Aldarion i Erendis wasza ocena
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5  Następna  :|=|:
Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena -> Beren i Lúthien, Dzieci Hurina oraz Niedokończone Opowieści

#1: Aldarion i Erendis wasza ocena Autor: M.L.Skąd: Mafiogród WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Mam wrażenie, że to trochę niedoceniana opowieść Tolkiena. Jedna z nielicznych, niemal kompletnych, ktore moga funkcjonowac samodzielnie.
Mówiono na tym forum o Erendis. Oceniano jej postać. A mnie interesuje jak wam sie podoba sama op[owieść. Ja ją lubię, choc przynaję, ze dośc dawno już jej nie czytałem. Lubię trochę z sentymentu, bo po wierwasza opowieśc z NO, która przeczytałem, ale także dlatego, ze opowiada o Numenorze, o ktorym w sumie niewiele wiemy, a tutaj poznajemy dwort numenorejski, numenorejskie życie codzienne (przynajmniej arystokracji), wreszcie same postaci. Charaklterystyczne, że to jedna z opowieści, w ktorych nie ma tykch jednoznacznie i do końca dobrych i jednoznacznie i do końca złych.
Wreszcie to ta z opowieści, w ktorych Tolkien nie ucieka od trudnych problemow zyciowych i bynajmniej nie udziela, jedynej słusznej, mentorskiej odpowiedzi. Przedstawia dramat, jego narastanie, ukazuje błedy bohaterow ale nie ocenia moralnie, a przynajmniej nie narzuca swojej moralnej oceny. Czy bardziej jest winny Aldarion, czy moze Erendis, a może oboje, a może ktoś trzeci? Czy dobry król Meneldur jest mądry? Czy matka Erendis nie jest zbyt surowa w ocenie włąsnej corki. Pytania można mnozyć i to lubię. Nie ma gotowych odpowiedzi, i to także lubię.

#2: Re: Aldarion i Erendis wasza ocena Autor: AdamSkąd: Łódź WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
M.L. napisał(a) (zobacz wpis):
Mam wrażenie, że to trochę niedoceniana opowieść Tolkiena. Jedna z nielicznych, niemal kompletnych, ktore moga funkcjonowac samodzielnie.


"Niemal" to słowo klucz Śmiech

A opowieść świetna, rzucająca wiele światła na to co było pośrednią przyczyną spaczenia Numenoru w późniejszych latach bo to od tego nieudanego małżeństwa się zaczęło...

ML napisał(a):
Lubię trochę z sentymentu, bo po wierwasza opowieśc z NO, która przeczytałem, ale także dlatego, ze opowiada o Numenorze, o ktorym w sumie niewiele wiemy, a tutaj poznajemy dwort numenorejski, numenorejskie życie codzienne (przynajmniej arystokracji), wreszcie same postaci.


Jak to możliwe, że to była pierwsza opowieść, którą czytałeś? Uśmiech

ML napisał(a):
Charaklterystyczne, że to jedna z opowieści, w ktorych nie ma tykch jednoznacznie i do końca dobrych i jednoznacznie i do końca złych.


Jak to nie ma? A Erendis i jej baby z córką włącznie? Śmiech

Dobra, żartuję, tym złym byłby najbliżej Aldarion. Ona go kochała a on po prostu nie umiał tego dostrzec i właściwie zinterpretować. To on przesadził.

Najbliżej tego złego byłby Aldarion moim zdaniem.

No i Sauron oczywiście (jest o nim mowa w liście Uśmiech )

PS. To też jedna z tych opowieści, którą można użyć jako argumentu jak krytycy Tolkiena atakują, że "Tolkien to czarno biały jest"...

...a nawet w WP nie jest...

#3: Re: Aldarion i Erendis wasza ocena Autor: M.L.Skąd: Mafiogród WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Adam napisał(a) (zobacz wpis):
"Niemal" to słowo klucz Śmiech

Hie, hie, a jednak zasadniczy zrąb opowieści został skończony, w szkicu pozostał nam tylko epilog. Śmiech

Cytat:
A opowieść świetna, rzucająca wiele światła na to co było pośrednią przyczyną spaczenia Numenoru w późniejszych latach bo to od tego nieudanego małżeństwa się zaczęło...

Pytanie, czy to małżeństwo, to przyczyna czy raczej symptom, czegoś co zaczęło się psuć już wcześniej w Numenorze.

Cytat:
Jak to możliwe, że to była pierwsza opowieść, którą czytałeś? Uśmiech

To pierwsza z Niedokończonych Opowieści, jaką czytalem, a nie pierwsza opowieśc Tolkiena. A to dlatego, że została opublikowana w Feniksie z 1989 roku w tłum. Krzysztofa Sokołowskiego.

Cytat:
Dobra, żartuję, tym złym byłby najbliżej Aldarion. Ona go kochała a on po prostu nie umiał tego dostrzec i właściwie zinterpretować. To on przesadził.

Najbliżej tego złego byłby Aldarion moim zdaniem.

Ale widzisz, znajdziesz tez inne opinie. O to chodzi ani Aldarion, ani Erendis, kogokolwiek z nich nie uznać za bardziej winnego powstałej sytuacji, nie są jednoznacznie źli lub dobrzy, oboje sie szmoczą, źle odczytuja sygnały, oboje są zbyt dumni. I nie chodzi o rodzielanie win, tylko to, ze nie ma tutaj jasnej, wyraźnej sytuacji.

Cytat:
...a nawet w WP nie jest...

Owszem. Ale Aldarion i Erendis są w tym względzie tak ewidętni, że nawet najbardziej niechętni wobec Tolkiena, maja kłopot by temu zaprzeczyć.

#4: Re: Aldarion i Erendis wasza ocena Autor: AdamSkąd: Łódź WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
M.L. napisał(a):
Adam napisał(a) (zobacz wpis):
"Niemal" to słowo klucz Śmiech

Hie, hie, a jednak zasadniczy zrąb opowieści został skończony, w szkicu pozostał nam tylko epilog. Śmiech


Ale "THE END" to tam nie ma Uśmiech

M.L. napisał(a):
Pytanie, czy to małżeństwo, to przyczyna czy raczej symptom, czegoś co zaczęło się psuć już wcześniej w Numenorze.


Można powiedzieć, że symptom przyczyny.

I tak pewnie zaczęłoby się psuć, ale w tym wypadku był bezpośredni bodziec, aby ryba zaczęła się psuć od głowy.

Tar Kiryatan miał fatalne wspomnienia jako opowieści rodzinne i niezbyt dobrą atmosferę i o ile on przetworzył to w smutek to Tar Atanamir już tak zrobić nie potrafił i w zmienionych warunkach politycznych zareagował agresją.

M.L. napisał(a):
To pierwsza z Niedokończonych Opowieści, jaką czytalem, a nie pierwsza opowieśc Tolkiena. A to dlatego, że została opublikowana w Feniksie z 1989 roku w tłum. Krzysztofa Sokołowskiego.


Wtedy to ja 9 lat miałem Śmiech

A jakie to tłumaczenie było w porównaniu z tym Kota? Były przypisy?

(Co to był Feniks wiem Śmiech )

M.L. napisał(a):
Ale widzisz, znajdziesz tez inne opinie. O to chodzi ani Aldarion, ani Erendis, kogokolwiek z nich nie uznać za bardziej winnego powstałej sytuacji, nie są jednoznacznie źli lub dobrzy, oboje sie szmoczą, źle odczytuja sygnały, oboje są zbyt dumni. I nie chodzi o rodzielanie win, tylko to, ze nie ma tutaj jasnej, wyraźnej sytuacji.


Do końca jasnej nie ma, ale on miał kilka razy takie momenty, że mógł, poza tym z tej pary to on był bardziej światowy, z lepszego rodu i mocniejszy.

Cytat:
...a nawet w WP nie jest...

Owszem. Ale Aldarion i Erendis są w tym względzie tak ewidętni, że nawet najbardziej niechętni wobec Tolkiena, maja kłopot by temu zaprzeczyć.[/quote]

Ci "najbardziej niechętni" nigdy tego nie czytali - gwarantuję Ci Uśmiech

#5: Re: Aldarion i Erendis wasza ocena Autor: M.L.Skąd: Mafiogród WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Adam napisał(a) (zobacz wpis):
Ale "THE END" to tam nie ma Uśmiech

No, nie ma. Śmiech To fakt. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech

M.L. napisał(a):
Można powiedzieć, że symptom przyczyny.

A to już prędzej.

Cytat:
I tak pewnie zaczęłoby się psuć, ale w tym wypadku był bezpośredni bodziec, aby ryba zaczęła się psuć od głowy.

Tu zgoda, tego chyba zresztą obawiał się Tar-Meneldur, obserwując calą sytuację.

Cytat:
Tar Kiryatan miał fatalne wspomnienia jako opowieści rodzinne i niezbyt dobrą atmosferę i o ile on przetworzył to w smutek to Tar Atanamir już tak zrobić nie potrafił i w zmienionych warunkach politycznych zareagował agresją.

A ja bym nie przesadzał. Tar-Kriryatan miał inne powody. tylko posednio związane z Aldarionem, i innym aspektem jego dzialaności.
Widze to tak:
Numenorejczycy przypływaja do Śródziemia i co widzą, kompletnym prymitywizm i barbarzyństwo. Za Aldariona dalsze podróże i poznanie wiekszej części Śródziemia, przekonuje ich, ze ludzie w Śródziemiu to dzicy barbarzyńcy. Pojawia się poczucie wyższości cywilizacyjnej.
Potem jest wojna, w ktorej Numenorejczycy przekonują się o własnej sile i potędze. Czemu więc tego nie wykorzystac, pomyslał Kiryatan? A reszta przyszła sama.

Cytat:
Wtedy to ja 9 lat miałem Śmiech

Zazdroszczę, bo wtedy miałem trochę wiecej.

Cytat:
A jakie to tłumaczenie było w porównaniu z tym Kota? Były przypisy?

Nie porownam z Kotem bo nie czytalem tłumaczenia Kota, ale przypisy były. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech


Cytat:
Do końca jasnej nie ma, ale on miał kilka razy takie momenty, że mógł, poza tym z tej pary to on był bardziej światowy, z lepszego rodu i mocniejszy.

To prawda, i dlatego nikt go nie robi niewiniatkiem. To zwyczajnie klasyczna sytuacja w ktorej obie strony się unoszą dumą. Śmiech Obie zapominają, ze małżeństwo, to sztuka kompromisu. Śmiech

Cytat:
Ci "najbardziej niechętni" nigdy tego nie czytali - gwarantuję Ci Uśmiech

To niestety prawda, gros najostrzejszych krytykow Tolkiena nie czytała go. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech

#6:  Autor: M.L.Skąd: Mafiogród WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Jedna ze scen, którą lubię w tej opowieści, jest scena kiedy Meneldur czyta list Gil-galada. Ta scena wyraża całą specyfike tej opowiesci. Opowieści w ktorej nie ma złych bohaterow. To jest dramat dobrych ludzi. Ludzi o dobrych intencjach, ktorzy kochają, i mchca jak najlepiej, ale... I ta wlaśnie scena to pokazuje dobitnie. Oto mamy dobrego starego króla. Który dla obowiązku władzy poswięcił swoją pasję. Jest skłocony z synem, bo postrzega jego pasję jako fanaberię. Dobrą, a w każdym razie możliwą do tolerowania póki syn był młod, niedojrzały, ale teraz , świadcząca zdaniem Meneldura o niedojrząłości syna i braku rozsądku. Dla Meneldura, te wszystkie morskie wyprawy, to jedynie zabawa i fanaberia świadcząca o bnraku dojrzałości Aldariona, ktory kraj i żonę porzuca dla jakiś mrzonek i rzeczy niepoważnych, dobrych dla ludzi niższych stnaow, ale nie dla następcy tronu.

I nagle czytając list Gil-galada rozumie, że to co traktował jako fanaberię niedojrząłego syna, jest dowodem jego dojrząłości. Oto syn dostrzegł to, czego on w swej mądrości nie dostrzegł. I nagle rozumie, ze syn bynajmniej nie jest niedojrząły, jest tylko inny i inaczej widzi swoje obowiązki. I tu wyraża się mądrośc Meneldura, raz w zaakceptowaniu swego błędu, dwa, w umiejętności ustąpienia nowemu pokoleniu, bo nowe czasy wymagają nowego podejścia.

I to jest właśnie to. Tam nie ma złych bohaterów, a przewiną, w pewnym sensie wszystkich, jest niedostatek rozmow, a przede wszystki najbardziej typowa nieumiejętność ludzi. Nieumiejętność słuchania innych.

#7:  Autor: klemenkoSkąd: Bonn WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
To też opowieść o konflikcie pomiędzy czasochłonnym hobby a życiem rodzinnym (znam to z autopsji) i życiem w rozkroku pomiędzy tym hobby a partnerem życiowym. I o dotrzymywaniu słowa w sytuacji, kiedy obiecało się coś "na odczepnego".

Zastanawia mnie tylko, na ile rosnące zagrożenie wspomniane przez Gil-galada było dla Aldariona rzeczywistym powodem jego rejsów czy tylko pretekstem na użytek ojca, swoistym dorobieniem ideologii do rozrywki?

#8:  Autor: M.L.Skąd: Mafiogród WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Myslę, ze na początku, te wyprawy to byla sama rozrywka, troche faneberia, ale bardziej fascynacja która zaraził Aldariona dziadek po kądzieli. Nie było w tym głebszej mysli, tylko przyjemność jaka potrafiu dawac niektórym żeglarstwo. Morze, wiatr, nieograniczona przestrzeń i poczucie swobody, co po sztywnym palacu w Armenelos mogło być bardzo upajające.
Potem spotkanie z Eldarami, ich miasta, statki, sam Gil-galad, Kirdan i jego wiedza. Forlond, Mithlond, wreszcie to oc zym wspomina sam Aldarion wspanialośc Śródziemia, dzikich nieujarzmionych puszcz.
Tak wiec różne fazy i stonie fascynacji i radości odkrywania. I nagle wlasna, wspaniała przecież wyspa zaczyna się wydawać zaściankiem, lub raczej złotą klatką.
Ale potem jednak cos innego. Rozmowy z Gil-galadem, Elrondem, Kirdanem, własne doświadcznie i nagle spojrzenie na świat z innej perspektywy. I to co było zabawą, hobby i fascynacja stalo się czymś wiecej. Przyszło zrozumienie, ze Numenor to tylko częśc większego świata, ze nie jest sam, zamknięta wyspą, ze nie powinno się odwracac plecami do problemów Środziemia.
Problem w tym, ze najbliżsi, nie przeszliz nim tej drogi, nadal widzieli tylko hobby, zabawę, fanaberię, w najlepszym przypadku fascynację. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech

Strona 1 z 5

Powered by phpBB 2 © 2001,2002 phpBB Group