Jak przekonujecie ludzi do sięgnięcia po książki Tolkiena?
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna  :|=|:
Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena -> Ogólna dyskusja

#9:  Autor: SeregonSkąd: Winterfell WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Avari napisał(a) (zobacz wpis):

Otóż, osobiście najczęściej reaguję ostrym sprzeciwem na wszelkie formy namawiania, mody, trendy, hurtowe chodzenie do kina (...) i podobne zjawiska. (...) najczęściej robię rzecz dokładnie odwrotną.

Ja, niestety, też. Jeżeli np. w sklepie spodoba mi się jakieś ubranie (bardzo rzadko, nie lubię robić zakupów), a sprzedawczyni zaszczebioce:
- O, jakie ono modne i wspaniałe, i wszyscy takie noszą...
Itd., to ja głosem Manwego witającego Melka po Wojnie Gniewu:
grzmię jak Manwe - Taaak? DZIĘKUJĘ BARDZO! wściekły
I wychodzę. Taka moja uprzejmość.

Najczęściej namawiam, wplatając do rozmowy "dziwne" dla nietolkienowców wyrażenia (moje kultowe: "zrobię ci to, co Morgoth Maedhrosowi"). Na pytanie biednej ofiary:
- A co to jest Moldo i Ma.. coś tam? Te dwa?
Odpowiadam:
- To z Tolkiena... Miłość, Zakochanie - przerywając w tym miejscu dla złapania oddechu do wytoczenia argumentów ciężkich jak wojska Angbandu przeciw rozmówcy memu i przygotowania się do streszczenia całego "Silmarillionu", a jeżeli dobrze pójdzie, to może i więcej, a wtedy mój potencjalny rozmówca mówi:
- Z Tolkienia, mówisz? NIE CHCĘ O TYM SŁYSZEĆ!!!!
I zatyka uszy, odbiegając. Smutek Nie polecam metody. smutna rezygnacja


Ostatnio zmieniony przez Seregon dnia 07-04-2007 18:23, w całości zmieniany 1 raz

#10:  Autor: AvalonneSkąd: Port Eldarów na wschodnim wybrzeżu Tol Eressea WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Szczerze mówiąc, nie przekonuję ludzi do przeczytania książek Tolkiena. Ale oni często sięgają i mówią potem, że to przeze mnie... Złośliwy uśmiech Dzieje się tak chyba dlatego, że z jednej strony nie przekonując - chętnie mówię o swoich literackich zainteresowaniach Tolkienem, gdy ktoś mnie o to zapyta. Elfik Jestem również otwarta na dyskusję o innych autorach, jeżeli oczywiście choć trochę znam ich twórczość Uśmiech Bardzo często się zdarza, że moi znajomi sięgają po TOlkiena, bo w głębi serca pragną się czymś zachwycić. Wiedząc zaś, że opowieści o Śródziemiu należą do moich ulubionych, sięgają po nie tymbardziej. Fakt, że ktoś pokochał te utwory rodzi w nich nadzieję, że i oni stracą dla nich serce.... Z przymrużeniem oka Super śmiech Love Po przeczytaniu okazuje się, że część jest rozczarowana treścią książek, ale części się podoba Uśmiech
TO co napisałam, to po części moje refleksje, a po części wnioski wyciągnięte z rozmów z ludźmi, którzy sięgnęli po TOlkiena Uśmiech

#11:  Autor: MirielSkąd: Vinyamar WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Zair Ugru-nad napisał(a) (zobacz wpis):
Poza tym w ogóle nie wyobrażam sobie, abym miała mówic szczerze, co czuję, będąc w Śródziemiu, każdemu, kogo chciałabym przekonać do przeczytania czegokolwiek z twórczości Tolkiena. Są to bowiem dla mnie tematy, które porusza się wyłącznie z osobami bliskimi.

Zgadzam się z Zair. Efektem masowego namawiania do czytania Tolkiena może być to, co napisał Adiemus,
Cytat:
"Spróbowałem zmolestować do Hoppita siedemnaście osób, z czego osiem to moja rodzina w tym dziadek analfabeta , ale szesnaście powiedziało, żebym się kopnął w skoro głowy nie mam i tylko dziadkowi się książka spodobała, bo ładnie smok narysowany, a papier miętki i po obejrzeniu można wykorzystać gdzie indziej"
bardzo mnie to ubawiło Pserwa Jestem rozwalony .

Ja zawsze uważałam - próbując sama sobie wytłumaczyć, jak to jest, że niektórzy Tolkiena kochają, a niektórzy w ogóle nie trawią, to że tak trudno niektórym nawet przeczytać kilka stron z Hobbita czy Władcy - że książki Tolkiena same wybierają sobie osoby i czas, w którym chcą być przeczytane. I jeśli ktoś mi mówił:
"No nie wiem, tak się tym zachwycasz, a mnie jakoś nie ciągnie do tego",
odpowiadałam:
"Widocznie ta książka jeszcze ciebie nie wybrała, lub nie jest to jeszcze właściwy czas".

Jednak mogę się podzielić moim najnowszym doświadczeniem w kwestii "namawiania" Język kogoś do przeczytania Tolkiena. Moja przyjaciółka, która zamieszkała ze mną w moim nowym mieszkaniu, nie do końca początkowo zdawała sobie chyba sprawę, jak to jest mieszkać z taką maniaczką Język .
Okazało się, że nie ma wyjścia, i musi mieszkać w Rivendell, korzystać z komputera zainstalowanego w Lórien, jeść w kuchni, której ścianę zdobią ilustracje Kasiopei, wiersze wydrukowane z Biblioteki Minas Tirith i Drugie Proroctwo Mandosa, i gdzie nie spojrzeć to jakiś syn Fëanora, Gwiazda Fëanora, mallorny czy tengwar.

Biedaczka w końcu nie wytrzymała, i mówi:
"No to opowiedz mi coś o tym Silmarillionie. O czym to jest?"
Idąc za radą Adiemusa - "że trzeba utrafić w zainteresowania potencjalnego czytacza" - a ona studiowała historię, zaczęłam opowiadać, że to wszystko zdarzyło się naprawdę, to takie opowieści przekazywane przez elfy, spisywane przez kronikarzy, przekazane ludziom, no co tu dużo mówić, to takie po prostu źródło historyczne, może trochę zafałszowane, bo wiadomo, każdy kto spisuje historię nagina ją mniej lub bardziej według własnego punktu widzenia.

"No to opowiedz mi trochę, ale od początku, tę historię" - usłyszałam.

I zaczęłam opowiadać. W odcinkach, codziennie wieczorem, po powrocie z roboty. Najpierw nieśmiale, bo nie mogłam uwierzyć, że ktoś w ogóle chce tego słuchać wszystko mi się pomieszało . Potem z coraz większymi wypiekami, mówiłam o tym, jak na świecie pojawili się elfowie, o ich wedrówce do Amanu, o Valarach, o Finwëm, Míriel, Fëanorze, o Thingolu i Melianie, o buncie Fëanora, rzezi Telerich, i tak dalej.

Gdy po jakichś dwóch tygodniach dotarłam do uwolnienia Maedhrosa przez Fingona, i opowiedział tę historię z pełnym zaangażowaniem, tłumacząc nawet, jak pozostali synowie Fëanora musieli się czuć w tej sytuacji, koleżanka powiedziała:
"Pokaż mi, gdzie to jest opisane w tym Silmarillionie!"

Tak! Jestem za To była ta chwila triumfu! hurrra!! impreza!! szampan!! Wzięłam szybko Silmarillion, znalazłam odpowiedni rozdział - "Powrót Noldorów" - dałam jej książkę, mówiąc:
"Masz! Czytaj!" Proooszę prooooooszę
Wzięła, schowała się w swoim pokoju, zajrzałam dyskretnie, patrzę, rzeczywiście, czyta... niemożliwe...
Po chwili woła do mnie:
"Ale tu prawie nic nie jest napisane!!! Dlaczego tu jest tak mało! Gdzie jest to wszystko, co mi opowiedziałaś???"

I tu się muszę przyznać jestem wzruszony, jakie to słodkie , że opowiedziałam przyjaciółce własną wersję tych opowieści, mając w głowie te opowieści znane z Silmarillionu, z innych tekstów, z fragmentów HoMe, z fanfików, uzupełnione własną wyobraźnią, bo opowiadałam z takimi szczegółami, kto się jak na kogo spojrzał, kto co mu odpowiedział i prawie że co kto sobie pomyślał.

Co na złe nie wyszło, bo męczona niedosytem informacji "to jak to naprawdę było" koleżanka podpytywała mnie już sama o poszczególne osoby, sytuacje, tak że opowiadałam dalej o Berenie i Luthien, o Maeglinie, o Belegu i dzieciach Húrina.

I zaintrygowałam swoimi opowieściami na tyle, że teraz sama czyta. I to właśnie Silmarillion. Super śmiech Pserwa

#12:  Autor: ladysherlockianSkąd: Nowy Sącz WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Ostatnio czytałam The Gest of Beren and Luthien. Mama rozwiązywała wieczorem jak zwykle krzyżówkę i miała tam jakieś hasło związane z Tolkienem, więc chciała, żebym opowiedziała jej coś o elfach. Może to nie najlepsza taktyka, ale opowiedziałam to co właśnie czytałam, i zainteresowało ją to. Jak bardzo się cieszę, że wreszcie udało mi się ją przekonać. Juppiiii!

#13:  Autor: RoxanneSkąd: Gród Kraka WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
A ja ostatnio też dyskutowałam z moją babcią na temat Tolkiena (doszło do tego, kiedy zobaczyła po raz enty w moich dłoniach dzieło Mistrza)...
Moja babcia to twardy orzech do zgryzienia. Na początku powiedziała, że ta 'głupia fantastyka' nic mi w życiu nie przyniesie, że ja tylko bujam w obłokach i nie wiem nic o prawdziwym świecie [jakby Śródziemie kiedyś nie istniało Jestem rozwalony ]...
No to ja spróbowałam przekonać babcię do LOTR-u, bo to długa książka, a jej się takie podobają (chodzi o ilość stron)...
Cóż, zaczęłam gadać jak bajecznie Tolkien opisuje świat, jaki on jest mądry, bo wymyślił tyle fajnych rzeczy i jeszcze, że babci z pewnością spodoba się naród hobbitów...
Mogłam się spodziewać, że dyskusja zejdzie w końcu na wiarę Nic nowego Babcia wie o tym, że Tolkien wymyślił Sillmarilion i jej się to nie podoba. Zaczęła gadać, że nie będzie czytać pogańskich dzieł.
A ja na to, że Tolkien był wzorowym katolikiem i mógłby być święty!
Po prostu zasłabłam, kiedy babcia oznajmiła, że katolik który wymyśla (cytat!) jakieś durne sekty nie może być normalny.

Skończyło się na tym, że babci zaszczepiłam tylko jedno z dobrych uczuć wobec Tolkiena: szacunek dla tytułów jego dzieł.

Dlaczego? Bo
a). napisał ich dużo
b). mają po dużo stron

Taka jest już moja rodzina nie mam zielonego pojęcia, naprawdę nie wiem, mnie się nie pytaj

#14:  Autor: Iverin WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Praktycznie wszystkie dzieła Tolkiena mają tę właściwość, iż czytelnik musi się do nich sam przekonać. Swoją drogą, właśnie w ten sposób można poznać prawdziwie wartościową sztukę.

Należy odróżnić przekonywanie - którego nie praktykuję - od wzbudzenia zainteresowania. Nigdy nikogo nie przekonywałem i nie mam zamiaru przekonywać do jakiejkolwiek lektury, filmu, muzyki i wszelkich innych form sztuki.

Oczywiście, nierzadko zdarza się, że ktoś, z kim piję sobie kawę w domowym zaciszu zapyta o to, co znajduje się na moich półkach, zapyta o Tolkiena. Wtedy, owszem - powiem o tym, co mnie fascynuje, lecz nie nadaję temu tonu zachęty, a raczej osobistych refleksji. To wszystko, co mogę zrobić. Czasem właśnie tyle wystarczy.

Jeśli znajomy sięga po książki Tolkiena - cieszy mnie to, niezależnie od tego, czy Śródziemie go urzeknie, czy też zniechęci. Świadczy to bowiem o jednej z najpiękniejszych cech: otwartości i chęci poznawania.

#15:  Autor: EsseSkąd: - Bo runę -To ruń! WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
A jeśli chodzi o moje "nawracaniem na Tolkiena" - bywało różnie. Wyróżniłam rodzaje ludzi, którzy nie dają się przekonać do Tolkiena. Oto niektóre z nich:
- ci, co się mądrują, a nie wiedzą, o czym mówią, bo nie zapoznali sie uprzednio z przedmiotem własnej opinii - baaaardzo irytujący ludzie...
- ci, co się nawet nie wysilą, żeby zasanowić się nad sobą,własnym życiem...i tym, co czytają .....
przykład:
moja kuzynka kupiła sobie Powrót Króla (nie czytała poprzednich dwóch części) i zaczęła mnie przekonywać o bezsensownościtej oto książki-> taki argument podała gdy otworzyła pierwszą lepszą stronę:

Cytat:
Pieśń wielka wznieście,o,ludzie Anoru, krainy Saurona blebleble. co za głupoty! Co to są wogóle ludzie arnor.. anor... sranoru? Co za bezsens wogóle! Harry Potter jest lepszy.


moja opowiedź-> Załamany i ja jestem z nią spokrewniona ...dlaczego mnie to spotyka?!
- ci co myślą, że jak obejrzż film, to są znawcami...a kiedyusłyszą "WŁADCA PIERŚCIENI" odpowiadają -> eeee o matko co za nudnyyyyy.. kur..czę połowę przespałem/am.
Nie dociera do nich, że film i ksiązkalekko mówiąc się różniąa po za tym czytanie to zupełnie cos innego...
- strachajki Język co na słowoFANTASTYKA uciekają do szopy, zamykają się w niej, zabijaja drzwi i okna deskami, sami chowają sie pod stół i zatykają sobie uszy, krzycząc : NIC NIE SŁYSZĘ! NIC NIE SŁYSZĘ!.
- są i tacy, co ze względu na to, że KTOŚ ciągle gada przy nich o tolkienie, robią sobie od niego odwyk, chociaż sami go nie poznali -> to są tacy ANONIMOWI ANTYTOLKIENOHOLICY

Podsumowując zaprzestałam praktykę namawania (zmuszania czasami Złośliwy uśmiech ) do zagłębiania sie w prOzęTolkiena, bo nie można nikogo zmuszać, żeby się zakochał...

chociaż..... po paśmie klęsk w końcu jakiś cud nastąpił, bo moje rodzeństwo ,od lipca wieczorami poznaje świat śródziemia...jak tak dalej pójdzie to może być ciekawie owacje na stojąco, ach dziękuję, dziękuję -> jestem z nich taaaka dumna! raz, dwa, raz, dwa, tempo! raz, dwa, raz, dwa, tempo!

#16:  Autor: BrandywinaSkąd: Nie uwierzysz, a jeśli nawet, to nie trafisz WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Ja uważam, że na siłę nie ma co ludzi przekonywać. Bo wyjdzie tak samo, jak z moimi ulubionymi aktorami. Jak zaczęłam opowiadać w ludzkim środowisku różne ciekawostki, to zostałam okrzyknięta złem wcielonym i na trzy tygodnie znienawidzona i opuszczona Ratujcie bo go pobiję Jako, że z cytowania WP nie mam zamiaru zrezygnować, nie wiem, co wkrótce ludzie o mnie powiedzą Z przymrużeniem oka Jednakowoż przekonałam jedną osobę do przeczytania, właśnie przez nieustanne cytowanie. Ona jako jedyna chciała się dowiedzieć, " o co chodzi z tym elfickim".

Strona 2 z 4

Powered by phpBB 2 © 2001,2002 phpBB Group