Czyja miłość była najbardziej romantyczna
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna  :|=|:
Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena -> Ankiety
Czyja miłość była najbardziej romantyczna
Aldarion i Erendis
2%
 2%  [ 5 ]
Turin i Finduilasa
1%
 1%  [ 3 ]
Tuor i Idril
2%
 2%  [ 4 ]
Beren i Luthien
43%
 43%  [ 82 ]
Thingol i Meliana
9%
 9%  [ 17 ]
Celeborn i Galadriela
1%
 1%  [ 3 ]
Sam i Róża
3%
 3%  [ 7 ]
Aragon i Arwena
10%
 10%  [ 20 ]
Faramir i Eowina
19%
 19%  [ 37 ]
Earendil i Elwinga
4%
 4%  [ 9 ]
Oddano głosów : 187


#41:  Autor: BrandywinaSkąd: Nie uwierzysz, a jeśli nawet, to nie trafisz WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Wybrałam Turina i Finduilas. Ja najbardziej lubię ( z filmów i książek) historie, przy których mozna się wzruszyć ( chlip!). To naprawdę było piękne, gdy Turin zobaczył grób Finduilas, padł na ziemię i zapłakał, targany uczuciami, i jak bronił go przed innymi ...

#42:  Autor: MirielSkąd: Vinyamar WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Beren i Lúthien. Uważam, że jest to najpełniej i najciekawiej opowiedziana przez Tolkiena historia romantyczna, ale oczywiście jest też wiele innych w legendarium poruszających opowieści o miłości, także tych jednostronnych.

#43:  Autor: Limbo WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Zagłosowałam na Thingola i Melianę, bo romantyzm kojarzy mi się przede wszystkim z wielkim OCH Love i ACH Miłość, Zakochanie zapomnieniem o całym świecie, motylami w brzuchu, takie dosłowne FALL IN LOVE Lubimy się A ta para całkowicie odpowiada temu opisowi. Natomiast u Berena i Luthien sprawa wygląda trochę inaczej. Mniej tu romantyzmu, a więcej wzniosłych czynów. Mało zachwytu "drugą połówką" (poza sceną tańca, a i to jednostronnie), może wynika to z konwencji w jakiej opisano ich historię, ale zawsze czytając o nich odnoszę wrażenie, że zostali odgórnie zobligowani do heroicznych działań, a miłość była jakby dodatkiem.
Tak więc, głosuję na pierwszy mezalians w historii Ardy Jestem za

#44:  Autor: EllenaSkąd: Rohan/Ithilien/jaskinia Thranduila (Kujawy) WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Miłość Berena i Lúthien była wielka, wspaniała, pełna poświęcenia itd. Dla mnie jednak bardziej romantyczna była miłość Eowyn i Faramira, ponieważ zakochani w sobie Beren i Lúthien zwalczali przeszkody razem a E & F jeszcze przed ich wielką miłością musieli stawić czoła sobie samym. Eowyn musiała zrozumieć własne pragnienia i obudzić w sobie uczucia, by móc pokochać. Faramir imho musiał zwalczyć swoje poczucie odrzucenia. Piękna też była jego wytrwałość i chęć zdobycia serca wybranki. Dla mnie piękniejsze i wymagające więcej pracy (przynajmniej z początku) jest uczucie, które dopiero się rozwija i któremu trzeba dopomóc, by mogło później przerodzić się w prawdziwie głęboką miłość.


Nadia napisał(a):
U Tolkiena wszyscy "zakochani" dążą do małżeństwa, które, moim zdaniem, jest zaprzeczeniem romantyczności, ponieważ ze swej natury sprzeciwia się czystej, bezinteresownej, nieuprzedmiotowującej, czyli jedynej prawdziwej miłości.


Dla mnie taka miłość jedynie na poziomie duchowym niewiele różni się od przyjaźni. Miłość platoniczna/białe małżeństwo itp. imho prędzej czy później przybiorą znamiona ''zwykłej'' przyjaźni (uwaga na cudzysłów, żeby nie było, że uważam przyjaźń za coś gorszego itp. Z przymrużeniem oka). Imho miłość jedyna i prawdziwa, która jest połączeniem więzi duchowej i cielesnej jest romantyczna. Jak najbardziej powinno się kochać wiele osób (przyjaciół, rodzinę, bliźnich), ale miłość nie może być tak samo odczuwana do wszystkich. Na inny sposób kochamy męża, inaczej matkę, brata, przyjaciela, ludzi jako ogół, psa itd. Inaczej okazujemy im tę miłość, co oczywiście nie znaczy, że jedni są dla nas gorsi od drugich. Ale z reguły tak jest, że pomimo ciepłych uczuć do innych, tę jedyną osobę kochamy najmocniej na świecie i inni mogą być równie ważni, ale ona jest dla nas w pewien sposób wyjątkowa, bez niej nie wyobrażamy sobie życia itd. I myślę, że ci ''inni'' nie mają tego za złe.

Dla mnie cielesność jest brudna tylko wtedy, gdy jedna osoba zmusza do niej drugą, gdy cielesność staje się narzędziem do zdobywania celów lub gdy swoją cielesność ofiaruje się na prawo i lewo.
Jeśli się kogoś naprawdę kocha, to poza miłością cielesną miłuje się także duszę tej drugiej osoby.

Jeśli ktoś jest z kimś wyłącznie dla cielesności, to moim zdaniem nie jest to miłość, ale nie wszystkie małżeństwa czy związki takie są, więc trochę niesprawiedliwe jest takie uogólnianie. Małżeństwo nie wyklucza miłości, zwłaszcza że to z jej powodu najczęściej jest zawierane, a że nieraz miłość się wypala - zdarza się. Tak samo jest z przyjaźnią, zależy na kogo się trafi.

Oczywiście piszę to wszystko także w kontekście do bohaterów Tolkiena. Łączyły ich miłości, przyjaźnie - jedno nie wykluczało drugiego. To, że Faramir kochał najmocniej żonę, nie przekreśla jego miłości do innych istot. Poza miłością, mógł do żony czuć także przyjaźń a wierzę, że miłował jej duszę i to w dużym stopniu.

Zastanawia mnie jedna z opcji w ankiecie: Túrin i Finduilas hmmmm... Czy to była faktycznie miłość? Ja raczej odbierałam to jako zauroczenie ze strony Finduilas, która zrezygnowała z miłości do Gwindora. I czy Túrin to odwzajemniał? Bo afair to nie hmmmm...

#45:  Autor: ThirdiwenaSkąd: Ithilien (WLKP) WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
wargu niedopieczony, co ja mam począć, biedna?! Tak rozdarta, że mam aż wyrzuty sumienia, ze zagłosowałam na Fara i Éo. Jeśli policzyć łzy, które wylałam nad czytaniem o Luth i Berenie, i porównać je z czytaniem po raz tysięczny fragmentów z Domu Uzdrowień to okaże się, że Faramir i Éowina zostali ze mną. Luth i Beren zachwycili mnie, dawno tak nad nikim nie płakałam, ale jednak miłość Faramira i Éo była taka... zwyczajna, bliska memu sercu, czysta, oparta na przyjaźni, zrozumieniu. Powinnam zagłosować na Berena i Luthiewn, bo to ich historia mną najbardziej wstrząsnęła, ale jednak nie byłabym sobą, gdybym nie podkreśliła, jak wiele mnie łączy ze związkiem Faramira i Éowiny. Romantyzm pełen monumentalności i rozmachu reprezentowany przez Berena i Luthien, mimo całej aury i kuszenia mnie, jak syreni śpiew, zostawiam na boku. Obym znalazła kogoś, kto mnie tak zrozumie, jak Far.
Nieraz zastanawiałam się, czy ona go nie wzięła tak 'na pociechę' i czytając wasze wypowiedzi zrozumiała, że nie mogła tego uczynić. Te wszystkie księżniczki Pserwa , synowie namiestników Jestem rozwalony i inne gady to nie ja, zmieńmy temat, zaklopotanie, mnie tu nie było Tiaaaa jakoś strasznie zwracali uwagę na życie ze sobą w zgodzie. I za to (też) kocham Mistrza. Elfik

#46:  Autor: GilyaSkąd: z Lindonu WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Według mnie najbardziej romantyczna była miłość Faramira i Eowiny. Oboje znaleźli w niej sens życia. Poza tym była taka zwykła i wierzę, że też mogę kiedyś na taką liczyć.
Lekko bym się zdziwiła, gdyby podbiegł do mnie jakiś facet, złapał za ręce i powiedział, że mnie kocha Jestem rozwalony


Ostatnio zmieniony przez Gilya dnia 21-04-2014 21:48, w całości zmieniany 1 raz

#47:  Autor: AnnaelSkąd: Szare Przystanie WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
A to ciekawe, że mnie tu przed kilku laty nie było, ale to nic.
Zagłosowałam na Tuora i Idril, bo ja zawsze ( to znaczy jak przeczytałam o przybyciu Tuora do Gondolinu ) lubiłam Tuora. Już samo jego wybranie przez Ulma było romantyczne. A ponieważ historia nie była dość szczegłowo przedstawiona cały romanyzm jest w moim wnętrzu, mojej wyobraźni Uśmiech Bardzo lubię Tuora i Idril. Love

#48:  Autor: SigrúnSkąd: Tychy WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Przyznam, ciężki wybór. Ostatecznie zagłosowałam na miłość Berena i Lúthien. Był to pierwszy związek między elfką i człowiekiem, musieli zmierzyć się nie tylko z niechęcią innych (przede wszystkim ojca Lúthien Nic nowego ), ale na pewno również z własnymi wątpliwościami i strachem. Razem (co jest dla mnie bardzo ważne, porównując ich związek z miłością Aragorna i Arweny gdzie córka Elronda nijak nie pomogła ukochanemu) pokonali przeciwności losu i poświęcili wszystko dla łączącego ich uczucia. Zwłaszcza Lúthien, która nie tylko wyrzekła się nieśmiertelności, co przede wszystkim na zawsze pożegnała się z rodziną. Jedyne co mi się nie podoba w ich historii to zakochanie się od pierwszego wejrzenia. Nie znali się w ogóle, nie zamienili ze sobą ani jednego słowa, a już się wzajemnie kochali. Ale to w końcu baśń.
Gdyby była możliwość oddania dwóch głosów, drugi głos dostałby związek Éowiny i Faramira. Ich miłość była bardziej przyziemna, rozwijała się powoli (zwłaszcza ze strony Éowiny), spędzili ze sobą wiele czasu na rozmowach i milczeniu, dobrze się wzajemnie poznając, zanim się zakochali. Mam nadzieję, że ich związek oparty na przyjaźni, zrozumieniu i zaufaniu był szczęśliwy. Romantyczności dodaje mu fakt, że oboje dużo w życiu przeszli, czuli się samotni i odrzuceni (Éowina przez Aragorna, Faramir przez ojca) i w końcu odnaleźli razem szczęście i miłość.

Strona 6 z 7

Powered by phpBB 2 © 2001,2002 phpBB Group