Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Od czasu wzejścia słońca, czas w Śródziemiu zaczął biegnąć szybciej, a wszystkie rzeczy zmieniały się i starzały w niezwykle przyśpieszonym tempie." , Silmarillion


Temat: Kto jest predystynowany do wydawania tekstów Tolkiena?! (Strona 2 z 2)

Idź do strony Poprzednia  1, 2
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Miriel
Powiernik Pierścienia


Dołączył(a): 10 Paź 2006
Wpisy: 986
Skąd: Vinyamar
Nieobecny(a): ...the waves are washing over half forgotten memory...

Wysłany: 04-04-2007 14:19    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Bardzo ciekawy temat, i myślę, że szczególnie aktualny w kontekście mających się urodzić niebawem Dzieci Język Język .
Ja to pytanie zawarte w tytule wątku rozumiem tak: "Czy wszystko to, co zredaguje/wyda/dopisze/wyrzuci/opublikuje/ocenzuruje Christopher Tolkien, czy to są dobre decyzje w świetle dążenia wielu miłośników Tolkiena do jak najpełniejszej i najbardziej obiektywnej wiedzy o świecie stworzonym przez Tolkiena i o samym autorze?

To prawda, nikt nie twierdzi, że Chistopher jest nieomylny, czy że jest "predestynowany", nie chodzi o obalanie takiej tezy. Chodzi raczej o zastanowienie się, czy jakąś inna osoba, nie związana więzami rodzinnymi z Tolkienami, mogłaby dzięki swojej wiedzy, zaangażowaniu i wykształceniu (filologia angielska/historia/literaturoznawstwo, czy szeroko pojmowana tolkienistyka) podjąć bardziej obiektywne decyzje w kwestii udostępniania czy redagowania materiałów pozostawionych przez J.R.R. Tolkiena.

Sądzę, że tak.

Myślę, że pracę tolkienisty czy badacza dzieł i świata Tolkiena można porównać do pracy historyka.
Christopher Tolkien jest tak jakby "świadkiem wydarzeń" na dodatek powiązanym osobiście z autorem tekstów, które redaguje.
Osoba siedząca w środku wydarzeń, silnie powiązana emocjonalnie z tym, czego jest świadkiem, lub w czym bierze udział, ma przeważnie zbyt subiektywny sposób widzenia zdarzeń, i choć jej świadectwo jest bardzo cenne jako naocznego świadka czy uczestnika wydarzeń (pełne szczegółów, których może nie znać nikt inny), to jej relacja nie jest pełna, nie jest obiektywna, nie pokazuje tego najszerszego spektrum zjawiska (w tym przypadku "zjawiskiem" nazywam całą twórczość J.R.R. Tolkiena wraz z powiązaniami pomiędzy twórczością a biografią autora, a "świadkiem" tego "zjawiska" nazywam Christophera).
[Napisałam "przeważnie", nie twierdzę, że Christopher "jest" nieobiektywny, ale tego nie wykluczam Pserwa ]

I można się zastanowić, czy, dalej posługując się przykładem pracy naukowej, wykształcony badacz specjalizujący się w tematyce "Tolkien i jego twórczość" nie okazałby się jednak bardziej rzetelnym i bardziej obiektywnym redaktorem Tolkienowskich rękopisów? hmmmm...

Bardzo ciekawi mnie reakcja środowiska tolkienowskiego po ukazaniu się Dzieci. To będzie dopiero interesujące, jak podejdziemy w tym konkretnym przypadku do decyzji podjętych przez Christophera, czy na zasadzie, że "Ch. wydał i zredagował, jak chciał, więc tak ma być", czy "Ch. nie do końca słusznie podjął pewne decyzje, ale nikt nie jest nieomylny", czy "Ch. ma na nazwisko Tolkien, więc mu ufam, że zrobił to, co by chciał ojciec", czy "Ktoś inny to by zrobił lepiej", albo jeszcze "Co to za pomysł? Myślałem, że to będzie inaczej wyglądało!" itd. itp.
Wprost nie moge się doczekać tych wszystkich reakcji Super śmiech Pserwa Język

Temat, moim zdaniem Elfik na czasie.

_________________
noldorski blog
japoński blog
filmowy blog
Powrót do góry
 
 
Galadhorn
Strażnik Północy


Dołączył(a): 03 Gru 2001
Wpisy: 873
Skąd: Bamfurlong (Moczary)


Wysłany: 04-04-2007 14:29    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Miriel, dla mnie żadne Dzieci Húrina czy inne Silmarilliony nie będą dziełami autorytatywnymi. Już nie. Dlaczego? Dlatego, że mamy - dzięki pracy Ch. Tolkiena i osób wyznaczonych przez TE - cały korpus gołych, oryginalnych tekstów Profesora (w HoMe, w innych publikacjach, w Parma Eldalamberon oraz Vinyar Tengwar), które możemy badać na własną rękę i wyciągać własne wnioski. Kto zajmuje się tolkienistyką naukową może wręcz badać rękopisy i maszynopisy Tolkiena w zbiorach bibliotecznych i ubiegać się o dostęp do prywatnych, ukrytych w rodzinnych archiwach materiałów (jak zrobili to Scull i Hammond, bynajmniej nie członkowie rodziny Tolkienów!). Chwała Tolkienom i TE, że pozwala zaglądać do szuflady Profesora. Chwała im, że pozwalają zajmować się spuścizną Profesora takim naukowcom (nie zawaham się powiedzieć - tolkienologom) jak Christina Scull i Wayne G. Hammond.

Mamy znowu temat, gdzie Gal mówi "po co taki zakładać?", a cała rzesza woła "zakładać! zakładać!". Nie zmieniam jednak swojego zdania. Tytuł tego tematu jest postawiony nieszczęśliwie (a do tego ma straszne literówki Jestem rozwalony ), bo nikt poważny nie uważa, że Ch. Tolkien jest do czegokolwiek "perdystynowany" Język .

_________________
Odbicie piękna jak odbicie światła ma w sobie specyficzny urok – gdyby nie to, nie zostalibyśmy zapewne stworzeni.

J.R.R. Tolkien, Zapiski Klubu Mniemań
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5674
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 04-04-2007 15:59    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Jak słusznie zauważyla Zair, nie chodzi o dowodzenie, czy ktokolwiek z nas mógłby to zrobić. Bo to zupełnie inna dyskusja. Choć z drugiej strony fałszywa skromnośc trąci lekko hipokryzją.

Myślę, że jest w Polsce co najmniej kilka osób, które w niczym potencjałem intelktualnym i przygotowaniem merytorycznym nie ustepuja najwybitniejszym tolkienologom.
Ale to nawet nie o Polske chodzi, tylko bardziej ogolną sytuacje.

Możemy twierdzić i zgodze się, że Hostetter dobrze wydaje teksty lingwistyczne, ale nie dowiemy się czy można lepiej, jeżeli nie wyda tego ktoś inny. I jak wiemy takich potencjalnych ktosiów kilkoro sie znajdzie.

Warto sie zastanowić, jakie sa potrzebne warunki wstepne, by w ogóle o czymś takim myśleć. Jakiego typu wykształcenie i wiedza moga być pomocne przy takiej działaności.

Galadhorn napisał(a) (zobacz wpis):
Czyżbyście znali jakieś liczące się grono miłośników Tolkiena, które głosi metafizyczną predestynację Następcy Profesora i Jego Nieomylność? A jeżeli nie, to po co w ogóle zadawać sobie trud tworzenia takiego tematu?

Takiego środowiska nie znam, ale w dyskusji z bardzo poważnym, choć młodym tolkienistą, padl z jego strony argumeny, że jeżeli Christopher uważa, że publikacja nowej wersji Silmarillionu, nie ma sensu, to znaczy, że go nie ma.

Galadhorn napisał(a):
Tolkien Estate nie jest od tego, żeby mieć śliczne strony internetowe. Ich zadaniem jest ochrona praw autorskich J.R.R. Tolkiena i swoje zadanie wypełniają znakomicie (oraz skutecznie).

Chyba sam jednak nie do końca akceptujesz politykę TE, jeżeli od kilku numerów, regularnie publikujesz w Simbelmyne , bez zgody własciciela praw autorskich, tłumaczenia tekstów Tolkiena.
I cieszę się, że to robisz, bo dzieki temu więcej osób ma szansę zetknąć się z mniej znanymi, a ważnymi tekstami Tolkiena.

Zair Ugru-nad napisał(a):
Nie ceń siebie tak nisko, Galadhornie - sam doskonale wiesz, jaką posiadasz wiedzę, a to, że im bardziej ją zgłębiasz, tym więcej rodzi się pytań i wątpliwości, to jest normalne zjawisko w każdej pracy badawczej.

Dokładnie. Nie umialbym lepiej tego sformulować.

Zair Ugru-nad napisał(a):
Christopher jest, owszem, niekłamanym autorytetem, ale nie jedynym I nie chodzi o to, aby próbować zmieniać prawa, ale o zwykłe uświadomienie sobie, że lata pasji i związanej z nią pracy nie idą na marne.

Dokładnie, znowu mnie uprzedziłaś. Czyżby ósanwe. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech Norma jest, że jezeli pasja przekracza pewne granice, to zaczynamy zadawać sobie pytania. Czasami na wyrost, czasami przesadne, ale na tym polega rozwoj, że nie jesteśmy zadowoleni z tego co już mamy, ze probujemy sięgać dalej. W końcu to naszym przymiotem jest tęsknota sięgająca poza granice tego świata.
Czytając niemal 20 lat temu Narn i Hin Hurin , jedna z pierwszych myśli po lekturze była, czy nie dąłoby się ze znanych wowczas tekstów skompilowac całosci. Pewnie to głupia myśl, ale czy bioracym i nie bioracym udział w tej dyskusji, nigdy się nie zdażyło zastanowić, czy samemu nie zmierzyć się z takim lub podobnym zadaniem?

Miriel Mirima napisał(a):
Osoba siedząca w środku wydarzeń, silnie powiązana emocjonalnie z tym, czego jest świadkiem, lub w czym bierze udział, ma przeważnie zbyt subiektywny sposób widzenia zdarzeń, i choć jej świadectwo jest bardzo cenne jako naocznego świadka czy uczestnika wydarzeń (pełne szczegółów, których może nie znać nikt inny), to jej relacja nie jest pełna, nie jest obiektywna, nie pokazuje tego najszerszego spektrum zjawiska (w tym przypadku "zjawiskiem" nazywam całą twórczość J.R.R. Tolkiena wraz z powiązaniami pomiędzy twórczością a biografią autora, a "świadkiem" tego "zjawiska" nazywam Christophera).

No wiec wlaśnie. Tu mamy jeden z dylematow. Christyopher Tolkien, jako osoba współuczestnicząca, w pewnym momencie, w procesie kreacji, ma niewątpliwie atut, intymnej znajomości pewnych tekstów Tolkiena. Atut współuczestnictwa w procesie twórczym ojca, przynajmniej do pewnego momentu. I z jednej strony to daje mu przewagę nad innymi. Ta bliskość pozwala pewne rzeczy lepiej dostrzec. Z drugiej strony ta sama bliskość jest wadą. Po pierwsze Christopher Tolkien tylko do czasu współuczestniczył w procesie twórczym, po drugie bliskość pozwala niezykle dokładnie dostrzec drzewo, strukturę kory i liści, co jest niezwykle wazne, ale utrudnia dostrzeżenie lasu. Zgadzam się, ze ktoś z zewnątrz z odpowiednim przygotowaniem bylby w stanie pewne rzeczy dostrzec lepiej. Zresztą to nie przypuszczenie. Beowulf and the Critics , Drouta jest tego dobrym przykładem.

Galadhorn napisał(a):
Miriel, dla mnie żadne Dzieci Húrina czy inne Silmarilliony nie będą dziełami autorytatywnymi. Już nie. Dlaczego? Dlatego, że mamy - dzięki pracy Ch. Tolkiena i osób wyznaczonych przez TE - cały korpus gołych, oryginalnych tekstów Profesora (w HoMe, w innych publikacjach, w Parma Eldalamberon oraz Vinyar Tengwar), które możemy badać na własną rękę i wyciągać własne wnioski

I to jest sensowne i rozsądne podejście. Tyle, że dobrze wiesz, że nie jest ono aż tak typowym i częstym jakby się chciało.

Galadhorn napisał(a):
Nie zmieniam jednak swojego zdania.

Tylko paradoksalnie każdym swoim wpisem dowodzisz, że jest inaczej, że te dywagacje nie sa bynajmniej czcze. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech

Cytat:
Tytuł tego tematu jest postawiony nieszczęśliwie (a do tego ma straszne literówki ),

To zaproponuj taki, który byłby szczęśliwy i bez literówek. Nie ukrywam, że tak go sformułowałem (oczywiście nie chodzi o literowkę Język Ble Ble ;D ), żeby był kontrowersyjny, żeby wywołać dyskusję.

Cytat:
bo nikt poważny nie uważa, że Ch. Tolkien jest do czegokolwiek "perdystynowany" .

Ale już to zdanie, jest ważne, bo ważnym jest stwierdzenie, że z chwilą śmierci JRRT jego dzieło stalo się przedmiotem różnego rodzaju opracowań, w których intelektualnie nikt nie jest z góry uprzywilejowany.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Annael
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 14 Paź 2004
Wpisy: 426
Skąd: Szare Przystanie


Wysłany: 04-04-2007 17:00    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Uśmiech Rzeczywiście ciekawy temat i nie bardzo rozumiem dlaczego Galadhorn tak bardzo się - jakby to powiedzieć wściekły w każdym razie jest niezadowolony hmmmm...
Sama nad tym się zastanawiałam jakiś czas temu gdy czytałam listy Profesora napotkałam takie zdanie
Tolkien Listy napisał(a):
Oczywiście, że W.P. nie jest moją własnością. Został wydany i musi ruszyć w swoją wyznaczoną drogę przez świat, choć naturalnie bardzo się interesuję jego losami, tak jak rodzic losami dziecka. Jest mi pociechą wiedza, że Mo on dobrych przyjaciół. Którzy obronią go przed złością jego wrogów. ( Lecz nie wszyscy głupcy są w przeciwnym obozie)
Z najlepszymi życzeniami
Uśmiech
Myślałam wtedy oczywiście o nas, ludziach którzy nie tylko czytają ale studiują, rozmyślają nad tymi tekstami, w jakis sposób żyją tą spuścizną... I mam żal do TE, że tak bardzo ograniczają pospolitemu ludowi dostęp do całości tekstów. Ratujcie bo go pobiję ehhhh
Również sądzę, że bliskość Christophera nie sprzyja całkowitemu obiektywizmowi...i poza tym w grę może wejść rutyna, a młodzi pełni zapału i świżego spojrzenia czytelnicy Love mogą wiele widzieć lepiej Super śmiech kończyć muszę oops, zawstydzenie
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5674
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 22-04-2007 11:44    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Chciałbym zobaczyć w druku inne, niż tylko Christopherowe rekonstrukcje tekstów Tolkiena. I nie chodzi o żal czy pretensje do Ch. Tolkiena, tylko o to, że fandom i badacze tolkienowscy, dorośli do tego, by podjąć takie próby.

Zresztą już tekst Charlesa Noada, o rekonstrukcji "Silmarillionu" pokazał, że tolkieniści, a przynajmniej niektórzy z nich, od pewnego czasu są gotowi podjąć ta próbę. Czemu Noad nie mialby móc sprobować w rzeczywistości dokonać takiej rekonstrukcji i przedstawić jej pod osąd calej społeczności.

Taka możliwość jest tym bardziej potrzebna, że czy innym jest teoretyczne dobieranie tekstów, a czym innym przygotowanie ich do wydania, jako jednolitej, lub w miarę jednolitej całości. W tym pierwszym wypadku, to jest trochę wirtualne komponowanie, według swego widzimisię i wyobrażeń, często bez zwracania uwagi na szczegóły. W tym drugim, trzeba się zmierzyć z żywą materią i dokonywać niekiedy trudnych wyborów. Wybory oczywiste okazują się nie być oczywistymi. A nasze złożenia zostają poddane wielokrotnie ciężkiej próbie.

Myślę jednak, że właśnie dlatego, taka możliwość powinna istnieć. To może popchnąć studia nad Tolkienem w nowym kierunku, i wielu debatom nada nowego wymiaru i nowej jakości.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Enid
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 09 Mar 2004
Wpisy: 7
Skąd: Warszawa


Wysłany: 23-04-2007 14:56    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Absolutnie zgadzam się z M.L. Elitarność towarzystwa 'Tolkienologów'
nie znaczy, że Ktoś jest (i nikt inny) predestynowany do czegokolwiek
(nie ujmując nic Ch. T.). Co z kolei nie znaczy, że każdy powinien tworzyć
własne interpretacje, wydania, parafrazy itp.

_________________
Tolkien forever !
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2

Temat: Kto jest predystynowany do wydawania tekstów Tolkiena?! (Strona 2 z 2)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.