Lembasy
Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena -> The History of Middle-earth

#1: Lembasy Autor: ThoronnilSkąd: gniazdo w zadymionym krakowie WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
eheheh, bede pierwszy Śmiech hurra !! Uśmiech hm, tylko jakis temat by sie przydal.......... wiem Uśmiech. podobno w "historii...." znajduje sie przepis na produkcje lembasa? czy ktos moglby go tu przepisac?

ps. elfy - wielkie dzieki. zawsze pociagala mnie wiedza z tej ksiazki, mimo ze nie bylo mi dane jej kupic - w polsce to chyba wyczyn....


Ostatnio zmieniony przez Thoronnil dnia 08-01-2003 22:27, w całości zmieniany 3 razy

#2:  Autor: elfySkąd: 010101 WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Z eseju Nifrodel o elfach
Nifrodel w swoim eseju napisał(a):

Lembasy- prowiant Elfów, były smaczne i pożywne, szczególnie jeśli mieszano je z inną żywnością. Miały wygląd jasnobrązowych placków, w środku białych jak śmietana. Jeśli przechowywano je owinięte w liście, długo zachowywały świeżość.

Pierwszy raz otrzymali je od Valarów, na początku dni, podczas Wielkiej Wędrówki. Były one sporządzone z pewnego rodzaju kukurydzy, którą Yavanna przyniosła z pól Amanu i parę podała dla nich, przez ręce Oromego, aby wspomagać Eldarów podczas długiego marszu. Ponieważ pochodziły z rąk Yavanny, Królowej, od tego czasu najwyższa z Elfich kobiet we wszystkich rodach, dużych i małych, przechowywała i darowywała lembasy. Nazywano ją massánie lub besain- Pani lub Dawczyni chleba. Przygotowywanie pożywienia natomiast wśród Elfów, było zadaniem i przyjemnością mężczyzn.

Ziarna zasiewano o każdej porze roku i chroniono przed mrozem. Wcześnie kiełkowało i szybko rosło, jednak rośliny nie kwitły w zacienionym Śródziemiu i nie wytrzymywały wiatrów, wiejących z północy, w czasie, kiedy Morgoth tam mieszkał. Potrzebowały jednak bardzo niewiele światła słonecznego aby się rozwinąć i potrafiły wykorzystać całą intensywność jakiegokolwiek światła, które na nie padło. Eldarowie sadzili je na strzeżonych i słonecznych polanach. Wyrastały na wielkie, złociste kolby, które zrywano ręcznie, nie używając żadnych ostrych narzędzi. Całe wyciągano z ziemi i transportowano do miejsca, gdzie składowano ich zapasy. Żaden robak czy bestia Morgotha nie mogły dotknąć zboża i połyskującej słomy. Także ziemia uprawna była strzeżona i żadne zło Śródziemia nie mogło jej splugawić. Od kolby, do formy placka, nikt nie miał pozwolenia dotykania rośliny, oprócz tych Elfich kobiet, które nazywano Yavannildi (lub w sindarinie – Ironwin). Sztuka wyrobu lembasów, której nauczyli je Valarowie, była sekretem pośród Ivonwin, i tak pozostało. Lembasy, to sindarińska nazwa, pochodząca ze starszej formy- lenn-mbass ‘chleb podróżny’ . W quenya, częściej nazywano je coimas czyli ‘chleb życia’.


Z tego co wiem to w tym fragmencie opierała się między innymi na informacjach z tomu HoMe "The Peoples of Middle-earth" rozdział "Of Lembas"

#3:  Autor: BeornSkąd: Sosnowiec WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Zauważyłem że w Silmarillionie jest powiedziane że Lembasy miały właściwości lecznicze. Dokładnego cytatu nie pamiętam, ale było to w scenie z na pół żywym Berenem.
W WP nie jest nic wspomniane, aby Lembasy miały moc leczenia.
Być może elfy zapomniały pradawną recepturę wyrobu takich "antybiotykowych" lembasów ?

#4:  Autor: NifrodelSkąd: Ossiriand WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Beorn napisał(a):
Zauważyłem że w Silmarillionie jest powiedziane że Lembasy miały właściwości lecznicze. Dokładnego cytatu nie pamiętam, ale było to w scenie z na pół żywym Berenem.
W WP nie jest nic wspomniane, aby Lembasy miały moc leczenia.
Być może elfy zapomniały pradawną recepturę wyrobu takich "antybiotykowych" lembasów ?


Hm Tiaaaa , być może lembasy nigdy nie miały właściwości antybiotyków, ale po prostu jak wszystkie rośliny wyrabiane przez Elfów były smaczniejsze i miały lepsze wartości odżywcze? Uśmiech

Pamiętasz jak opisywał pożywienie Elfów Pippin i Sam?

J.R.R. Tolkien napisał(a):

Pippin nie mógł sobie później przypomnieć, co wówczas jadł i pił, bo tak go oczarował blask bijący od twarzy elfów i piękna różnorodna melodia ich głosów, że przeżył tę noc, jakby śniąc na jawie. Pamiętał jednak chleb, który smakował mu lepiej, niż mogłaby smakować umierającemu z głodu najbielsza bułka, i jagody słodkie jak leśne poziomki, a dorodniejsze niż wszelkie owoce wypielęgnowane w ogrodach; wychylił do dna puchar aromatycznego napoju, świeżego jak źródlana woda, a złocistego jak letnie popołudnie.
Sam nigdy potem nie zdołał w słowach wyrazić ani bodaj uświadomić sobie jasno, co czuł i myślał tej nocy, chociaż zachował ją w pamięci wśród najdonioślejszych wydarzeń swojego życia. Najbliższy był wyrażeniu swoich uczuć, gdy mówił: „Ano, proszę pana, gdybym umiał wychodować takie jabłka, byłbym pierwszym ogrodnikiem na świecie.


Chyba raczej nie zapomniały Elfik . Elfy odznaczały się najlepszą pamięcią wśród Ludów Śródziemia. Były wszak nieśmiertelne robienie pieknych oczek a tradycja wyrobu lembasów nie była podtrzymywana tylko przez jedną osobe, ale co najmniej kilka przynajmniej od czasów Melian. (Silmarillion)
Nio i pewnie recepturę mieli dodatkowo zapisaną mam pomysł!!!

#5:  Autor: misiek235Skąd: czat :)) WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Lembasy....skoro już o magicznych posiłkach mowa, uważam że Tolkien w tym względzie wzorował się na celtyckich mitach, np. o synach Tuireanna[z góry przepraszam za ewentualną niepoprawną pisownię, robię to z pamięci] którzy w swych przygodach mieli okazję spróbować pewnych magicznych jabłek, które poza tym że leczyły wojownika z każdej rany, [co w tej dyskusji akurat nas niezbyt intersuje] to każdy jedzący te jabłka był nasycony na długi czas i 'jaki chciał poczuć smak, tak smakowało mu to jabłko'. Dodam, że owe jabłuszka nie były jedyne, bowiem takich magicznych zarówno owoców, jak i napojów były setki.

#6:  Autor: ThuringwethilSkąd: Taur-nu-fuin WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Lembasy. Wiem, robiło się je ze zboża, które rosło w Valinorze i chyba z czegoś jeszcze...? Wody? Jakby robiło się je z samej mąki i wody, to wyszedlby "chleb-opłatek", a o ile wiem to wcale opłatek nie był. Jakieś przyprawy? Jakieś coś jeszcze Z przymrużeniem oka ?
Bo jakby mi ktoś podał przepis w proporcjach (nawet nie wypróbowany wieeeeeeeeeelgachny uśmiech ) tobym zrobiła... i chociaż zboża z Valinoru nigdy nigdzie nie znajdę, to powiedzmy, że jako produktu zastępczego moglabym użyć mąki Język .

#7:  Autor: Meril Turingi WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
W historii Turina z "NO" mamy fragment dotyczący planów Mima, który ma nadzieję na wyłudzenie lembasów od Belega, wierząc, że dzięki nim odzyskałby młodość.W takim kontekście pożywienie elfów kojarzy mi się ze swoistą mityczną ambrozją! Uśmiech

#8:  Autor: Aragorn7 WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
elfy napisał(a) (zobacz wpis):
Z eseju Nifrodel o elfach
Nifrodel w swoim eseju napisał(a):

Lembasy- prowiant Elfów, były smaczne i pożywne, szczególnie jeśli mieszano je z inną żywnością. Miały wygląd jasnobrązowych placków, w środku białych jak śmietana. Jeśli przechowywano je owinięte w liście, długo zachowywały świeżość.

Pierwszy raz otrzymali je od Valarów, na początku dni, podczas Wielkiej Wędrówki. Były one sporządzone z pewnego rodzaju kukurydzy, którą Yavanna przyniosła z pól Amanu i parę podała dla nich, przez ręce Oromego, aby wspomagać Eldarów podczas długiego marszu. Ponieważ pochodziły z rąk Yavanny, Królowej, od tego czasu najwyższa z Elfich kobiet we wszystkich rodach, dużych i małych, przechowywała i darowywała lembasy. Nazywano ją massánie lub besain- Pani lub Dawczyni chleba. Przygotowywanie pożywienia natomiast wśród Elfów, było zadaniem i przyjemnością mężczyzn.

Ziarna zasiewano o każdej porze roku i chroniono przed mrozem. Wcześnie kiełkowało i szybko rosło, jednak rośliny nie kwitły w zacienionym Śródziemiu i nie wytrzymywały wiatrów, wiejących z północy, w czasie, kiedy Morgoth tam mieszkał. Potrzebowały jednak bardzo niewiele światła słonecznego aby się rozwinąć i potrafiły wykorzystać całą intensywność jakiegokolwiek światła, które na nie padło. Eldarowie sadzili je na strzeżonych i słonecznych polanach. Wyrastały na wielkie, złociste kolby, które zrywano ręcznie, nie używając żadnych ostrych narzędzi. Całe wyciągano z ziemi i transportowano do miejsca, gdzie składowano ich zapasy. Żaden robak czy bestia Morgotha nie mogły dotknąć zboża i połyskującej słomy. Także ziemia uprawna była strzeżona i żadne zło Śródziemia nie mogło jej splugawić. Od kolby, do formy placka, nikt nie miał pozwolenia dotykania rośliny, oprócz tych Elfich kobiet, które nazywano Yavannildi (lub w sindarinie – Ironwin). Sztuka wyrobu lembasów, której nauczyli je Valarowie, była sekretem pośród Ivonwin, i tak pozostało. Lembasy, to sindarińska nazwa, pochodząca ze starszej formy- lenn-mbass ‘chleb podróżny’ . W quenya, częściej nazywano je coimas czyli ‘chleb życia’.


Z tego co wiem to w tym fragmencie opierała się między innymi na informacjach z tomu HoMe "The Peoples of Middle-earth" rozdział "Of Lembas"


Mam pytanie do tego wytłuszczonego fragmentu :
skoro tylko niektórym kobietom powierzono sekret wyrobu ( kto przekazał - bezpośrednio Valarowie - Yavanna?) to co się działo w przypadku śmierci takiej jedynej "znawczyni" w danym szczepie/ królestwie.
Wojen było dużo i dużo elfów ginęło, a ci tych najstarszych w miarę upływu lat ubywało w zastraszającym tempie.
Wraz ze śmiercią ginęła tez wiedza.
Mało tego, podczas wielkich bitew i wojen niedobitki elfów musiałyby brać ze sobą ziarno, by na nowym terenie mieć możliwość siania i zbierania.

Znam tylko jeden popisany przypadek, ze ktoś "wyższy" rangą/doświadczeniem przekazywał te wiedzę.
Otóż tak się stało w przypadku Meliany, która ten sekret przekazała Galadrieli.
I teraz dodajmy - Galadriela została królowa, więc sama nie mogła potem wyrabiać chleba a tylko sprawować nad nim pieczę, więc musiała komuś niższemu przekazać sekret.

Znalazłem też odniesienia do lembasów w Listach - niżej screeny z książki z google books:


Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.




Ten obrazek znajduje się na serwerze forum i został załadowany przez jego użytkowników.
Zaloguj się żeby go obejrzeć.



#9:  Autor: M.L.Skąd: Mafiogród WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Aragorn7 napisał(a) (zobacz wpis):
Mam pytanie do tego wytłuszczonego fragmentu: skoro tylko niektórym kobietom powierzono sekret wyrobu ( kto przekazał - bezpośrednio Valarowie - Yavanna?) to co się działo w przypadku śmierci takiej jedynej "znawczyni" w danym szczepie/ królestwie.
Wojen było dużo i dużo elfów ginęło, a ci tych najstarszych w miarę upływu lat ubywało w zastraszającym tempie.
Wraz ze śmiercią ginęła tez wiedza.
Mało tego, podczas wielkich bitew i wojen niedobitki elfów musiałyby brać ze sobą ziarno, by na nowym terenie mieć możliwość siania i zbierania.

Znam tylko jeden popisany przypadek, ze ktoś "wyższy" rangą/doświadczeniem przekazywał te wiedzę.
Otóż tak się stało w przypadku Meliany, która ten sekret przekazała Galadrieli.
I teraz dodajmy - Galadriela została królowa, więc sama nie mogła potem wyrabiać chleba a tylko sprawować nad nim pieczę, więc musiała komuś niższemu przekazać sekret.

Sekret był zapewne przekazywany. Zapewne w Amanie wiele kobiet Noldorów poznało ten sekret od Yavanny lub jej służebnic. Podobnie w Doriath Meliana nie tylko Galadrielę go nauczyła. Więc można założyć, że wśród niedobitków Doriathu było więcej Yavannildi, a nie tylko Galadriela.
A jednocześnie zwracasz uwagę na ważny problem. Rzeczywiście u schyłku III Ery wydaje się, że tylko w Lorien jeszcze się wytwarza lembasy, co by znaczyło, ze gdzie indziej ta sztuka upadał. Choć oczywiście pozostaje jeszcze Lindon, o którym praktycznie nic nie wiemy, choć jak się wydaje przez całą III Erę ciągle żyło tam sporo Eldarów, ale nic o nim nie wiemy.
To jest jednak zagrożenie dla sztuki, technologii, rzemiosła, które nie zostaje zapisane, a wiedza nie zostaje upowszechniona. Społecznośc jako całość może łatwo taką umiejętność stracić. Zresztą w naszych dziejach tak się zdarzało. Tak na prawdę dopiero od XVIII wieku jesteśmy w fazie ciągłego rozwoju technologicznego.

#10:  Autor: EilífSkąd: Wielki Zielony Las (Łagów Lubuski) WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
O, Lembasy!

Szukałam różnych przepisów na lembasy, takich, które najbardziej mogłyby oddać ich naturę. Do tej pory spotkałam się z trzema i wszystkie już wypróbowałam. Jaki ciekawostka, zwierzę się z efektów.
Przepis nr 1 - jest bardzo ciekawy, ale lembasy starzeją się po kilku dniach. Więc nie może odpowiadać oryginałowi, nawet, jeżeli w 1 dzień może i smakuje analogicznie Język Dodaje się mleka i miodu, co daje jasne i miękkie chlebki, które ładnie wyglądają, ale jak mówiłam, po kilku dniach kamienieją.

Przepis nr 2 - odpada, bo lembasów się nie piecze, tylko smaży jak racuchy. Więc jest niekanoniczny, jak mniemam, chociaż rezultat jest b. smaczny i trwały.

Przepis nr 3 - moje najciekawsze odkrycie, i śmiem mniemać, że potencjalnie najbardziej zbliżone do oryginału. Składniki są dość nietypowe: mąka orzechowa (lub mielone migdały), mąka owsiana, a także zioła -tymianek i suszony kwiat czarnego bzu. Rezultat to suche jasne ciastka (suchary może nie, ale powiedzmy, że coś w tym guście), które pewnie najbardziej lembasy swoją istotą przypominają, o ziołowym posmaku, niezbyt słodkie, choć dodaje się trochę miodu. Ciekawe i godne polecenia, i przypuszczalnie najtrwalsze, jeżeli je zapuszkować - jak to bywa z kruchymi produktami. Przepis dla zainteresowanych zamieszczam w załączniku.

Strona 1 z 1

Powered by phpBB 2 © 2001,2002 phpBB Group