Eöl i Aredhela
Idź do strony Poprzednia  1, 2  :|=|:
Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena -> Silmarillion

#9:  Autor: M.L.Skąd: Mafiogród WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Aredhela Pani Gondolinu napisał(a) (zobacz wpis):
Aredhela była przecież Noldorką. Eöl wiedział o tym i powinien się pogodzić z myślą że jego ukochana żona kiedyś zatęskni za domem albo jej bliscy będą jej szukać. Była przecież księżniczką Gondolinu.


A dlaczego miał się z ty godzić, i dlaczego miał uważać, że bycie Noldorem daje jakieś specjalne prawa. Eöl nie uważał by Teleri byli w czymkolwiek gorsi od Noldorów. Co więcej uważał, że Beleriand był ziemią Telerich, na której Noldorowie są tylko gośćmi, w jego przypadku niezbyt mile widzianymi. Nie to, żebym go popierał, ale choć z jednej ich strony małżeństwo nie wypełniało wszystkich zwyczajowych warunków związku małżeńskiego między Eldarami, to jednak najważniejszy element, czy dobrowolna zgoda Aredheli zaistniał. Czy to usprawiedliwia Eöla? Nie. Z drugiej jednak strony miał prawo spodziewać się od żony lojalności i wierności danemu słowu.

#10:  Autor: Aredhela Pani Gondolinu WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Zgadzam się ze stwierdzeniem:
"małżeństwo nie wypełniało wszystkich zwyczajowych warunków związku małżeńskiego między Eldarami"

Ponieważ gdy elfowie zawierali małżeństwo potrzebne było błogosławieństwo matki i ojca. Eol poślubił Aredhelę potajemnie nie zawiadamiając jej rodziny. Co do Aredheli dziwię się, że zgodziła się na taki ślub. Przecież pomimo swojego porywczego charakteru była szlachetnie urodzoną elfką i powinna zadowolić się czymś więcej niż potajemna ceremonia w ciemnym lesie bez obecności bliskich jej osób.

#11:  Autor: M.L.Skąd: Mafiogród WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Aredhela Pani Gondolinu napisał(a) (zobacz wpis):
Ponieważ gdy elfowie zawierali małżeństwo potrzebne było błogosławieństwo matki i ojca. Eol poślubił Aredhelę potajemnie nie zawiadamiając jej rodziny. Co do Aredheli dziwię się, że zgodziła się na taki ślub. Przecież pomimo swojego porywczego charakteru była szlachetnie urodzoną elfką i powinna zadowolić się czymś więcej niż potajemna ceremonia w ciemnym lesie bez obecności bliskich jej osób.

Nie będę wnikał w stan umysłu i powody takiego zachowania, ale zadurzenie uczuciowe i fascynacja miewają taki wpływ na istoty rozumne (ponoć wieeeeeeeeeelgachny uśmiech) Natomiast z tą potrzebą błogosławieństwa rodziców, czy najbliższych krewnych, to był dobry zwyczaj, ale nie konieczność. Związek i bez błogosławieństwa był ważny.
Zobacz, że Curufin wypomina mu nie dopełnienie dobrego obyczaju, ale w sumie nie kwestionuje legalności związku. Nie robi tego także Turgon. Nikt też nie traktuje Maeglina jako dziecko z nieprawego łoża. Więc formalnie wszystko jest OK, tyle, ze nie do końca zgodnie z obyczajem.

#12:  Autor: Aragorn7 WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
A ja się tak mocno zastanawiam , jak to było z punktu widzenia Aredheli - że do tego małżeństwa w ogóle doszło. Aredhela, dumna Noldorka i jednocześnie "niespokojny duch" tak podobny do Fëanorian, szukający ich kontaktu dała się "usidlić" przez Ciemnego Elfa z Telerich. Później niewątpliwie tego żałowała, ale co innego przelotne zauroczenie ( nawet wspomagane jakimiś urokami) a co innego poważne małżeństwo i dziecko. W ogóle mi to nie pasuje, choć oczywiście z punktu widzenia czytelnika konsekwencje i późniejszy bieg wydarzeń tylko na tym zyskały.

#13:  Autor: leszliSkąd: Wrocław WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
1. Jasne, Aradhela i Eol byli z odmiennych szczepów i ten drugi niekoniecznie przepadał za pobratymcami żony. Niemniej zauważmy, że paradoksalnie w Eolu jest jednak trochę Noldora - przede wszystkim jego zainteresowania, nazwijmy to - zawodowe. Byl chyba najwybitniejszym kowalem wśród Telerich, którzy jednak w tej sztuce zasadniczo Noldorom ustępowali. Pamiętajmy, że Aradhela była szczególnie blisko synów Feanora - czyli niejako szukała towarzystwa ludzi jakoś związanych z branżą przyszłego męża. Jestem rozwalony
2. Eol jest Telerim ale wydaje mi się, że średnio wpisuje się w typowego poddanego Thingola - nie jest mu w smak zamknięcie się w Doracie, uznaje zwierzchność Elu niejako z musu a nie wielkiego przywiązania. Oczywiście, daleko temu do niechęci, choć to może zbyt delikatne słowo, którą czuje do przybłęd zza Morza, ale mimo wszystko - widać kolejne podobieństwo między nim a książętami Noldorów. A pamiętajmy, którzy spośród nich szczególnie nie pałali gorącym uczuciem do mądrali z Menegrothu. Z przymrużeniem oka
3. Tutaj rzecz niejako powiązana z punktem 1. Eol z racji zainteresowań jest w bardzo bliskich relacjach z krasnoludami. Jasne, nie jest to w owym czasie szczególnie wyjątkowe u Telerich, bo krzaty są jeszcze sojusznikami i partnerami handlowymi Thingola, niemniej mamy kolejne podobieństwo do rodu Feanora - który z Naugrimami miał z Noldorów relacje najbliższe. Oczywiście - w przypadku takiego Caranthira było to efektem czystej kalkulacji a nie zażyłej przyjaźni, którą widzimy u Eola, jednak już u Maedhrosa nie widzimy negatywnych uczuć obserwowanych u młodszego brata, a bliską współpracę - choćby przy przygotowaniach do Piątek Bitwy - już tak.
4. Sumując powyższe - pomimo niechęci Eola do książąt Nolodrów można wskazać konkretne podobieństwa łączącego z nimi, szczególnie zaś z gałęzią Feanora. Cóż, nierzadko wrogowie są do siebie podobni, wszak to przeciwieństwa mają się ponoć przyciągać. Z przymrużeniem oka W kontekście wcześniejszych dobrych relacji Aradheli z tą konkretną gałęzią potomków Finwego wybór męża o podobnym charakterze nie jest zbyt zaskakujący.
5. Co do motywów decyzji - Eol jakby nie patrzeć - jest jej wybawicielem. Ratuje ją w trudniej sytuacji, jest przewodnikiem na nieznanym terenie. Aradhela średnio ma jak wbrew jego woli się stamtąd wyrwać, alternatywą jest samotna wyprawa przez niebezpieczny i obcy jej kraj, ewentualne pozostawanie u kogoś obcego w permanentnej gościnie. Mamy zatem i trochę kija i marchewki.
6. Odchodząc już od takich konkretów - mamy tu też niejako motyw zdobycia żony (niekoniecznie do tego konceptu entuzjastycznie nastawionej) z niejako wyższej, boskiej sfery (Aradhela jednak jest z racji urodzenia w Amanie szczebelek wyżej), która jednak w pewnym momencie porzuca męża - obecny choćby u rodziców Achillesa, w pewnym sensie też Eneasza (choć w ich wypadku do ślubu o ile pamiętam nie doszło, jednak schemat "śmiertelnik+bogini=dziecko, ale nie żyli długo i szczęśliwie" jest zachowany). Tam jednak dziecko pozostaje u ojca - zauważmy, że w tej formie Tolkien wykorzystał ten schemat przy historii książąt Dol Amroth, gdzie elfka pewnej nocy znika pozostawiwszy męża i dzieci. Tutaj kojarzę, że na pewno podobny motyw się pojawia w innych mitologiach, Lassemista wskazuje, że można znaleźć coś podobnego przy Walkiriach i wielu innych przykładach, jak wrócę do domu to na spokojnie przejrzę parę książek i rozwinę jeszcze ten punkt.

Strona 2 z 2

Powered by phpBB 2 © 2001,2002 phpBB Group