H1: Recenzje (ze spoilerami)
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11, 12  Następna  :|=|:
Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena -> Film

#65:  Autor: SirielleSkąd: Himring / Midgard WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Ja też w kinie myślałam, że to łoś, za szybko mignął by się przyjrzeć, a póki "migał", to się komu innemu przyglądałam Z przymrużeniem oka Więc tylko rogi zanotowałam Pserwa Dzięki za foto! Jestem za

#66:  Autor: Legolas777 WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Sirielle napisał(a) (zobacz wpis):
O, ja też czekam na wersję rozszerzoną Śmiech Fani spekulują, że w niej będzie te kilka scen z trailerów, których nie było w kinie (np. Gandalf w Dol Guldur).


Ja słyszałem takie spekulacje, że wizyta Gandalfa w Dol Guldur i jego spotkanie z Thrainem ma mieć miejsce w prologu drugiej części.

#67:  Autor: KaileSkąd: Gdańsk WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Los nie los, mnie ciekawi kiedy forum zaatakuje fala ofiar "hobbitomanii". Na razie fajne kwiatki mozna wylowic czytajac komentarze "fanow" pod recenzjami na nietolkienowskich portalach Uśmiech

~SarmataKK do ~Olorin: Choćby sama opowieść o psie Berenie który odgryzł nogę czy renke Sauronowi (z 10 lat to czytałem niepamiętam bardzodokładnie) przy ognisku. Sirmarilion rozgrywa się w okresie tysiącleci , epok (nawet geografia się zmienia). - pisowania oryginalna, Onet Elfik

Mdleję...

#68:  Autor: EllenaSkąd: Rohan/Ithilien/jaskinia Thranduila (Kujawy) WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Też jestem tego ciekawa i nawet zaczynam się bać (oby tacy tu nie trafili Nie Nie). Dobija mnie u nich ta niewiedza głową w mur Ja zauważyłam napływ piszczałek i to podwójnych: te co piszczą, bo Thranduil jest taki bosski i przystojny (fakt, jest Z przymrużeniem oka ale poza wyglądem jest coś jeszcze, no i żeby zaraz mu ołtarzyk robić Ratujcie bo go pobiję) a w kolejnych częściach znowu zobaczą Legolasa (o Eru, jak one go profanują Smutek) i już cieszą mordki, bo będzie double sweet ecstasy Jestem przeciw I te komentarze na yt: ród Orophera jest najbardziej sexy - cud, że kojarzą Orophera Jestem rozwalony
A jak do tego dojdzie Thorin, Fili, Kili i kto tam jeszcze - masakra. Zamiast inteligentnych komentarzy pod newsami, notkami itd. będą nas czekać serduszka, ochy, achy i sweetachy Skrzywienie Jestem przeciw

#69:  Autor: M.L.Skąd: Mafiogród WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
W końcu byłem na 3D 24 klatki w towarzystwie w sumie 16 osób, w tym sporej ilości forumowiczów. Uśmiech Wszystkim wielkie dzięki za wspólny wypad i pierwsze pogaduchy. Uśmiech

No dobrze a teraz film. To tylko garść refleksji na gorąco. Zacznę od tego, że z czterech do tej pory filmów PJ-a o Śródziemiu ten stawiam na drugim miejscu, zaraz po rozszerzonej wersji FoTR, a o wiele przez TTT i RoTK.
Pierwsze od czego trzeba zacząć, to nie jest ekranizacja Hobbita, to film na motywach i nic więcej. Czy to źle, nie!!!

W warstwie wizualnej film jest bardzo dobry. Krajobrazy, scenografia, kostiumy, trudno się czegoś przyczepić i nie ma potrzeby. Pod tym względem film jest bardzo dobry. Przykładowo wizja Ereboru przed atakiem Smauga jest wręcz wspaniała. Samo miasto Dal też satysfakcjonuje, a atak Smauga jest bardzo dobry. Fizjonomia starego Bilba została tak zmodyfikowana, by przypominając Iana Holma, upodobnić go do Freemana.
Co do gry aktorów - takoż? I nie tylko Freeman jako Bilbo (klasa sama dla siebie), ale praktycznie wszyscy grają przynajmniej dobrze, nawet jeżeli postaci jakie grają są od czapy (tak mam na myśli Radagasta). Aktorzy grają na tyle dobrze, że rekompensuje to wizję odgrywanych przez nich postaci.
Armitage świetnie gra Thorina, ale sorry, Thorin to nie krasnolud. To ciekawa postać, dobrze poprowadzona, ale wizualnie to nie krasnolud, podobnie jak Fili i Kili. Najlepszym krasnoludem jest Dwalin, dobry jest Balin, zaskakująco dobrze wypadają, Bifur i Bofur. Wszyscy aktorzy grają jednak świetnie i to pozwala zaakceptować te postacie w filmie choć nie ich wizję, jako postaci z książki.
Jest wiele fajnych scen: Prolog, sceny w norce Bilba, Azanulbizar, w sumie trolle, ósanwe Galadrieli i Gandalfa podczas Białej Rady, zagadki, czy ratunek przez orły, a także finalna scena ze Smaugiem. To nie wszystkie dobre sceny, ale te bym wyróżnił.
Tak więc na tym pierwszym, wizualnym poziomie odbioru film jest dobry. Niestety czy głębiej tym gorzej. Po pierwsze film jest za długi. Ta część utwierdziła mnie w przekonaniu, że podział na trzy części był błędem i zrobił fiilmowi krzywdę. Film jest momentami niepotrzebnie rozwleczony. Nie nudny, ale nużący. Bez przesady z tym patosem, nie zauważyłem go. Natomiast, moim zdaniem, ta część nie powinna mieć więcej niż 120-130 minut. Jest sporo scen niepotrzebnych, które nie są złe same w sobie ale właściwie nie wiadomo, czemu służą, jak spotkanie Radagasta z drużyną na zachod od Gor Mglistych. Inna są zbyt długie. Przykładowo scena ze słynnym jeżem Sebastianem jest za długa, podobnie sceny w norce Bilba powinny być nieco krótsze, podróż do Rivendell też za bardzo rozwleczona, tak jak i wędrówka przez kopalnie goblinów i walka w nich.
W wersji 24 klatki 3D walki są jednak rozmazane, dlatego zdecyduję się na 48 3D.
Jackson jednak tradycyjnie ma skłonność do przesady ze szkodą dla samochcącego zawieszenia niewiary. Trudno uwierzyć w bezszkodowe upadki z wysokości kilkudziesięciu jeżeli nie kilkuset metrów.
W poziom ekranizacji nawet nie ma co wchodzić bo to nie ekranizacja. I to nie musi byc wada, byle było to zrobione konsekwentnie, a moim zdaniem nie jest. Jackson niezbyt umie się zdecydować jaki film chciał zrobić i dla kogo.
Przykładowo nie ma nic z History of the Hobbit, choć jest sporo z Dodatków do WP i the Quest of Erebor, a nawet z Istarich. Ale materiał jest stosowany z dużą swobodą.

Na koniec Radagast. Dobrze, że PJ postanowił wykorzystać i rozbudować tę postać, ale szkoda, że w taki sposób. Aktor gra dobrze, ale role ma niewdzięczną. Widzimy Radagasta ze słów Sarumana w WP. Postać jest niepotrzebnie przerysowana i w efekcie niewiarygodna, choć w scenie w Dol Guldur ma swoje 5 minut.
Film mnie nie porwał, choć nie też nie zniesmaczył, zostawił mnie doskonale letnim, a to jednak trochę za mało. Suma sumarum oceniam film na 6,5/10. Zobaczymy jak będzie po 48 3D.

#70:  Autor: MirielSkąd: Vinyamar WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Moje zdanie jest takie: szału nie robi. Właściwie muszę przyznać, że film mi się nie podobał.

Nie chodzi w sumie o wierność książce (bo film jest inną opowieścią), ani o to, jak się prezentują bohaterowie. Raczej o to, że film był dla mnie nieprzekonujący, niewciągający jako fabuła. Poza Ereborem i Smaugiem to miałam wrażenie, że wszystko już widziałam w filmowym "Władcy", a już szczególnie na początku scena, jak Gandalf wstaje nad stołem, przy którym siedzą krasnoludowie i "roztacza aurę" - zbyt dosłowna powtórka z "Władcy", jak dla mnie rozczarowująca.

Nie podobało mi się to, że skoro już PJ poszedł w stronę prekłelowania "Władcy" i opowiadania poważnej historii, to nie zachował pewnego poziomu realizmu... Wiemy o co chodzi - nawet świat fantasy, a zwłaszcza on, musi być spójny i przekonujący. A tu co mamy - nagromadzenie wielu następujących po sobie sytuacji, z których mało kto by uszedł z życiem, a już na pewno nie wszyscy biorący udział. Zbyt wiele razy "zabili go i uciekł", bym miała się przejmować akcją tego filmu. (Książka za to jest dla mnie spójna w swojej stylistyce i przekonująca w jej ramach). Sceny takie jak w królestwie orków - nie dość, że nikomu się nic nie stało, to jeszcze nawet żaden krasnolud się nie zgubił podczas tej wycieczki... Mnie osobiście te akrobatyczne popisy na kładkach nie wprawiały w zachwyt, ale nudziły, a może nawet irytowały.
A cała ta akrobatyka zakończona została spektakularnym upadkiem z wysokości wieżowca, wśród wystających skał i latających desek, w którym nikomu się nic nie stało. Nie chodzi już nawet o to! Po prostu otrzepali się wszyscy w komplecie i pobiegli dalej...

Ta i wiele podobnych scen to było dla mnie takie przegięcie, które mnie jako widza raczej irytowało niż wciągało w fabułę. Ale może to ja jestem takim przypadkiem - gdyby sceny były mniej spektakularne, ale za to bardziej realne, chociaż odrobinę, bez przesadnego realizmu, ale chociaż takie, w których można by zadrżeć o życie i bezpieczeństwo bohatera... to moim zdaniem film byłby dużo lepszy.

Uważam, że filmowy "Władca Pierścieni" jest dużo lepiej zrealizowaną opowieścią. Gdy hobbici spotkali na swej drodze nazgula, gdy schronili się za korzeniami drzewa, naprawdę się o nich bałam. Może dlatego, że film miał jakiś klimat, tajemniczą atmosferę, czuło się jednak jakąś niesamowitość. A tu , w "Hobbicie", niestety tego nie ma. Tu jakoś nie wzruszyło mnie zupełnie, jak zobaczyłam, że krasnoludowie pieką się nad ogniem. Może już jestem za stara na takie opowieści? hmmmm... No nie sądzę Z przymrużeniem oka Myślę, że to dlatego, że cała scena z trollami była obrzydliwie-komiczna. No właśnie, ale jeśli spojrzeć na "Hobbita" jako na film, który miał być właśnie taką nierealną opowieścią o czarodzieju i trzynastu krasnoludkach, to z kolei gryzą mi się te bardzo poważne nawiązania do "Władcy Pierścieni".

Ale muszę przyznać, że aktor grający Bilba był świetny Uśmiech Jestem za . No i scena z zagadkami w ciemnościach - super. To w ogóle jest moja ulubiona scena z książki. Tak więc największe plusy tego filmu to moim zdaniem: Erebor i królestwo krasnoludów, Bilbo, zagadki w ciemnościach i Smaug.

#71:  Autor: SzarlSkąd: Z mrocccznych, wschodnich zakątków WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Dużo mogę zarzucić dla filmu, ale wszystko łagodzi obrzydliwy, subiektywny sentymentalizm. Bowiem przez seans miałam szansę znowu być dzieckiem i poczuć te same pozytywne emocje, jakie mi towarzyszyły, gdy nieco ponad dekadę temu poszłam na pierwszy film PJ ekranizujący dzieła Tolkiena.
Wysilę się jednak na w miarę konstruktywną krytykę Uśmiech.

Troszkę mnie raził dobór aktorów. Może nie tyle gra, co wygląd... W kompanii Thorina kilka sztuk było definitywnie za mało krasnoludzkich z wyglądu. Sztandarowy przykład- Kili. Płeć piękna wzdychała (mnie też się zdarzyło raz lub dwa), gdy pojawiał się z tą swoją piękną facjatą na ekranie, ale TAK NIE POWINIEN WYGLĄDAĆ KRASNOLUD W ŻADNYM WYPADKU wściekły . Jedyne usprawiedliwienie jakie może istnieć w tym doborze jest, że PJ chciał żeńskiej części publiczności sprawić radość, acz to jest dość naciągany argument. Thorin. Czy jestem jedyną osobą, która jak go ujrzała, miała natychmiastowe wrażenie, że tak powinien wyglądać rodowity Dunedain (odjąć bujną brodę, bez zarostu oczywiście), a nie krasnolud? Ba, miałam krótki moment w trakcie filmu, że zrobiłam sobie w wyobraźni szybką przemianę Thorina w Aragorna i to było dość interesujące.
Radagast. Troszkę zmarnowana wg mnie postać, jedyne co go w miarę ratuje to motyw z opuszczoną twierdzą i ujrzenie Saurona.
Thranduil za bardzo gogusiowaty z jego łzami oczętami, acz inne elfy z Lindirem i Elrondem na czele zmyły złe te wrażenie.
Bilbo. Doskonały wybór, absolutnie mnie przekonał Uśmiech.
W kwestii wizualnej nie mam nic do zarzucenia.
Bardzo dobrze zrealizowany prolog całej historii, nie wiem, czy nie jest to najlepsza partia filmu. Niektóre sceny mogłyby być uproszczone (potyczka w podziemiach, ucieczka od stworów górskich bawiących się w fight club), a niektóre rozbudowane (choćby narada u Elronda. Sam sens pojawienia się Sarumana był wg mnie zaprzepaszczony przez lakoniczność dialogów).
Aż tak bardzo nie przeszkadzają mi zmiany chronologiczne odnośnie Mrocznej Puszczy i pojawieniu się "czarnoksiężnika", ba, nawet pomogą odbiorcom niewtajemniczonym w świat śródziemia zrozumieć pewne wątki w późniejszych częściach.
Podobało mi się, że orkowie mówią w swoim dialekcie, a nie jak w WP w westerosie (?). Niby drobiazg, ale diametralnie zmienia klimat scen z tymi stworami.
Skończę moją chaotyczną ocenę luźnym akcentem Śmiech. Czy to jest dziwne, że bardziej raził mnie łoś czy inne przerośnięte rogate stworzenie, które dosiadał Thranduil aniżeli jeżyk Sebastian wszystko mi się pomieszało ?

#72:  Autor: Geirve WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Właściwie prawie wszystko zostało już powiedziane. To nie jest ekranizacja Hobbita. To jakiś remake WP. Thorin jest bardzo fajną postacią, ale to nie jest Thorin - ani w ogóle krasolud. I wizualnie, i charakterologicznie Jackson zrobił z niego lepszego Aragon niż z Aragorna. Kili - Legolas bis, tyle że tym razem ciemnowłosy. (Przy okazji Kili i Fili wydają się dublować Merry'ego I Pippina.) Kilka scen żywcem zerżnięta z WP. Jakieś wtórne to wszystko.

Za długie. Sceny gromadnego miotania się po wzgórzach i w podziemiach zioną nudą. No i niestety, fizyka poszła tu w las kompletnie i nieodwołalnie. Lekko licząc, z dziesięć razy ze wszystkich bohaterów powinna zostać jedna wielka mokra plama.

No i jakby zrobić z tego serial telewizyjny, broniłoby się znacznie lepiej. Serio, ogląda się to jak trzy odcinki serialu sklejone w jedno.

Na plus - gra aktorów bardzo dobra. Ładne wybrnięcie z pewnych problemów fabularnych w Hobbicie. Erebor i Dal! Love Dwalin i Balin znakomici, reszta krasnoludów też (poza tymi, którzy, jako się rzekło, w ogóle nie są krasnoludami, jako że ewidentnie mamy w kompanii Rohirrima, elfa i Dunedana). Wizualnie w ogóle fajnie. Sympatyczne jako ilustracja. Zasadniczo jestem nawet zadowolona, ale film to nie jest.

Strona 9 z 12

Powered by phpBB 2 © 2001,2002 phpBB Group