Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Człowiek wiernego serca nieraz miewa krnąbrny język." Theoden, Władca Pierścieni


Temat: Ucieczka, eskapizm, a może coś jeszcze innego? (Strona 1 z 1)

  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
TallisKeeton
Brehon


Dołączył(a): 11 Lis 2001
Wpisy: 1764
Skąd: Oleśnica


Wysłany: 22-01-2014 13:10    Temat wpisu: Ucieczka, eskapizm, a może coś jeszcze innego? Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Cześć wam Uśmiech
Kończę własnie czytać "W cieniu białego drzewa" Majkowskiego i stąd taki temat. Ogólnie zaciekawiła mnie kwestia "ucieczki", eskapizmu a pewnych innych elementów fantastyki. Mianowicie:
- ucieczka a mit, ucieczka a magia oraz ucieczka a religia. Jakie związki albo jakie sprzeczności dałoby się między nimi znalezc? Oraz czy też można stwierdzić, że jeśli chodzi o literaturę to im bardziej magiczna, mityczna i religijna tym bardziej zdawać się nam może "ucieczkowa"? Bo krąży mi ten pomysł po głowie od paru dni. Żeby ucieczka była w lit. to owa lit. musi mieć sporo elementów mitu, oraz magii i religii. Zwłaszcza ciekawe, że chociaż wspólnotę mitu i ucieczki rozumie się samo przez się, to jednak magia i religia jako składniki konieczne do ucieczki mogą być już potraktowane rozmaicie, a to kontrowersyjność wprowadzające a to niemożliwe do sklejenia się z ucieczką, a to wręcz same będące jej bazą. Im bardziej mysle o lit. ucieczkowej tym bardziej widzę, że ucieczka sama, aby wystąpiła w dziele wymaga od dzieła aby ono przenosiło albo do magii albo do religii albo do mitu. Albo wszystkich naraz. Im więcej tych składników tym wiecej eskapizmu. Od codzienności, od cywilizacji, od materializmu, od przewag przyrody nad człowiekiem, albo od przewag kultury i społeczeństwa nad człowiekiem. Ale do tego potrzeba uciec obok - w magię i mit albo w górę - w religię i mistykę.
Mi się tak zdaje. Nie wiem czy prawidłowo. hmmmm...
poz Uśmiech
tal

_________________
Nigdy nie powstanie dzieło,które odda głębię trylogii.
Cóż nam pozostaje?Wyrosnąć w końcu z młodzieńczego hasła"ja bym to lepiej zrobił",gdyż "lepiej"jest pojęciem względnym,subiektywnym."
Powrót do góry
 
 
Sędziwojka
Lady of Casterly Rock


Dołączył(a): 23 Gru 2007
Wpisy: 1060
Skąd: Smoków, Lutetia & Al-Ándalus
Nieobecny(a): Far away. In the Halls of Mandos.

Wysłany: 22-01-2014 14:12    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Nie chcę się wdawać w dywagacje odnośnie mitu czy religii (w niektórych przypadkach te dwa pojęcia są nierozerwalne ze sobą, gdyż mity wchodziły w skład wierzeń religijnych), jednak nie sądzę, żeby ucieczka poprzez literaturę zależała głównie od obecności mitu/legend/baśni/sacrum/magii itp. w danej książce.
Niewykluczone, że w/w elementy zwiększają siłę i zakres ucieczki czytelnika od zmartwień (pełnią rolę katalizatora eskapizmu), jednakże imho nie muszą być motywem obowiązkowym.
Jeśli ktoś ma potrzebę uciec z tego świata w inny, fikcyjny, to niemal każda książka może mu to zapewnić. Nawet taka, pozbawiona "fantastycznej" otoczki i dotycząca szarej codzienności. Z przymrużeniem oka

_________________
And who are you
The proud Lord said
That I should bow so low (…)
And so he spoke, that lord of Castamere,
But now the rains weep o'er his hall, with no one there to hear.

Deviantart | Herbaciane zapiski | Tumblr
Powrót do góry
 
 
Annael
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 14 Paź 2004
Wpisy: 426
Skąd: Szare Przystanie


Wysłany: 22-01-2014 19:34    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Może dlatego takim zainteresowaniem cieszą się telewizyjne seriale, chociaż wystarczy porozglądać się i posłuchać nawet najbliższych by sytuacje były podobne Uśmiech Wydaje mi się, że najbardziej "ucieczkowa" jest ucieczka, albo schronienie w świecie mitu ( również sądzę, że prawie nierozdzielnie związanego z religią ) ponieważ mit zbliża do prapoczątku i niejako daje możliwość uczestniczyć w pierwotnej świeżości. Mit, baśń, czarodziejskie krainy - coś takiego. Sądzę, że historie z życia wzięte mogą wciągać interesować z pewnych względów, jeśli do tego jest tam ciekawa przygoda, mogą nie być eskapizmem. Czy eskapizm polega na tym, że człowiek nie jest obserwatorem ale niejako "wsiąka" w historię?
_________________
Jeśli rzeczywiście jesteśmy Dziećmi Jedynego, Eruhin, On nie pozwoli, aby ktokolwiek pozbawił Go tego, co jest Jego własnością.
Ktokolwiek: ani żaden Wróg, ani nawet my sami. Mówisz, że nie macie Amdir. Czy nie macie też Estel?
Atrabeth
Powrót do góry
 
 
TallisKeeton
Brehon


Dołączył(a): 11 Lis 2001
Wpisy: 1764
Skąd: Oleśnica


Wysłany: 07-02-2014 22:02    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Nie rozumiem czemu ucieczkę, taką jaką proponuje Tolkien (jako składnik baśni obok pocieszenia i uzdrowienia/ wiec chyba katarsis?) uważa się za coś złego czy błahego, ale ucieczkę taką jaką proponują tasiemcowe seriale TV nikt nie krytykuje i nie ma się za coś złego? Przecież ucieczka tolkienowska jest lepsza od serialowej, od tej z mydlanych oper? Ucieczka z mydlanych oper to po prostu uciekanie w formie "zabijania czasu". Jak moje znajome panie, które na co dzień śledzą na raz 4 czy 5 seriali o, w zasadzie po prostu Mariach Zuzannach Śmiech (nic się nie różniących od fanfikowych Mary Sue) w co drugim odcinku zakochujących się i odkochujących, albo 6000 odcinków o zaginionych braciach, matkach, i kuzynkach Śmiech mogą zarzucać mi, że jako fanka Tolkiena czytam i oglądam rzeczy nierealne? Ciekawa nielogicznośc tu dla mnie występuje Uśmiech
poz
tal

_________________
Nigdy nie powstanie dzieło,które odda głębię trylogii.
Cóż nam pozostaje?Wyrosnąć w końcu z młodzieńczego hasła"ja bym to lepiej zrobił",gdyż "lepiej"jest pojęciem względnym,subiektywnym."
Powrót do góry
 
 
Elbereth
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 06 Kwi 2006
Wpisy: 330
Skąd: Hamburg


Wysłany: 18-05-2014 13:31    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Cytat:
Nie rozumiem czemu ucieczkę, taką jaką proponuje Tolkien (jako składnik baśni obok pocieszenia i uzdrowienia/ wiec chyba katarsis?) uważa się za coś złego czy błahego, ale ucieczkę taką jaką proponują tasiemcowe seriale TV nikt nie krytykuje i nie ma się za coś złego? Przecież ucieczka tolkienowska jest lepsza od serialowej, od tej z mydlanych oper?


Ciekawa jestem, jak doszłaś do takiego wniosku? Nie oznacza to, że się nie zgadzam, ale czy masz wrażenie, że to ogólna tendencja, czy coś wynikającego raczej z rozmów z konkretnymi ludźmi?
Wydaje mi się, że ludzie krytykujący fantastykę, ale sami zaczytujący się powieściami obyczajowymi z tzw. "życia codziennego" oraz oglądający wszystkie mydlane opery nie rozumieją, że sami, podobnie szukają pewnej ucieczki od rzeczywistości, interesuje ich jedynie inna tematyka. Mam cudowny przykład mojej mamy, wielbicielki "M jak Miłość" oraz "Na dobre i na złe", która cytuje mi wypowiedzi aktorów i rozwodzi się, jak tam rodzina Zduńczyków czy inna cudownie ze sobą rozmawia, i że pani Basia jest dla niej wzorem kobiety - a na moje argumenty broni się, że tak właśnie, jak w tym serialu wygląda życie, a więc ona żyje tu i teraz na Ziemi, i interesują ją prawdziwi ludzie, a ja bujam w obłokach.
A przecież proces psychologiczny jest ten sam - zachwyca się czymś, co napisał pisarz lub scenarzysta, aby stworzyć jakąś akcję, postaci z ładunkiem emocjonalnym i te emocje wzbudzić w odbiorcy. Wykreował fikcyjny świat, jedynie w tym wypadku fikcyjny świat jest łudząco podobny do naszego. Na tej samej zasadzie jednak ktoś będzie się identyfikował z Eowiną, co moja mama z panią Basią.

_________________
Show me the flowers invisible
Sing me the hymns inaudible
The wind is my voice
The moon is my heart
Come find me
I'm on every hills and fields
I'm here
Powrót do góry
 
 
TallisKeeton
Brehon


Dołączył(a): 11 Lis 2001
Wpisy: 1764
Skąd: Oleśnica


Wysłany: 18-05-2014 17:13    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Elbereth napisał(a) (zobacz wpis):

Ciekawa jestem, jak doszłaś do takiego wniosku? Nie oznacza to, że się nie zgadzam, ale czy masz wrażenie, że to ogólna tendencja, czy coś wynikającego raczej z rozmów z konkretnymi ludźmi?


Chyba było to tak, że wpierw widząc zainteresowanie mydlankami u rodziny i znajomych (nawet co ciekawe znajomych profesorów akademickich Zdziwienie ), zaczełam się zastanawiać czy jest to ogólna tendencja - teraz wiem, że seriale oglądają miliony ludzi, wiec oczywiscie tak. Nie mówie o prawdziwych serialach, takich, które mają po 10-30 odcinków na sezon, albo po prostu jeden sezon w ogóle, ale tylko o tych śmiesznych mających po 4 tysiące odcinków Uśmiech Seriale typu "Gra o Tron" to niezależnie od naszego gustu (i opinii o zawartości brutalności i seksu w nich) rzetelne, gruntownie wykoncypowane _fabuły_, a nie chodzenie wokół 4 pokojów i jednego stołu w domu Śmiech natomiast M, jak Miłość, Mody na sukces, i inne Rodzinki itp to błahostki o niczym, pod _pozorem_ pokazywania codzienności. Bo nam kultura pop wmówiła przez pół wieku, że celem _sztuki_ jest pokazywanie _codzienności_. I niczego więcej. Ale co ciekawego taka błahostka może wydobyć z codzienności? Chyba nic. Ot, Ranczo było niegdyś zabawne i satyra była chociaż mocno poprawna politycznie to jednak prawdziwa, dużo zdań było prawdziwych w sensie że wiele osób popiera takie myslenie np. że szkoła jest do chrzanu, albo że Polacy są zawistni i lubią dowalić sąsiadowi. Uśmiech Ale postacie tam są zarówno pełne wad i polskich i indywidualnych i odpowiednio przerysowane, jak to w satyrze, jak i dość sympatyczne, nawet te postacie że tak powiem świnskie. To niewiele, ale można uszyć z tego trochę satyrycznych tekstów na godzinny odcinek, wypełniony polskością-swojskością - i tą dobrą i tą złą. Ale od 7 sezonu pomysły są coraz bardziej od czapy. Kończą się pomysły "naturalne". Jak w kazdym serialu muszą coraz więcej wydumiska wprowadzać. Więc niby seriale o życiu a im więcej sezonów tym więcej wydumiska. Natomiast imo ogólnie to seriale kryminalne o policjantach i patologach się dość zużyły, seriale o rodzinie się zużyły, seriale o życiu codziennym w biurze/szkole/szpitalu/więzieniu/kościele/sejmie/cyrku itd się niemiłosiernie zużyły. Nie mają do powiedzenia niczego nowego. Grają na starych schematach. Dlatego wolę fantastykę, bo dzięki światostwórstwu może ona powiedzieć coś nowego. Przynajmniej co jakiś czas. Moim zdaniem tak w literaturze jak i w filmie (tv) fantastyka (i historia) ma przewagę, ponieważ kostium fantastyczny (i historyczny) sprawia, że można pokazać więcej, szerzej, uniwersalniej, dobitniej i ambitniej. Ale to tylko moje przekonanie niczym nie poparte.

Cytat:
pani Basia jest dla niej wzorem kobiety - a na moje argumenty broni się, że tak właśnie, jak w tym serialu wygląda życie, a więc ona żyje tu i teraz na Ziemi, i interesują ją prawdziwi ludzie, a ja bujam w obłokach.


Wytłumacz jej, że pani Basia nie jest prawdziwym człowiekiem, tylko takim samym konstruktem specjalisty od scenariuszy serialowych (i pewnie zagranym tak jak 90% postaci w serialach, czyli badziewnie), jak postacie uzbrojone w fazery w Star Treku. Zresztą to kolejna przewaga Star Treka, Star Gate itp. Tam ludzkie problemy (nietolerancja, niewolnictwo, uzależnienia, wojna, głód, choroby, czy cokolwiek itp) pokazywane są często jako te, które wprawdzie dotyczą kosmitów, nawet wyglądających dziwnie i paskudnie. Ale te problemy są ludzkie. I to jest ciekawe obejście naszych wrodzonych skłonności - nagle widzimy, że identyfikujemy się z postacią, która ma zielony grzebien na głowie albo troje oczu albo rozwidlony nos i odbieramy ją jako mającą podobne problemy do ludzkich. Jako bliższą. Po tym, jak już polubiliśmy zielonych, różowych i niebieskich osobników z czułkami Śmiech żaden ubierający się dziwnie, czarny, biały, wysoki, niski, gruby, chudy, łysy, wytatuowany, chory, ani zmutowany człowiek nie będzie nam obcym. Będzie po prostu jednym z nas, człowiekiem z Ziemi. To jest prawdziwy rozwój kultury dzięki twórczości, dzięki fantastyce. To jest postęp mentalny. Zniewoleni Unasi - rasa jaszczuropodobnych a więc dość odstręczających dla człowieka humanoidów z Gwiezdnych Wrót są tak samo biedni i nieszczęśliwi jak byliby ludzie w niewoli.

Cytat:
Na tej samej zasadzie jednak ktoś będzie się identyfikował z Eowiną, co moja mama z panią Basią.
[/quote]

No dokładnie, też mi się tak zdaje Uśmiech I może pani Basia jest bardziej prawdopodobna psychologicznie, albo może jest też bardziej dostępna dla naszej mentalności - co, jak dla mnie wcale nie jest w twórczości aż takie dobre, bo _fabuła nie ma pokazywać znanego_ od pokazywania znanego są traktaty naukowe, polityczne i teksty publicystyczne. Ale Eowina jest za to bardziej uniwersalna Uśmiech
poz Uśmiech
tal

_________________
Nigdy nie powstanie dzieło,które odda głębię trylogii.
Cóż nam pozostaje?Wyrosnąć w końcu z młodzieńczego hasła"ja bym to lepiej zrobił",gdyż "lepiej"jest pojęciem względnym,subiektywnym."
Powrót do góry
 
 
JS
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 02 Kwi 2014
Wpisy: 115
Skąd: East of the Moon


Wysłany: 18-05-2014 20:38    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

A jakieś dowody czy choćby przesłankina podparcie Twoich, Tallis, tez? Bo imo "głębokość" fabuły i setting to kwestie zupełnie nie związane. Można stworzyć płytką opowieść fantasy, głęboką dziejącą się współcześnie i vice versa, niezależnie od medium. Zależy tylko i wyłącznie od autora.
_________________
But a happy ever after is a dream that won't come true.
Powrót do góry
 
 
TallisKeeton
Brehon


Dołączył(a): 11 Lis 2001
Wpisy: 1764
Skąd: Oleśnica


Wysłany: 19-05-2014 00:55    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Cytat:
[quote="JS";p="132264"]A jakieś dowody czy choćby przesłankina podparcie Twoich, Tallis, tez? Bo imo "głębokość" fabuły i setting to kwestie zupełnie nie związane. Można stworzyć płytką opowieść fantasy, głęboką dziejącą się współcześnie i vice versa, niezależnie od medium. Zależy tylko i wyłącznie od autora.


Nie mam dowodów, jak mówiłam to tylko moje przekonanie. I nie mówie o tym co się tworzy w danym gatunku, ale o tym, że fantastyka i historia mają _większe możliwości_ dzięki światostwórstwu. Wiem, że większość fantastyki to chłam. Większośc seriali tv to też chłam, mozna wyliczyć może ze 3, które w danym czasie mają wiekszy sens. Ale imo setting jest mocno związany z tym co da się z niego wycisnąć. Im lepszy setting tym wiecej wyciśniesz treści - chodzenie dokoła stołu w serialach wspołczesnych (nie kryminalnych i nie fantastycznych) za wielu możliwości nie daje, nie? Co zresztą widać po tych produkcjach.
poz Uśmiech
tal

_________________
Nigdy nie powstanie dzieło,które odda głębię trylogii.
Cóż nam pozostaje?Wyrosnąć w końcu z młodzieńczego hasła"ja bym to lepiej zrobił",gdyż "lepiej"jest pojęciem względnym,subiektywnym."
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)

Temat: Ucieczka, eskapizm, a może coś jeszcze innego? (Strona 1 z 1)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.