Twoja ulubiona postać kobieca
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  :|=|:
Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena -> Ankiety
Twoja ulubiona postać kobieca
Arwena
7%
 7%  [ 13 ]
Eowyna
21%
 21%  [ 39 ]
Galadriela
20%
 20%  [ 37 ]
Celebriana
0%
 0%  [ 1 ]
Erendis
1%
 1%  [ 2 ]
Meliana
7%
 7%  [ 13 ]
Elbereth
3%
 3%  [ 6 ]
Haletha
4%
 4%  [ 8 ]
Finduilas (elfka)
0%
 0%  [ 1 ]
Lobelia Sackville-Baggins
5%
 5%  [ 10 ]
Luthien
8%
 8%  [ 15 ]
Yawanna
4%
 4%  [ 8 ]
Róża Cotton
1%
 1%  [ 2 ]
Idril
4%
 4%  [ 8 ]
inna postać
5%
 5%  [ 10 ]
Aredhela
0%
 0%  [ 1 ]
Nerdanela
2%
 2%  [ 5 ]
Andreth
0%
 0%  [ 0 ]
Miriel
0%
 0%  [ 0 ]
Oddano głosów : 179


#57:  Autor: SędziwojkaSkąd: Smoków, Lutetia & Al-Ándalus WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Falco Overhill napisał(a) (zobacz wpis):

Moją najlepszą postacią stworzoną przez Mistrza Tolkiena jest haletha
Cytat:
Rządzę

A może napiszesz dlaczego? Post bez wyjaśnienia wnosi niewiele do tematu.

A skoro już tu jestem i jak widzę, dotąd się tu jeszcze nie wpisywałam:
Meliana - mądra i piękna kobieta, która dla miłości poświęciła swój majarski żywot. Nadto kochała i była kochana przez jednego z moich ulubionych elfów (ah, ta miłość pod gwiazdami, trwająca przez lata... Love). Język

Andreth - szalenie lubię jej rozmowę z Finrodem. Jestem za

Zaś Eowyn nie znoszę, zarówno książkowej, jak i filmowej (a filmowa to już imo tragedia Język).

#58:  Autor: OminousSkąd: Hamburg WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Skoro już odkopaliście temat, to machnę coś od siebie Z przymrużeniem oka

Zagłosowałem na Nerdanel (i jak przejrzałem temat nie dziwi mnie, kto jeszcze oddał na nią głos Język) Ze wszechmiar nietuzinkowa, artystka, Mądra, silna. Dla mnie to był zawsze taki płomień, lecz nie tak jak jej (szurnięty) mąż płomień niszczący, ale twórczy ogień. Nawet mieniące się rudo włosy ją wyróżniały.

Poza tym chociaż dziwię się sobie, cenię Galadriel. Może ciągnie mnie do kobiet umiejących powiedzieć (Feanorowi) nie Jestem rozwalony Z tymże, iż zdecydowanie wolę jej ciemne strony charakteru, a tekstem "Wszyscy kochaliby mnie z rozpaczą!" kupuje mnie po całości Śmiech

Na koniec ostatnia z mych ulubionych postaci żeńskich, o której nikt jeszcze nie wspomniał (nie ma jej nawet w ankiecie!), mianowicie Morwen Eledhwen. Wiem, że to może i dziwny wybór, ale chyba cenię ja za cechy które i w sobie odnajduje. Upór, choćby zupełnie bezpodstawny i duma przewyższająca pałace Thingola. Kobietę która nigdy się nie poddała, którą życie złamało, a ona nie ugięła kolan przed nikim. Do ostatecznego końca.

No, bym zapomniał, w sumie Melian ceniłem i nie rozumiałem od zawsze. Ceniłem za mądrość i rady ponad pojmowanie elfów, nie rozumiałem jak może wytrzymywać tyle lat z mężem który te rady bez ustanku zlewał Język

#59:  Autor: ErienTulcawendeSkąd: Amon Ereb WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Ostatnio najbardziej lubię Eowyn - za upór, odwagę, wytrwałość w dążeniu do celu oraz fakt, że jest postacią niejednoznaczną, nie "żywym pomnikiem". Przeciw-waga do aż nazbyt kryształowego Faramira - dobrze, że się spotkali, także jako dwoje "weteranów po przejściach". Jedna z moich ulubionych historii miłosnych (nie znoszę słowa "pairing").
Tak ogólnie od niedawna moja ulubiona rasa to nie elfowie, a ludzie właśnie ze względu na swoją złożoność i niedoskonałość. (z elfów lubię praktycznie tylko Noldorów). Tylko szkoda, że jest tak mało rozwiniętych kobiecych postaci tej rasy. Z pierwszo-erowych lubię Halethę i Andreth.

Jeśli chodzi o "charakterne" elfickie kobiety:
Nerdanel - każda kobieta, która umie się postawić problematycznemu małżonkowi ma u mnie zapewniony "szacun". Artystyczna dusza, ceniąca sobie niezależność a przy tym bardzo wszechstronna. Wkurza mnie że w opublikowanym Silmarillionie została tak "obcięta" przez co przeciętny fan nie ma świadomości, jak ważną i interesującą postacią była.
Lúthien też ma w sobie to coś, podoba mi się dlatego że mimo bycia księżniczką przeczy stereotypowi "bidulki, którą zawsze trzeba ratować" (prędzej powiedziałabym to o Berenie Język). Arwen to tylko "marna podróba" do której nie żywię szczególnej niechęci - jest mi po prostu obojętna.
Aredhel - za zamiłowanie do przygód i wolności - kolejna niestereotypowa księżniczka. Powinna zostać z Fingonem w Hithlumie, a nie dekować się z nudziarzem Turgonem w Gondolinie tylko po to żeby później pragnąć wyrwać się z tego "rezerwatu" i marnie skończyć.
Idril - za mądrość, przezorność (pomysł budowy tajemnej drogi ucieczki) i także własne zdanie.

Z Ainurów: Meliana (mądra, z charakterem, współczuję życia z Thingolem, trudny charakterek to on miał za trudny nawet dla niej), Nienna (za to że współczuje i rozumie, ale nie ocenia).

#60:  Autor: LassemistaSkąd: Konstancin among the trees. WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Nie wierzę, że jeszcze się tu nie wypowiadałam.
Oczywiście, kiedy pierwszy raz przeczytałam Władcę w wieku lat dziesięciu, zaczęłam uwielbiać Eowinę i wpadłam w rozpacz, że nie mam szans być smukłą i jasnowłosą. Właściwie większość wymienionych postaci coś dla mnie znaczy, jakoś mnie fascynuje (może dlatego, że jestem dobra w dopowiadaniu ich sobie). Lubię Luthien, Morwenę, Galadrielę, Lobelię...
Do finału konkursu na ulubioną postać kobiecą dotarły tylko trzy panie.
Nerdanela Dlaczego Nerdanela powiedzieli już inni, którzy ją wybrali, trudno mi dodać coś od siebie. Ale napisze jeszcze dodatkowo, że w lubieniu jej pomaga mi stwierdzenie, że nie była najpiękniejszą wśród swojego ludu, dodaje jej to pewnego bardzo indywidualnego rysu i sprawia, że łatwo sobie dopowiedzieć, jak fascynującą musiała być osobowością, skoro nie grzesząc urodą oczarowała sobą Feanora.
Andreth. Bo była mądra a przy tym prawdziwa w swoich uczuciach. Bardzo, bardzo lubię wracać do jej dialogu z Finrodem (jednym z moich ulubionych bohaterów w ogóle), nawet jak ma to oznaczać dużo szlochania. Ale nie zagłosowałam na nią, bo w sumie bardziej lubię jej historię niż ją samą.
Zaznaczyłam więc odpowiedź ,,inna postać". Bo istnieje przecież taka Emeldira. Żona Barahira i matka Berena, którą cenię właśnie za to, że przy swoim Męskim Sercu była właśnie żoną i matką. Stwierdzenie, że wolała walczyć u boku syna i męża zawsze interpretuję nie jedynie jako jej chęć do czynnego oporu, ale również jako wolę zostania z najbliższymi. I cenię ją też za to, że w końcu, kiedy było trzeba, odeszła, żeby zapewnić bezpieczeństwo dzieciom i innym kobietom. Co znaczy, że umiała wziąć na siebie odpowiedzialność i przedłożyć obowiązek i konieczność nad nawet najszlachetniejsze i najbardziej zrozumiałe porywy serca. Jak mogłabym jej nie kochać i nie cenić? (Poza tym, ma śliczne imię).

Strona 8 z 8

Powered by phpBB 2 © 2001,2002 phpBB Group