Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Poprzez mrok można czasem dotrzeć do światła." Gelmir, Niedokończone Opowieści


Temat: Hurin, Morwen i Turin -czy naprawdę patologiczna rodzina? (Strona 2 z 2)

Idź do strony Poprzednia  1, 2
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Dzieci Hurina i Niedokończone Opowieści Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Geirve
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 10 Lip 2008
Wpisy: 459



Wysłany: 31-07-2008 19:09    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Ellin napisał(a) (zobacz wpis):


Wcześniej ( a na pewno już nie w takich rodzinach jak Turina) ojciec raczej był miłym gościem, przekazującym mądrość i propagującym wartości. Taka relacja nie pozwala na zrodzenie się prawidłowego przywiązania- szczególnie, że nawet gościem Hurin częstym nie był. Szczerze wątpię, że asystował przy karmieniu albo przewijaniu i absolutnie nie mam intencji aby go o coś oskarżać! Takie były czasy.

[ciach]

Myślę, że nie ma nikogo, kogo łatwo byłoby wskazać jako winnego.


No, ja bym miała winnego - Morgotha. Winnego w bardzo bezpośredni sposób. Bardzo się źle stało, że Turinowi brakowało w dzieciństwie ojca, ale przecież Hurin nie spędzał tyle czasu z dala od domu dla rozrywki, ale dlatego, że była wojna, a on był strażnikiem granic Hithlum. Bo czy aby na pewno brak zaangażowania ojca był "propagowanym modelem rodziny"? Rodzina Turina była przecież pod bardzo silnym wpływem elfów, a oni, sądząc po "Laws and Customs Among the Eldar", do obowiązków ojca wobec dzieci podchodzili poważnie. Ojciec, o ile mnie pamięć nie myli, nie powinien opuszczać ciężarnej żony, zatem można domniemywać, że i później miał duży udział w wychowaniu dziecka - i sądząc po wzmiankach jakie mamy nt elfich rodzin, tak było. (Earendil był wyjątkiem.) Nie sądzę, by Hurin uważał swój brak zaangażowania za dobry czy normalny, ale nic na to nie mógł poradzić.
Powrót do góry
 
 
Ellin
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 06 Wrz 2006
Wpisy: 67
Skąd: Las Fangorn


Wysłany: 01-08-2008 07:57    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Geirve napisał(a) (zobacz wpis):

No, ja bym miała winnego - Morgotha. Winnego w bardzo bezpośredni sposób. Bardzo się źle stało, że Turinowi brakowało w dzieciństwie ojca, ale przecież Hurin nie spędzał tyle czasu z dala od domu dla rozrywki, ale dlatego, że była wojna, a on był strażnikiem granic Hithlum. Nie sądzę, by Hurin uważał swój brak zaangażowania za dobry czy normalny, ale nic na to nie mógł poradzić.

Oczywiście! Jak najbardziej się z Tobą zgadzam Geirve! Dlatego też, tym bardziej jest to smutne. Turin jest jak bohater tragiczny. Tak naprawdę każdy jego ruch jest obarczony przeszłością. To jak został ukształtowany, uniemożliwia mu bycie szczęśliwym i dawanie tego szczęścia innym. Cokolwiek by postanowił, pomyślał, zrobił- skażone jest przez przeszłość, więc skazane na klęskę, ponieważ Turin postrzega wszystko w krzywym zwierciadle swojego umysłu.

_________________
"Miecz przeznaczenia ma dwa ostrza. Jednym jesteś ty"
Powrót do góry
 
 
Melanie
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 09 Wrz 2008
Wpisy: 2
Skąd: z Miasta na Mapie


Wysłany: 10-09-2008 15:33    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Po dokładnej lekturze Dzieci Húrina twierdzę, że Turin początkowo myślał o ojcu, a jeśli nie żywił nadziei o uwolnieniu go, to przynajmniej chciał go jakoś pomścić.
JRR Tolkien, Dzieci Hurina
Cytat:
[...]Beleg odnalazł ich[...].Z sympatią patrzył na Turina[...].
- O co chcesz prosić króla Thingola ? - spytał go Beleg.
- Chciałbym zostać jego rycerzem, by wyruszyć przeciw Morgothowi i pomścić ojca - odparł Turin


Cytat:
[...]Jakaż jednak kryje się za tym potrzeba ?
- Potrzeba męża - odrzekł Turin - i syna, który pamięta o rodzinie.[...]Serce każe mi udać się poza granice Doriathu. Marzy mi się raczej atak na naszego wroga niż obrona.


Ostatnie słowa wypowiedział Turin w wieku siedemnastu lat, więc nie było to zwykłe marzenie dziecka. Także w Dor-lóminie przedstawił się wprost Broddzie jako pan Dor-lómin. Moim zdaniem trudno mu zarzucić też "nieczułość" wobec ojczyzny, lecz w tamtym momencie troskał się losami Morweny i Nienor. Poza tym może doszedł do wniosku, że lud Hadora jest zbyt słaby, by zrealizować jego plany. Natomiasst w rozległym Nargothrond pełno było ludu, będącego zaciekłymi przeciwnikami Morgotha, a Turin wywierał tak wielki wpływ na Orodretha i wielu dostojników, że bez problemu mógł wedle własnych pomysłów dopiekać Władcy Ciemności. Potem wśród banitów, po zdradzie Mima mógł popaść w zniechęcenie i zgorzknienie, całkiem naturalne przy tych warunkach, podsycanych mocą Morgotha hmmmm....
Powrót do góry
 
 
Alice Tinuviel
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 30 Lip 2010
Wpisy: 13



Wysłany: 29-12-2010 18:24    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Wracam do tematu sprzed dwóch lat, ale cóż... Z przymrużeniem oka
Owszem, wielu ze znanych bohaterów Śródziemia powróciłoby do domu, sprawdzić co z matką, siostrą, i z pewnością szukałoby ojca. Turin, widać, iż był bardziej przejęty swoim losem i tym, co się z nim działo (a działo się, działo Język ) niż bliskimi. Taki charakter i już. Przecież nie każdy może i musi być cudownym Berenem, który jest gotów poświęcić wszystko. Ja widzę w postaci Turina pewną alternatywę do wspaniałości każdego bohatera. Przecież nikt nie zaprzeczy, że Turin był i mężny, i waleczny. A to, że nie wyruszył na poszukiwania ojca to oznaka pewnych cech charakteru, nieprawdaż? Tak, niestety również tchórzostwa, ale tutaj można dopatrzyć się jego wiary w to, że Hurin sobie poradzi, albo wręcz przeciwnie- jej brak, czyli stwierdzenie, że ojciec umarł. Tak, historia Turina jest skomplikowana hmmmm... wszystko mi się pomieszało

_________________
Jeden dla Władcy Ciemności na Czarnym Tronie
W krainie Mordor, gdzie zaległy cienie.
Jeden by wszystkimi rządzić, jeden by wszystkie odnaleźć
Jeden by wszystkie zgromadzić i w Ciemności związać
W Krainie Mordor, gdzie zaległy cienie
Powrót do góry
 
 
Nadia
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 04 Lip 2011
Wpisy: 293
Skąd: Poznań
Nieobecny(a): Nie leczę swojej adsięwłombaktrii NN.

Wysłany: 19-08-2011 11:12    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Coś w tym jest, może nie dokładnie patologiczna, ale i bez "pomocy" Morgotha ta rodzinka nigdy nie była dla mnie do końca normalna. A to głównie przez Morwenę, tak, przez tę jej straszną dumę. Nigdy chyba nie okazywała dzieciom ciepła i miłości; zawsze widziałam ją jako taką zimną, nadętą babę. Nic nowego
Gdyby udała się wcześniej do Thingola (chociaż tu ją trochę rozumiem; wiadomo, że Thingol gardził ludźmi), to spotkałaby się z Túrinem, zanim ten opuścił Doriath, i lawina nieszczęść może by się nie posypała (chyba, że w jakiś inny sposób). I jak można nazwać córkę "Żałoba"? Zdziwienie Rozumiem żal po śmierci dziecka, ale w końcu Niënor też była jej dzieckiem, odrębnym dzieckiem, mającym prawo do szczęścia i własnego życia, a nie przeznaczonym od urodzenia do noszenia po kimś żałoby. wściekły
Teraz popastwię się nad Húrinem Złośliwy uśmiech : otóż (nie wiem, czy to przez dumę, pewnie trochę tak) mam na myśli jego rozmowę z Morgothem. Tego nie mogę mu darować. Nic nowego Niepodporządkowywanie się i niezgoda z wrogiem to jedno, ale prowokacja i posiadanie "gdzieś" dobra rodziny to drugie. Nie twierdzę bynajmniej, że Húrin powinien poddać się i zacząć wychwalać Morgotha. Ale wystarczyło, kurczę pieczone, po prostu raz rzec: "nie", a potem zamknąć łaskawie swoją szlachetną gębę. Jestem rozwalony To na pewno by się Morgothowi nie spodobało, ale z pewnością nie sprowokowałby go tak, jak wtedy, kiedy zrobił, co zrobił. Ratujcie bo go pobiję Bo przecież chyba wiedział, że tu nie chodziło tylko o niego (gdyby tak było, to może byłby i bohaterem), ale o swoją rodzinę. I tyle.
Túrin - do tego osobnika nawet za wiele pretensji nie mam, może tylko za jego porywczość i gwałtowność, która, jak wiadomo, była bezpośrednią przyczyną wszystkich nieszczęść (bo tragizm postaci Túrina polega głównie na tym, że to on sam sprowadza nieszczęścia na siebie i swoich bliskich. Płacz ). Ale za charakter w znacznej mierze się nie odpowiada, kiedy emocje (niekontrolowane) biorą górę; sama często tak mam, więc wiem, o czym piszę. Z przymrużeniem oka
Niënor - ona jedna właściwie przez cały czas była w porządku wobec wszystkich Jestem za
Urwen / Lalaith - jej jedyną "winą" było to, że umarła Jestem rozwalony
Powrót do góry
 
 
Tadol
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 01 Mar 2013
Wpisy: 12



Wysłany: 08-03-2013 15:56    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Mnie bardziej zaciekawiła silna wieź Turina z siostrami niż słaba z ojcem.
Cytat:
W tym czasie całe uczucie przelał na Lalaith, swą siostrę, lecz bawił się z nią rzadko. Wolał strzec jej tak, by go nie widziała, i obserwować, jak biega po trawie lub przechadza się pod drzewami, śpiewając piosenki, które dzieci Edainów ułożyły dawno temu

Z Nienor opierała się ona jeszcze na czym innym, ale może daruję sobie cytaty. I nie wiem czemu, ale szkoda mi, że im nie wyszło. Nie wychowywali się razem i tylko z punktu biologicznego można ich nazwać rodzeństwem. Zaryzykowałbym konsekwencję takiego związku. Niestety oni wybrali inaczej, choć nie mówię, że gorzej. Można miłość między nimi zwalać na przypadek, na Morgotha, ale dla mnie to było coś więcej. Coś pięknego.

_________________
Nikt nie jest taki, jakim się wydaje, maska jest konieczna, by przetrwać.
Powrót do góry
 
 
M.L.
Uprzedzony, ujadający krzykacz / Administrator


Dołączył(a): 27 Cze 2002
Wpisy: 5674
Skąd: Mafiogród


Wysłany: 12-05-2014 13:21    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Niewątpliwie problemem tej rodziny była duma i samowola w rozumieniu, nieumiejętności słuchania rad. Ale ostatnio bardziej przychylam się do opinii o dramacie niż winie. Hurin był jaki był, i za takie a nie inne przymioty była szanowany przez elfów i ludzi. Za upór, za odwagę, za determinację i lojalność. Owszem po uwięzieniu przez Morgotha i wszystkich doświadczeniach gorycz przesłoniła w nim wszystko, ale z drugiej strony nie ma się czemu dziwić.
Morwena miała nadmierne mniemanie o sobie i swojej pozycji. Za bardzo uwierzyła, że jest Eledhwen. Ale w normalnych czasach otaczana była szacunkiem, i nikt nie kwestionował jej prawa do takiej postawy. W końcu córka krolewskiego rodu, krewna Berena wżeniona w ród Maracha, wśród ludzi nie było już nic wyżej. Mogła się widzieć, jako bliższa elfom. Czy to dobrze o niej świadczy? To już osobny temat do rozważań. Ale jest dumna kobietą rzuconą w niesamowicie trudną rzeczywistość. Oceniać z zewnątrz jest prosto, ale co9 zrobiłoby się samemu, to już trudno przewidzieć.
Wreszcie Turin i Nienor. Im trudno coś zarzucić. Nienor w ogóle w tym układzie jest ofiarą. Właściwie trudno jakąkolwiek jej decyzję uznać za złą, czy nawet błędną. Turin jest porywczy, w gorącej wodzie kąpany, popełnia błędy, tylko czy popełnianie błędów śiadczy tak źle o nim. Trudno powiedzieć by przejawiał dumę, raczej jest to przewrażliwienie na tle własnej osoby. Tylko czy można mu się dziwić. To nie ma być usprawiedliwienie, tylko chęć zrozumienia.

_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Dzieci Hurina i Niedokończone Opowieści Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2

Temat: Hurin, Morwen i Turin -czy naprawdę patologiczna rodzina? (Strona 2 z 2)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.