrzeżenie, wraz z Maedhrosem bezpiecznie wyjdzie. Chyba nie liczył że jego śpiew uśpi całą fortecę jak to w przyszłości uczyniła Luthien.


Uśpi całą fortecę? A czemu nie?
Po kolejnej lekturze tych rozdziałów Silmarillionu mam wrażenie, że wtedy jeszcze Noldorowie, zwłaszcza Noldorowie Fingolfina, mieli bardzo mętne pojęcie o tym, przeciwko czemu wyruszyli. Znali, przynajmniej ich przywódcy i z widzenia, Melkora, widywali go w Amanie i podejrzewam, że nie potrafili sobie w pełni wyobrazić, co kryło się za wrotami Angbandu. To, że wygrali pierwsze starcie z orkami (choć między innymi kosztem życia Arakano), też ich niezbyt przygotowało. W końcu dotarli na brzeg Śródziemia ledwie żywi, z wielkimi stratami, nieprzygotowani do walki, a jednak rozgromili wroga. Pierwsza bitwa i od razu zwycięska, choć walczyli w niej elfowie nie mający żadnego doświadczenia bojowego, bo przecież nie można nazwać bitwą masakrę w Alqualonde. Po czymś takim można było uznać, że Wróg jest owszem, silny, ale do pokonania.
O tym, czym jest Morgoth, wiedzieli Feanor (ale on nie zdążył tego przekazać, a może nie chciał uprzedzać synów, że ich walka będzie daremna) i Maedhros, który obejrzał sobie Angband od środka (ale te informacje mógł przekazać dopiero po uwolnieniu).

W takim podejściu wyprawa Fingona przestaje być aż tak niemożliwa. On po prostu nie wiedział, na co się, tak naprawdę, porywa. Owszem, miało być ryzykownie, miało być trudno, ale koniec końców ta akcja miała szanse powodzenia.
Jego szczęście, że gdy się przekonał o niemożliwości, nie tylko zdołał wyjsć z tego cało, ale i wypełnić swoją misję.
I znów - dzięki harfie.

Strona 2 z 4

Powered by phpBB 2 © 2001,2002 phpBB Group