Martin i Tolkien niezbyt smacznie porównany
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4  :|=|:
Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena -> Ogólna dyskusja

#25:  Autor: WatcherSkąd: Chodzież WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Zgadzam się z Twoimi zarzutami, ale Jordan rozwija trochę skrzydła w tomach od trzeciego wzwyż, gdy opowieść przestaje być po prostu questem rodem z Dragonlance a staje się trochę opowieścią o zmaganiach całych narodów z mocno rozbudowaną historią (chyba najlepszym przykładem tej tendencji był tom "Wschodzący Cień"). Potem jest dramatyczny spadek formy i pójście w wierszówkę tak straszne, że aż karykaturalne (pierwszym wyraźnym sygnałem jest tom "Triumf Chaosu", gdzie cały pierwszy, długi rozdział Perrin Aybara idzie przez obóz Randa i rozmyśla, potem jest jeszcze gorzej, w którymś późniejszym tomie kilkadziesiąt kobiet przechodzi przez "portal" przez chyba trzy rozdziały); w dodatku książki atakują feminizmem w natężeniu, który sprawił iż wykryłem w sobie jakieś nieznane mi wcześniej pokłady antyfeminizmu Jestem rozwalony Mimo wszystko czytałem. Z sentymentu, bo licealiście się to kiedyś podobało. I w końcu doczekałem się lepszych tomów, zarówno "Gilotyna marzeń" (ostatni tom napisany przez Jordana) jak i "Pomruki burzy" (pierwszy napisany przez Sandersona) powracają do formy z połowy tego megacyklu. Tym niemniej, nie polecam ludziom ze słabym samozaparciem.

A by nie wypaść zupełnie z tematu: Jordan to akurat moim zdaniem przykład na ten zły epigonizm w stosunku do JRRT, to zresztą ostatnia już chyba ważna pozycja w stylistyce fantasy, która nie poddała się "odbrązawianiu".

#26:  Autor: Geirve WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Właściwie, to "odbrązawianie" nie jest chyba odpowiednim słowem. W fantasy motyw walki dobra ze zlem nie był przecież od początku dominujący. Był przecież Fritz Leiber (gdzie postacie są raczej szare), był Lord Dunsany. Howard też tak do końca się w to IMO nie wpisuje. Tylko potem przyszedł Tolkien jak walec i wyrównał.

A Jordana kiedyś zaczęłam i po pierwszym tomie stwierdzilam, że czasu mi szkoda.

#27:  Autor: M.L.Skąd: Mafiogród WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Ja tam nawet nie wiem czy Tolkien jak walec wyrównał. To jednak w dużej mierze sterotyp. Owszem mamy postaci jednoznaczne, ale mamy takie jak Denethor, Boromir, Lobelia, które jednoznacznymi nie są. Ale zgoda, na poziomie WP ten stereotyp da się obronić. Ale już w przypadku Hobbita niekoniecznie. A postaci z Silma, to już cała gama postaw i zachowań.

#28:  Autor: WatcherSkąd: Chodzież WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Nie wiem, czy o to chodziło Geirve. Ja to odczytałem (i z czymś takim się zgadzam), że po Tolkienie przez dziesięciolecia fantasy kojarzone było tylko z nim i Howardem, w dodatku większość pisarzy tej konwencji niewolniczo JRRT kopiowała. To zaczęło się zmieniać w latach siedemdziesiątych (Leiber, Wagner, Le Guin) i osiemdziesiątych (Cook, Donaldson, Zimmer Bradley), ale przykład Shannary wskazuje, że ten posttolkienizm był wtedy ciągle silny. Dopiero ostatnie ćwierćwiecze z Martinem, Eriksonem czy ostatnio Abercrombiem ostatecznie chyba zamordowało takich epigonów. Cały ten trwający cztery dekady proces nazywam "odbrązawianiem", gdyż nawet w czasach Howarda protagonista kierował się jakimiś wartościami, takimi bardziej z Homera niż z Ewangelii co prawda, ale ja u Conana nie zauważam cynizmu, obłudy itp.

#29:  Autor: Geirve WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Watcher napisał(a) (zobacz wpis):
Nie wiem, czy o to chodziło Geirve. Ja to odczytałem (i z czymś takim się zgadzam), że po Tolkienie przez dziesięciolecia fantasy kojarzone było tylko z nim i Howardem, w dodatku większość pisarzy tej konwencji niewolniczo JRRT kopiowała.


Właśnie o to mi chodziło. Choć u Tolkiena owszem, są postacie niejednoznaczne, jednak motyw walki dobra ze zlem jest dominujący, nie da się ukryć. A że jego wpływ na fantasy był ogromny, w efekcie zaczęto fantasy kojarzyć głównie z tym.

#30:  Autor: MelinirSkąd: Mar Vanwa Tyaliéva WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Geirve napisał(a) (zobacz wpis):
Watcher napisał(a) (zobacz wpis):
Nie wiem, czy o to chodziło Geirve. Ja to odczytałem (i z czymś takim się zgadzam), że po Tolkienie przez dziesięciolecia fantasy kojarzone było tylko z nim i Howardem, w dodatku większość pisarzy tej konwencji niewolniczo JRRT kopiowała.


Właśnie o to mi chodziło. Choć u Tolkiena owszem, są postacie niejednoznaczne, jednak motyw walki dobra ze zlem jest dominujący, nie da się ukryć. A że jego wpływ na fantasy był ogromny, w efekcie zaczęto fantasy kojarzyć głównie z tym.


Z tym, że, jeśli kopiowała, to tylko te zewnętrzną warstwę, a więc pewne motywy i barwność świata (obowiązkowe elfy i krasnoludy, i inne rasy), dziwne nazewnictwo, etc., a nie to, co było w głębi.

#31:  Autor: maryanna WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Nie wiem czy to najlepszy temat na forum, żeby zamieścić ten link, więc z góry przepraszam za ewentualne spamowanie. Na theonering.net zamieszczono artykuł odnośnie podobieństw i różnic pomiędzy twórczościami tych dwóch pisarzy, może ktoś będzie chciał skorzystać Z przymrużeniem oka

http://www.irishtimes.com/culture/books/game-of-thrones-superior-to-lor d-of-the-rings-it-s-a-fantasy-1.2606272

Strona 4 z 4

Powered by phpBB 2 © 2001,2002 phpBB Group