Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(1) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Poprzez mrok można czasem dotrzeć do światła." Gelmir, Niedokończone Opowieści


Temat: Tolkienowskie miejsca na Śląsku i w Zagłebiu (Strona 1 z 1)

  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wawrzyniec
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 21 Lut 2002
Wpisy: 39
Skąd: Gliwice


Wysłany: 21-02-2002 15:08    Temat wpisu: brandywina Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

czy ustaliliście wczoraj na spotkaniu jak to jest z tą Brynicą/Brandywiną? W szczególności - aspekt który obszar leży Za Rzeką? Uśmiech Bo podział był jasny Śląsk/Zagłębie...

wawrzyniec
Powrót do góry
 
 
Tom Goold
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 05 Lis 2001
Wpisy: 291
Skąd: Sosnowiec


Wysłany: 21-02-2002 15:20    Temat wpisu: brandywina Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

wawrzyniec napisał(a):

czy ustaliliście wczoraj na spotkaniu jak to jest z tą Brynicą/Brandywiną? W szczególności - aspekt który obszar leży Za Rzeką? Uśmiech Bo podział był jasny Śląsk/Zagłębie...


Brynica to Brandywina. Shire to Śląsk (Ślązacy są konserwatywni niczym hobbici w Shire), a Buckland to Zagłębie (dla hobbitów z Shire ich pobratymcy zza rzeki wydawali się dziwakami;-).

_________________

Uniosłem twarz ku ciemnemu niebu, wiatr - nareszcie ruch powietrza!

(Jacek Dukaj "Serce Mroku")
Powrót do góry
 
 
Tom Goold
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 05 Lis 2001
Wpisy: 291
Skąd: Sosnowiec


Wysłany: 21-02-2002 17:16    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

O nie... Ostatnie słowo w tym temacie należy do hobbita Śmiech 2
Tak więc już jutro zobaczycie te wszystkie miejsca w "Gazecie Wyborczej", a przynajmniej nasze ich wizje na Śląsku i w Zagłębiu.
Zamek w Będzinie - Minas Tirith
Brynica - Brandywina
Herbaciarnia w Katowicach - Bag End
Mirów/Bobolice - Skamieniałe Trolle
Rivendell - Promnice
Orthanc - wieża ciśnień w Szopienicach
Lothlorien - rezerwat Buczyny w Murckach
Mordor - hałda w Kostuchnie

Zapraszamy!!! Jestem za

_________________

Uniosłem twarz ku ciemnemu niebu, wiatr - nareszcie ruch powietrza!

(Jacek Dukaj "Serce Mroku")
Powrót do góry
 
 
Adan
Homo sapiens mediterralis


Dołączył(a): 14 Lis 2001
Wpisy: 727
Skąd: Uć


Wysłany: 21-02-2002 20:21    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

A gdzie jest Kazad-dum - można wiedzieć? To chyba któraś z kopalni węgla Z przymrużeniem oka
Piszę co prawda z centralnej Polski, ale mam rodzinę w Zagłębiu - to się trochę w nim orientuję - choć nie mam zielonego pojęcia o Śląsku Smutek
Koło Będzina jest taka góra co się zowie "Dorotka" - czy macie dla niej może jakieś propozycje?

_________________
Pleasant is sleep near running waters,
No memories.
Silence comes out of the mountain,
Night of fears.
Finding my way through the dark black forest,
Where the sun never shines,
Dew is the sweat of the nightingales,
Toiling all night, singing.
Powrót do góry
 
 
elfy
Administrator


Dołączył(a): 20 Wrz 2001
Wpisy: 1145
Skąd: 010101


Wysłany: 02-03-2002 01:33    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

a gdyby usunęli to zamieszczam tutaj:

Gazeta.pl > Katowice napisał(a):

Śląska drużyna pierścieni

Bartosz T. Wieliński (28-02-02 23:06)

Na początku wcale nie było filmu. Była książka - czytana kilkanaście razy, pod poduszką, na przerwach między zajęciami na uczelni, na spacerach. Żeby lepiej zrozumieć tajemnice Tolkiena, wyobrażaliśmy sobie, że Śródziemie jest gdzieś obok nas: na hałdach, w lasach, na wzgórzach. Co zostało ze skojarzeń wywołanych pierwszą lekturą sagi Tolkiena? Dziś opowiadają dziennikarze Gazety Wyborczej



Orthank - Wieża ciśnień - Gliwice

"Isengard zaś jest kręgiem nagich skał, niczym mur zamykający kotlinę, pośrodku której stoi kamienna wieża zwana Orthankiem. (...) jest bardzo wysoka i skrywa wiele tajemnic, choć wcale na to nie wygląda. Można do niej dotrzeć jedynie przez krąg Isengardu, w którym jest tylko jedna brama.

Drużyna Pierścienia, s.247





Opis jakby znajomy. Gdzie ja widziałam takie miejsce? I kiedy? No tak, to przecież wieża ciśnień w Gliwicach, przy ulicy Okrzei. Ukochane miejsce zabaw kilkorga małych łowców przygód (chyba była nas dziewiątka). Każdy zakaz rodziców ("Tylko nie zbliżajcie się do wieży!") jeszcze bardziej pchał nas w stronę tajemniczej budowli. Wejść do niej można było tylko przez jedno okienko, po odsłonięciu wiszącej na jednym gwoździu deski. Każde pomieszczenie było inne i każde skrywało inne tajemnice. No i te schody, kręcone, z nieco zmurszałymi stopniami, prowadzące tuż pod dach. Wchodzili na nie tylko najodważniejsi. Z każdej wyprawy do wieży przynosiliśmy inne skarby - była olbrzymia śruba, kawałek metalu z dziwnym napisem (dziś już wiem, że nie był to język elfów ale niemiecka gotycka czcionka). Dziś wspomnienia trochę się zatarły, ale przysięgłabym, ze kiedyś wyczołgując się przez malutkie okienko gdzieś w oddali zobaczyłam postać w długiej białej szacie. Dopiero potem poznałem historię tajemniczej siedziby Sarumana Białego.



Stary Las - Rudy Wielkie

"Las jest niesamowity. W pewnym sensie wszystko, co w nim żyje, świadome jest tego, co się wokół dzieje. I drzewa nie lubią obcych. Obserwują intruzów. Zdarza się, że któreś zrzuci gałąź, podłoży korzeń pod nogi albo oplącze kogoś długim pędem. Nocą drzewa szepczą między sobą, przekazując nowiny i zmawiając się w niezrozumiałym języku"

"Drużyna pierścienia", s. 113





Do starego lasu Frodo Baggins trafił z towarzyszami tuż po opuszczeniu Shire - bezpiecznej ojczyzny hobbitów. Ostatni dom oddzielał od potężnych drzew jedynie żywopłot. Dalej były tylko tajemnice: gadające drzewa, poruszające się bez pomocy wiatru gałęzie, nagle pojawiające się i znikające (równie błyskawicznie) ścieżki. W zamierzchłych czasach, gdy Froda nie było jeszcze na świecie, hobbici stoczyli z napierającymi na ich domostwa drzewami zaciętą walkę. Został po niej ślad: spora połeć wypalonego lasu, miejsce zwane Polaną Ogniska.

Frodo z towarzyszami zbłądzili w lesie i wpadli w pułapkę starej, śpiewającej wierzby. Uratował ich tajemniczy Tom Bombadil. To on wytłumaczył hobbitom, czym jest ciemny, stary las - to pozostałość dawnej puszczy, niezależna od jakiegokolwiek istoty społeczność nienawidząca uzurpatorów i niszczycieli.

Magiczny żywopłot odgradzający świat człowieka od świata natury rośnie w Rudach Wielkich, między Gliwicami i Rybnikiem. Och, jak tu miło i spokojnie - pomyślałam, gdy pierwszy raz przyjechałam pod mury starego klasztoru cystersów. W parku bezpiecznie i zacisznie: uporządkowane ścieżki, kute ławki, zasadzone ręką człowieka krzewy. Ale leniwie spacerujące rodziny wiedzą, że nie warto przekraczać granicy pomiędzy cywilizacja i naturą. Wystarczy chwila nieuwagi i ścieżka usuwa się spod nóg, za pniami przemykają zaskrońce, a nagle pojawiająca się dróżka prowadzi - jak w Starym Lesie - wprost ku... rzece. To już nie park, to las - bardziej bojaźliwych przyprawiający o drżenie łydek, a odważnych wystawiający na kolejną próbę śmiałości. Jest tutaj nawet kilka Polan Ognisk - pustych, wypalonych połaci, wspomnienie po pożarze w 1992 r.? A gdzie rośnie stara śpiewająca wierzba, która chciała pożreć dwóch towarzyszy Froda? Nie wiem. Hobbitki unikają dalekich wycieczek. Wystarczy im spacer po parku.

Góry Mgliste - Beskidy

"Świtało już, widzieli więc pola rozpostarte w dole i tuż u swoich stóp miasto, wieże sterczące niby białe pióra w słońcu, całą dolinę Anduiny kwitnącą jak ogród i na widnokręgu Góry Mgliste w złotej mgiełce"

"Powrót króla", s. 319



Niziołek Frodo, wsparty na swych zbyt dużych i owłosionych stopach, stoi wpatrzony w horyzont. Tam, gdzie patrzy, zdają się wyrastać ku niebu ośnieżone szczyty. Widzi góry, które rozpostarte pomiędzy Wrotami Rohanu a Pustkowiem Północnym wydają się nie mieć kresu. Jednak mają, ponieważ gdzieś za nimi, gdzie nie sięga wzrok małego hobbita, skrywa się Mordor - mroczna kraina zła, z którą tylko on, zabawny kurdupelek może się zmierzyć. Ale wpierw trzeba przejść Góry Mgliste, w których przecież oprócz kolebki przodków ludzi z Bree ostały się jeszcze najstarsze plemiona Orków szwargocących w starej mowie westron, która budzi strach szczególnie wtedy, gdy jest wypowiedziana nocą wprost do ucha małego hobbita. Lecz ten wpatrzony w górskie szczyty Frodo - niziołek na wprost potęgi góry zdaje się być największym przesłaniem Tolkienowskiej trylogii, które mówi: "możesz być małym, bezbronnym niziołkiem, a mimo to pokonać zło - to, którego uosobieniem jest Mordor, jak również to, które czai się w tobie". Stojąc przed górą, mogę zazdrościć jej potęgi, ale czy rzucając w nią kamieniem, cokolwiek jej uczynię? Ten właśnie mały kamień, rzucony przez małego człowieka, nie uczyni krzywdy górze - zespoli się z nią i odtąd będzie już fragmentem góry, który ją wzmocni. Trzeba zatem przejść Góry Mgliste, by móc się z nimi zmierzyć, lecz tam wysoko na ośnieżonych skalnych półkach i nad niebezpiecznymi urwiskami czarodziej Gandalf Szary zapyta małego hobbita, czy iść dalej, czy też wrócić i spróbować przedostać się przez kopalnie Morii. Frodo wówczas podejmuje decyzję odwrotu. Przegrał z górą, ale jednocześnie wykazał się mądrością i rozwagą. Poświęcił jedną bitwę, by wygrać wojnę. Cios, który zadała mu góra, powalił, ale jednocześnie wzmocnił małego niziołka.

Dlatego tak wielką frajdę sprawia mi każdy wyjazd w Beskidy, widoczne w dobrą pogodę z redakcji "Gazety" - tam właśnie stojąc przed szczytem, w ciszy szumiącego wiatru mogę się zawsze przekonać o potędze góry i zawsze próbować się z nią zmierzyć, tak jak to czynił Frodo. Czy jest coś, co po tym całym miejskim śląskim rozgardiaszu może uspokoić nas bardziej?



Kopalnie Morii - zabytkowa kopalnia Guido w Zabrzu

"Weszli do kopalni Morii po zapadnięciu zmroku. Posuwali się naprzód coraz wolniej. Zdawało im się, że idą bez końca, aż do korzeni góry (...). W ciszy nic nie było słychać prócz odgłosu ich kroków. (...) Kiedy się zatrzymywali na chwilę, cisza zalegała zupełna, tylko od czasu do czasu dolatywał ich uszu szmer niewidocznej wody i kapanie kropel. A jednak Frodo dosłyszał czy może wydawało mu się, że słyszy coś innego: jakby człapanie bosych stóp"





Pamiętam swoją pierwszą wizytę w kopalni Guido. Niby nic takiego - zwyczajne muzeum, ale do dzisiaj pamiętam niepokój, który ściskał żołądek i wędrował w stronę gardła. Było źle. Gdy wyobraziłem sobie ponad sto metrów skał nad moją głową, przewodnik niemal siłą musiał mnie wepchnąć do klatki. Usłyszałem dzwonki ostrzegawcze i nagle nastała ciemność. Z prędkością kilku metrów na sekundę opadaliśmy w czeluść kopalni.

Najpierw szeroki i jasno oświetlony chodnik, wkrótce zaczął się zwężać i zamieniać w labirynt mniejszych korytarzy. Tylko słabe światełka latarek chroniły nas przed mrokiem. Po kilku kilometrach wędrówki przewodnik kazał zgasić światła. W absolutnej ciemności wyostrzone zmysły zaczęły odbierać lekceważone dotąd przez nas dźwięki: kapanie wody, szum powietrza pompowanego do chodników, oddechy ludzi. Oczy nie przywykły do ciemności nawet po kilku minutach, tak była głęboka. Wtedy usłyszeliśmy o duchu kopalni, który snuje się po chodnikach i zapowiada... śmierć. Gęsia skórka, bo uszy rejestrują jeszcze jeden dźwięk, którego wcześniej nie było: niby szuranie, jakby ktoś się skradał. Przypomniały mi się wszystkie niebezpieczeństwa Morii. Może orkowie naprawdę istnieją? Światło, trzeba zapalić światło! Znaleźliśmy go od razu. Siedział na drewnianej belce, która leżała wzdłuż chodnika. Patrzył na nas wyraźnie zaciekawiony. Wyglądał tak samo jak szczur...

Barad-Dur w Rudzie Śląskiej

Jeśli jedziesz przez Rudę Śląską do Bytomia, twój wzrok z pewnością przykują betonowe ruiny majaczące na horyzoncie. Mogłyby służyć jako przestronne pałace, gdyby nie były tak surowe. To ruiny koksowni Walenty. Gdy pierwszy raz czytałem "Władcę pierścieni", wyobrażałem sobie twierdzę Saurona w Mordorze - Barad-Dur. Stamtąd właśnie Sauron planował swój podbój Śródziemia: dowodził hordami orków i Haradrimów plądrujących brzegi rzeki Anduiny i rozsyłał swoje mroczne sługi Nazgule w poszukiwaniu jedynego pierścienia. Zresztą w Barad-Dur więziono i torturowano Golluma, znalazcę pierścienia, który w końcu na mękach wyznał, że pierścienia należy szukać wśród hobbitów z Shire. Tam także znajdował się palant~r, który pozwalał Sauronowi obserwować to, co się dzieje za granicami jego złowrogiej krainy. Tolkien jednak nie opisywał samej twierdzy, czytelnikom musiała wystarczyć jedynie złowroga aura kryjących się w nazwie.

Gdy po raz pierwszy zobaczyłem ruiny koksowni, od razu wiedziałem, że tak mógłby wyglądać Mordor. Nie całkowicie czarny, ale szaro-buro-beznadziejny, tak jak betonowe ściany budowli. A kilkanaście kilometrów dalej rozciągają się piękne lasy - tak jak w Trylogii nieskażone złem tereny Mordoru.

Kiedyś ośmieliłem zbliżyć się do ruin, podobnie zrobił zresztą Frodo Baggins. Towarzyszyłem delegacji niemieckich architektów, którzy zwiedzali śląskie zabytki przemysłowe. Niemcy pytali o możliwości rekultywacji okolic koksowni. Przewodnicy wzruszyli ramionami: - Tu wszystko jest skażone.

Cóż, minęło wiele czasu po upadku Mordoru, zanim ktoś tam zamieszkał. Okolice Barad-Dur długo były skażone złem.
Powrót do góry
 
 
Tom Goold
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 05 Lis 2001
Wpisy: 291
Skąd: Sosnowiec


Wysłany: 21-03-2002 20:15    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Jeszcze cośUśmiech

Cytat:

Sylwetka: Andrzej Kowalski, prezes Energoprojektu

Bartosz T. Wieliński (17-03-02 17:03)

W gabinecie stoi biblioteczka. W niej książki Tolkiena. Z nich prezes czerpie życiową mądrość

To Tolkienowska trylogia nauczyła Andrzeja Kowalskiego, prezesa katowickiego Energoprojektu, że władza korumpuje. - Pierścień zamieniłby w upiora każdego, nawet jeśli ktoś z jego pomocą chciałby czynić dobro. A każde zwycięstwo ma swoją cenę. Frodo, by pokonać Saurona, stracił dwa palce i spokój. Staram się o tym nie zapomnieć - wyjaśnia.

Znajomi Kowalskiego z Sekcji Tolkienowskiej Śląskiego Klubu Fantastyki twierdzą nawet, że prezes jest podobny do Bilbo Baginnsa z komiksowej wersji "Hobbita". Nic więc dziwnego, że zwracają się do niego: "słuchaj, Bilbo".

Baśniowe zainteresowania nie przeszkadzają Kowalskiemu w pracy. Od 12 lat zarządza Energoprojektem. Ma pod sobą kilkuset pracowników.

W jego gabinecie stoi biblioteczka wypełniona tolkienaliami. Na półkach stoją wydania redagowanych niegdyś przez Kowalskiego tolkienowskich fanzinów: "Gwaihira", "Gwaihirza" i "Symbelmyne". Są w niej też fanziny wydawane za granicą, albumy z ilustracjami i, oczywiście, dzieła Tolkiena. - To mój drugi świat - tłumaczy prezes.

Kowalski pierwszy raz przeczytał książki Tolkiena na początku lat 60. Był nastolatkiem, gdy polski przekład "Władcy pierścieni" opuścił drukarnię. Pierwszy tom nazywał się wówczas "Wyprawa" (zamiast "Drużyna pierścieni"). - To było dla mnie wielkie odkrycie. Czytałem niby zwykłą książkę przygodową, ale świat Tolkiena, jego historia, koloryt i odmienność od tego, w którym żyjemy, była porażająca - opowiada. - Przeczytałem trylogię wielokrotnie i za każdym razem dostrzegałem w niej coś nowego - dodaje.

Co roku biblioteczka Kowalskiego powiększała się: ukazywały się kolejne tomy "Władcy pierścieni", wydano "Hobbita". Dzięki wujkowi mieszkającemu w Stanach

Kowalski stał się posiadaczem oryginalnych wydań książek o Śródziemiu, a nawet kompletu map tej krainy. - To było wówczas bezcenne - wyjaśnia.

W latach 80. Kowalski z kolegami zakładał Śląski Klub Fantastyki. Pod egidą klubu wydawano czasopisma, organizowano konferencje i wykłady (nawet dla górników). - Wtedy uczyłem się przedsiębiorczości. Klub przetrwał dzięki naszej zaradności i samozaparciu - mówi Kowalski. "Gwaihir", jedna z redagowanych przez niego gazet, ukazywała się w nakładzie 3 tys. egzemplarzy. - Chcieliśmy wydawać o 2 tys. więcej. Sprawa trafiła pod obrady Biura Politycznego KC. Towarzysze jednak nam odmówili - opowiada.

Klub i sekcja działają nadal, ale ostatnio Kowalski ma na Tolkiena mniej czasu, bo coraz bardziej absorbuje go praca. Tolkienowską pasją Kowalski zaraził nastoletnią córkę Zuzannę. - Ma zupełnie inny stosunek do książki. Mniej intelektualny, bardziej emocjonalny. Ukochała Sama za jego ofiarność i męstwo. Gdy skończyła czytać trylogię, miała łzy w oczach. Nie ze wzruszenia, ale z poczucia pustki. Żałowała, że to już koniec - mówi hobbit noszący garnitur.

_________________

Uniosłem twarz ku ciemnemu niebu, wiatr - nareszcie ruch powietrza!

(Jacek Dukaj "Serce Mroku")
Powrót do góry
 
 
Goku
Ka-Me-Ha-Me-Ha!


Dołączył(a): 02 Lis 2001
Wpisy: 1231
Skąd: Kame House


Wysłany: 21-03-2002 22:59    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

fajny artykuł, thx Jestem za

Kowalski napisał(a):
Frodo, by pokonać Saurona, stracił dwa palce i spokój.

Frodo stracił 1 palec ale i tak założyciel SKF rulez!

_________________
play dirty, play dead - just be yourself
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)

Temat: Tolkienowskie miejsca na Śląsku i w Zagłebiu (Strona 1 z 1)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.