Homoseksualność u Tolkiena
Idź do strony Poprzednia  1, 2  :|=|:
Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena -> Ogólna dyskusja

#9:  Autor: OminousSkąd: Hamburg WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Meril Turingi napisał(a) (zobacz wpis):
Hmm, nie jestem pewna, czy coś na ten temat nie było w którymś z tekstów Tolkiena.
Było, było Z przymrużeniem oka

J.R.R. Tolkien ]Listy napisał(a):
W owym czasie na Zachodzie powszechnie panowała ‘monogamia’, a inne konfiguracje budziły wstręt, jako rzeczy dziejące się ‘w Cieniu’”

To sztandarowy cytat wszystkich wrzucających homoseksualizm do worka zboczeń czy inszych "złych" rzeczy, bo przecież dzieje się w Cieniu Z przymrużeniem oka

Można nawet w internecie trafić na teksty "Homofobi spotkajmy się w Śródziemiu". Bo przecież to uniwersum idealne, czyste, bez zboczeń, a wszystkie co złe to zrzucamy na skażenie Ardy i pozamiatane Język


M.L. napisał(a) (zobacz wpis):

klemenko napisał(a) (zobacz wpis):

Nawet ja, stary lewak i dżenderysta, nie doszukiwałbym się homoseksualizmu wśród bohaterów Tolkiena, choć w stworzonym przez niego świecie mogli istnieć homoseksualiści, w końcu Arda to nasza ziemia tylko dawno temu.

A to już zupełnie inna kwestia. Jak moherowy katol i stary konserwatysta, wiem, że biorąc pod uwagę, że Arda = Ziemia w legendarnych czasach, to sama statystyka wskazuje, że będą różne typy seksualności.
Ale to są te dwa różne wymiary. Jednym są bohaterowie, których stworzył Tolkien i w tym przypadku postaci homoseksualnych brak, i jest świat, w którym homoseksualizm oczywiście może istnieć.


A ja się, jak tolkienowski zagorzały ekstremista broniący kanoniczności bardziej niż niepodległości i przy okazji gej, podpisuje pod wypowiedzią zarówno klemenko i M.L.-a.

#10:  Autor: SirielleSkąd: Himring / Midgard WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Jeśli założymy, że Arda jest odbiciem świata, w jakim żył JRRT, to na pewno były w nim osoby różnych orientacji, tak jak w jego własnym świecie (o czym zresztą sami wspominacie). Wcale nawet nie musiał ich świadomie opisać, zwyczajnie byli, otaczali go, zainspirowali i znaleźli się w książce. Nikoniecznie jajko reprezentacja swojej orientacji. JRRT wrzucił do tekstów sporo swoich lęków, jak i ideałów, jakich szukał, jakie cenił, pytanie czy wg niego homoseksualizm to zło, bo w takich żył czasach, czy też patrzył na sprawę inaczej, nie pochwalał, ale i nie potępiał, po prostu pomijał milczeniem? Tego się pewnie nie dowiemy.

Oprócz "Cienia" mamy jeszcze wzmiankę w tekście o obyczajach elfów o tych, którzy ze względu na złe wybory i dziwny los ("rare ill chances or strange fate") nie odnaleźli swojej drugiej połowy, do czego zwolennicy slashu często się odnoszą. W tym tekście Ivanneth jest krótkie rozważanie na ten temat Ill Chance or Strange Fates. Ale skoro się tak wszyscy deklarują, to jako wielbicielka kuzynów oświadczam, że Maedhros i Fingon się nigdy nie ożenili, bo też ja nigdy nie byłam w stanie wybrać pomiędzy nimi i tym sposobem cała nasza trójka tkwi w zawieszeniu aż do końca Ardy Z przymrużeniem oka A serio, jak ktoś się uprze, to znajdzie coś na potwierdzenie swojej teorii. Ja uważam, że homoseksualizm nie był tematem świadomie rozwijanym przez JRRT w tekstach. Mamy za to przy każdej okazji gloryfikację unii kobiety i mężczyzny (nawet w postaci Drzew Amanu). Co nie znaczy, że homoseksualizmu nie było na Ardzie, ani, że fani nie mogą tego rozważać czy podejmować w opowiadaniach.

#11:  Autor: Czarodziej WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Idea "homoseksualizmu" jest obca Tolkienowi. Zacznijmy od tego, że odrzuca on ideę "cielesnej" miłości (między kobietą a mężczyzną) na rzecz miłości "idealnej". Proszę jeszcze raz zdanie po zdaniu przeczytać opowieść o Beren i Luthien, albo jeszcze lepiej, Thingolu i Melianie. Ja się prawie przy tym popłakałem... Samotni mężczyźni i samotne kobiety spośród jego bohaterów nie noszą w sobie nawet cienia seksualności. Przykłady: Frodo? Bilbo? (w dodatku nie są to nawet elfy...). Jego bohaterowie w pełni kontrolują swoje popędy ( a Eol i Aredhel nie są postaciami "pozytywnymi")- nic dziwnego - jego dzieła służą utylitarnemu celowi wzniesienia czytelnika na wyższy poziom ducha, niekoniecznie nawracaniu na chrześcijaństwo. Przejawy braterstwa między mężczyznami (Beleg-Hurin?) nie mają w sobie nic seksualnego. Służą jedynie wzbudzeniu emocji czytelnika. Pisząc swoje dzieła Tolkien, mediewista i zawodowy historyk literatury wywalił na zbity pysk ideę małżeństwa aranżowanego, czegoś całkowicie oczywistego w historii i historii literatury (jeśli się pojawi, to zawsze w złym kontekście). Jego opowieści mają wskazać 'jak żyć". Doszukiwanie się homoseksualizmu nie ma tu żadnego sensu (nawet jeśliby miałby on mieć przyjaciela "geja" na uniwerku). Podsumowując: małżeństwo jest wtedy, jak się ludzie bardzo kochają. Jego bohaterowie nie zdradzają się i nie rozwodzą. Homoseksualni bohaterowie Tolkiena całkowicie rozmijaliby się z celem jego twórczości. Jakby Tolkien przeczytał mój wpis (i ktoś łaskawie przetłumaczyłby mu to na angielski, bądź któryś z innych języków, którymi mówił, ale raczej nie na elficki, bo tam chyba nie ma takiego słowa jak "homoseksualizm") to by mu fajka z zębów wypadła, a gdyby natrafił na teksty insynuujące homoseksualizm u jego bohaterów, nie chcę nawet myśleć coby się stało. Może by nawet spalił wszystkie rękopisy. Dobrze, że nigdy do tego nie doszło. Był praktykującym katolikiem, nie mieściło mu się to w głowie.

#12:  Autor: M.L.Skąd: Mafiogród WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Czarodziej napisał(a) (zobacz wpis):
Zacznijmy od tego, że odrzuca on ideę "cielesnej" miłości (między kobietą a mężczyzną) na rzecz miłości "idealnej".

To nie jest do końca prawda. Oczywiście Tolkien należy do pokolenia, które o pewnych, intymnych kwestiach publicznie się nie wypowiada. Zakłada, ze wszyscy wiedzą, że elementem związku uczuciowego, miłości, jest często, o ile nie zazwyczaj związek cielesny. Ale jako, że to wiedza powszechna nie uważa by fizjologia i anatomiczne szczegóły tego wymiaru miłości musiały być opisywane.
Po drugie takie wrażenie mamy po lekturze publikowanego Silma, który jest dalece niekompletny. Wystarczy poczytać Lay of Leithian, by zobaczyć, że erotyzm, choć dyskretny i bardzo taktowny, nie był mu obcy. Związek Berena i Luthien przynajmniej w pierwszym momencie wyrasta z fizycznej fascynacji.

Strona 2 z 2

Powered by phpBB 2 © 2001,2002 phpBB Group