Powszechny LOTR?
Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena -> Ogólna dyskusja

#1: Powszechny LOTR? Autor: MenTh0l WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Zastanawiam sie czy chcielibyscie aby LOTR stal sie tak polpularny na swiecie jak, nie przymierzając pepsi czy paczka fajek? Żeby wszyscy ludzie czytali i sie nim zachwycali. Bo tak wynikaloby z niektorych wypowiedzi na tym forum (np. pomysly wprowadzenia LOTRa czy Sil'a jako lektury). Niby to fajnie..figo fago...wszyscy czytaja i sie zachwycaja ale...jednak coś jest nie tak.
Ja wiem co:) ale chcialbym sie dowiedziec jakie jest wasze zdanie na ten temat. Zyskali czy stracilibyśmy? Fil fri tu ekspres jorself:)
(jezeli nie masz nic ciekawego do powiedzenia to najlepiej nie pisz nic- bardzo cie prosze:)) - to do tych co lubią pisać texty w stylu 'ja nie wiem'Uśmiech

#2:  Autor: RuginwaldusSkąd: Galadhrest WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Cytat:
Zastanawiam sie czy chcielibyscie aby LOTR stal sie tak polpularny na swiecie jak, nie przymierzając pepsi czy paczka fajek?

Ale szanowny kolega;) porównuje dwie nieporównywalne kategorie. Strawa duchowa nigdy nie dorówna używkom.
Cytat:
Żeby wszyscy ludzie czytali i sie nim zachwycali.

No, powiedzmy , że nie wszyscy, a dużo więcej (odrzucając tych, którzy w ogóle nie czytają, nie lubią fantastyki itp.). Nie chciałbym, żeby tak było, ale wierzę, że się tak nie stanie. Po premierze filmu fala zainteresowania wzrośnie, a potem opadnie, jak wejdą następne Star Warsy Uśmiech. Ale na pewno przybędzie pseudofanów i to mnie najbardziej martwi.

#3:  Autor: MenTh0l WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Właśnie, póki w miare mała ilość osób sie tym interesuje jest to rzecz piękna, chciałoby sie powiedzic elitarna. W chwili gdy LOTR the movie wejdzie na ekrany ludzie pobiegna do sklepow kupic LOTRa.. Nawet najgorsi wrogowie ksiazek- bo przeciez bedzie wypadalo...skoro wszyscy to czytaja. Nie dosc wiec ze film skalal (chociaz jeszcze nie wyszedl) dobre imie LOTRa to na dodatek fala jego popularnosci (raczej komercjalizacji) obedrze ta fajną otoczkę tematu elitarnego, nie dostepnego wszystkim... Smutek Nie chodzi mi to że LOTR straci w moich oczach, ale moze to spowodowac jego spowszedienie- a przed tym bronie sie rekami i nogami Uśmiech Mam nadzieje ze jestem zbytnim pesymistą i do tego nie dojdzie. OBY Skrzywienie

#4:  Autor: GokuSkąd: Kame House WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Cytat:
Właśnie, póki w miare mała ilość osób sie tym interesuje jest to rzecz piękna, chciałoby sie powiedzic elitarna. W chwili gdy LOTR the movie wejdzie na ekrany ludzie pobiegna do sklepow kupic LOTRa.. Nawet najgorsi wrogowie ksiazek- bo przeciez bedzie wypadalo...skoro wszyscy to czytaja.

też boję się tego, że wszyscy będą mieli swoje zdanie o WP (80% na podstawie filmu) i z małej (stosunkowo Uśmiech ) grupki fanatyków (tak, to my) zrobi się z tego prawie przedmiot w szkole Z przymrużeniem oka

Pociesza mnie tylko fakt, że nigdy ale to nigdy (moim zdaniem) tacy nowo narodzeni na fali filmu pseudo "miłośnicy" Tolkiena nie dorównają Nam (elita Z przymrużeniem oka ) pod względem wiedzy, zaangażowania i tego "coś" co siedzi w głębi nas od czasu gdy pierwszy raz przeczytaliśmy WP a co jedni nazywają miłością inni fascynacją albo jeszcze inaczej.

90% ludzi, którzy zaczną "lubić" (?) WP po obejrzeniu filmu będzie kierowała się modą a moda przemija, więc po jakimś czasie znowu będziemy mieć "spokój" i gadać spokojnie między sobą jak to my lubimy Uśmiech (tzn. kłócić się o Łozińskiego Z przymrużeniem oka )

niepokoi mnie tylko jedno: podobno trendy w modzie zmieniają się co 10 lat Pserwa

Pozdrawiam

#5:  Autor: NifrodelSkąd: Ossiriand WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
A ja optymistycznie zakładam, że pseudofani zrażeni atmosferą tego forum (mam na myśli kłótnie o Łozińskiego Z przymrużeniem oka) założą sobie Forum Miłośników Filmu

#6:  Autor: RuginwaldusSkąd: Galadhrest WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Zawsze w brudach wyrzuconych na brzeg przez burzę znajdzie się kilka pięknych bursztynów: miejmy nadzieję, że i w naszym przypadku ta reguła się sprawdzi i środowisko wzbogaci się o kilka ciekawych osób.

#7:  Autor: Monisia WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
ja powiem tak:
z jednej strony, fajnie by bylo, by wszyscy ludzie, tak jak my, uwielbiali ksiazki Mistrza i potrafili docenic jego geniusz..
z drugiej jednak, gdyby stalo sie to tak powszechne, mysle, ze straciloby swoj urok.

#8:  Autor: ElekSkąd: Bielawa WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Cytat:
W chwili gdy LOTR the movie wejdzie na ekrany ludzie pobiegna do sklepow kupic LOTRa.. Nawet najgorsi wrogowie ksiazek- bo przeciez bedzie wypadalo...skoro wszyscy to czytaja.


Cytat:
....obedrze ta fajną otoczkę tematu elitarnego, nie dostepnego wszystkim...


To co ja mam zrobić? Od kilku lat organizuję
plenerowe imprezy ( dla wszystkich ) aby popularyzować Literaturę Tolkiena. Czy nie obdzieram przez to otoczki tematu elitarnego?
U nas w Bielawie Hobbit ( być może przez to ) stał się "uczoną" lekturą uzupełniającą.
Czy przez to mam się obawiać "pro-fanów". Bardziej trzeba się obawiać "inteligentnych' co wydadzą książkę na motywach scenariuszu filmowego i będzie LOTR 2. Girl 2

#9:  Autor: DrizzSkąd: Szuflandia WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Hehe juz widze swiat po premierze , dzieic an podworku dra sie "Ja jesrem Frodo, a aj Gandalf""Zabilem cie czarny jezdzcu , ale ja mam moj miecz" itd itd zupelnie jak z Dragon Ballem dzieci biegaja i wczuwaja sie w bohaterow tak bedzie pewnie tez z LOTRem.A co Potopou pseudo fanow tolkiena to mzoe bcy tak jak ktos tu powiedzial ze wsord tych ludzi znajdzie sie kilku ktorzy siegna po ksiazki i stwierdza ze jest z*****a i 100 razy lepsza od filmu.Taka osoba bedzie nawrocona i mzoe doceni wtedt ksiazki.

#10:  Autor: ElekSkąd: Bielawa WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Cytat:
i dlatego, eleku, napisalam, ze sa tu dwie strony medalu Uśmiech


Kiedyś jak był rok Witkacego, wszyscy zaczęli czytać Witkacego, jak Forman nakręcił Amadeusza wszyscy zaczęli słuchać Mozarta. Wydaje mi się, że nie trzeba sie martwić. Pierwsza euforia minie za jakiś czas, a najwierniejsi się nie zmienią. a jeżeli wśród tych "zachłyśniętych" znajdzie się kilku takich co dołączą do tego forum to tylko na chwałę mistrza Uśmiech

Bardziej się boję o nawał tandetnych figurek
( licencję filmową wygrała MATEL ta od Barbie). Albo tandetnych komiksów. Tazo w chipsach itp. Show biznes może skrzywić wizerunek LOTRA, a niektórych wręcz zniechęcić.

#11:  Autor: EtanSkąd: Crazy thing called Void WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Coz, temat ciekawy, trudny tez, ale mniejsza o to. Byla mowa o pseudofanach - znam jednego, zreszta to przeze mnie zainteresowal sie ksiazkami Tolkiena (najbardziej podobalo mu sie to, ze "Gimli fajnie rzna toporkiem"), oczywiscie gdy uslyszal o wiedzminie to od razu na niego przeskoczyl i jest jednego niby-zapalenca mniej... Tak na moj gust to raczej niedobrze by bylo, gdyby wszyscy interesowali sie tym co my - to z lekka nienaturalne. Zreszta takze niemozliwie. W moim srodowisku np. zajmowanie sie takim rzeczami jest uwazane za zgola nienormalne i zreszta dlatego przylgnela do mnie ksywa "spec od krasnoludkow".Tak, po filmie z pewnoscia zwiekszy sie zainteresowanie tworczoscia Mistrza, ale jak powiedzieli moji poprzednicy na krotko. Mylse tez, ze kazdy czlowiek, ktory interesuje sie czyms ciekawym jest na swoj sposob wyjatkowy, niestety im wiecej osob zajmuje sie tym co on tym ta wyjatkowosc jest mniejsza. Zapewne kazdy z nas chociaz nieswiadomie boji sie tego. Dlatego tez zbyt wielka ilosc fanow wokol nas nie wplynie zbyt dobrze na nasze poczucie wlasnej wartosci, ale to jest tylko moj sad i nie zapomnajmy, ze nie dotyczy to wszystkich ludzi.
Etan, Wloczniodzierzca
P.S.: Dzieki olimpiadzie zaistnialo w mojej szkole grozne zjawisko - pare osob zabralo sie za czytanie WP i Hobbita tylko po to, zeby isc na Olimpiade Tolkienowska... Wyobrazcie sobie, ze ktos czyta "Hobbita" i zapisuje na karteczce imiona wszystkich krasnoludow z kompanii Thorina by potem je wkuc na pamiec...

#12:  Autor: FinduliasSkąd: Avalon the Mystic Island WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Pomyślcie, co by to było, gdyby WP był lekturą w szkole. Wśród uczniów istnieje powszechna opinia, że "co lektura, to badziewie". Roiło by się od streszczeń, analiz, miejsc akcji itp. Jeśli dziś zapytasz kogoś, czy czytał Władcę pierścieni i potwierdzi, masz pewność że czytał z własnej woli. Gdyby była to lektura, co 2 osoba czytałaby z przymusu. Byłoby dennie Jestem przeciw

#13:  Autor: kagSkąd: Kielce WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
jesli cos jest nakazane to mimo swojej wartosci jest czesto odrzucane na samej zasadzie buntu przeciwko narzucanym regulom, z drugiej strony ksiazka/film/cokolwiek ktore trzeba zdobyc z pewnym wysilkiem, a nalepki z bohaterami nie sa w kazdym rogaliku i paczce chipsow, pozwalaja na wyrobienie sobie wlasnego zdania, w spokoju, bez tego calego szumu medialnego

#14:  Autor: HelevornSkąd: Warszawa WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
taya napisał(a):

Pomyślcie, co by to było, gdyby WP był lekturą w szkole. Wśród uczniów istnieje powszechna opinia, że "co lektura, to badziewie". Roiło by się od streszczeń, analiz, miejsc akcji itp. Jeśli dziś zapytasz kogoś, czy czytał Władcę pierścieni i potwierdzi, masz pewność że czytał z własnej woli. Gdyby była to lektura, co 2 osoba czytałaby z przymusu. Byłoby dennie :no:


Musze Cie zasmucic chyba ale w niektorych szkolach np. Hobbit
jest lektura uzupelniajaca..

#15:  Autor: HelevornSkąd: Warszawa WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Smiac mi sie chce jak czytam Wasze obawy ze literatura Tolkiena
stanie sie czyms "powszechnym". Ona juz nie jest zarezerwowana
dla elity. Z reszta tworczosc Tolkiena zna bardzo duzo osob (oczywiscie
w naszym kraju nie jest tak duzo fanow jak w USA czy UK).
Nieprzypadkiem WP zostal wybrany jako NAJLEPSZA POWIESC XX WIEKU.


Jednak podziele Wasze obawy co do tych tandetnych tazosow w
chipsach, albumow na naklejki czy figurek. Juz widze te dzieciaki -
"mamo kup mi figurke Legolasa !". Ciezkie czasy moga nastac
dla pokemonow ;)

#16:  Autor: Duke of RohanSkąd: Józefów k. Otwocka WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Ludzie
Film jest tylko filmem - nigdy nie odda w pełni klimatu Książki.
I ci co po oglondnięciu tego filmu (mi tam sie podobał) stwierdzą że są zakochani w twórczości Mistrza sięgną po książki - szybko się zniechęcą...
Bo w dziesiejszych czasach ciężko jest zainteresować młodsze pokolenia książkami - wiem z doświadczenia ( młodszy brat )
Bo wyobraźcie sobie takiego 9-15 (dzisiaj - nie 5 lat temu ) latka któty czyta np Silmarillion :) hehe dla tego pokolenia jest to bariera nie do przebycia... Wytrwają tylko najlepsi...

#17:  Autor: Monisia WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Moja koleżanka teraz szybko czyta LOTR'a, bo nie chce iść na film, nie mając pojęcia o książce. Tak samo mój papo: zażądał ostatnio, bym mu skombinowała "Wyprawę". Chciałam w pierwszej chwili od kumpla pożyczyć, ale on ma tylko łozine, więc pomyślałam sobie, że nie zrobię papie takiego świństwa Złośliwy uśmiech . Swoją drogą, ciekawe ile jest osób, które chwyciły za książkę, bo nie chcą iść do kina nie mając o niej pojęcia...

#18:  Autor: GokuSkąd: Kame House WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Monisia, czyżbyśmy mieli tych samych znajomych Z przymrużeniem oka

Mój kumpel którego znam od 10 lat nie miał ochoty przeczytać Tolkiena, mimo że widział moje i innego kumpla maniactwo (grunt to właściwa samoocena Uśmiech ) teraz z tych samych pobudek co koleżanka Monisi sięgnął po książkę i jest już w połowie "Dwóch Wież"!!!.

Nomralnie Z przymrużeniem oka szok Szok psychiczny przeżyłem i musiałem później wziąść 15 listków szałwi Z przymrużeniem oka po tym jak przyszedł do mnie i poprosił żebym mu Tolkiena pożyczył.

Jeszcze trochę i będziemy musieli powiedzieć: Alleluja Mr Jackson Z przymrużeniem oka bo wygląda, że film robi na razie tylko same plusy Jestem za

btw: Monisia jestem lepszy Pserwa bo pożyczyłem jeszcze dwóm osobom (też ich prośba - ze względu na film) Hobbita (pytali się od czego zacząć to skierowałem ich "po swojej ścieżce" Uśmiech )

#19:  Autor: HelevornSkąd: Warszawa WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Z jednej strony to dobrze ze film powoduje ze ludzie chwytaja
za ksiazke.... Jednak wlasnie to jest takze denerwujace.
Pokazuje to prawde o naszym spoleczenstwie, ze ksiazek
nie czytamy ! Dopiero jak film nam sie spodoba to ewentualnie
mozemy siegnac po ksiazke... ale dopiero jak bedziemy mieli
czas ;) Czy Was to nie irytuje ??

#20:  Autor: CraneSkąd: Częstochowa WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Dzisiaj doczytałem w Gazecie Wyborczej taki miły tekst. W Stanach na listy najlepiej sprzedających się książek, powrócił Hobbit (4 pozycja) i Władca Pierścieni (2 pozycja), co ciekaw sprzedaż książek mistrza jest większa niż sprzedaż HP, co dla poniektórych powinno być pretekstem do stwierdzenia: "zawsze mówiłem, że WP jest lepszy od HP".

#21:  Autor: HelevornSkąd: Warszawa WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Nie moge po prostu... wiecie co ? Wiadomosci na temat WP na
Onecie sa w dziale "Popkultura"... Po prostu degradacja... Smutek

#22:  Autor: Sevolas WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Ruginwaldus napisał(a):

Cytat:
Zastanawiam sie czy chcielibyscie aby LOTR stal sie tak polpularny na swiecie jak, nie przymierzając pepsi czy paczka fajek?

Ale szanowny kolega;) porównuje dwie nieporównywalne kategorie. Strawa duchowa nigdy nie dorówna używkom.

Uśmiech No właśnie i dodatkowo jeśli już by tak się stało, to tolkienowcy przestali by być elitą. Język

Ruginwaldus napisał(a):
No, powiedzmy , że nie wszyscy, a dużo więcej (odrzucając tych, którzy w ogóle nie czytają, nie lubią fantastyki itp.).
No wypraszam sobie - ja fantastyki nie trawię, ale Tolkiena uwielbiam. Tolkien to nie fantastyka. Tolkien to Tolkien. Uśmiech

#23:  Autor: RokkondilSkąd: Poznań WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Ruginwaldus napisał(a):

Cytat:
Żeby wszyscy ludzie czytali i sie nim zachwycali.

No, powiedzmy , że nie wszyscy, a dużo więcej (odrzucając tych, którzy w ogóle nie czytają, nie lubią fantastyki itp.). Nie chciałbym, żeby tak było, ale wierzę, że się tak nie stanie. Po premierze filmu fala zainteresowania wzrośnie, a potem opadnie, jak wejdą następne Star Warsy :). Ale na pewno przybędzie pseudofanów i to mnie najbardziej martwi.

Powstaną fankluby LOTR :mad:
Na szczęście nie ma wyjść żadna gra komputerowa oficjalnie nawiązująca do WP więc powstanie "klanów" nam nie grozi ;)

#24:  Autor: HelevornSkąd: Warszawa WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Rokkondil napisał(a):

Na szczęście nie ma wyjść żadna gra komputerowa oficjalnie nawiązująca do WP więc powstanie "klanów" nam nie grozi Z przymrużeniem oka


A tu jestes w bledzie... Nawet na stronie oficjalnej filmu byla o tym
mowa. Poza tym ostatnio czytalem newsa ze prace nad gra trwaja
a ze obecnie jest to dobry rynek zbytu to nie balbym sie ze nie
zobaczymy w sklepach z grami Wladcy Pierscieni w elektronicznej
wersji. Z reszta juz gdzies na forum ten temat omowilismy chyba..

#25:  Autor: DropsSkąd: Bielsko WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
THALION napisał(a):

Najgorsze co może być ( w zasadzie już jest ) to komercja związana z LOTRem. wściekły Za to powinno się wieszać!!!


Loodzie spokojnie ja rozmumiem że to nas "prawdziwych" Tolkienistów Elfik wkurza i irytuje ale pomyście sobie, że gdyby nie komercja to nie było by 1/2 z nas (mnie np. do czytania zachęciła reklama książki w jednej z niemienckich księgrani) Moim zdaniem dobra komercja nie jest zła byleby nie był to zwykły szajs. Przecież do zbijania kasy na LOTRZE i tak moosiało dojść w ten czy inny sposób i jak narazie to co się pojawia nie budzi we mnie żadnych złych odczuć co prawda irytująca jest np. Pizza hut cała w plakaty WP i inteligo w pierścieniach ale no wiecie będzie więcej fanów. No i co ztego że zielonych, przeczytają książki (jak naprawdę im się spodoba), zasięgną rad i nauk u nas Elfik a pooźniej wyrosą na całkiem niezłych np. fantastów i sami napiszą książki (wiem przesadzam - jak zwykle Rządzę )

Także spoks pooki czijo-czips ( Z przymrużeniem oka ) nie wrzucą do paczek z czipsami żetonów z Drużyną Pierścienia.

#26:  Autor: HelevornSkąd: Warszawa WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Drops napisał(a):

ale pomyście sobie, że gdyby nie komercja to nie było by 1/2 z

Nie zgodzilbym sie jednak z Toba ! Mysle ze inni "forumowicze" tez nie.

#27:  Autor: DropsSkąd: Bielsko WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Helevorn napisał(a):

Drops napisał(a):

ale pomyście sobie, że gdyby nie komercja to nie było by 1/2 z

Nie zgodzilbym sie jednak z Toba ! Mysle ze inni "forumowicze" tez nie.


No mash racje trochę przesadzieł ale chciałem przez to powiedzieć (naczy napisać ale moowi się pwiedzieć, w właśnie tak aprpo zastanawialiście się kiedyś dlaczego nie moowi się "napisać" - nasz język jest do dupy chyba przeniose się na sindarin Super śmiech ) że no gdyby nie reklama to większość książek nigdy nie ujrzała by światła dziennego (wiecie siła przebicia). Co jak co ale to właśnie reklama teraz napędza rynek i nas samych do qpowania roożnych ciekwych (tudziesh szeroko pojętego szajsu) rzeczy.

Moim zdaniem może doskonałe to nie jest ale co jest doskonałe (oproocz mnie Jestem rozwalony )

#28:  Autor: NifrodelSkąd: Ossiriand WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Hm, myślę, że warto odświeżyć ten temat z 2002 roku Elfik

Trochę czasu już minęło od wydania ostatniej rozszerzonej wersji filmu, można się zastanowić nad tym, co "komercja" zrobiła z Tolkienem.

Mieliśmy na forum falę przypływu filmowego i odpływu i rzeczywiście, jak napisał kiedyś Ruginwaldus, morze wyrzuciło na brzeg naszego forum wiele błyszczących bursztynków Z przymrużeniem oka

Nie wiem, czy Władca Pierścieni jest teraz tak popularny jak Coca Cola czy Pepsi Z przymrużeniem oka Język ale po sukcesie filmu, można powiedzieć, że jest rozpoznawany. Częściej można spotkać odpowiedź: " Tolkien? a to te Elfy i Krasnoludy, bajki dla dzieci" albo "Ojejku, oczywiście, że widziałam tego przepięknego Legolasa" Love Z przymrużeniem oka itp. niż spotkać się z repliką "Tolkien, a co to takiego?" Zdziwienie

Tolkien sam stał się nawet, czego Ruginwaldus nie przewidział, "używką" Z przymrużeniem oka Będąc w Birmingham widziałam dość tandetne wieczne pióra a la Tolkien, długopisy zrobione na design filmowej wieży Orthanc, zakładki z fotosami aktorów z LOTR oraz inne gadżety. Przez Polskę przetoczyła się kampania Pizzy Hut i Intelligo z ich Pizzą Władców, Pizzą Władców wegetariańską i z szynką oraz kurczakiem Jestem rozwalony Sałatką Władców z grzankami od "czerstwego plemienia Krasnoludów" czy Deserem Władców mającym przypominać o słodyczy uśmiechu Królowej Elfów wieeeeeeeeeelgachny uśmiech Ale na szczeście raczej nie sprawiła, że WP kojarzy się z serem mozarellą, Lotholorien z zieloną karbowaną sałatą a Galadriela z wanilowymi lodami Z przymrużeniem oka Nawał gadżetów, mniej lub bardziej udanych sprawił, że chyba każdy tolkienista zaopatrzył się w jakiś przedmiot, związany z LOTR. A i pewnie nietolkieniści mają jakieś gadżety filmowe poupychane po katach, jak szklanki LOTR-owe po nutellach.

Nie można nie zauważyć, że Władca Pierścieni okupuje od dłuższego już czasu pierwsze miejsca w rankingach książek stulecia, w plebiscytach bibliotek i tym podobnych sondażach.

Tolkien jest popularny. Tegoroczny, marcowy Nesweek dodał go do listy "79 postaci, które zmieniły bieg dziejów". Pisarz zatryumfował.... (nie, nie Nie Nie - bynajmniej nie w dziedzinie profesorów (badaczy) czy pisarzy Pserwa , zwyciężył w dziedzinie..... Popkultura :| i znalazł się towarzystwie Charliego Chaplina, Andy'ego Warhola, Coco Chanel, Boba Marleya, Pabla Picassa czy Marilyn Monroe.
Tolkien jest ikoną popkultury Ratujcie bo go pobiję, bywa nazywany "Ojcem Hobbitów", zaś kwestia Golluma "my, my own, my preciousssss" została przyjęta do listy najbardziej kultowych powiedzonek filmowych i znają ją nawet ci, co filmu nie oglądali wszystko mi się pomieszało Nie wiadomo tylko czy cieszyć się z tej popularności smutna rezygnacja głową w mur . Popkultura to domena beztroskiej rozrywki, pozwalającej oderwać się od codzienności. Przykładowo niewielu noszących koszulki z Che Guevarą ma chociaż blade pojęcie jego komunistycznych poglądach czy zbrodniach oraz o powstaniu i walkach w Boliwii. Sztandarem popkultury jest zabawa, narzędziami - schlebianie gustom publiczki, produkowanie banałów, przerabianie i odtwarzanie na różne sposoby tego, co znane i formatowanie mózgów mało wymagającą papką...
Tolkien jako ikona popkultury? Brrr..... Ratujcie bo go pobiję Strach pomyśleć, jak można jeszcze tą ksiażke spłycić. Programy szkolne Z przymrużeniem oka "Hobbici dla mas", programy telewizyjne -Ciao Darwin - "Wielbiciele Elfów kontra wielbiciele Nazguli" wszystko mi się pomieszało tudzież "Big Brother- Bielawska odsłona" Ratujcie bo go pobiję Z przymrużeniem oka
Żarty żartami ale osobiście, wcale się nie cieszę, że Tolkien jest popularny. Załamany I że stał się "ikoną" Nic nowego

Nie ulega wątpliwości, ze popularność to zasługa filmu. W końcu to wszystko wydarzyło się nie w ciągu kilkudziesięciu lat od wydania Władcy Pierścieni(choć ksiażki Tolkiena od tego czasu zyskały grono wielbicieli na całe życie), ale tak naprawdę kilkanaście miesięcy po tym, jak na ekrany kin wszedł "The Lord of the Rings" Petera Jacksona.

Można sobie zatem zadać pytanie, czy popularność i film Jacksona zrobiły książkom Tolkiena więcej złego czy więcej dobrego?

Jeśli poprzez film, ktoś sięgnął po książkę, to należy się tylko cieszyć. Bo czytanie choćby najbardziej krótkich opowiadań jest zawsze lepsze niż gapienie się w telewizor. Rozwija bowiem wyobraźnię i wzbogaca słownictwo. Ludzie, którzy dużo czytają na ogóle lepiej potrafią precyzować swoje myśli i uczucia, częściej mają ustalone wartości, którym są wierni i - w jakimś sensie- można ich uznać za mądrzejszych od tych, co nie czytają niczego. Książki maja to do siebie, że otwieraja nam drzwi do innego świata. Zaś legendarium Tolkiena pozwala ten świat badać latami.

Z drugiej strony, nawiązując do popkultury, powszechność spłyciła przekaz książek angielskiego profesora, tak jak film obdarł wymowę WP z wielu wartości, że wymienię tylko te najbardziej widoczne jak:
- wytrwałość w dążeniu do celu (filmowy Aragorn to człowiek pełen wewnętrznych rozterek i słabości, Frodowi zaś zdarza się bezwolnie oddać Pierścień Nazgulom),
-wartość przyjaźni (Frodo odsyłający Sama do domu za rzekome zjedzenie lembasów)
-czy szacunku dla dostojeństwa wielkoformatowych postaci (Gandalf okładający Denethora różdżką).
Niespieszność osądu Entów zostałą zastąpiona w filmie ich śmiesznym nierozgarnięciem, mądrość Gandalfa zamieniła się w siłę fizyczną i umiejętność posługiwania się laską z podziwu godną sprawnością mistrza kung fu Z przymrużeniem oka itp. itd.
Ludzie znający jedynie film mogą tak naprawdę nigdy się nie dowiedzieć, co jest istotą tego dzieła literackiego.

Powstaje zatem pytanie - skoro wielu ludzi kojarzy sobie Władcę Pierścieni z ubogą, filmową wersją, to czy jednak nie mamy do czynienia z wielką szkodą, wyrządzoną książce? hmmmm...

Z własnego doświadczenia - popularność Tolkiena, która rozpoczęła się po filmie, wcale nie przysporzyła mu jakiegoś wielkiego odsetka miłośników. Stałe środowisko osób, które o ksiażkach Tolkiena lubią podyskutować i poczytać, mają coś interesującego do przekazania, a nawet chcą tylko się w Śródziemie zabawić, wcale nie poszerzyło się znacznie. Wręcz można powiedzieć, wciąż jest tak samo małe, jak było. Można przypuszczać, że i bez całej filmowej otoczki dotarliby do książki i znaleźliby to forum.
Wśród reszty, która przyznaje, że lubi WP, wielu jest takich, którzy oglądnęli jedynie film, ten zaś bądź nie wywarł na nich specjalnego wrażenia, nie pobudził do przemyśleń bądź nie zachęcił do przeczytania ksiażki - dlatego nie mają w temacie - tolkienistyka- nic do powiedzenia.

Wprawdzie na Tolk Folku bawiących się wciąż przybywa, jest nowy zlot: Arda, są nowe strony internetowe i stowarzyszenia - ale - ALE - nie są to tłumy.

Cóż, można się zastanawiać, jak by to było, gdyby Tolkien pozostał mało znanym, angielskim pisarzem. Osobiście chyba lepiej byłoby bez tej całej, medialnej otoczki. Wydaje mi się, że z Tolkiena jako ikony popkultury będzie więcej szkód niż pożytku.

#29:  Autor: TallisKeetonSkąd: Oleśnica WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):

(nie, nie Nie Nie - bynajmniej nie w dziedzinie profesorów (badaczy) czy pisarzy Pserwa , zwyciężył w dziedzinie..... Popkultura :|


Liiiitości, komuś się w redakcji wszystko pochrzaniło Ratujcie bo go pobiję wszystko mi się pomieszało

Cytat:
Popkultura to domena beztroskiej rozrywki,


zależy też chyba jaka. Popkultura to nie worek, do którego możemy wrzucić wszystko co złe, albo wszystko co się nam akuratnie nie podobało.
Mam wrażenie, że popkultura to taki mechanizm, który można zaprząc do robienia bardzo fajnych, rzeczowych, mądrych rzeczy, tylko, że zwykle wykorzystuje się go w celach okołodennych Śmiech albo płaskich jak naleśnik. Śmiech

Cytat:
tudzież "Big Brother- Bielawska odsłona" Ratujcie bo go pobiję Z przymrużeniem oka


Zlituj się Nif, po kolacji jestem :/ Śmiech

Cytat:
Można sobie zatem zadać pytanie, czy popularność i film Jacksona zrobiły książkom Tolkiena więcej złego czy więcej dobrego?


I to jest imo bardzo wazne pytanie.

Cytat:
Jeśli poprzez film, ktoś sięgnął po książkę, to należy się tylko cieszyć.


Sama znam sporo takich osób. Którzy oczarowani filmem wsiąkli w książki. I, co ważne podobały im się, a nawet bardziej, jak film. Bo gdyby stwierdzili, że film im sie bardziej podobał to byłoby dla mnie troche dziwne.

Cytat:

Z drugiej strony, nawiązując do popkultury, powszechność spłyciła przekaz książek angielskiego profesora,


Cytat:
tak jak film obdarł wymowę WP z wielu wartości,


nie zgodze się. Nie obdarł ale odcedził te, sensy, ktore trudno oddac w ekranowym czasie, a pozostawił te, ktore byl w stanie udzwignąć.

Cytat:

Frodowi zaś zdarza się bezwolnie oddać Pierścień Nazgulom),


taa, jedna z głupszych scen Skrzywienie

Cytat:

Powstaje zatem pytanie - skoro wielu ludzi kojarzy sobie Władcę Pierścieni z ubogą, filmową wersją, to czy jednak nie mamy do czynienia z wielką szkodą, wyrządzoną książce? hmmmm...


A skąd owych wielu ludzi, nie czytających ksiażki, a znajacych tylko film może wiedziec, że film jest ubogą wersją? IMO dowiedzą się, jak przeczytają książkę Uśmiech
poz Uśmiech
tal

#30:  Autor: NifrodelSkąd: Ossiriand WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
TallisKeeton napisał(a) (zobacz wpis):

Liiiitości, komuś się w redakcji wszystko pochrzaniło Ratujcie bo go pobiję wszystko mi się pomieszało


Obawiam się, że nie Spox
http://wladca-pierscieni.stopklatka.pl/wiadomosci.asp?wi=24625&page=2

Cytat:

zależy też chyba jaka. Popkultura to nie worek, do którego możemy wrzucić wszystko co złe, albo wszystko co się nam akuratnie nie podobało.
Mam wrażenie, że popkultura to taki mechanizm, który można zaprząc do robienia bardzo fajnych, rzeczowych, mądrych rzeczy, tylko, że zwykle wykorzystuje się go w celach okołodennych Śmiech albo płaskich jak naleśnik. Śmiech


No tak Śmiech Ale biorąc pod uwagę to, ze popkultury nikt do dobrych rzeczy nie zaprzęga ( a raczej, precyzuję, rzadko się to zdarza), zwłaszcza jeśli się to tyczy Tolkiena ( przeczytaj chociażby ten ostatni artykuł w Guardian, który w temacie o Birmingham przytacza Nelle), możemy się chyba zgodzić, że to, co się wkoło filmu i książki ostatnimi czasy działo (mam na myśli, to, co się pisze oraz co się sprzedaje- szeroko pojęte massmedia vs Tolkien), bynajmniej nie skłania do entuzjazmu. Uśmiech?

Cytat:

Zlituj się Nif, po kolacji jestem :/ Śmiech


Tal, musze czasem postraszyć, bo zupełnie zMUP-iejesz Z przymrużeniem oka Język A serio, to wiesz, jeśli by się to sprzedawało, myślisz, że by Bielawa Brother nie powstał? U nas Big Brother skończył się na drugim podejsciu, czy trzecim, nie wiem bo nie oglądałam. A w Anglii to wciaż bardzo popularna rozrywka. Na topie są konflikty między homoseksualistami a heteroseksualistami oraz Big Brother w armii.
Dla kasy kręcą nie tylko takie buble. Ludzie nadzwyczaj dobrze rozumieją i akceptują, że "dziwne rzeczy" się robi dla pieniędzy Nic nowego, niż gdy coś się robi z pasji i jeszcze z własnej kieszeni dokłada.

Cytat:

I to jest imo bardzo wazne pytanie.


No więc? Elfik czekam na wypowiedź Język

Cytat:

nie zgodze się. Nie obdarł ale odcedził te, sensy, ktore trudno oddac w ekranowym czasie, a pozostawił te, ktore byl w stanie udzwignąć.


Chcąc nie chcąc obdarł. Niestety.

Cytat:

A skąd owych wielu ludzi, nie czytających ksiażki, a znajacych tylko film może wiedziec, że film jest ubogą wersją? IMO dowiedzą się, jak przeczytają książkę Uśmiech l


No właśnie to jest straszne, że znikąd się nie dowiedzą. Uśmiech Saurona ;D
A nawet, nie będą chcieli się dowiedzieć, bo dziecom popkultury filmy zazwyczaj wystarczają i przedkładają je nad książki.

#31:  Autor: RingSkąd: Warszawa WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Książkom jako takim filmy nie zrobiły nic.
Natomiast temu, co w tych książkach się zawiera, zrobiły dużo dobrego.
I mówię to jako osoba, która wcześniej (przed PJ-em), nie miała z tolkienistyką nic wspólnego. Jakkolwiek obrazoburczo to zabrzmi nikt inny tylko Jackson namówił mnie do zapoznania się z twórczością Tolkiena. Oczywiście gdyby nie bogactwo ukazanego tam świata, być może na jednokrotnym przeczytaniu WP by się skończyło. A tak chwała Mistrzowi, bo uwiódł mnie z wprawą Casanovy
Zdaję sobie sprawę Nifrodel, że dla Ciebie filmy PJ-a będą już na zawsze kwintesencją płytkości. To zrozumiałe, skoro wcześniej poznałaś i pokochałaś dzieło Tolkiena. Sęk w tym, że dla Ciebie (i wszystkich z dawien dawna tolkienistów) filmy PJ-a mogłyby w ogóle nie powstać. One Wam do niczego nie były potrzebne. Potrzebne zaś były mnie i (chociażby ze względu na zasięg oddziaływania) wielu innym na całym świecie. Powiadasz: fala wezbrała i opadła, z tysięcy oglądaczy ostały się ino nędzne resztki, które sięgnęły do WP. A z tych nędznych resztek, zostały tylko ochłapy, które zabrały się za H, Sil, NO, czy HoME.
Powiadam Ci zatem, że wielce sobie chwalę tę moją ochłapowatość
A teraz Ty mi powiedz. Czy jestem wybrykiem natury? Wyjątkiem potwierdzającym regułę? Czy też może kaszaniarz PJ jednak zrobił coś dobrego dla Śródziemia?

Ring


Ostatnio zmieniony przez Ring dnia 27-08-2005 01:52, w całości zmieniany 1 raz

#32:  Autor: Zair Ugru-nadSkąd: z Czwartej Ery WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Moim skromnym zdaniem - jeżeli na 100 statystycznych widzów jedna osoba zadała sobie pytanie: skoro powstał film z takim rozmachem, to jaka musi być książka? - i po tą książkę sięgnęła - to już jest sukces.

Poza tym - ignorant nie zrozumie przesłania nigdy, choćby podawane było w najbardziej klasyczny i piękny sposób. W sumie podsumowałabym to tak - ci, którzy chcieli znaleźć coś dla siebie w filmie - znaleźli.. może wydać sie dziwne, ale ja od czasu do czasu puszczam sobie przed snem ulubione fragmenty filmu Uśmiech I jest to jedyny film do którego tak często wracam.
A jeżeli film trafia do tzw. publiki, niestety zawsze będą tego skutki w postaci ogłupiających przejawów aktywności pop-kultury, które opisywała Nifrodel. Jednak sądzę mimo wszystko, tak jak Big Brother i inne przejawy tzw. pop-kultury będzie to epizod, który minie - tego jest tyle, że automatycznie wiele z nich odchodzi po prostu w niepamięć. Sądzę, że w niepamięć odejdzie nawet "my own, my precioussss" - z powodu konieczności "zrobienia miejsca" na kolejne pop-kulturowe wydarzenie. A LOtR - ten prawdziwy, zostanie i tak w sercach tych, którzy dostrzegają jego prawdziwe przesłanie.

Btw... Nifrodel, nie uważasz, że podział na zwolenników Elfów i Nazguli jest płytki, głupi i w ogóle hmm... sztuczny?? Jestem rozwalony

#33:  Autor: TallisKeetonSkąd: Oleśnica WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Cytat:

Tal, musze czasem postraszyć, bo zupełnie zMUP-iejesz Z przymrużeniem oka Język


Próżny trud, Nif Uśmiech To jest nieodwracalna faza, ciężkiego przypadku zMUPienia Śmiech

Cytat:
A serio, tio wiesz, jeśli by się tio sprzedawało, myślisz, że by Bielawa Brother nie powstał


Moze by i powstał, ale nie w Bielawie Złośliwy uśmiech
Można ufać, że Bielawianie i tolkfolkowicze, by na to nie pozwolili Elfik Śmiech

Cytat:
Chcąc nie chcąc obdarł. Niestety.


Jestem uparta Z przymrużeniem oka Odcedził/odarł/whatever, bo musiał
Tak zresztą dzieje się w przypadku znacznej większości adaptacji filmowych, robionych z najlepszych dzieł. Ta "ubogość" to normalne.

Cytat:

Nio właśnie to jest straszne, że znikąd się nie dowiedzą.


Jeśli sie zadowolą filmem, to sie nie dowiedza, bo nie siegna do ksiazki. Chyba, ze zechcą porozmawiac z "czytaczami", jak mój tata. Jemu sie film bardzo podobał, ale ode mnie mógł sie dowiedziec, ze to jest TYLKO, pewna, uproszczona, filmowa wersja Uśmiech

Cytat:
A nawet, nie będą chcieli się dowiedzieć, bo dzieciom popkultury filmy zazwyczaj wystarczają i przedkładają je nad książki


Owszem, dzieciom popkultury filmy czesto zastepuja ksiazki. Wiele np osob nie czytalo lektur szkolnych, ktore mogli sobie obejrzeć na wideo.

Ring napisał, że dla przedfilmowych fanów, dla "czytaczy", film mógłby wcale nie powstac, i pewnie jest tak dla wiekszości fanów. Ale akurat dla mnie bylo troche inaczej, bo choć zaczelam być "czytaczem" Tolkiena w 93 r., to, odkąd pamietam zawsze byłam kinomaniakiem, a wiec bylo dla mnie naturalne, że odkąd przeczytałam WP marzyła mi sie, jakas, porządna adaptacja. Miałam nadzieje, ze może zrobi ją Spielberg. Czekałam na adaptacje, no i po jakimś czasie oglądnęłam Bakshiego i uznałam, że to zgroza jest Super śmiech i, że jesli tak ma to wygladac to moze lepiej nie robić wcale filmu. Nie uznałam jednak, ze to jest nieprzekladalne - bardzo trudne, ale nie niemożliwe, bowiem i Bakshi
miał dobre strony. Nadal czekałam, aż ktos się odważy. Znalazł sie w koncu odważny, ktory podjął ryzyko (nie tyle skaszanienia wizerunku ksiazki, bo jej nic nie zaszkodzi Rządzę , nawet figurki w czipsach Ratujcie bo go pobiję
co skaszanienia i upadku swej kariery, po spektakularnej porażce) i dlatego mu kibicowałam Uśmiech
poz
tal

#34:  Autor: NifrodelSkąd: Ossiriand WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Ring napisał(a) (zobacz wpis):

Zdaję sobie sprawę Nifrodel, że dla Ciebie filmy PJ-a będą już na zawsze kwintesencją płytkości.


Może nie kwintesencją Z przymrużeniem oka
Ale niestety, z wieloma rzeczami, które są tam ukazane pogodzić się niepodobna.
Fakt jednak, nie mam do filmów nijakiego sentymentu.

Cytat:
Powiadasz: fala wezbrała i opadła, z tysięcy oglądaczy ostały się ino nędzne resztki, które sięgnęły do WP.


Bursztynki powiedziałam Elfik

Cytat:

A z tych nędznych resztek, zostały tylko ochłapy, które zabrały się za H, Sil, NO, czy HoME.
Powiadam Ci zatem, że wielce sobie chwalę tę moją ochłapowatość Język


Ależ Ringu, ja też sobie chwalę Twoją.... bursztynowość wieeeeeeeeeelgachny uśmiech

Cytat:
A teraz Ty mi powiedz. Czy jestem wybrykiem natury? Wyjątkiem potwierdzającym regułę? Czy też może kaszaniarz PJ jednak zrobił coś dobrego dla Śródziemia?


Nie chciałabym, żeby temat zadryfował tylko w kierunku " czy PJ zrobił coś dobrego dla Tolkiena", bo problem jest trochę szerszy. Napisałam już, że jeśli skłonił kogokolwiek do przeczytania książki i zachwycenia się tym światem, to wspaniale.

Tylko, naprawdę martwi mnie Tolkien umieszczany w rubryce popkultura, mogący za chwilę stać się jej ikoną. Popkultura, massmedia i komercja nie istnieją po to, żeby obiektywnie badać, wydobywać- tylko spłycać i możliwie upraszczać, tak aby stało się to lekkostrawne dla przeciętnego odbiorcy.

Władca Pierścieni należy do literatury wysokiej. Potraktowanie dzieła jako sztandaru popkultury (plakaty, TV, gazety - wszędzie znajdziesz Tolkiena) pomija wielowarstwowość tej powieści, jej przekaz poetycki, filozoficzny, teologiczny, mitologiczny czy wreszcie lingwistyczny. (I tak nie wymieniłam wszystkich warstw tej powieści). Tylko dzięki popularności można go przypisać do obiegu kultury masowej.
Obawiam się, że zrobienie z Tolkiena ikony popkultury (tak jak Marylin Monroe Warhola na koszulkach), synonimu zabawy i dziecinnej bajeczki, bzdurnych frazesów w popularnych gazetach, zupełnie przesłoni przekaz Tolkiena, przesłanie epickiej wyobraźni, bogactwo symboli i wydobyty na powrót z oświecenowego zapomnienia obraz świata, który dawno przeminął - świata na wzór eposów skandynawskich czy greckich.

To już się stało, dla wielu Tolkien to "ten facet od Hobbitów", przed filmem, tak naprawdę wcale niewielu wiedziało, kim jest ten pisarz, teraz jest elementem powszechnej świadomości. Tylko jaka jest ta świadomość?
Dla Ciebie, który przeczytałeś ksiażkę, całe bogactwo odsłoniło się w swej pełni, gdybyś jednak na filmie poprzestał, zastanów się, ile byś wyniósł z tego, co pokazano Twoim oczom?


Valhalla napisał(a) (zobacz wpis):

Btw... Nifrodel, nie uważasz, że podział na zwolenników Elfów i Nazguli jest płytki, głupi i w ogóle hmm... sztuczny?? Jestem rozwalony


Tak, co racja to racja Jestem rozwalony
Zdarzają się takie przymierza Z przymrużeniem oka o których się nawet Mistrzowi nie śniło Elfik

#35:  Autor: Nellelórë WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Nifrodel napisał(a):
Tolkien jest popularny. Tegoroczny, marcowy Nesweek dodał go do listy "79 postaci, które zmieniły bieg dziejów". Pisarz zatryumfował.... (nie, nie - bynajmniej nie w dziedzinie profesorów (badaczy) czy pisarzy , zwyciężył w dziedzinie..... Popkultura i znalazł się towarzystwie Charliego Chaplina, Andy'ego Warhola, Coco Chanel, Boba Marleya, Pabla Picassa czy Marilyn Monroe.


Na początku kategoria, do której wpisano Tolkiena na tej liście, zgorszyła i mnie Z przymrużeniem oka ale co nieco przemyślałam, i nie jestem pewna, czy redakcja Newsweeka popełniła aż taki błąd. Coś za coś. Gdyby nie filmy, Tolkiena nie byłoby na liście najbardziej wpływowych postaci XX-go wieku, nie ma co się łudzić, nie teraz (gdyby ją kompilowano w latach 60-tych, to może Z przymrużeniem oka). Rzecz w tym, że ta całkowicie nie-popkulturowa książka znalazła się w powszechniej świadomości zwykłych ludzi wyłącznie dzięki popkulturze i jej metodom rozpowszechniania i uatrakcyjniania informacji. To, co się wokół niej działo w epoce hippisów, i co się dzieje nadal po filmach Jacksona, jest popkulturowe, jest masowe, temu nie można zaprzeczyć. Tolkien wpłynął na ludzkość, bo stał się masowy, innej drogi w XX wieku nie było. Co naprawdę mieli na myśli redaktorzy Newsweeka? Wpływ Tolkiena na umysły i upodobania rzesz, na prąd literacki całkowicie popkulturowy, jakim jest fantasy; stworzenie przezeń właśnie nowego mitu, który potrafił dotrzeć do zwykłych ludzi. W kategorii badaczy/profesorów, o której pisze Nif, Tolkien nie ma aż TAK wielkich zasług, a co do kategorii pisarzy, jest pisarzem specyficznym jedynym w swoim rodzaju, autorem, jednej jedynej książki o pozorach wielu – swojego Legendarium. Nie dziwię się, że nie do końca pasował układającym listę w tej kategorii. Nie wpłynął na literaturę „wysoką”, nie oszukujmy się. Wpłynął na umysły zwykłych ludzi, że powtórzę, w ostatnich latach dzięki pomocy filmowców na dodatek, i to dlatego wymieniono go w tej kontrowersyjnej Z przymrużeniem oka kategorii. STAŁ SIĘ ikoną popkultury, tego nie zmienimy. 

Nifrodel napisał(a):
Nie ulega wątpliwości, ze popularność to zasługa filmu. W końcu to wszystko wydarzyło się nie w ciągu kilkudziesięciu lat od wydania Władcy Pierścieni(choć ksiażki Tolkiena od tego czasu zyskały grono wielbicieli na całe życie), ale tak naprawdę kilkanaście miesięcy po tym, jak na ekrany kin wszedł "The Lord of the Rings" Petera Jacksona.


No właśnie. To zasługa filmu, medium jednak bardzo popkulturowego i szeroko dostępnego. Gdyby nie ono, Tolkien nadal byłby niszowy, mimo wszelkich ankiet czytelniczych, w których wygrywa.

Nifrodel napisał(a):
Można sobie zatem zadać pytanie, czy popularność i film Jacksona zrobiły książkom Tolkiena więcej złego czy więcej dobrego?


Od zawsze przyznaję, że do książki wróciłam przez film. Gdyby nie on, nie wiem, czy jeszcze kiedykolwiek wróciłabym do Tolkiena, przeczytanego we wczesnej młodości Z przymrużeniem oka – który zrobił na mnie wtedy wielkie wrażenie, ale nie na tyle wielkie, bym do książki wracała nieustannie i bym w ogóle chciała wracać. To wielkie wrażenie zatarło się gdzieś po drodze i był czas, gdy wielbiąc science-fiction, nie znosiłam fantasy, wydawała mi się bajką niewartą poświęconego jej czasu, zbiorowiskiem pogańskich światów rządzonych przez wymyślone bóstwa, powrotem do wiary w rzeczywistość, jakiej nie ma i nie będzie, a że Tolkien w owym czasie kojarzył mi się właśnie z fantasy – wiele zdążyłam z lektury LOTR zapomnieć – zdarzało mi się nawet stawać po stronie tych, co go krytykowali, rzecz dziś nie do pomyślenia Elfik Film zmienił wszystko, kampania reklamowa była nie do przegapienia, uznałam, że muszę obejrzeć to, co zrobiono na podstawie mej niegdysiejszej fascynacji – byłam filmem oczarowana, wyłącznie dzięki niemu sięgnęłam znów po latach po moje stare, wierne CIA Booksy czekające na swą szansę na zapomnianej półeczce, i już nie było odwrotu. Pojęłam, jak się myliłam odsądzając fantasy od czci i wiary, a przede wszystkim kojarząc Tolkiena tak jednoznacznie z tym gatunkiem. Było to intelektualno-emocjonalne olśnienie Z przymrużeniem oka o takiej sile, jakie zdarza się tylko kilka razy w życiu. Filmy kocham nadal Język. ale to, co wydarzyło się dzięki nim i po nich, ma nieporównywalnie większe znaczenie. Już nie porzucę fascynacji Tolkienem, i jestem pewna, że takich jak ja, który sięgnęli po niego/wrócili do niego WYŁĄCZNIE dzięki filmom, i już nie odejdą, jest bardzo dużo. Oceniając sprawę z tej osobistej perspektywy, mogę powiedzieć tylko tyle, że filmy zrobiły bardzo wiele dobrego – hmm, tylko czy Tolkienowi? hmmmm...

Pamiętam, jak to było z Gwiezdnymi Wojnami (zjawiskim niewątpliwie strasznie popkulturowym, a jednak z drugiej strony nie zasługującym na taką "poniżającą" klasyfikację), klasyczną trylogią, którą obejrzałam po raz pierwszy jako mała dziewczynka w kinie. Byłam tej fascynacji wierna przez długie lata, długo po tym, jak wielki boom wygasł całkowicie, i w owym czasie posuchy spotkać innego wiernego fana, móc z nim porozmawiać, porozumieć się tylko nam znanym kodem, było rzeczą niesłychanie rzadką, ale wspaniałą. Tytuł Star Wars większości ludzi nic nie mówił. Potem nagle George Lucas się ocknął, pojawił się Epizod I, stara trylogia wróciła na ekrany, i choć wydawało się, że TERAZ będzie cudownie, TERAZ będzie z kim podzielić się tą fascynacją i radością – rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Gwiezdne Wojny były wszędzie, było dużo nowych wielbicieli, ale też dużo pogardy i znudzenia, wszystkiego było po prostu za dużo. Nie należało się już do wtajemniczonego grona, rzecz zrobiła się masowa, powszechna, łatwo dostępna, było się kojarzonym z Jar Jar Binksem i małym milusim Anakinem, gdy się odważyło przyznać do swej miłości, a nie z majestatycznym Darthem Vaderem i Mocą, która przenika Wszechświat. Jednym słowem, NAWET mnie prawie się wtedy przejadło. Zdziwienie

Pisze tyle o tym, bo porównanie jest oczywiste. Nie doświadczyłam tego samego w przypadku Tolkiena, jako że dołączyłam do tolkienistów właśnie na fali jego niesłychanej popularności i wszechobecności. Ale myślę, że przed-filmowi tolkieniści mieli i nadal czasem mają poczucie dokładnie takie, jak ja swego czasu ze światem Star Wars. Nagle wszystko zrobiło się takie wszechobecne, zwykłe, banalne, jest się kojarzonym z tymi strasznymi Lolfami i Arłeną i tak dalej, nie patrzą na człowieka poważnie, nie ma się już swej tajemnicy. A jednak, rozumiejąc to, nie żałuję, że Tolkien trafił do popkultury, z przyczyn wyjaśnionych powyżej. Gdyby nie trafił … lepiej nie myśleć mojej perspektywy Elfik Z przymrużeniem oka

Nifrodel napisał(a):
Powstaje zatem pytanie - skoro wielu ludzi kojarzy sobie Władcę Pierścieni z ubogą, filmową wersją, to czy jednak nie mamy do czynienia z wielką szkodą, wyrządzoną książce?


Co byłoby lepsze – gdyby nigdy o niej nie słyszeli, czy to, ze słyszeli, że jednak to nazwisko tkwi w ich pamięci, że może z jakiegoś powodu nawet ci, którzy obejrzawszy film nie czytali książki, kiedyś to zrobią i zauroczy ich ona? To zawsze jest możliwe. Tolkien w wersji książkowej jest też wszak lekceważony i wyszydzany przez wielu. Wielu go nie trawi. Wielu nie trawi tych wszystkich hobbitów, elfów i jak je jeszcze zwą Z przymrużeniem oka w jakiejkolwiek wersji i postaci. Myślę, że książka jednak doznała więcej pożytku niż szkody. Szerokie rzesze dowiedziały się o jej istnieniu. Spora część z tych rzesz nie poprzestała na filmie, lecz po nią sięgnęła. Byli tacy, co się nią znudzili, bo właśnie okazała się znacznie mniej popkulturowa, niż oczekiwali. Tych spisujemy na straty, trudno. Znaleźli się tacy, którzy ją pokochali i przy niej zostaną. Dla nich, myślę, było warto nakręcić film. Minie jeszcze parę lat, i o filmach zapomni znaczna większość ziemskiej populacji. Nie zapomną o Tolkienie ci, którzy dzięki filmom, reklamie, własnej rozbudzonej ciekawości trafili w końcu do jego nieskróconej wersji. Za jakiś czas, słowo Tolkien przestanie być aż tak powszechnie rozpoznawalne. Jak Gwiezdne Wojny, choć swego czasu to też wydawało się niemożliwe. Pozostaną ci, którym zależy. Uśmiech

Nifrodel napisał(a):
Można przypuszczać, że i bez całej filmowej otoczki dotarliby do książki i znaleźliby to forum.


Można przypuszczać … ale jestem niemal pewna, że mnie by wśród nich nie było Z przymrużeniem oka z powodów opisanych powyżej, i na tej podstawie wnoszę, że wielu innych też. 

TallisKeeton napisał(a):
Sama znam sporo takich osób. Którzy oczarowani filmem wsiąkli w książki. I, co ważne podobały im się, a nawet bardziej, jak film. Bo gdyby stwierdzili, że film im sie bardziej podobał to byłoby dla mnie troche dziwne.


Mhm, podpisuję się obiema rękami i myślę, jakby tu jeszcze zaprząc stopy Z przymrużeniem oka

Nifrodel napisał(a):
( przeczytaj chociażby ten ostatni artykuł w Guardian, który w temacie o Birmingham przytacza Nelle), możemy się chyba zgodzić, że to, co się wkoło filmu i książki ostatnimi czasy działo (mam na myśli, to, co się pisze oraz co się sprzedaje- szeroko pojęte massmedia vs Tolkien), bynajmniej nie skłania do entuzjazmu.


Artykuł przytoczył Adiemus, ja tylko dałam wyraz temu, co o nim myślę Elfik Nif, jednak takie koszmarne stereotypy o wielbicielach fantasy/science-fiction są powszechne. Film nie zmienił tu tak naprawdę nic. Gdyby nie było filmu, ów dziennikarz udałby się na konwent z dokładnie takimi samymi uprzedzeniami.

Nifrodel napisał(a):
A nawet, nie będą chcieli się dowiedzieć, bo dzieciom popkultury filmy zazwyczaj wystarczają i przedkładają je nad książki.


Z tym nie sposób się nie zgodzić, ale gdy o tym myślę, skłaniam się coraz bardziej ku opinii, że jednak – ponieważ filmy SĄ DOBRE mimo wszystkich zastrzeżeń, które i ja mam (byłam kiedyś MUP-em, ale się w końcu niepostrzeżenie dla siebie samej wyleczyłam Język Z przymrużeniem oka) – warto było, żeby tylu ludzi na planecie dowiedziało się o istnieniu Śródziemia. Uśmiech

Nifrodel napisał(a):
A i pewnie nietolkieniści mają jakieś gadżety filmowe poupychane po katach, jak szklanki LOTR-owe po nutellach.


Nie mam żadnej figurki, szklanki ani gadżetu, który zrobiony byłby z czegoś innego niż papier. Notatniki, segregatory, kalendarze – te zdarzało mi się kupować Elfik Nadal też uważam, że były i są ładne, ten merchandise udał się producentom. Uśmiech

#36:  Autor: Zair Ugru-nadSkąd: z Czwartej Ery WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Warto jeszcze wspomnieć o jednym - niewątpliwie pozytywnym skutku owej popkultury - na całym świecie wznowiono wydania twórczości Tolkiena - w ten sposób książki stały się dostępne dla każdego. Ukazały się też różne wydania innych autorów z zakresu tematyki okołotolkienowskiej. Więc z jednej strony - popkultura, ale też z drugiej ma miejsce rozwój tolkienistyki. Gdyby nie film, na pewno by się tak dobrze nie sprzedawał Aiglos Z przymrużeniem oka z prostej przyczyny - za mały rynek zainteresowanych.

Nifrodel, na dłuższą metę nie obawiałabym się spłycenia kanonu wartości tolkienowskiego legendarium - im jest więcej ludzi, dla których tolkienistyka jest pasją (a na pewno jest ich więcej niż 20 lat temu, choćby z powodu dostępności książek), tym lepiej te wartości są dostrzegane.

Tacy, którzy się wyśmiewają, bądź nie akceptują twórczości Tolkiena - zawsze byli i będą, a tym, którzy poprzestają na gadżetach, predzej czy później sie znudzi. Dla nich Tolkien nie ma głębszej treści, jest tylko modny ostatnimi czasy. A każda moda przemija.

Jest jeszcze jeden pozytywny aspekt tak wysokiej pozycji Tolkiena w tzw. popkulturze. Wiadomo, że obecny świat cierpi na kryzys wartości - szczególnie ten kryzys dotyka młodego pokolenia. Na pewno jakiś procent spośród tych młodych ludzi zainteresował się i dostrzegł w twórczości Tolkiena więcej, niż przedstawiał tylko film. I może akurat ci młodzi ludzie dzięki temu odnaleźli drogę życia inną niż jedynie konsumpcyjne nastawienie? Nie wiemy tego, bo nikt nie prowadził żadnych statystycznych badań, ale nie ma podstaw twierdzic, że takie sytuacje nie mają miejsca.

#37:  Autor: M.L.Skąd: Mafiogród WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Właściwie Nelle i Valhalla powiedziały wszystko co ja chcialem powiedziec, ale nie był bym sobą gdybym czegos nie dodał. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech Super śmiech Nie jestem osobą, ktora tak jak Nelle, dzieki filmowi wróciła do Tolkiena. Tez mialem bardzo długą przerwę, ale czym innym motywowaną, a powrot tylko pośrednio odbył sie pod wpływem filmu.
Film, jako sztuka, stal sie integralną częscią współczesności. O filmach sie mowi, na filmy się chodzi (choc coraz częsciej sie je sciąga do domu). Mają wielką siłe oddziaływania. Tak samo było w przypadku Tolkiena. Rozumiem o co chodzi Nifrodel, bo mnie samego ogarnęło przerażenie, kiedy na Costume Extravaganza w Birmingham 80% strojów okazało się filmowymi. I jak bardzo cenię scenografow i kostiumologow pracujacych przy filmie Jacksona, tak to zubożenie wyobraźni zabolalo.
Ale racje ma Valhalla kiedy mowi, ze fascynaci filmu dzielą sie na dwie kategorie, tych ktorych bawi tylko film i jest dla nich kolejna, modna fascynacja, ktory szybko im minie, i tych ktorzy postanowili się zanurzyć w świat Tolkiena. I tym ta fascynacja nie przejdzie, ci z nami zostaną, już zostali. Wystarczy spojrzeć na nowe fora dyskusyjne, nowych ludzi, nowe inicjatywy. Ich ilośc nie maleje. Choć szczyt fali minął.
Nifciu, pamiętasz jakie wątpliwości miała Elirena, kiedy uruchamialiśmy Aiglosa, jak nam wróżono, że jak wydamy trzy numery to i tak będzie dobrze, jak kręcono nosem na regularnośc, bo przeciez nie sprzeda się dośc szybko by zwrócić wyłozone koszty.
I jeszcze jedno. Wiele osob z tego forum i nie tylko, nigdy by się nie spotkało gdyby nie film. Czy istniala by Kompania Boromira? Czy Kasiopea zaczełaby tworzyć swoje tolkienowskie grafiki? Zapytaj się Elka jaki byl Tolk Folk przed fimem.
Ja rozumiem, ze film ci sie bardzo nie podoba, ja sam boleję nad wieloma przeinaczeniami i spłyceniami, ale zauważmy tez pozytywy.
W końcu ktos kiedys powiedział na kartach pewnej ksiazki:
"Ty zaś, Melkorze (hie, hie zastanawiałem sie czy nie podstawić tutaj "Jacksonie"), przekonasz się, że nie można wprowdzić do symfonii żadnego tematu, ktory by w istocie nie miał swego źródła we mnie i że nie uda ci się zmienić tej muzyki na przekór mojej woli. Kto się o to pokusi, okaże sie w końcu tylko narzędziem moich planów, ujrzy bowiem rzeczy wspanialsze niż wszystko, co sam zdolny jest sobie wyobrazić. "

#38:  Autor: NifrodelSkąd: Ossiriand WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Szczerze przyznaję, że zaczynacie mnie przekonywać, optymiści Elfik
Może być to jednak wpływ pięknego poranka (teraz to już popołudnia) za oknem, skutkiem czego trudno mi się wczuć w czarny nastrój i szerzyć nadal defetyzm Super śmiech Jestem rozwalony Jednak mimo to nie poddam się tak łatwo i bez walki Język Z przymrużeniem oka Złośliwy uśmiech

Nellelórë napisał(a) (zobacz wpis):

Coś za coś. Gdyby nie filmy, Tolkiena nie byłoby na liście najbardziej wpływowych postaci XX-go wieku, nie ma co się łudzić, nie teraz (gdyby ją kompilowano w latach 60-tych, to może Z przymrużeniem oka).


Pozycja na liście w dziale Popkultura chyba nie uszczęśliwiłaby profesora Tolkiena Uśmiech
Mnie też nie wprawia w dumę Uśmiech

Cytat:

Tolkien wpłynął na ludzkość, bo stał się masowy, innej drogi w XX wieku nie było.


No własnie to mnie interesuje- jak Tolkien wpłynął na ludzkość Nelle? Uśmiech
Bo wydaje się, że jeśli już na coś mógł wpłynąć, to tylko na to, że jego Hobbici i Elfy stali się bardziej popularni i może teraz trochę trudniej jest wciaż porównywac Elfy do stworków ze skrzydełkami.
Ale może się mylę, może bardziej wpłynął? Czekam na pomysły Elfik

Ikona wpływa na ludzkość zwykle w taki sposób, że jest masowo rozpoznawana. Rzadko kiedy idzie za tym jakaś głębsza refleksja. No bo jak Marylin Monroe zmieniła bieg historii? Zaśpiewaniem "Happy Birthday mr. President??"Uśmiech Wpłynęła na popularność rozkloszowanych sukienek, zwłaszcza prezentowanych na wywietrznikach od metra? Z przymrużeniem oka Czy Charlie Chaplin wpłynął na rozwój poczucia humoru u przeciętnego zjadacza chleba? Czy Pablo Picasso uczynił sztukę bardziej zrozumiałą dla masowego odbiorcy?

Cytat:
Wpływ Tolkiena na umysły i upodobania rzesz,


Zaraz zaraz- nie przesadzajmy Uśmiech
Może jakieś przykłady Tolkiena dla rzesz? Super śmiech

Cytat:

na prąd literacki całkowicie popkulturowy, jakim jest fantasy;


Aj - czy fantasy jest popkulturowe? hmmmm...
Nie sądzę. Jest tak samo popkulturowe (masowe) jak inny, stary i popularny gatunek literacji, jakim są np. kryminały.
Chyba nawet fantastyka jest bardziej popularna niż jej odmiana, zwana fantasy...Spox

Cytat:
stworzenie przezeń właśnie nowego mitu, który potrafił dotrzeć do zwykłych ludzi.


I to jest własnie bardzo interesujące, co z tego mitu dotarło do tego przeciętnego widza filmowego? Uśmiech Saurona ;D
Jako sceptyk, musze pokusić się o stwierdzenie, że niewiele oprócz dużych ocząt Eliacha Wooda i sztucznych blond włosów Orlanda Z przymrużeniem oka

Nellelórë napisał(a):

W kategorii badaczy/profesorów, o której pisze Nif, Tolkien nie ma aż TAK wielkich zasług, a co do kategorii pisarzy, jest pisarzem specyficznym jedynym w swoim rodzaju, autorem, jednej jedynej książki o pozorach wielu – swojego Legendarium. Nie dziwię się, że nie do końca pasował układającym listę w tej kategorii. Nie wpłynął na literaturę „wysoką”, nie oszukujmy się. Wpłynął na umysły zwykłych ludzi, że powtórzę, w ostatnich latach dzięki pomocy filmowców na dodatek, i to dlatego wymienono go w tej kontrowersyjnej Z przymrużeniem oka kategorii. STAŁ SIĘ ikoną popkultury, tego nie zmienimy. 


Zgadzam się, że Tolkien jest bezkonkurencyjny w swoim rodzaju i że nie wpłynął na literaturę wysoką, ale zastanawia mnie własnie jego wpływ na umysły zwykłych ludzi.
Jestem już tak spaczonym tolkienistycznym ortodoksem Z przymrużeniem oka, że trudno mi się wczuć w sytuację osoby, która li jeno obejrzała film - i ten film wpłynął na jej życie.
Zaznaczam, ze nie chodzi mi o skłonienie do przeczytania ksiażki. Ten fakt uważam już, po wszystkich Waszych przykładach, za bezzsporny. A jednak możecie być mniejszością, chlubną, ale mniejszością w tej rzeszy filmowej Uśmiech Co z innymi przejawami tego masowego wpływu Tolkiena na rzesze?

Nellelórë napisał(a):

No właśnie. To zasługa filmu, medium jednak bardzo popkulturowego i szeroko dostępnego. Gdyby nie ono, Tolkien nadal byłby niszowy, mimo wszelkich ankiet czytelniczych, w których wygrywa.


Nie moge się powstrzymać od sarkastycznej uwagi Język, że mnie by specjalnie nie przeszkadzało, gdyby był niszowy Z przymrużeniem oka Język Starzeję się wieeeeeeeeeelgachny uśmiech Ale Aiglos mógłby wtedy nie powstać i nie istnieć :| ech...ech...

Nellelórë napisał(a):

Nif, jednak takie koszmarne stereotypy o wielbicielach fantasy/science-ficton są powszechne. Film nie zmienił tu tak naprawdę nic. Gdyby nie było filmu, ów dziennikarz udałby się na konwent z dokładnie takimi samymi uprzedzeniami.


A może w ogóle nie pojechałby? I ten koszmarny artykuł by nie powstał. Zresztą podobnie jak podobne mu, płytkie artykuły Wojciecha Orlińskiego w Gazecie Wyborczej. I tak dobrze, że Wyborcza się zrehabilitowała, publikując wspaniały artykuł Marka Rapackiego, ale to i tak nie zmienia faktu, że masowe media zwykle gonią za tanią sensacyjką, podaną w ironicznym, lekkim tonie wielkich znawców, i gdyby Tolkien nie był popularny, nie poświęcałyby mu swej zjadliwej uwagi.Z przymrużeniem oka I może i dobrze Z przymrużeniem oka Bo jak się przeciętny człowiek dowie z takiego artykułu Orlińskiego, że....zresztą, co się będę powtarzać, wyśmiałam Orlińskiego trzy lata temu w tym temacie :| : http://forum.tolkien.com.pl/viewtopic.php?t=279&start=0
to jaki obraz Tolkiena mu się ukaże?

Valhalla napisał(a):
Więc z jednej strony - popkultura, ale też z drugiej ma miejsce rozwój tolkienistyki. Gdyby nie film, na pewno by się tak dobrze nie sprzedawał Aiglos Z przymrużeniem oka z prostej przyczyny - za mały rynek zainteresowanych.


Składam oficjalny protest, to jest branie pod włos Z przymrużeniem oka Elfik

Valhalla napisał(a):
Nifrodel, na dłuższą metę nie obawiałabym się spłycenia kanonu wartości tolkienowskiego legendarium - im jest więcej ludzi, dla których tolkienistyka jest pasją (a na pewno jest ich więcej niż 20 lat temu, choćby z powodu dostępności książek), tym lepiej te wartości są dostrzegane.


Kto by pomyślał, że Nazgule z Minas Morgul są takimi optymistami Jestem rozwalony A my Elfy, takimi pesymistami, no ale ktoś musi ostrzegać świat przed zbliżająca się katastrofą Z przymrużeniem oka Patrzeć spode łba,podejrzliwie to nie ja, zmieńmy temat, zaklopotanie, mnie tu nie było
Ogólnie nie moge zaprzeczyć, że więcej jest ludzi, dla których tolkienistyka jest interesująca, ale z drugiej strony, powszechność WP generuje też stereotyp ksiażki jako bajeczki dla dzieci, czegoś nie wartego uwagi. Ktoś , kto przeczytał ksiażkę, może dostrzeże którąś z warstw tej powieści i będzie mu łatwiej zrozumieć naszą pasję. Ktoś, kto tylko obejrzał film, nie ma już tej szansy. Naprawdę powszechność wiedzy "co to takiego Tolkien" nie jest źródłem samych tylko dobroci Uśmiech Saurona ;D Chyba każdy z Was miał jakieś doświadczenia z ludźmi, skądinąd mądrymi, wypowiadającymi gładkie frazesy na temat Tolkiena, dość bzdurne w dodatku.
Dawno, dawno temu, kiedy Tolkien był niszowy (tonem zgryźliwego tetryka Z przymrużeniem oka ) można było przynajmniej wytłumaczyć, czym się interesujesz, spróbować przedstawić głebię tej ksiażki, teraz zwykle wszyscy wiedzą, co to takiego (no, że o Hobbitach, Pierścieniu i Orkach, wszyscy się tłuką Z przymrużeniem oka - prócz Pierścienia Język ) i częstokroć traktują z politowaniem.
Nie chodzi mi o to, żeby się tym gadaniem specjalnie przejmować. Chodzi o coś innego, o stereotyp Tolkiena, który się tworzy w mediach. A wpływ na to mają właśnie takie głupie artykuły jak w Guardian czy w Wyborczej tekst Orlińskiego.

Cytat:
Jest jeszcze jeden pozytywny aspekt tak wysokiej pozycji Tolkiena w tzw. popkulturze. Wiadomo, że obecny świat cierpi na kryzys wartości - szczególnie ten kryzys dotyka młodego pokolenia. Na pewno jakiś procent spośród tych młodych ludzi zainteresował się i dostrzegł w twórczości Tolkiena więcej, niż przedstawiał tylko film.


A własnie, jakie wartości przedstawił popkulturowy i powszechny film? Uśmiech Saurona ;D Cały czas trochę mieszamy dwie rzeczy, książkę, która jest popularna i film, który jest powszechny.

M.L. napisał(a):

Nifciu, pamiętasz jakie wątpliwości miała Elirena, kiedy uruchamialiśmy Aiglosa, jak nam wróżono, że jak wydamy trzy numery to i tak będzie dobrze, jak kręcono nosem na regularnośc, bo przeciez nie sprzeda się dośc szybko by zwrócić wyłozone koszty.


Et tibi Brute contra me? Z przymrużeniem oka Z przymrużeniem oka Z przymrużeniem oka Super śmiech
Dobrze, dobrze już, pasuję w temacie Aiglos Elfik

M.L. napisał(a):
Ja rozumiem, ze film ci sie bardzo nie podoba, ja sam boleję nad wieloma przeinaczeniami i spłyceniami, ale zauważmy tez pozytywy.


Czyli inaczej mówiąc, bądźmy optymistami. Spox
A ja właśnie chciałabym, żebyśmy przestali wydobywać ciągle te plusy i cieszyć się, ze ktoś dotarł do książki (nawiasem mówiąc, jest się z czego cieszyć, ale nie jest tego tak wiele, zeby pogrążyć się w błogim zadowoleniu Patrzeć spode łba,podejrzliwie ), tylko zastanowić się nad zagrożeniami i obrazem, jaki Tolkienowi wystawił film nasz powszechny. hę?

#39:  Autor: M.L.Skąd: Mafiogród WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):
ale nie jest tego tak wiele, zeby pogrążyć się w błogim zadowoleniu Patrzeć spode łba,podejrzliwie ),

A kto sie pogrąża w błogim optymizmie. Co chwila pojawia się temt negatywnego wpływu filmu na odbiór ksiązki. W Birmingham toczyła sie dyskusja o przyszłości fandomu po filmie. Ja tam nie widze pogrązania sie w błogim optymizmie. A nie ma tez co się pogrązac w otchłani pesymimu, bo to rownie niezdrowe i duzo smutnioejsze. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech


Cytat:
tylko zastanowić się nad zagrożeniami i obrazem, jaki Tolkienowi wystawił film nasz powszechny. hę?

Zagrożenia są to prawda. A co do obrazu, to czy jest on jest na prawdę aż tak zły? Czy to nie tak, ze tacy jak my, zbyt przywiązani do każdego szczegółu dzieł Tolkeina widzimy pojedncze drzewa, a nie widzimy lasu. Bo jaki obraz tworzy film? Zło jest złe, odrażające i nie budzi sympatii, co jest tak częste we współczesnych produkcjach filmowych (vide Bękarty Diabła) . Dobro może nie jest tak idealne i czyste jak u Tolkiena, ale jest dobrem. Bywa slabe i niedoskonałe, ale jest. Liczy się lojalnośc i poświęcenie, wytrwałośc w dązeniu do celu. Owszem nie zostało to to tak jasno i wyraźnie przedstawione jak w ksiązce, ale zostało. Można rozpatrywac każdą negatywną i nieudaną scenę, ale warto pamietać o tych innych. O poświęceniu Boromira oddajacego życie w obronie slabszych (scena lepsza nawet niż w ksiązce), o starceńczej szarży Rohirrimow bez nadziei na zwycięstwo. O Galadrieli podającej rękę Frodowi, o Aragronie ruszajacym na pomoc Merryemu i Pippinowi. O Samie, ktory choć sam nie może dźwigać pierścienia, to bierze na ręce swego pana i przyjaciela by go ponieśc ku Górze Przenaczenia.
Czy to są takie zle przesłania? Tak film ma wiele wad, wiele kwestii i przesłań przekręca, dobro nie jest w nim czyste i nieskażone (choc i w ksiązce takim nie zawsze jest) motywy i działania bohaterow budzą czasami wątpliwości i sprzeciw. To wszystko prawda, ale dobro pozostaje dobrem, poswiecenie poświęceniem, przyjaźń przyjaźnią. Zbyt wielu filmow głoszących, nawet w tak niedoskonały sposob, pochwałę tych cech, współcześnie nie znajdziesz.
A co się wydarzy w przyszłosci? To się dopiero okaże. Even the wisest could not tell. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech

#40:  Autor: TallisKeetonSkąd: Oleśnica WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
M.L. napisał(a) (zobacz wpis):

I jak bardzo cenię scenografow i kostiumologow pracujacych przy filmie Jacksona, tak to zubożenie wyobraźni zabolalo.


Powiedziałabym raczej, że to nie zubożenie wyobraźli, ale zwykłe lenistwo wyobraźni, im się po prostu nie chciało produkować czegoś oryginalnego, skoro mieli gotowce Złośliwy uśmiech

Cytat:

nie sprzeda się dośc szybko by zwrócić wyłozone koszty.


hehe, niezłe Uśmiech Jak dobrze, że teraz widać, że Aiglos, raz, dzięki swej jakości, a dwa dzięki jeszcze nie całkiem opadłej fali nowoprzybyłych fanów, sprzedaje się całkiem nieźle. Jak się cieszę, że przepowiednia o
braku nabywców się nie sprawdziła Uśmiech

Cytat:
Zapytaj się Elka jaki byl Tolk Folk przed fimem.


O to, to, M.L. Uśmiech Myśle, że ani prywatni sponsorzy, ani władze miasta,
ani U.E. nie byliby tak skorzy do pomocy, gdyby nie skojarzenia TeeFowej incjatywy z filmem. Film rozbudził zainteresowanie, i wielu ludzi zostanie
z nami. A, ci co nie zostaną? A krzyżyk im na drogę Złośliwy uśmiech
Wspaniałe pointa M.L. Jestem za
poz
tal

#41:  Autor: RingSkąd: Warszawa WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):
Pozycja na liście w dziale Popkultura chyba nie uszczęśliwiłaby profesora Tolkiena Uśmiech Mnie też nie wprawia w dumę Uśmiech

Na nasze nieszczęście nie może się już wypowiedzieć Smutek
IMO najzwyczajniej by to (wybaczcie wyrażenie) olał.
Nie widziałem w/w rankingu, ale to oczywiste, że umieszczono Go w tym dziale wyłącznie ''dzięki'' szaleństwu dziejącemu się po filmach. I tylko przez ten pryzmat należy to oceniać. Gdyby nie filmy redaktorzy nie przypisali by Tolkiena do popkultury. Inna sprawa, czy w ogóle zostałby uwzględniony. Moim zdaniem, to było ewidentne pójście na łatwiznę.
Popkultura, znaczy modne, masowe i o czym głośno. A że było głośno, to nikt chyba nie zaprzeczy. Z przymrużeniem oka Ale wyciągnięte z tego faktu wnioski, to już tylko pobożne życzenia dziennikarzy.

Nellelórë napisał(a):
Wpłynął na umysły zwykłych ludzi, że powtórzę, w ostatnich latach dzięki pomocy filmowców na dodatek, i to dlatego wymieniono go w tej kontrowersyjnej Z przymrużeniem oka kategorii. STAŁ SIĘ ikoną popkultury, tego nie zmienimy.


Jakoś mnie ta pewność stwierdzenia nie przekonuje. Gdzież dowody ?
Czy ma być nim umieszczenie Tolkiena przez jakąś gazetę w wiadomym rankingu? Fascynacja jego dziełem rozkwitła w latach 60-tych. Jeśli miałby stać się ikoną popkultury, to właśnie wtedy.

Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):
Ogólnie nie moge zaprzeczyć, że więcej jest ludzi, dla których tolkienistyka jest interesująca, ale z drugiej strony, powszechność WP generuje też stereotyp ksiażki jako bajeczki dla dzieci, czegoś nie wartego uwagi.


Nie pojmuję tego stwierdzenia. Co ma powszechność WP, do wzmacniania stereotypu o bajeczkach? Może miałaś na myśli powszechność filmu na podstawie WP? Z przymrużeniem oka

Nifrodel napisał(a):
Dawno, dawno temu, kiedy Tolkien był niszowy (tonem zgryźliwego tetryka Z przymrużeniem oka ) można było przynajmniej wytłumaczyć, czym się interesujesz, spróbować przedstawić głebię tej ksiażki, teraz zwykle wszyscy wiedzą, co to takiego (no, że o Hobbitach, Pierścieniu i Orkach, wszyscy się tłuką Z przymrużeniem oka - prócz Pierścienia Język ) i częstokroć traktują z politowaniem.


Rzeczywiście ja się nie tłukłem Śmiech
W tej kwestii PJ dochował wierności Mistrzowi Super śmiech
A poważnie: dopiero teraz jest okazja (gdy wielu sądzi, że już wszystko wie), do przekazania innym, że film to tylko maleńka cząstka większej i znacznie bogatszej całości. Paradoksalnie właśnie teraz jest to najlepszy moment. Po filmowym WP, a przed (Eru pozwól !), Hobbitem.
Jak to czynić, to chyba temat na odzielną dyskusję, prawda Nif ? Z przymrużeniem oka

#42:  Autor: Nellelórë WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Ring napisał(a):
Nellelórë napisał(a):
Wpłynął na umysły zwykłych ludzi, że powtórzę, w ostatnich latach dzięki pomocy filmowców na dodatek, i to dlatego wymieniono go w tej kontrowersyjnej kategorii. STAŁ SIĘ ikoną popkultury, tego nie zmienimy.


Jakoś mnie ta pewność stwierdzenia nie przekonuje. Gdzież dowody ?
Czy ma być nim umieszczenie Tolkiena przez jakąś gazetę w wiadomym rankingu? Fascynacja jego dziełem rozkwitła w latach 60-tych. Jeśli miałby stać się ikoną popkultury, to właśnie wtedy.


Wiem, że zachowałam ów dyskutowany dodatek do Newsweeka, ale za nic nie mogę go znaleźć. hmmmm... Nie pamiętam, jak redaktorzy zdefiniowali sobie „ikonę popkultury”, ale przypuszczam, że w sposób podobny do mojego własnego rozumienia tego wyrażenia. Z przymrużeniem oka Dla mnie, to postać/pojęcie/wizerunek zakorzenione w świadomości ludzi należących do cywilizacji zachodniej bądź zamieszkujących obszary planety przez tę cywilizację zdominowane pod względem kulturowym właśnie (czyli głównie rozwinięte państwa Dalekiego Wschodu). To coś, co jest natychmiast rozpoznawane i uważane za naturalną, nieodłączną część świata przez tych, którzy do poznawania tak zwanej kultury wysokiej nie aspirują bądź nie mają o niej pojęcia. Z przymrużeniem oka Myślę, że nazwisko Tolkiena stało się czymś takim właśnie po filmach. Jak pisał wyżej M.L., film to medium niesłychanie wpływowe, a w połączeniu z kampanią reklamową na oszałamiającą skalę sprawił, że nie było szans, by nazwisko to i towarzyszące mu skojarzenia – mniej lub bardziej poważne i odpowiadające prawdzie – zakorzeniło się w umysłach mieszkańców obszarów, o których wspomniałam, mających dostęp do środków masowego przekazu Z przymrużeniem oka Na dźwięk tego nazwiska w umysłach tych pojawia się określone skojarzenie, jaki rodzaj wiedzy o tym, kto zacz. Pamiętam teorię noosfery, która kiedyś bardzo mnie zafrapowała, gdy pierwszy raz usłyszałam o tej koncepcji. To sfera myśli, otulająca naszą planetę, jak sfery powietrzne, biosfera itd. Naturalnie w sensie bardziej przenośnym. Otóż, że użyję dość wyszukanej metafory Język Elfik Tolkien zadomowił się w rejonie noosfery najbardziej dostępnym przeciętnemu człowiekowi, jest pojęciem właśnie zakorzenionym, za ich wolą czy nie, w bardzo licznych umysłach na świecie. Stało się to dzięki filmom, myślę, że boom lat 60-tych, wywołany książką, był nieporównywalny. Miał miejsce jednak głównie w krajach anglosaskich, nie dosłownie na całym świecie. Potem minął. Wiedza o istnieniu Tolkiena, ów charakterystyczny „click” w umyśle zwykłego człowieka, który następuje, gdy coś zostaje rozpoznane, a który jest następstwem filmów Jacksona, nie minie jeszcze długo. Uff, skomplikowane zagadnienie Elfik - nie bronię też redaktorów Newsweeka czy tych licznych osób, którym z nazwiskiem „Tolkien” kojarzą się głównie doczepione spiczaste uszy. Stwierdzam tylko fakt, tak, jak go widzę Elfik

Tak rozumianymi ikonami podkultury stają się wszak dość często dzieła kultury wysokiej. Nif nadmieniła o Picassie, a ja wspomnę Monę Lizę, której wizerunek jest wszechobecny w popularnej prasie i reklamie, a do niej samej w Luwrze dopchać się nie można, bo „każdy musi ją zobaczyć”, choćby o Leonardzie da Vinci nigdy nie słyszał (choć po „Kodzie” Dana Browna to ostatnie też jest zapewne coraz rzadziej spotykane). Czy ta płytka popularność robi jej coś złego? Czy obraz jest przez to gorszy, czy sprawa martwi znawców sztuki? Chyba nie. Zbywają ją machnięciem ręką. Z podobnych powodów, mimo niewymyślnych skojarzeń, jakie mają na temat Tolkiena ci, co nie wyszli poza filmy, cała sprawa z „ikoną popkultury” nie denerwuje mnie niemal wcale, pomijając przypadki szczególne, jak bzdurne artykuły w poważnych pismach. Uśmiech

Nifrodel napisał(a):
Nio własnie to mnie interesuje- jak Tolkien wpłynął na ludzkość Nelle?
Bo wydaje się, że jeśli już na coś mógł wpłynąć, to tylko na tio, że jego Hobbici i Elfy stali się bardziej popularni i może teraz trochę trudniej jest wciaż porównywac Elfy do stworków ze skrzydełkami.
Ale może się mylę, może bardziej wpłynął? Czekam na pomysły


Usiłowałam to wyjaśnić powyżej. Uśmiech Bardzo wpłynął, bo się zakorzenił w umysłach rzesz, stał się oswojoną cząstką świata, większość ludzi może teraz powiedzieć: „wiem, kto to Tolkien”. Że również większość pospieszy z wyjaśnieniem: „to ten od tych, no…” i zacuka się w poszukiwaniu skojarzenia, które gdzieś tajemniczo umknęło – to już nie należy do sprawy Elfik

Oczywiście, nie znam się tak znów dobrze na zawartości umysłów ludzi na świecie. Wiem jednak, że w moim otoczeniu bardzo rzadko zdarza mi się spotkać kogoś, kto by nie „wiedział” (cudzysłów sam się tłumaczy, mam nadzieję Z przymrużeniem oka) kto to Tolkien, co to elfy, i parę tym podobnych szczegółów. Wydaje mi się po prostu, że mogę wyniki tych lokalnych obserwacji dość bezpiecznie ekstrapolować Z przymrużeniem oka Elfik na szeroki świat.

Nifrodel napisał(a):
Ikona wpływa na ludzkość zwykle w taki sposób, że jest masowo rozpoznawana. Rzadko kiedy idzie za tym jakaś głębsza refleksja.


No ale ja właśnie uważam, że taka masowa rozpoznawalność jest niesłychanie istotna. Naprawdę nie ma tak bardzo wielu postaci, dzieł sztuki itd., co do których miałaby wrażenie, że je „zna”, większość przedstawicieli ludzkości (czy też choćby tej zachodniej cywilizacji, o której mówiłam). Wśród pisarzy, ośmieliłabym się spekulować, odsetek takich postaci jest nawet zastraszająco niski. Więc skoro Tolkien do tego wąskiego grona awansował – ergo, wpłynął na ludzkość i to, co „wie” ona o świecie jako całość. Czy ktoś mnie jeszcze rozumie? pomocy! Z przymrużeniem oka

Nifrodel napisał(a):
Aj - czy fantasy jest popkulturowe?
Nie sądzę. Jest tak samo popkulturowe (masowe) jak inny, stary i popularny gatunek literacji, jakim są np. kryminały.
Chyba nawet fantastyka jest bardziej popularna niż jej odmiana, zwana fantasy...


No właśnie. Fantasy należy do literatury popularnej, która jest częścią kultury masowej, czyli – fantasy jest częścią popkultury. Jak kryminały i romanse. Stety czy niestety. (Z wszystkich trzech najbardziej lubię stare, porządne kryminały Spox).

Nifrodel napisał(a):
I tio jest własnie bardzo interesujące, co z tego mitu dotarło do tego przeciętnego widza filmowego?


O tym pisali M.L. i Tallis, ale … Sądzę, że widzowie mogli choćby przelotnie zastanowić się nad dobrem i złem, naturą świata, miejscem ludzi i innych istot w porządku rzeczy i tak dalej. Wszystkie mity mówią na najgłębszym swym poziomie o tym samym (przepraszam gorąco za truizm, ale … to właśnie jest truizm, czyli prawda Z przymrużeniem oka) a filmy Jacksona potrafiły spowodować, że wielu naraz zaczęły frapować te wszystkie kwestie. WIEM TO, bo mnie zaczęły, i dlatego wróciłam do książek, by dowiedzieć się o tym wszystkim więcej Elfik Dużo dotarło Nif, naprawdę znałam takich, co z filmu wyszli jakoś poruszeni, choć potem zapomnieli, i na książki nie mieli czasu. Ale coś z tego przelotnego silnego uczucia zostało w nich przecież. Uśmiech

Nifrodel napisał(a):
Ktoś , kto przeczytał ksiażkę, może dostrzeże którąś z warstw tej powieści i będzie mu łatwiej zrozumieć naszą pasję. Ktoś, kto tylko obejrzał film, nie ma już tej szansy.


Tu zgodzę się zdecydowanie. Ja czasem uważam, zanim się przyznam, że wielbię Tolkiena. Patrzeć spode łba,podejrzliwie No ale jak wiemy, to efekt tego, że stał się… ikoną popkultury. Przejdźmy nad tym do porządku dziennego i już, to najlepsza strategia. ech... Uśmiech

Nifrodel napisał(a):
Naprawdę powszechność wiedzy "co to takiego Tolkien" nie jest źródłem samych tylko dobroci Chyba każdy z Was miał jakieś doświadczenia z ludźmi, skądinąd mądrymi, wypowiadającymi gładkie frazesy na temat Tolkiena, dość bzdurne w dodatku.


Hmmm. hę? Wspomniałaś artykuł Marka Rapackiego z Gazety Wyborczej. Kiedyś tu na forum przytaczałam jego fragment, bo też mi się podobał. mam pomysł!!! Przytoczę tym razem dwa:

Jak zauważył dawno temu świetny poeta (…) Wystan H. Auden, nikt nie ma o niej [czyli książce „Władca Pierścieni” Z przymrużeniem oka] umiarkowanego zdania – spotyka się ona albo z najwyższymi pochwałami, albo z całkowitą pogardą. Jeden z najwybitniejszych polskich literaturoznawców, którego zapytałem o Tolkiena, odpowiedział, że tego rodzaju literatura mija się z jego wrażliwością i on jej nie czytuje. A jednak „Władca tylko częściowo jest tworem kultury masowej, choć jego popularność jest rzeczywiście niezwykła.

Zdumiewa odporność tej książki na mody, trwałość jej powodzenia niemal od pierwszej chwili po jej ukazaniu się w Anglii w 1954 r. Furora, jaką robiła 30 lat temu wśród amerykańskich hipisów, była tylko epizodem w jej nieustającej karierze. (…) Czy sama popularność wystarczy, żeby wytrawny czytelnik patrzył na tę książkę z góry? – Proszę, niech pan nie pozwoli filmować „Władcy Pierścieni”. To tak, jakby zbudować Disneyland w Wielkim Kanionie Kolorado – pisała do Tolkiena pewna młoda Amerykanka w połowie lat 60-tych. Obecny – udany w przeważającej opinii –film wraz jego oprawą marketingową bez wątpienia jest klasycznym zjawiskiem popkultury. Ale czy także książka?


Dalej autor pisze o odbiorze przez niektórych początku „Władcy”, włochatych stópkach hobbitów i atmosferze bajki dla dzieci, po czym kontynuuje:

Nie brak jednak wytrawnych czytelników, którzy najpierw zdziwili się, co właściwie wzięli do ręki, lecz przebrnęli przez początkowe rozdziały i rosła w ich oczach ta powieść, aż z przejęciem zatrzymali się wraz z Frodem i Samem na krawędzi Szczelin Zagłady. Do podobnych uczuć przyznał się np. Wiktor Woroszylski, który czytał „Władcę” w stanie wojennym, w ośrodkach internowania, gdzie książka przechodziła z rąk do rąk, podziwiana i pochłaniana „dla pokrzepienia serc”. Również z „internatu” przysłał tekst do „Tygodnika Powszechnego” zachwycony nią Andrzej Drawicz.

Tak więc, jak zawsze, wszystko sprowadza się do wrażliwości, dobrej woli, braku uprzedzeń, otwartości na nowe i nieznane, skłonności do pewnego wysiłku, niewydawania pochopnych ocen bez znajomości rzeczy, stanu umysłu i okoliczności, w jakich ogląda się film/czyta książkę, oraz wszechobecnej i nieuniknionej zasady niemożności dyskutowania o gustach. Zawsze będą tacy, co skojarzą Monę Lizę głównie z reklamą bielizny, a Tolkiena z bajką dla dzieci, i tacy, co pójdą krok dalej. To, czy coś zostało przejęte przez popkulturę, czy nie, nie stanowi o wartości tej rzeczy i nie może być powodem do pozwalania, by się nam niepotrzebnie podnosiło ciśnienie Język Elfik, i zwalania całej winy na biednego reżysera z krańców świata, który przecież chciał dobrze, i całkiem mu się to udało Elfik Z przymrużeniem oka

#43:  Autor: AsheriSkąd: Warszawa WpisWysłany: Dzisiaj o
    ----
Dla mnie sparwa wygląda tak: z jednej strony chciałabym, żeby w moim otoczeniu było więcej ludzi uwielbiających Tolkiena, tak jak ja. Jednak kiedy wyobrażam sobie moją klasę czytającą złózmy Silmarillion (zmuszenie przez polonistkę) i marudzący jakie to ciężkie, nudne, jak oni nie lubią lektur, to wolę żeby pozostał lekturą tylko dla tych ludzi, dla których na prawde wiele znaczy.
Poza tym nie chcę żeby dzieła Mistrza stały się tak powszechne, jak np Harry Potter.

Strona 1 z 1

Powered by phpBB 2 © 2001,2002 phpBB Group