Najbardziej nielubiany członek Drużyny Pierścienia
Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena -> Ankiety
Najbardziej nielubiany członek Drużyny Pierścienia
Gandalf
2%
 2%  [ 4 ]
Frodo
9%
 9%  [ 14 ]
Sam
2%
 2%  [ 4 ]
Pippin
2%
 2%  [ 4 ]
Merry
1%
 1%  [ 2 ]
Aragorn
2%
 2%  [ 4 ]
Boromir
20%
 20%  [ 32 ]
Gimli
0%
 0%  [ 0 ]
Legolas
4%
 4%  [ 7 ]
Nie lubię wszystkich :P
1%
 1%  [ 3 ]
Lubię wszystkich :)
48%
 48%  [ 74 ]
Nie lubię wszystkich hobbitów
3%
 3%  [ 5 ]
Nie lubię kilku osób
0%
 0%  [ 1 ]
Oddano głosów : 154


#1: Najbardziej nielubiany członek Drużyny Pierścienia Autor: SeregonSkąd: Winterfell WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Chodzi mi o postacie książkowe, nie filmowe. Wykrzyknik Wykrzyknik Wykrzyknik W przeciwnym razie wszyscy (poza mną) wskazaliby Legolasa i byłoby po kłopocie. Jestem rozwalony

Najbardziej nie lubię Aragorna. Po pierwszym przeczytaniu "WP" był moją ulubioną postacią, po ponowej lekturze "Powrotu Króla" stał się jednak dla mnie zbyt wyniosły i dumny. Wiem, że to są zalety króla, ale jakoś nie pasuje mi to do obrazu dawnego, spokojnego Obieżyświata.

#2:  Autor: RosaArvensis WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Zaznaczyłam, że lubię wszystkich. W sumie "znienawidzony" to tak mocne określenie, że nie wyobrażam sobie go zastosować do kogokolwiek z drużyny; jak dla mnie pasuje tylko do przedstawicieli zła.
A jeśli chodzi o Boromira to trudno było od niego oczekiwać, że Pierścień będzie mu zupełnie obojętny. Dlatego nie mogę go nie lubić za to, że napadł na Froda.

EDIT: Tak, "nielubiany" brzmi już znacznie lepiej niż "znienawidzony", ale mimo wszystko pozostaję przy swoim głosie. Ja ich wszystkich lubię Super śmiech

#3:  Autor: EraSkąd: Kędzierzyn-Koźle WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
A mnie zniechęciła postawa Boromira i to, że próbował zabrać Pierścień Frodowi. Kiedy po raz pierwszy czytałam WP, to miałam wrażenie, Ze Boromir zabije Froda, aby odebrać mu pierścień. I w ogóle nie pasowała mi jego postawa na naradzie.

#4:  Autor: VanimaSkąd: Doriath WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Lubię wszystkich Uśmiech Boromira wszyscy oceniają po pozorach OK miał słabą wolę chciał odebrać pierścień i co z tego powodu mam go nie lubić? Nie no to by było trochę niemądre. Naprawdę to dzięki niemu Frodo podjął właściwą decyzję poza tym uważam, że wszyscy w drużynie mieli jakąś własną misję do wykonania, wszyscy tworzyli wspaniałą drużynę i za to ich wszystkich lubię Uśmiech

#5:  Autor: mONASkąd: Shire WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Gandalf? Z przymrużeniem oka Jakoś nie przepadam za nim Jestem rozwalony "Frodo, zrób to..", "Boromirze nie rób tamtego.." Ot, zdeczka zarozumiały staruszek, któremu, zwłaszcza po wybieleniu szat, biel rzuciła się na.. "Ardopogląd" Jestem rozwalony

BTW - jakaś tendencyjność zakradła się do ankiety Język "nie lubię wszytkich hobbitów".. a gdzie - "nie lubię ludzi"... Pytania są tendencyjne.
No i właśnie teraz brakło mi emotki
Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.



#6:  Autor: RoxanneSkąd: Gród Kraka WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
A ja niestety nie mogę się nad nikim popastwić Skrzywienie Gandalf to może i nieco się rządzi, ale... cóż, gdyby nie to inni członkowie porobili by wiele wiele głupstw. Frodo... hm, troszeczkę gdy już zaczął go obezwładniać Pierścień. Ale to nie jego wina Super śmiech Sam - prosty, ale pocieszny.

Pierwszy do głowy przyszedł mi Boromir, ale to przez ukazanie jego postaci w filmie. Książkowy może i popełnił błędy lecz potem Tolkien dobrze opisał jego odpokutowanie, które przypłacił życiem.

W gruncie rzeczy wszyscy są nawet nawet Z przymrużeniem oka

#7:  Autor: Ugrunîlo WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Spox nauczona doświadczeniem Jestem rozwalony starego forumowicza, nie zagłosuję Pserwa bo wiem, jak to się zmienia. Od czasu jak sobie "pobywam" Jestem rozwalony na Polance, zdążyłam ciężko i z irytacją "poznosić" Sama, Froda czy Gandalfa, a nawet chwile Merrego (jeden Eru wie czemu, na szczęście mi szybko przeszło). Najdłużej w historii irytował mnie chyba Sam (książkowy) Ratujcie bo go pobiję co potrafiły spotęgować listy Tolkiena (w którymś miał takową chwilę, kiedy to Sam i Jego zirytował trochę... ech trzeba Listy jeszcze raz przeczytać Z przymrużeniem oka).
Trudno było nie ugiąć się pod wpływami filmu - gdy nałożyły się filmowe odczucia na ksiażkę (niewiele, ale trochę jednak...) to spotęgowała się niechęć do Gandalfa (Białego - dość instrumentalnie traktującego Drużynę i potem Gondorczyków... bo Szary bardziej hmm... dobrodusznie bawił gdy się czepiał, niż denerwował) i Froda. Ta antyfrodowa chwila jeszcze trochę trwa. W filmie chłopię zrzędzi i wywraca oczami więcej niż by wypadało, na dodatek to chłopię a nie hobbicki mąż w kwiecie wieku. Wrażenie infantylności ciągle trwa i mam nadzieję pozbyć się go przy najbliższej lekturze Śmiech
...a to oznacza tylko tyle, że za parę miesięcy mój głos byłby znowu nieaktualny... Elfik

#8:  Autor: Selena WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Dla mnie każdy członek drużyny miał wady i zalety. Każdego lubię. Jednych bardziej drugich mnie. Boromir mnie ujął :
Cytat:
Boromir...gwałtownie zapłakał. Po chwili usiadł i otarł łzy z oczu
-Co ja zrobiłem najlepszego?!...Frodo! Frodooo
więc nie dam go jako postaci złej
Gandlaf był trochę jak taki wyniosły ojciec, ale był on też początkowo mózgiem wyprawy
Sam trochę denerwował mnie swoją służalczością, ale mimo wszysyko go lubię
Frodo, no cóż podjął się bardzo trudnej misji
Legolas, powiem szczerze, że denerwował mnie na początku tym, że się puszył
Gimlego lubię od zawsze( tak samo jak dwuch pozostałych hobbitów)
A Aragorn...nie powiem, że jest moja ukochaną postacią, ale niechęcią do niego nie pałam.

#9:  Autor: NifrodelSkąd: Ossiriand WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Najbardziej nielubianym członkiem Drużyny Pierścienia jest dla mnie Boromir Uśmiech

Wiele razy zastanawiałam się, dlaczego go nie lubię hmmmm... . Pycha i przekonanie o swojej wyższości nad resztą świata, wynikającej z uprzywilejowanej pozycji społecznej? hmmmm... Chyba nie do końca Nie Nie , bo Boromir wprawdzie daje odczuć, że czuje się przyszłym Namiestnikiem, który wymaga od innych posłuchu, ale też nie jest ze swoją wysoką godnością własną uciążliwy, odzywa się z rzadka, jest skłonny do pomocy, może ma gwałtowny charakter, ale też czuje się odpowiedzialny za swój kraj i to jest główna motywacja jego postępowania.

W zasadzie żal mi przede wszystkim tego, że Boromir poza dobrem swego kraju nic już więcej nie widział Nie Nie Nie widział takich samych potrzeb pokoju i bezpieczeństwa innych plemion i krajów. Czuł się wielkim wojownikiem, którego jedynym celem była ochrona i walka (niekonieczanie myślenie o czymś innym Język po co tracić cenny czas Super śmiech ) . Kto wie, czym go kusił Pierścień? Może wielką sławą "tego, który pokonał Saurona", albo "Władcy Gondoru, Mordoru i innych terenów", któremu należy się z tytułu wybitności godność króla? hmmmm... Nie wiemy. nie mam zielonego pojęcia, naprawdę nie wiem, mnie się nie pytaj

Nie lubię Boromira dlatego, że uległ Pierścieniowi, uległ omamom własnej wielkości, nie wytrwał w misji. Niektórzy uważają, że był przez to bardziej ludzki, ja uważam, że po prostu usprawiedliwiają folgowanie własnym słabościom. Nie mniej ludzką cechą, choć rzadziej spotykaną, bo wymagającą dojrzałości, odwagi i gruntownego poznania siebie i swoich możliwości, jest wytrwałość. Wytrwałość mimo gromadzących się ciemnych chmur, mimo przeciwności, odwaga nie używania złych narzędzi do "dobrych" celów. Boromir nie posiadał tej cechy, był być może zbyt młody, by ją w sobie wyrobić Z przymrużeniem oka W końcu w porównaniu z Aragornem był młodzieniaszkiem.

Boromir ostatecznie zawrócił i zrehabilitował się. Poległ śmiercią bohatera w obronie hobbitów. Ale zastanawiam się, dlaczego się opamiętał? Myślę, że dlatego, że nie zdobył tego, czego pożądał Ratujcie bo go pobiję , a jego postępowanie i klęska zamierzenia naraziła go na publiczną hańbę Jestem przeciw . A gdyby zdobył Pierścień, czyż pytałby towarzyszy o zdanie? Uśmiech Saurona ;D A może popędziłby do Minas Tirith z Pierścieniem jako cudowną bronią, która wedle proroczego snu ma pomóc Gondorczykom odeprzeć potęgę Saurona? Nic nowego Czy nie używałby go w glorii i chwale i nie pozwalał nikomu zadawać niewygodnych pytań, skąd go ma? hmmmm... Ostatecznie przecież, zwycięstwa, których dzięki niemu by dokonał w jego oczach i być może w oczach innych (do czasu, do czasu... Język ) wystarczająco legitymizowałyby jego czyn. Tymczasem Frodo się wymknął, a Boromir? Boromir po prostu przestraszył się konsekwencji swojego postępowania, infamii, wstydu jaki przyniosło mu niegodne zachowanie i rycersko postanowił zmazać swoją winę bohaterskim postępowaniem.

Nie chodzi o to, że potępiam jego słabość Nie Nie . Każdy ma prawo popełnić błąd.
Chodzi o to, by z tej słabości nie robić wartości. Bo błądzenie, załamanie się, uleganie żądzom i pysze nie jest wartością. To, że człowiek jest słaby, nie jest jego cnotą, cnotą jest dopiero pokonanie własnej słabości. Uśmiech Saurona ;D

I dlatego bardziej cenię tych, którzy wytrwali w swoim postanowieniu pomocy Powiernikowi Pierścienia, albo zrobili jak Frodo, wszystko, by wykonać zadanie przerastające ich siły.

#10:  Autor: SędziwojkaSkąd: Smoków, Lutetia & Al-Ándalus WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Hmm, trudne pytanie. W sumie wszystkich członków Drużyny Pierścienia w miarę lubię, ale nie pałam do żadnego z nich jakąś szczególną atencją (z wyjątkiem Aragorna oraz Pippina).
Wytypuję jako najmniej lubianego przeze mnie - Froda. Cóż, rozumiem, że podjął się zbawienia ludzkości (i nie tylko) oraz zniszczenia Saurona. Dlatego czuję do niego szacunek i podziw. Jednak w tym wypadku podziw, a sympatia do bohatera się u mnie rozmija. Niestety Frodo dla mnie był mało wyrazistą postacią, mimo iż przewijał się on przez niemal większosć kart WP. Film to wrażenie jeszcze spotęgował.
Za Boromirem niespecjalnie przepadam, ale w pewnym sensie zrehabilitowało go uświadomienie sobie swojej winy oraz obrona Merry'ego i Pippina przed orkami.
Uważam, że zrozumienie własnej słabości oraz próba jej naprawy też ma wartość. Uśmiech
Gandalf, prawda, "pan, który wie wszystko", był równie irytujący niekiedy, ale cóż był hmm...Maiarem, więc mozna mu to wybaczyć. Pserwa

#11:  Autor: AdiemusSkąd: Krakuff WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Spośród całej Drużyny Pierścienia najbardziej nie lubię Pierścienia. Tak manipulować wszystkimi, żeby doprowadzić do swojego samobójstwa, to nawet Beruthiel by nie potrafiła Ble Ble ;D

#12:  Autor: NeryaSkąd: Warszawa WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Adiemus napisał(a) (zobacz wpis):
Spośród całej Drużyny Pierścienia najbardziej nie lubię Pierścienia. Tak manipulować wszystkimi, żeby doprowadzić do swojego samobójstwa, to nawet Beruthiel by nie potrafiła Ble Ble ;D
Tyle, że Pierścień dążył nie do samobójstwa, tylko do tego, aby powrócić do Saurona Uśmiech.
Zaznaczyłam, że lubię wszystkich. Trochę się wachałam z Boromirem, ale w końcu uległ tylko chwiliowo pokusie. Bardzo żałował próby odebrania Pierścienia Frodowi. Oddał życie w obronie Merrego i Pippina, więc ostatecznie umarł zachowując honor.


Ostatnio zmieniony przez Nerya dnia 13-09-2008 10:22, w całości zmieniany 1 raz

#13:  Autor: ElberethSkąd: Hamburg WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Też nie lubię Boromira (tu się chowa przed jego fankami^^). Pamiętam te niejasne wrażenia z pierwszego czytania WP kiedyś tam dawno temu, że z tym jednym coś będzie nie tak - no i miałam rację Uśmiech Boromir to dla mnie tam taki z lekka niezrównoważony typ, co by nie powiedzieć psychopatyczny, mający od początku zupełnie inne intencje od pozostałych członków drużyny. Podobało mi się jak przejrzała go Galadriela i - chociaż żal się robi jak na koniec ginie, to jednak nie tak bardzo jak byłoby żal innych ^^
<uchyla się ponownie przez tłumem wściekłych fanek Złośliwy uśmiech >

#14:  Autor: Kirdan Angbandu WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Nie przepadam za dwoma postaciami:

Pippin - czasem zachowywał się trochę jak kretyn (rzucił kamień do studni w Morii, spojrzał w palantir)

Boromir - wnerwiło mnie jego ciągłe zabieganie o skierowanie Pierścienia do Minas Tirith i chroniczne niezrozumienie, że podstęp da lepsze efekty od zbrojnej wyprawy na złamanie karku.

<barykaduje się w pokoju przed hordą rozwścieczonych fanek obu obrzuconych błotem panów>

#15:  Autor: CelebríanSkąd: Lothlorien (Edinburgh) WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Elbereth napisał(a) (zobacz wpis):
Też nie lubię Boromira (tu się chowa przed jego fankami^^). Pamiętam te niejasne wrażenia z pierwszego czytania WP kiedyś tam dawno temu, że z tym jednym coś będzie nie tak - no i miałam rację Uśmiech Boromir to dla mnie tam taki z lekka niezrównoważony typ, co by nie powiedzieć psychopatyczny, mający od początku zupełnie inne intencje od pozostałych członków drużyny. Podobało mi się jak przejrzała go Galadriela i - chociaż żal się robi jak na koniec ginie, to jednak nie tak bardzo jak byłoby żal innych ^^
<uchyla się ponownie przez tłumem wściekłych fanek Złośliwy uśmiech >


XD No Boromira nie lubić, jak tak można! Ale ja mam spaczone poczucie rzeczywistości po lekturze Syna Gondoru Uśmiech

Za to Gandalfa lubię jakoś mniej. Ale może to też wrażenie po SG.

Próbując spojrzeć obiektywniej na WP jako WP, ciężko jest mi powiedzieć, że kogoś z Drużyny nie lubię. Za to spoza Drużyny... Z przymrużeniem oka

#16:  Autor: Tinwerína MírielSkąd: Ithilien WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Kirdan Angbandu napisał(a) (zobacz wpis):
<barykaduje się w pokoju przed hordą rozwścieczonych fanek obu obrzuconych błotem panów>


Barykadować się nie musisz bo i błotem nikogo nie obrzucasz.
Zgadzam się w zupełności co do Pippina. Prawdą jest, że niektóre jego zachowania do najmądrzejszych zdecydowanie nie należały, delikatnie rzecz ujmując Super śmiech ale generalnie go lubię.
Zagłosowałam na "lubię wszystkich." Każdy ma wady i zalety w końcu. Nie zawsze podoba mi się zachowanie bohaterów, ba czasem bardzo się nie podoba. U Boromira denerwuje mnie o o czym wspominała Nifrodel - dla niego najważniejsze jest dobro Gondoru a cała reszta się nie liczy. Gandalf, zwłaszcza Biały, faktycznie chwilami irytuje, ale taka chyba jego rola, żeby nad wszystkim mieć kontrolę, niech więc mu będzie wybaczone Super śmiech O Pippinie już było wyżej.
Gdyby o postaciach filmowych było to faktycznie byłoby łatwiej Elfik

#17:  Autor: von VeronSkąd: Sródziemie WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
[quote="Celebrían";p="81136"] napisał/a
XD No Boromira nie lubić, jak tak można! Ale ja mam spaczone poczucie rzeczywistości po lekturze Syna Gondoru Uśmiech

Racja...Ja osobiście lubię Boromira najbardziej, ale nie jestem "wściekłą fanką". Wiem, miał swoje wady, ale był najbardziej ludzki. Nie odrzucajmy go! Eru stworzył takie dzieci i takie ma po dziś dzień...

Teraz o moim głosie. Lubię wszystkich, to prawda. Jednak wydaje mi się, że najbardziej obojętny jest mi Merry. Smutek

#18: Re: Najbardziej nielubiany członek Drużyny Pierścienia Autor: Niofo WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Seregon napisał(a) (zobacz wpis):
Chodzi mi o postacie książkowe, nie filmowe. Wykrzyknik Wykrzyknik Wykrzyknik W przeciwnym razie wszyscy (poza mną) wskazaliby Legolasa i byłoby po kłopocie. Jestem rozwalony

Spokojnie, nie tylko poza tobą! Super śmiech Ja uwielbiam filmowego Legolasa (Ornando Bloom nadaje się do ról, w których nie musi być specjalnie ekspresyjny...)

Ja lubiłam wszystkich z Druzyny Pierściania, chociaż kiedy czytałam WP pierwszy raz, to Boromir bardzo mi podpadł. Ale w filmie był zagrany świetnie, co mnie skłoniło do ponownego zanalizowania jego zachowania i stwierdziłam, że jednak go lubię - w końcu, mimo że najpierw chciał zabrać pierścień Frodowi, to potem "nawrócił się" i zginął walcząc w obronie Merryego i Pipina.

#19:  Autor: NadiaSkąd: Poznań WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Aragorn: za tę jego paskudną wyniosłość. Zawsze przy czytaniu WP miałam wrażenie, że on na wszystkich patrzy z wysokości swojej "wspaniałości". Gwoździem do trumny był jego tekst o spojrzeniu w palantir: kiedy Gimli pyta go, czy nie bał się tego zrobić, bo nawet Gandalf miał wątpliwości; a nasz bohater "skromnie" odpowiada, że chyba krasnolud zapomniał, z kim ma do czynienia, po czym prezentuje "zainteresowanym" swój rodowód i, mówiąc delikatnie, lekceważy przy tym całą majarską mądrość i rozwagę Mithrandira. Obraża również przy tym Gimlego, który po przyjacielsku chciał zapytać, czy jego "wspaniały" przyjaciel się nie bał, a ten go traktuje, jak wroga, który w dodatku powinien być mu posłuszny. szczęka opada Bo on jest spokrewniony z jakimś tam Isildurem i ma do tego prawo. Nie łapie...ehh acha..suuper!!hahaha!! A że ta zachcianka, do której "ma prawo" może sprowadzić nieszczęścia na tych "maluczkich", to nic; on jest wszak "dziedzicem Isildura". hmpf! obrażam się! TAKA BEZCZELNOŚĆ!

#20:  Autor: TallisKeetonSkąd: Oleśnica WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Chyba nie mam postaci najbardziej nielubianej. Trudno by mi było taką wybrać. Nawet Boromira b.lubię, bo choć obaj z Aragornem czesto zachowują się wyniośle to wlasciwie trudno mi ocenić który z nich ma tu wiecej tych napuszonych momentów. U obu je zauważam ale jeśli chodzi o całokształt to lubie onie postacie. Natomiast bywają postacie, które wydają mi się zawsze dość nudne i nieciekawe - Merry i Pippin. Byli najbardziej nudni. Jakby autor próbował napisać interakcje dwu bardzo młodych osób - na moje oko 17 - 20, ale mając lat już dużo wiecej nie za bardzo potrafił się z tym uporać. Albo może mnie sie tak zdaje? Chwilami jeden a chwilami drugi są przez dużo czasu taką przeszkadzajką, która nic ważnego nie robi. Troche sie tylko pakują w kłopoty. Dopiero na końcu jeden załatwił trolla a drugi Nazgula. Uproszenie interwensji u entów nie włączam, bo to nie była sfera bitewna że tak powiem. Dlatego też podoba mi się rozwinięcie tych postaci w filmie. Wreszcie nie da sie ich pomylić i robią coś że tak powiem wlasnego. Wreszcie też ich dialogi są jakby realistyczne, nie są nudne, mdłe, jakies takie zapchajdziurowe. W książce są tacy nieokresleni, mało w nich osobowości w ksiązce, film chyba im ją rozwinął imo?
A tak swoją drogą, być może fakt, że wiele osób widzi tą wyniosłość i zbytnie zadowolenie ze swych krajów/przodków/wlasnej potęgi/itp u wlasnie Boromira i/lub Aragorna, wynika z dwu czytelniczych wlasciwości.
Jedną jest to, że że tak powiem nasz świat i ich świat to pod względem stosunku do dumy i przechwałki oraz problemów z pochodzeniem całkiem różne światy. Drugą jest to, że czytając Władcę w sumie, czy chcemy czy nie, czytamy go z POV hobbitów, którzy do wojowniczych i dumnych osobistości mieli podejście dość konkretno-przyziemne (pamiętacie jak się w Gondorze dziwili, że hobbici do kazdego mówią takim samym stylem, nie okazując za bardzo od strony językowej wyższej rangi swego rozmówcy i stąd mieszkancy myśleli, że Pippin to książe bo do Namiestnika gada jak do równego) i mogli prędko ocenić to jako nadmierny patos i wyniosłość. U nich była jednak większa równość, to było społeczeństwo powiedzmy klanowe ale i rolnicze, nie było tam tak bardzo wydzielonej klasy książęco-wojskowej, której należą się szczególne względy. Dlatego styl Aragorna i Boromira dla nich samych naturalny dla hobbitów, oraz dla czytelnika, który czyta POV hobbitów, mógł być męczący. Ta sama odległośc kulturowa, która w Hobbicie wywoływała komiczne efekty, gdy hobbit stykał się ze stylem wojowników krasnoludów, we Władcy wywoływac może raczej zgrzyt i właśnie zmęczenie czytelnika, tą odmiennościa stylu wojowników, od stylu hobbitów, do którego czytelnik przywykł jako do _pierwszewgo_. Dlatego to wojownicy są czytelnikowi bardziej obcym ciałem tego świat, nowym, nieoswojonym elementem. Co myślicie?
poz Uśmiech
tal

#21:  Autor: NadiaSkąd: Poznań WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Co do Merry'ego i Pippina, to nie jestem tu autorytetem, bo dosyć dawno czytałam WP, i rzeczywiście bardziej zapamiętałam ich filmową wersję. W filmie na pewno byli trochę podrasowani, bo w książce nie przypominam sobie jakichś naprawdę śmiesznych scen z ich udziałem. hmmmm...

Co do wyniosłości bohaterów WP, to masz rację, bo najpierw poznajemy Shire, hobbitów, a wszystko inne widzimy właściwie ich oczami.
Ale już w Silmarillionie sytuacja jest kompletnie odmienna, bo tam właściwie, kogo się weźmie, to każdy taki jest! Zdziwienie Tylko, że tam, to już się tak nie rzuca w oczy Widziały gały co brały , bo cały ten świat jest jednak trochę inny, bardziej wzniosły (wyniosły) i odnoszę takie wrażenie, że dla większości bohaterów najwyższą wartością jest właśnie honor, i to pojmowany w sposób bardzo rygorystyczny (patrz: przysięgi, zobowiązania, powinności itp. itd.). A niektórzy, to już naprawdę z nim przeginają (Thingol, Fëanor, synkowie Fëanora, Húrin, Túrin), ale to już tylko moje tzw. IMHO. Śmiech
I hierarchia też jest bardziej zarysowana; są władcy i są poddani. Przynajmniej wśród elfów, bo ludzie w Pierwszej Erze zachowywali chyba większy, że tak powiem, luz. Śmiech
Potem oczywiście był Númenor, potem Gondor i w ogóle królestwa. Jak ktoś jest takim "wolnym duchem", jak ja, i nie znosi się komuś podporządkowywać i uznawać go za ważniejszego od siebie, to wie, że życie w takim królestwie do najprzyjemniejszych by nie należało, ale to znowu moje IMHO. Język
A to, co mi się podoba w Shire, mimo że nie jest ono tak interesujące, jak Doriath czy Rohan, to właśnie brak paskudnej hierarchi i tych wszystkich paranoi. Nic nowego Taka braterska atmosfera, wszyscy równi, bez lepszych i gorszych (przynajmniej w teorii). Tak powinno być. Uśmiech Jestem za

Ale straszny offtop, mam nadzieję, że zawiera chociaż "inne walory". Pserwa

#22:  Autor: TallisKeetonSkąd: Oleśnica WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Ugrunîlo napisał(a) (zobacz wpis):
Ta antyfrodowa chwila jeszcze trochę trwa. W filmie chłopię zrzędzi i wywraca oczami więcej niż by wypadało, na dodatek to chłopię a nie hobbicki mąż w kwiecie wieku. Wrażenie infantylności ciągle trwa i mam nadzieję pozbyć się go przy najbliższej lekturze Śmiech


A tak przy okazji i z boku, dodam tutaj coś o wieku postaci. Otóż tak sobie popatrzyłam na wiek wypowiadających się (tu i gdzie indziej) na temat wieku Froda (głównie chodzi o "książka kontra film"). I przypomniałam sobie, że przecież to może się nam zmieniać. Kiedy po raz pierwszy czytałam WP miałam jakies 16- 17 lat i postacie wszystkie, łącznie z Frodem poza oczywiscie starymi magami wydawały mi się wpasowywać w wiek od 18 do 25. Kiedy teraz mając lat 34 czytam lub oglądam to niezależnie od filmowego wizerunku tego czy owego drużynnika, mam wrażenie, że poza Pippinem-powiedzmy jeszcze "nastolatkiem" wszyscy, a głównie Frodo powinni być w wieku 30-40. Czytam wypowiedź nastolatków o filmie i widać, że filmowy Frodo wyglądający na 21 maks, jest im zupełnie przyswajalny, choć dla mnie i tak ma o te 10 lat za mało. I wreszcie czytam artykuł lub wypowiedź osób powyżej 50 tki i tam sie wyraźnie przewija narzekanie, że Frodo mając 50 powinien na 40-50 wyglądać i basta Uśmiech No i co? Wg mnie to kwestia wieku odbiorcy, który woli widzieć główną postać bliższą sobie wiekowo, i czyni to automatycznie i bez zastanowienia.
poz Uśmiech
tal

#23:  Autor: Legolas 2931Skąd: zewsząd i z nikąd; jestem mafią wołomińską! WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Ja zaznaczyłam Froda. Zawsze mi się wydawał taki... FRODOWATY Język . Nie wiem, na czym to polega, ale nie lubię go.
A na drugim miejscu nieulubionych drużynowiczów mam Aragorna.
1. Wciąż papla o swoim pochodzeniu, zwłaszcza przy palantirze.
2. Taki jakiś... zrobił się strasznie wyniosły w Powrocie. KRÓLOWATY Super śmiech

#24:  Autor: strażnik WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Hmm będzie to Pippin. Nie lubię jego głupich wybryków, które czasami (jak w Morii) kończyły się źle dla Drużyny. Głupiec, ale szczęśliwy głupiec. Traktował tą misję jako jakąś wycieczkę w pieczarki czy coś takiego. Lecz momentami potrafił być zabawny i odzwierciedlał ciekawy kontrast na tle innych piechurów. Dlatego nie lubię go tylko za te głupie wybryki w całkiem poważnych sytuacjach. Jeśli chodzi o najbardziej ulubioną postać to powiem, że takiej nie mam. Każdego z nich za coś lubię. Uśmiech

#25:  Autor: Caranthir.Skąd: Pochodzę z Ankh-Morpork, choć urodziłem się tutaj WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Ja z Drużyny najbardziej nie lubię Aragorna, Gimlego i Gandalfa Śmiech . Aragorna nie lubię, ponieważ po przeczytaniu ,,Powrotu króla'' stał się taki, no... Ciągle tylko paplał o swoim pochodzeniu i o tym, że jest taki ważny, bo jest przecież potomkiem Isildura i w ogóle... albo przy palantirze, to do Gandalfa mówi, że tylko niektórzy mają do palantirów prawo, kiedy Gandalf tylko grzecznie się pyta czy on nie może go wziązć. Po przeczytaniu ,,Drużyny Pierścienia'' wydawało mi się, że Aragorn nie stanie się taki królowaty, tylko nadal zostanie Obierzyswiatem, który o wiele bardziej od Aragorna mi pasował. Gimlego nie lubię, bo ten krzat Super śmiech nic takiego ważnego dla Drużyny nie zrobił, on po prostu poszedł z Drużyną tylko po to, żeby pozwiedzać różne inne kraje np. pójść do Morii i po to, żeby jak już frodo wypełni swoją misję najeść się i napić na jakiś uroczystym przyjęciu. Z legolasem na spółkę zrobili najmniej. Gandalfa nie lubię, bo zawsze po tym jak stał się już biały to wydawał mi się taki no już mniej przyjacielski i mniej się śmiał, tylko stał się taki no... Poważny i ciągle wszystkim rozkazywał, tego zakazywał i o coś prosił, no jakby ze swoją ,,białą mocą'' nie mógł tego zrobić np. jak mówił do Aragorna czy może przechować palantir, sam przecież mógł go ze swoją ,,super, nową, białą mocą'' go przetrzymać. Na kogo mam zagłosować? Język Uśmiech Z przymrużeniem oka Pserwa Jestem rozwalony Zdziwienie Ble Ble ;D





_____________________________

,,Dość tego! Jakim prawem synowie Finarfina kręcą się tam i siam, żeby swoje bajdy pleść temu Ciemnemu Elfowi w jego jaskiniach? Król im pozwolił rokować z Thingolem w naszym wspólnym imieniu? Prawda, są w Beleriandzie, niech wszakże nie zapominają, że ojcem ich jest władca Noldorów, chociaż matka pochodzi z obcego szczepu.'' Super śmiech

#26:  Autor: ThuringwethilSkąd: Taur-nu-fuin WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Hmm hmmmm...
No dobra, nie muszę sie za długo zastawiać Z przymrużeniem oka . Niespecjalnie lubię jeszcze Gimlego, ale ratuje go przyjaźń z Legolasem. Natomiast postacią, której sympatią nie darzę jest Boromir.
Dlaczego? Wydawał mi się w książce za bardzo wyniosły, z góry patrzył na hobbitów, nie słuchał rad mądrzejszych od siebie, pogonił Froda z pierścieniem - był żądny władzy, uważał, że zawsze ma rację. Wiem, że to w większości bardziej wina pierścienia, tak, zginął w obronie Pippina i Merry`ego, "odkupiwszy" swoje winy. Niee no sorry, to do mnie nie przemawia jakoś za bardzo Nie Nie
Co ciekawe do Aragorna takich zastrzeżeń nie mam Uśmiech Saurona ;D .

A z filmem (że tak nawiążę) jest już w ogóle dziwna sprawa - do Seana jako Boromira się kompletnie przekonać nie umiem, a w Grze o Tron jest to jedna z najlepszych postaci Z przymrużeniem oka .
A teraz będzie lepiej jeśli zacznę uciekać, bo jeszcze mnie dopadną fanki Boromira unik przed pomidorem boje się

#27:  Autor: BrandywinaSkąd: Nie uwierzysz, a jeśli nawet, to nie trafisz WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Lubię wszystkich. Nie mogę powiedzieć, że wszystkich tak samo, ale do żadnego nie pałam jawną nienawiścią ( ani antypatią). Mogę spokojnie zagłosować, nie ryzykując rozerwania klatki piersiowej przez puchnące sumienie.

#28:  Autor: MirielSkąd: Vinyamar WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Z Drużyny lubię wszystkich. Wszyscy moim zdaniem dopełniają drużynę, każdy wnosi swój charakter i swoje umiejętności, każdy był potrzebny w drużynie. Z lekkim zdziwieniem widzę, że mniej więcej jedna czwarta osób zaznaczyła Boromira jako tego nielubianego... hmmmm... (pewnie za to, że chciał zabrać Frodowi Pierścień).

Dla mnie Boromir był po prostu ludzki, po ludzku myślący, po ludzku niecierpliwy, po ludzku chcący załatwić sprawę. Jakoś jak tak myślę o tej postaci, to nie potrafię sobie przypomnieć niczego nieprzyjemnego czy niesympatycznego. Odważnie walczył w obronie hobbitów. W ogóle w moim odczuciu był w Drużynie jedynym człowiekiem wśród Obcych, a jednak jakoś się wśród nich znajdował, choć był człowiekiem z Południa, gdzie o takich istotach, jak elfy, krasnoludowie, hobbici i czarodzieje to czasem pewnie tylko w bajkach opowiadano. (Aragorn to dla mnie jednak nie do końca człowiek, bo miał mentalność i charakter elfów).

#29:  Autor: EllenaSkąd: Rohan/Ithilien/jaskinia Thranduila (Kujawy) WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Lubię wszystkich, bo każdy wnosił coś do Drużyny (Gimli i Legolas również), był na swój sposób sympatyczny i ciekawy. To pozytywne postacie o dobrych sercach, więc nie widzę powodu do nielubienia. Ale momentami ich zachowanie nieco mnie drażniło - porywczość Boromira i wywyższanie się Aragorna. Ten drugi czasem ostro przesadzał (imho) w stosunku do Gandalfa, Gimliego czy Hámy i spółki. Zdecydowanie wolę Aragorna Obieżyświata niż Aragorna syna Arathorna/wnuka Aradora/dziedzica Isildura/Króla Elessara itd. itp. Z przymrużeniem oka

#30:  Autor: Ashke VerascaSkąd: Umbar WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Nie lubię Legolasa. Chyba jedyna postać sródziemna, którą darzę taką antypatią. Wydaje mi się płaski.

Ale przyznaję bez bicia, że na moją ocenę miał duży wpływ jego filmowy odpowiednik...

#31:  Autor: NerwenaSkąd: Kalisz WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Najbardziej nie lubię Boromira. Denerwuje mnie swoją postawą, zamiast sam dostrzegać to co będzie lepsze dla świata, on słuchał się tatusia (dobra, dostrzegł, ale trochę już za późno). Chce postawić na swoim, chociaż inni są temu przeciwko(narada u Elronda). Taki uparciuch z niego. Może czasem to dobra cecha, ale powinien zrozumieć wcześniej, że Pierścień nie służy dobru. I co ja tu dalej mogę... właściwie wszystko napisała Nifrodel Uśmiech

#32:  Autor: GilyaSkąd: z Lindonu WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Poświęcenie Boromira i śmierć za Merry'go i Pippina wzrusza mnie, ale jednak to co zrobił Frodowi było straszne. Nie przepadam za nim też dlatego, że był zbyt pewny siebie. ale nie jest to nienawiśc

#33:  Autor: Telwen WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
W książce najbardziej nie lubiłam Boromira. Był on dla mnie za gburowaty, nawet w filmie wydawał się przyjaźniejszy. Ale jego po prostu najmniej lubię, bo lubię wszystkich. Z przymrużeniem oka

Strona 1 z 1

Powered by phpBB 2 © 2001,2002 phpBB Group