Jak przekonujecie ludzi do sięgnięcia po książki Tolkiena?
Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następna  :|=|:
Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena -> Ogólna dyskusja

#1: Jak przekonujecie ludzi do sięgnięcia po książki Tolkiena? Autor: AdiemusSkąd: Krakuff WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
czyli: nic na siłę - wszystko młotkiem Jestem rozwalony

Mamy już dwa podobne tematy na forumie -skrzywicie się. Po co następny? A bo oba, moim skromnym IMHO Pserwa są do luftu. W jednym możemy się pochwalić, kogo udało nam się namówić, w drugim można się poskarżyć, kogo się nie udało. Czy takie statystyki coś dają? Moim skromnym IMHO Elfik nic. Ewentualnie dane statystyczne. "Spróbowałem zmolestować do Książka Hoppita siedemnaście osób, z czego osiem to moja rodzina w tym dziadek analfabeta wszystko mi się pomieszało , ale szesnaście powiedziało, żebym się kopnął w Mam coś dla ciebie skoro głowy nie mam i tylko dziadkowi się książka spodobała, bo ładnie smok narysowany, a papier miętki i po obejrzeniu można wykorzystać gdzie indziej" Złośliwy uśmiech

Dlatego nikogo nie namawiam. Jeżeli trafi się okazja, że ktoś zapyta mnie (bo np. się nudzi, albo chciałby poznać coś nowego), co warto przeczytać, to owszem, proponuję Tolkiena. I czekam na reakcję. Jeśli się nie skrzywi ("a, to ten film o elfach i takich tam..." ), tylko zapyta "a cio tio?" to jest duża szansa, że (po zarekomendowaniu jako dobrze napisanej historii o walce dobra ze złem i o zmaganiach się z sobą samym oraz wielu innych sprawkach) temat kupi. A na ewentualny opór pod hasłem "e, to taka tam fantastyka, bajeczki, fikcja" mam jeden, niepodważalny w zasadzie argument. Ten, że prawie wszystkie książki (oprócz biografii, historii i podręczników) to fikcja. Z tym, że niektóre udają rzeczywistość, a inne nie.
Udało mi się z np. moją córką, indoktrynowana od przedszkolaka (w kąpieli regularnie kazała sobie recytować albo śpiewać "Słodką kąpiółkę spiewaj o zmierzchu, co wszelkie błoto obmywa z wierzchu" Język ) została w rezultacie dorosłą czytelniczką książek Tolkiena, wielką fanką TolkFolku (większą ode mnie -zaliczyła już trzy, a ja tylko jeden Pserwa ) i małopiszącą Userką tego Foruma. Żona też nie ucieka od tematu "czytanie Władcy", chociaż fanką nie została. I też dobrze.

A wy jak sobie radzicie? Język

#2:  Autor: ArfaelSkąd: Kwidzyn WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Przede wszystkim Adiemusie uważam, że z tym osobnym tematem to bardzo dobry pomysł Jestem za !
Ja zawsze stosuję argument, że twórczość Tolkiena stanowi wspaniałą możliwość na oderwanie się od "zwykłego" świata, na podróż w głębiny wyobraźni.
Poza tym w dzisiejszej dobie komputerów cennym sposobem( można go stosować w szczególności do komputeromaniaków) jest stosowanie porównań do wszelkich gier RPG. To działa na wiele osób.

#3:  Autor: hithlomeSkąd: z okolic Smoczej Jamy w Krakowie WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
No to może ja opowiem swoją historię Język (w duzym skrócie, bo dyskusja ciągnęła się do nocy Z przymrużeniem oka )

Moja niedawna rozmowa z babcią zeszła na literaturę, a potem (co było nieuniknione Pserwa ) na fantastykę, w tym na Tolkiena, o którym już jej kiedyś wcześniej opowiadałam. Przy przekonywaniu musiałam wykorzenić z babci uprzedzenia co do tego rodzaju książek, do których zresztą sama się przyznała (uprzedzenia polegały może nie tyle na niechęci do fantastyki, ale raczej na obawie, że są to raczej książki mniej poważne i trudno "wejść" w akcję). Opowiadałam o bogactwie i różnorodności świata stworzonego przez Tolkiena, o tym, jak czerpał inspiracje z różnych źródeł, tworzył języki, historię, genealogie, krainy i ich szczegółowe mapy oraz dopracowywał detale, które pozwalają na całkowite poddanie się urokowi tej opowieści.
Adiemus napisał(a) (zobacz wpis):

mam jeden, niepodważalny w zasadzie argument. Ten, że prawie wszystkie książki (oprócz biografii, historii i podręczników) to fikcja. Z tym, że niektóre udają rzeczywistość, a inne nie.

Też często używam tego argumentu Jestem za Tak zrobiłam i w tym przypadku, jednak babcia miała wątpliwości, czy potrafiłaby wczuć się w opowiadaną historię i jej postaci, jeśli świat przedstawiony nie jest podobny do rzeczywistego. Opowiedziałam o "zawieszeniu niewiary", o tym, że chociaż świat jest inny, to jednocześnie bardzo zbliżony do naszego, a postaci borykają się z podobnymi problemami, co my. Również uczucia pozostają te same, więc można łatwo dać się wciągnąć w opowiadaną historię. Różnice są raczej powierzchowne i polegają na tym, że od czasu do czasu przewinie się gdzieś jakiś smok czy troll, Śmiech a bohaterem może być np.: elf, itp., co raczej nie wpływa na prawdziwość samej opowieści i nadal możemy w niej odnaleźć siebie.

Osiągnęłam mały sukces, Uśmiech bo babcia nie tylko spojrzała na fantastykę z innej strony, ale tak się zaciekawiła, że poprosiła mnie, żebym podsunęła jej coś do przeczytania. Oprócz tego była też zafascynowana Tolkienem i nie mogła się nadziwić, jak jeden człowiek mógł to wszystko napisać (też się zastanawiam Język ).

#4:  Autor: ForissSkąd: Stare Jabłonki WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Nie ma jednego sposobu na przekonanie do czytania WP….jednego namówisz prezentując głębię Śródziemia a innego najpierw pokazując mu film i tłumacząc mu ze książka jest 100 razy lepsza…jeszcze innego przekona prezentacja jakichś innych aspektów…..tylko indywidualne podejście do człowieka zwiększa nasze szanse na sukces którym będzie to ze ten człowiek pomyśli ze może warto by było sięgnąć po tę książkę….a czy sięgnie to już sprawa zupełnie od nas niezależna…….ja gdy mówię komuś z mojego otoczenia o WP staram się po prostu przekazać to wszystko co czuję do tych książek….serce jest w takich wpadkach najlepszym mówcą……

#5:  Autor: AvariSkąd: Dol Amroth WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Nie namawiam WCALE. Dlaczego?
Otóż, osobiście najczęściej reaguję ostrym sprzeciwem na wszelkie formy namawiania, mody, trendy, hurtowe chodzenie do kina "Bo to taki świetny film" (przez to Matrix'a obejrzałam na dwa dni przed pójściem do kina na Reaktywację Język ) i podobne zjawiska. Określam je wszystkie mianem "owczego pędu", czy "pochodem lemingów" i najczęściej robię rzecz dokładnie odwrotną.
A skoro sama tak reaguję na namawianie, więc chcąc, by ktokolwiek czytał książki Mistrza, nie namawiam, by nie spowodować odwrotnej reakcji - a nuż trafię właśnie na osobę, która nie jest lemingiem.

Elfik

#6:  Autor: AdiemusSkąd: Krakuff WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Foriss napisał(a):
tylko indywidualne podejście do człowieka zwiększa nasze szanse na sukces którym będzie to ze ten człowiek pomyśli ze może warto by było sięgnąć po tę książkę
O, to się nazywa: trafić w sedno Jestem za
Cytat:
ja gdy mówię komuś z mojego otoczenia o WP staram się po prostu przekazać to wszystko co czuję do tych książek
Hie, z tym to już jest problem Język Taki wszystkoizm czasami potrafi się rozminąć z celem. Myślę, że trzeba utrafić w zainteresowania potencjalnego czytacza; u Tolkiena wieeele można znaleźć (no, problem będzie z facetem, który ma bzika na punkcie techniki i aparatur wyłącznie, kocha czytać sensację i czystą SF -ale na Stare Warsy nosem kręci, bo mu Moc nie pasuje; takiego spisujemy z góry na straty Złośliwy uśmiech ).
Jeżeli "ofiara" Jestem rozwalony lubi poezję i ceni piękno słowa -podsuńmy pod nos fragment z Domów Uzdrowień, ten, w którym Obieżyświat kruszy liście. Robi to trzy razy, w ten sam sposób -ale jakże różnią się od siebie opisy tej prozaicznej (niby) czynności Język I ileż w nich poezji Spox Jestem za

#7:  Autor: ForissSkąd: Stare Jabłonki WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Adiemus napisał(a) (zobacz wpis):

Myślę, że trzeba utrafić w zainteresowania potencjalnego czytacza


niezgode sie.....jesli mówisz z serca to co czujesz ten z kim rozmawiasz bedzie wiedział ze to co mówisz jest w 100% prawdziwe i sięgnie po książkę która budzi takie emocje......

#8:  Autor: Zair Ugru-nadSkąd: Imlad Morgul WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Foriss napisał(a) (zobacz wpis):
Adiemus napisał(a) (zobacz wpis):

Myślę, że trzeba utrafić w zainteresowania potencjalnego czytacza


niezgode sie.....jesli mówisz z serca to co czujesz ten z kim rozmawiasz bedzie wiedział ze to co mówisz jest w 100% prawdziwe i sięgnie po książkę która budzi takie emocje......


Daj Eru, abyśmy takich ludzi spotykali Jestem rozwalony Niestety większość będzie Cię traktować z przymrużeniem oka i popatrzy na Ciebie jak na specyficzny przypadek schizofrenii tudzież eskapizmu Złośliwy uśmiech Czas jakiś temu braliśmy z częścią naszej Kompanii udział w programie "Weekend, weekend" - był to występ na żywo, cała masa stresu etc. W każdym razie dziennikarz, który tenże program prowadził, wprost poruszał temat fascynacji Śródziemiem od tej właśnie strony - dopatrując się zagrożenia wręcz dla zdrowia psychicznego. Dziekuję. Nigdy więcej nie zamierzam rozmawiać z postronnymi ludźmi, którzy nie są zainteresowani, na tematy tolkienowskie. Ani tym bardziej ich zachęcać Złośliwy uśmiech

Poza tym w ogóle nie wyobrażam sobie, abym miała mówic szczerze, co czuję, będąc w Śródziemiu, każdemu, kogo chciałabym przekonać do przeczytania czegokolwiek z twórczości Tolkiena. Są to bowiem dla mnie tematy, które porusza się wyłącznie z osobami bliskimi. Z drugiej strony nie czuje większych oporów przed publikowaniem moich wierszy na stronie Kompanii, chociaż są one w większości bardzo osobiste. Ale wiem, że ignorant nie tylko nie zrozumie, ale i nie będzie mu się chciało czytać. A ci co bardziej wrażliwi na poezję docenią. Podobnie z fotografią. I to tyle w kwestii popularyzacji Śródziemia z mojej strony Złośliwy uśmiech

Strona 1 z 4

Powered by phpBB 2 © 2001,2002 phpBB Group