Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

"Głupcem jest ten, kto wchodzi w układy z Morgothem." Hurin, Silmarillion


Temat: Dzieci Hurina. Nasze wrażenia (Strona 3 z 10)

Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następna
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Beren i Lúthien, Dzieci Hurina oraz Niedokończone Opowieści Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Elenwe
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 05 Lis 2003
Wpisy: 213
Skąd: Helcaraxe


Wysłany: 08-05-2007 21:50    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

No ba! Pewnie, że logiczne. Uśmiech Ale, jak sam dobrze wiesz, nasze interpretacje, rekonstrukcje i mniej lub bardziej logiczne wnioski niekoniecznie muszą pokrywać się z tym, co miał w zamierzeniu autor. Pamiętasz, jak próbowano przełożyć "Ojcze nasz" na quenya, nie znając jeszcze tekstu napisanego ręką Tolkiena? Narekonstruowano się, naodtwarzano (i to logicznie!) i co? Jaka jest różnica między oboma tekstami? Kolosalna!
Dlatego IMHO tam, gdzie Tolkien nie napisał jasno i wyraźnie, jak się przedstawia daną głoskę, wszystkie nasze domniemania (byle miały trochę sensu) są równie poprawne (bądź równie błędne - jak kto woli).
Powrót do góry
 
 
Galadhorn
Strażnik Północy


Dołączył(a): 03 Gru 2001
Wpisy: 893
Skąd: Bamfurlong (Moczary)


Wysłany: 08-05-2007 21:55    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Ja jednak poszedłbym na miejscu autora tej inskrypcji drogą wyznaczoną przez większość zajmujących się tą sprawą badaczy Tolkiena. Jeżeli Tolkien nie podał znaku runicznego dla /í/ w swojej tabeli, a podał inne długie samogłoski i jeżeli długie samogłoski są tam jakąś formą podwojenia krótkiej, to najpewniej długie /í/ to <ii>. Trudno bowiem z pojedynczej kreseczki zrobić jakiś dwuznak.

Ale masz rację, że słowo błąd jest tu za mocne. Poprawię na prawdopodobny błąd. Jestem rozwalony

_________________
Odbicie piękna jak odbicie światła ma w sobie specyficzny urok – gdyby nie to, nie zostalibyśmy zapewne stworzeni.

J.R.R. Tolkien, Zapiski Klubu Mniemań
Powrót do góry
 
 
Elenwe
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 05 Lis 2003
Wpisy: 213
Skąd: Helcaraxe


Wysłany: 08-05-2007 22:18    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Galadhorn napisał(a):
Trudno bowiem z pojedynczej kreseczki zrobić jakiś dwuznak.

Trudno i dlatego pojedyncza kreseczka mogła pozostać pojedynczą Język (i tak można się spierać do końca Ardy).
A autorka tej inskrypcji Elfik mając do wyboru II Lobacka, milczenie Tolkiena w tej kwestii i dwie równie prawdopodobne wersje podane przez Gildora Ingloriona: primo brak szczególnego zaznaczenia í, secundo podwojenie I, wybrała wersję pierwszą, wiedząc, iż naraża się w przyszłości na gromy krytyki grzmię jak Manwe i zgniłe pomidory od czytelników. unik przed pomidorem Doceń męstwo!
Powrót do góry
 
 
Galadhorn
Strażnik Północy


Dołączył(a): 03 Gru 2001
Wpisy: 893
Skąd: Bamfurlong (Moczary)


Wysłany: 08-05-2007 22:20    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Doceniam, Waleczna Elenwincë! I gratuluję udziału w tak pięknym projekcie!
_________________
Odbicie piękna jak odbicie światła ma w sobie specyficzny urok – gdyby nie to, nie zostalibyśmy zapewne stworzeni.

J.R.R. Tolkien, Zapiski Klubu Mniemań
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5902
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 09-05-2007 01:21    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Przy okazji przeglądania tej książki, nasunęła mi się jeszcze jedna, może trochę nieskromna myśl. W jak szczęśliwej sytuacji są współczesni wydawcy Tolkiena w Polsce. W ciągu ostatnich ponad dwudziestu lat poziom znawstwa Tolkiena i jego tworczości w Polsce wzrósł tak dalece, że nie tylko jesteśmy w stanie profesjonalnie redagować teksty Tolkiena, ale nawet poprawiać błedy poczynione przez redaktorow wydań oryginalnych.
W o ile gorszej sytuacji była Maria Skibniewska, przecierając nieznan ścieżki.

Już tłumaczenie Dodatków do WP przez Galadhorna, było symptomatyczne. Polska redakcja Dzieci Hurina, to potwierdza. Szkoda tylko, że wydawcy, w tak niewielkim stopniu korzystają z potencjału wiedzy i znawstwa polskiego fandomu (prace nad Dziećmi Hurina, są tu chlubnym wyjątkiem)

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Nifrodel
Alsílatiel / Administrator


Dołączył(a): 08 Lis 2001
Wpisy: 2726
Skąd: Ossiriand
Nieobecny(a): panta rhei...

Wysłany: 10-05-2007 19:16    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Mam Elfik Jestem za Z księgarni (Matras), z 10 % rabatem raz, dwa, raz, dwa, tempo! za 35 zł - to się nazywa dbałość o tolkienistę! Super śmiech

Pierwsze wrażenia Elfik Podoba mi się, że Amber trzyma się jednej linii wydawniczej. Podobnie jak Silmarillion i ostatnio wydany Hobbit, Dzieci Hurina mają format B5, który jest naprawdę bardzo poręczny mam pomysł!!! Podoba mi się technika druku z wybraniem błysku z części okładki, podoba mi się dbałość redakcyjna Love o znaki specjalne, wyważoną wielkościowo czcionkę, a nawet o pseudonim Sil na stronie tytułowej mam pomysł!!! Jestem za Jestem za Jestem za Nie bez znaczenia jest również cytat z okładki (Turin Turambar Dagnir Glaurunga Nienor Niniel) i z wnętrza książki pisany cirth (okładka) i tengwarem (strona tytułowa). uwielbiam/kocham to, jestem szczęśliwy



"Wszystkie te trzy rzeczy były twoimi i rozdać je mogłeś wedle swej woli, Túrinie. Miłość, współczucie, a w końcu i nóż."



"Nie jesteś Morgocie panem ludzi i nigdy nim nie będziesz, nawet gdyby i Arda, i Menel dostały się w twe jarzmo. Nie dosięgniesz poza Kręgami Świata tych, którzy sprzeciwią się twej woli."

Cieszę się, że wydanie zostało zaopatrzone w cudne ilustracje Alana Lee Miłość mapy i genealogie, wstęp i dodatki Uśmiech
Tyle uwag wstępnych. Zabieram się do czytania raz, dwa, raz, dwa, tempo! Książka

_________________
Gwiazdy były dalekie...
Niebo się otwarło
jak gdyby dłoń nieśmiała,
blask się do niej garnął...

~~~~~~~~
Almanach Tolkienowski Aiglos
Eldalairië
Powrót do góry
 
 
Nifrodel
Alsílatiel / Administrator


Dołączył(a): 08 Lis 2001
Wpisy: 2726
Skąd: Ossiriand
Nieobecny(a): panta rhei...

Wysłany: 12-05-2007 16:40    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Przeczytałam Uśmiech Niech nie czytają poniższych wrażeń Ci, którzy obawiają się spoilerów Z przymrużeniem oka

Książka do połknięcia w jeden wieczór Tiaaaa Smutna, wzruszająca Powstrzymywany płacz ...na pewno w takiej formie pełniejsza niż czytanie wycinków opublikowanych w Silmarillionie czy Niedokończonych Opowieściach, ale też żadne nowe fragmenty nie nalezą do zaskakujących i zmieniających (przynajmniej mój) pogląd na tę historię.
Może zacznę od tego, co mi się nie podobało Uśmiech Saurona ;D

Już od początku, kiedy dowiedziałam się, że Christopher Tolkien pominął Wanderings of Hurin z HoME, poczułam żal i rozczarowanie Smutek . Nie chciałabym również, żeby ktoś mnie źle zrozumiał - nie podchodziałam też do książki z przekonaniem, że mnie nie usatysfakcjonuje Nie Nie . Tym niemniej brakuje mi w niej tego ostatniego akordu, dla mnie osobiście najbardziej dramatycznego- powrotu Hurina z niewoli i jego śmierci... Niebieski ze smutku
Nie ma sensu powtarzać tego, co pisałam w temacie Húrin i Morgoth, ich rozmowa i co z tego wynikło, wystarczy że przypomnę, iż to właśnie historia Húrina jest dla mnie najbardziej poruszająca - człowieka, który przeciwstawił się złu cała swoją osobą i poniósł za to straszliwą karę. Túrin jest dla mnie, podobnie jak Morwena - ofiarą własnej dumy i złych wyborów kierowanych emocjami. Rozumiem, że jako redaktor Christopher Tolkien miał prawo skierować ciężar opowieści na samego Túrina - tym niemniej opowieść przerwana w najbardziej dramatycznym momencie (co również można zrozumieć) jest dla mnie osobiście niepełna smutna rezygnacja . Zupełnie też nie rozumiem pominięcia fragmentu o powrocie Húrina z niewoli Morgotha, opisanego w rozdziale "Zniszczenie Doriathu" w Silmarillionie i sprowadzenie go do wycinka rozmowy Húrina i Morwen, którzy nagle biorą się przy kurhanie na krawędzi Kabed Naeramarth nie wiadomo skąd, nie wiadomo jak Skrzywienie i to jeszcze ich wiek sugeruje, że mocno się spóźnili Nic nowego . Takie wtrącenie wycinka pozbawia opowieść dużej ilości dramatyzmu, ciężaru...a najbardziej irytujące jest to, że rozmowa przez to pozbawiona jest tego ładunku emocjonalnego, do którego przywykłam....aż się ciśnie na usta, czy papieru brakowało czy co? Skrzywienie Niezrozumienie działań redakcyjnych Ch.Tolkiena pogłębia fakt, że na początku opowieści wplótł historię Húrina i Huora i ich pobytu w Gondolinie, dlaczego zatem nie zamknął raz otwartej ramy narracyjnej poszukiwaniem przez Húrina Gondolinu i rozpaczliwym krzykiem:

J.R.R Tolkien, Silmarillion napisał(a):

- Turgonie, Turgonie, przypomnij sobie moczary Serech! O Turgonie, czy mnie nie słyszysz w swoim tajemnym zamku? - Lecz nie odpowiedziało mu nic prócz szelestu wiatru w suchej trawie. - Tak samo wiatr świszczał na moczarach Serech o zachodzie słońca! - rzekł i gdy to mówił, słońce skryło się za Górami Cienia i otoczyła go noc, a wiatr ustał i cisza zapanowała na pustkowiu.


?? Załamany I nie dodał tym samym opowieści jeszcze jednej warstwy smutku? ech...
Żal mi bardzo również pominiętego, nie wiedzieć czemu Nic nowego fragmentu:

J.R.R Tolkien, Silmarillion napisał(a):
Spojrzał na nią z góry i w zmroku wydało mu się, że zmarszczki wyryte przez cierpienia i okrutne trudy zniknęły. „Nie poddała się nigdy" - pomyślał. Zamknął jej oczy i siedział przy niej przez całą noc. Woda w jarze huczała, lecz on niczego nie słyszał ani niczego nie widział, niczego nie czuł, bo serce w nim skamieniało. Potem zbudził go zimny wiatr chłoszczący mu twarz deszczem i gniew zawrzał w Hurinie, osnuwając jakby dymem jego rozum, tak że zapragnął już tyłku zemsty za nieszczęścia własne i swoich najbliższych i w rozpaczy obwiniał wszystkich, z kimkolwiek się w życiu zetknął. Wstał, pogrzebał Morwenę na krawędzi jaru Kabed Naeramarth po zachodniej stronie kamienia, na którym wyrzeźbił te słowa: „Tu spoczywa także Morwena Eledhwen".
Podobno pewien wróżbita i harfiarz z Brethilu, imieniem Glirhuin, ułożył pieśń, w której zapowiedział, że Kamień Nieszczęśliwych nigdy nie będzie zbezczeszczony przez Morgotha ani obalony, chociażby morze zalało całą tę okolicę; wróżba sprawdziła się, a Tol Morwen po dziś dzień sterczy samotnie nad wodami, z daleka od nowych brzegów ukształtowanych za dni gniewu Valarów. Wszakże Hurin nie spoczął pod tym kamieniem, bo los popchnął go dalej w drogę, a Cień ścigał go, gdziekolwiek szedł.


Jestem przeciw Jestem przeciw Jestem przeciw hę?
Przecież to jest dopiero wspaniałe zamknięcie tej historii a nie niespodziewane skończenie historii na śmierci Eledhwen. Oh nie!
Dlatego dziwnie wyrwany z kontekstu fragment rozmowy Húrina i Morwen (mam wrażenie, że dolepiony na siłę) i jeszcze bardziej niezrozumiałe powycinanie osz..o nie! tylko nie to! zakończenia opowieści jest dla mnie zgrzytem, który pozostawia niesmak nio nie wiem i poczucie, że ktoś tu zawalił pracę w najważniejszym momencie nie mam zielonego pojęcia, naprawdę nie wiem, mnie się nie pytaj
Nie podoba mi się również pozbawienie wypowiedzi bohaterów (zwłaszcza Húrina rzucającego wyzwanie Morgothowie po śmierci Lalaith), archaizmów językowych. Ratujcie bo go pobiję

Co jednak mi się podobało? Uśmiech
Podobało mi się - może to banalne- ale trzeba to napisać, iż tę piękną opowieść mogę wreszcie przeczytać nie przerzucając się z ksiażki na książkę i jakaś większa część całości jest przede mną w jednym, estetycznie wydanym kawałku Z przymrużeniem oka Podobały mi się ilustracje Alana Lee, podobała mi się poszerzone dialogi między Húrinem a Morwen, mam wątpliwości ale akceptuję także inne spojrzenie na rolę Míma (który ewidentnie tu staje się zdrajcą, który wydaje banitów z premedytacją), jak również przemawia do mnie bardzo pogłębienie rysów postaci Belega i Mablunga Uśmiech Jestem za

Gdybym miała jednak wydać opinię końcową o ksiażce, to mimo tych wszystkich pozytywów czuję się zbyt rozczarowana brakiem istotnych dla mnie fragmentów, które składają się na całość tragedii losów Húrina i jego rodziny. Sądze, że działania redakcyjne pozbawiły tę publikację wielu, wielu płaszczyzn dramatycznych i nie jest to historia, na która czekałam Nie Nie ....po prostu kolejny, większy fragment całości, którą trzeba odtwarzać z wielu źródeł. Niebieski ze smutku

_________________
Gwiazdy były dalekie...
Niebo się otwarło
jak gdyby dłoń nieśmiała,
blask się do niej garnął...

~~~~~~~~
Almanach Tolkienowski Aiglos
Eldalairië
Powrót do góry
 
 
Mellorn
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 07 Paź 2004
Wpisy: 590



Wysłany: 13-05-2007 12:46    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Nifrodel napisał(a) (zobacz wpis):


Książka do połknięcia w jeden wieczór Tiaaaa


Taa, sam ją przeczytałem w jedno popołudnie Z przymrużeniem oka

Ciężko jest recenzować opowieść, która w moim umyśle funkcjonuje od paru już lat, którą czytam dwa razy na rok i na temat której przeczytałem już niezliczone artykuły. Dlatego przy kupnie (i długim wyczekiwaniu) rzeczą najbardziej mnie interesującą były 'Dodatki' i poniekąd Przedmowa. Niestety, moje nadzieje spełzły na manowce, za to tekst właściwy wywarł na mnie o wiele większe wrażenie, niż bym się spodziewał. Ale po kolei.
Polski czytelnik książek może dostać w wydawnictwie Amber, które to słynie, jak powszechnie wiadomo, z bardzo ładnych wydań, ale niekoniecznie dobrych tłumaczeń (vide 'Władca Pierścieni' czy KZO). Tym razem jest nieco inaczej- oba te detale stoją na najwyższym poziomie. Na zachętę mogę powiedzieć, że DH prezentują się o wiele lepiej niż ostatnie wydanie Silmarillionu(przepiękne swoją drogą, lecz z pewnym mankamentem, jakim jest papier), co już świadczy o jakości nowej publikacji. Dostajemy prócz tekstu kilkanaście ilustracji kolorowych i czarno-białych Alana Lee, który spisał się tu bardzo dobrze, nad podziw dobrze, powiedziałbym. Słyszałem głosy krytyki nt zmniejszenia kolorowych ilustracji, ale mnie osobiście to w ogóle nie razi i myślę, że większości też nie będzie, gdyż mało kto posiada ang. wydanie(tam są bowiem te ilustracje większe). Żeby zakończyć stronę edytorską należy stwierdzić, że w wydaniu występuje niekonwencjonalna czcionka(w stosunku do całej poprzedniej serii- to jest Silmarillionu, NO i Hobbita). IMHO to wcale nie jest głupie posunięcie, bo tekst dzięki temu nabiera przejrzystości. Reasumując- strona edytorska zasłużyła na mocne 5+/6Uśmiech Bardzo się cieszę, że polski fandom (a przynajmniej jego część) miała możliwość pewnej ingerencji w wygląd DH, a to wszystko dzięki Miriel Mirimie chwała wam, chylę czoła, dzięki mam pomysł!!! , która zasięgnęła języka tu, na forum, na temat napisów zdobiących okładkę i pierwszą stronę. Bardzo podobało mi się też to, że, jak już ktoś zauważył, Agnieszka Sylwanowicz podpisała się swoim fandomowym nickiem. mam pomysł!!!
W tym miejscu należy podkreślić rolę jaką odegrała trójka osób- Agnieszka Sylwanowicz, Janina Stasiszyn oraz Marek Gumkowski. Zapewne wielu z Was wie, że dzięki nim nasze polskie wydanie pod względem merytorycznym jest lepsze od angielskiego. Został poprawiony okrzyk Atanatarni na [i]Atanatari[i/]. Zdawać by się mogło, że to błahostka, lecz tak naprawdę jest to rzecz ważna, szczególnie w przypadku dzieła Tolkiena, filologa z zawodu i pasji. Redakcja się spisała(duże znaczenie ma tez konsekwentne wprowadzenie znaków diakrytycznych) i dlatego nalezą jej się wielkie brawa:)

Polskie wydanie stanowi naprawdę znakomity przykład sztuki bibliofilskiej i dla każdego miłośnika Tolkiena jest to pozycja wręcz obowiązkowa.

Teraz wypadałoby się skupić na Dzieciach Hurina, jako na książce w ogóle. Kiedy we wrześniu usłyszałem, że Ch.T. zamierza wydać opowieść o dzieciach Hurina wziąłem to jedynie za jakieś niedomówienie wykorzystane i wyolbrzymione przez dziennikarzy. Kiedy o publikacji napisał poważniejsze gazety, a w sieci Szeloby pojawiła się oficjalna witryna TE pojąłem, że spadkobiercy Mistrza zaczęli 'rozkręcać biznes', jak to sie mówi, po opadającej fali, wywołanej adaptacją Władcy Pierścieni. I od razu z tym stwierdzeniem zrodziła się wątpliwość- jakie DH zobaczymy? Wyposażone w aparat krytyczne dzieło rekonstruowane zgodnie z zamiarem Tolkiena, czy wersję popularyzatorską dla czytelników, którzy utknęli pomiędzy Władcą a Silmem? Pierwsze przecieki były jeszcze obiecujące- pisano, ze syn autora Hobbita pracował przez 30 lat, aby scalić tę jedna z Wielkich Opowieści w całość. Ale zaraz, zaraz- powie co bystrzejszy czytelnik- przecież przez te 30 lat Ch.T. walczył z HoME. I trudno się z tym nie zgodzić.
W końcu doczekaliśmy- książka sie ukazała w Anglii, a ja zniechęcony ceną postanowiłem poczekać jeszcze ten miesiąc na polskie wydanie. Nie przeczę, było to długie oczekiwanie, ale mogę powiedzieć, że było warto.
Już z recenzji można było wywnioskować, że jest to jednak wersja popularyzatorska, także zgodziliśmy się z M.L-em w Gospodzie, że jest to książka straconej szansy. Żeby była jasność- wciąż tak sądzę, ale sprawa przedstawia sie trochę bardziej skomplikowanie. Jeśli weźmiemy pod uwagę nas, tolkienistów to DH rzeczywiście rysują nam się jako stracona szansa- ale czy tak jest z punktu widzenia zwykłego czytelnika? Christopher w 'Przedmowie' jasno określa, że książka powstała dlatego aby pokazać tę jedną z najpiękniejszych historii tolkienowskiej mitologii szerszemu gronu czytelników, dla których Silmarillion i HoME są pozycjami hermetycznymi. Sama zapowiedz, która mówi, że akcja dzieje się 6 tys. przed WP na terenach, po których chodził Drzewiec, pokazuje nam do kogo adresowane są DH. Trzeba przyznać Ch.T., że to szlachetne posunięcie. No i chyba z punktu popularyzatorstwa nie możemy stwierdzić, że książka jest straconą szansą, bowiem spełnia jakieś, zamierzone przez Ch.T. cele.
Ale oczywiście my tego tak nie odbieramy, nasze stanowisku jest, z przyczyn oczywistych inne. Dlatego też, przynajmniej dla mnie, największą ciekawość budził Dodatki, które w niniejszej książce są dwa. I, jak już napisałem na wstępie, bardzo mnie rozczarowały. Szczególnie pierwszy z nich. Ale o tym zaraz. Biorąc pod uwagę dwojakie środowisko, do którego trafią Dzieci Hurina nie miałbym nic przeciwko dwóm wydaniom tej książki. Jedna taka jaka jest, a druga opatrzona porządnym aparatem krytycznym. Wtedy wszyscy byliby heppi:)
Wracając do kwestii Dodatków- zawodzą. Pierwszy tak naprawdę nie pokazuje nam nic nowego- każdy szanujący się miłośnik Tolkiena powinien wiedzieć to 'co nie co' o Wielkich Opowieściach. Także ja bardzo się zawiodłem tą pierwszą częścią, szczególnie gdy kupiło się książkę głównie z tego względu. Drugi jest już nieco lepszy, lecz tu o nim pisał nie będę, ponieważ o redakcji jest inny dział.

Podsumowując- dostaliśmy do rąk kawał dobrego tekstu, który opowiada wspaniała, a zarazem tragiczną opowieść. Na pewno wszyscy, którzy jej nie czytali jeszcze w NO, czy Silmie będą zadowoleni, gdyż dostali ją w bardziej przystępnej formie, aniżeli my. Lecz tolkieniści znający HoME (nie mówiąc już o NO i Silmie) będą czuli rozczarowanie, gdyż tak naprawdę niczego nowego nie dowiadujemy się z książki. Niemniej kupić naprawdę warto:-)

_________________
''Najpiękniejszą rzeczą są zagadki - albowiem to one są źródłem nauki.'

-Albert Einstein
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Beren i Lúthien, Dzieci Hurina oraz Niedokończone Opowieści Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następna

Temat: Dzieci Hurina. Nasze wrażenia (Strona 3 z 10)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.