Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"-Pozdrowiony bądź, Gurthangu, śmierci żelazna! Ty jeden mi pozostałeś! Ale czy znasz innego pana, niż ten, który tobą włada? Komu jesteś posłuszny, prócz dłoni, która cię ściska? Nie wzdragasz się przed żadną krwią! Czy zabierzesz Túrina Turambara? Czy szybką śmierć mi zadasz?" Turin Turambar, Silmarillion


Temat: Slash w fanfikach tolkienowskich (Strona 13 z 13)

Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3 ... 11, 12, 13
  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Twórczość fanowska Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
TallisKeeton
Brehon


Dołączył(a): 11 Lis 2001
Wpisy: 1764
Skąd: Oleśnica


Wysłany: 14-11-2009 00:57    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Cytat:
Bo jak niegdyś przeglądałam m.in. ffnet to nie rzuciło mi się, aby slasha było tam więcej niż innego rodzaju fanfików


No to może ja trafiam na jakies totalnie zeslaszowane strony?
Kiedyś, kiedy w fanfiku występował slasz to się podawało "slash", jako ostrzeżenie (w przeznaczonej do tego rubryce wyliczającej wszystkie
możliwe inności wobec oryginału - choćby na przykład inny klimat znanej sceny lub niekanoniczną śmierć postaci). Teraz natomiast jako ostrzeżenie podaje się
"no slash". Super śmiech W dodatku na stronach, które zawierają jakąkolwiek funkcję
"ostrzeżeń" występują fanfiki typu slasz, ale słowo slasz nie pada w rubryce wyliczającej te "ostrzeżenia". Zwykle są tam podane - do wyboru - ostrzeżenia typu horror, śmierć postaci, tortury, angst, niekanoniczność, postać oryginalna, niekanoniczna para, dosłowny seks, drastyczność sceny walki, krew, operacje medyczne, samobójstwo, samobójcze myśli, lub nawet nagość.
A jednak często wśród tych warn'ów wcale nie ma slaszu, tak, jakby slasz nie był czesto tożsamy z: niekanoniczna para/niekanoniczność/nagość/dosłowny seks/postać oryginalna. Więc na tym polu -oznaczeń fanfików- wszystko się zmienia, albo jak kto woli staje na głowie. wszystko mi się pomieszało

Cytat:
Ale tutaj wychodzi jeszcze jedna rzecz - pisanie o tym, co niegdyś było zakazane.


Może z powodu tego, że aż do połowy XX wieku w różnych rejonach świata to tabu/przestępstwo/grzech/zbrodnia/dewiacja/odchył/niepotrzebneskreśl ić Śmiech

Cytat:
Wtopią się w inne gatunki fanfików i ludzie przestaną pisać slash dla samego slashu, a zaczną patrzeć na fanfiki szerzej.


Mam nadzieje, że tak się niedługo stanie. Zresztą już widywałam fanfiki, gdzie slasz nie był jedyną i nie główną atrakcją - a tylko częścią życia, jakims tłem lub czescią większego obrazka/intrygi/narracji. Lubie fanfiki, gdzie jakikolwiek romans (czy het czy slasz) jest częscią dłuższej narracji, tylko jednym z wielu wątków a nie głównym wątkiem.

Cytat:
A nie czułaś nigdy potrzeby utożsamiania się z literackim bohaterem? Nawet jako dziecko, nie poszukiwałaś wzorów dla samej siebie? Nie wyobrażałaś sobie, że jesteś kimś-tam z książki/filmu? Albo że chcesz być podobna do jakiejś postaci?


Chwilunia, imo utożsamianie się z bohaterem, najczęściej głównym jest odruchowe, automatyczne i nie zależy, że tak powiem od wyboru czytelnika, tak po prostu się dzieje chyba w każdej literaturze, a może i szczególnie silnie w fantastyce/micie/baśni. Obawiam się też, że nigdy nie zależało to przynajmniej u mnie od wlasciwości samego bohatera - od jego płci/wieku/pochodzenia/wiedzy/możliwości/wyglądu/poglądów itd...
Potrzeba utożsamiania? Utożsamianie jest podświadome i automatyczne, nie wydaje mi się, by to było coś czego mamy potrzebę, chęć. Tak po prostu się dzieje. Kiedy wchodzimy w opowieść utożsamienie jest naturalną częścią procesu czytania, czy też jeśli ktoś chce tak to nazwać - recepcji.
Natomiast poszukiwanie wzorców/idoli i chcenie być podobnym do postaci oraz wyobrażanie sobie, że się jest kimś tam to już imo insza inszość Uśmiech To już imo zależy od _naszego wyboru_ ulubionej postaci, od tego, czy ją mniej czy bardziej polubiliśmy, czy nas zainteresowała, czy podzielamy jej poglądy, ambicje, pragnienia, doświadczenia. Utożsamiamy się - w przypadku WP - jakby z automatu z hobbitami a przy Potterach z Potterem. Bo po prostu śledzimy losy postaci głównych, i to z ich punktu widzenia. I od tego, jakby nie ma odwrotu. Jednakże po drodze możemy przenieśc swoje uczucia, swoje zainteresowanie, a nawet swoje kibicowanie na inne postacie, nawet i nie główne (Ja tak mam z cyklami autorów Jordana i Martina - ciekawsze są dla mnie postacie poboczne). Imo trudno mi się jest jednak utożsamiać z postaciami nadmiernie wielkimi i wspaniałymi - Gandalf, Galadriela, Tulkas czy Finwe a nawet Hurin i Beren to nie moja liga. Nie Nie Moge im kibicować lub nie kibicować, podziwiać i lubić lub nieznosić, ale nie utożsamiam się z nimi. Nie wejdę w opowieść i nie poczuję podobieństwa do nich. Oczywiscie może i jest jakies odleeegłe. Ale imo ogólnie przy czytaniu o bogach, elfach, smokach, czarownicach i hobbitach wcale nie chodzi o to, by byli do nas podobni, naprawde. Chodzi o czytanie o inności. O Innym.

Cytat:
I teraz postaw się na miejscu osoby homo, która naprawdę takich fikcyjnych "autorytetów" poszukuje.


Możesz mnie uznać za ciemną masę, wal głową w ścianę bo nijak nie kumam co posiadanie powieściowego autorytetu i idola, posiadanie swego ulubieńca, tej "jedynej postaci nr 1" postaci, od której fani nazywają się mianami, jak galadrielista, boromirysta, frodysta, feanorysta ma wspólnego z orientacją danej postaci?
hmmmm...

Cytat:
Chodzi o to, że miałam wrażenie po Twoim wpisie, że jak miałabyś ot tak, spontanicznie wymyśleć jakieś wątki homo to jakoś tak automatycznie przyszły Ci do głowy tylko negatywne. Jak gej - to od razu z ciemnej strony, porywający chłopców - skojarzenie -> pewnie pedofil


Oh, sorki, to faktycznie źle wyszło, że umieściłam oba przykłady jeden po drugim - haradzki ambasador-gej, to jeden przykład, zaś umbarski łowca niewolników -dostarczyciel dzieci to inny przykład, (zresztą oba z prawdziwych fanfików) i nie chodziło mi o to, że ten pierwszy kupuje niewolników od tego drugiego. Nie Nie

Cytat:
Jak Bilbo, to od razu odrzucony w Shire i samotny, mający do tego problemy z adopcją -> dyskryminacja, nietolerancja


A co, nie fajny temat na fanfik?
Imo skoro chcemy urealniać Środziemie zawierając w naszych fanfikach realia naszej ery takie, jak homo/bi, to imo zawierajmy w nich wszystkie realia, całą gamę realiów (postaw, konfliktów, wyzwań), jakie wynikną z umieszczenia w fanfiku slaszu - skoro mówimy A to i B należy.
Imo pisanie slaszy tylko jako milusich opowieści o jawnych i akceptowanych osobach i związkach po pierwsze jest nieralistyczne, po drugie mija się z
celem urealniania Środziemia 5 erowymi wstawkami (takimi, jak slasz), a po trzecie jest nudne i grozi marysueizmem Śmiech - oto autor-homo pisze w Środziemiu przyjazne GBL kawałki, znaczy się pozbawione problemów i konfliktów (kulturowych, politycznych, obyczajowych, prawnych) na punkcie czyjejs (autora czy bohatera, trudno dociec) orientacji, bo jest mu źle w realu więc chce uładzić dla swej przyjemności swój ulubiony świat, dodając mu uroków. Jestem za Bo chce pokazać świat, gdzie jest fajniej niż tutaj, od strony jego poglądów i jego doświadczeń. I kul Jestem za Śmiech Ale niech to powie otwarcie, że _wykorzystuje_ materiał jakim jest Środziemie umilając je i dosładzając na swój obraz i podobieństwo (no, to tak, jakbym ja zbudowała w Środziemiu postać, która mi umila Środziemie, bo jest np. malarzem, albo prawnkiem, albo archeologiem), a nie, że pisze fanfiki, bo chce owo Środziemie rozwijac i urealistyczniać. Z uwielbienia dla oryginału. Zbliża się to imo jakoś, trochę po przekątnej, do zagrożenia marysuizmem - autor-gej (albo i nie gej, ale autorka-slaszystka) pisze w Środziemiu o gejach, bo tak jest łatwiej, bo tak jest milej. Bo to miejsce, gdzie można zrealizowac marzenie o całkowitej bezproblemowości życia swej grupy (wszystko jedno czy grupy orientacji czy grupy innych poglądów). Nadal imo podzielam zdanie Sapka, że dobre opowieści mówią o bohaterach a kiepskie o ich autorach. Chcemy pisać o sobie - piszemy pamiętniki. Wysyłanie do Śródziemia swego alterego to marysuizm jest - niezależnie czy wyslemy tam pensjonarkę zadurzoną w Legolasie, czy geja zadurzonego w Legolasie. Choć nie wątpię, że można to napisać dobrze, to jednak sam zabieg, sam typ pisania fanfików, jest naznaczony i wyklęty na wieki Śmiech

Cytat:
A ja jak pomyślę o wątku homo, to myślę o czymś pięknym, miłości, uczuciu. Dość mam tragicznych historii w rzeczywistości.


No i to potwierdzałoby moje powyższe podejżenia - używacie szanowni autorzy Środziemia, jako słodzika. Pisząc w nim slasze piękne, bezkonfliktowe i ucukrowane (znam takie - Shirowskich i Gondorskich widziałam takich tabuny).

Cytat:
Jak czytam ten temat, to sie zastanawiam, co wy wlasciwie rozumiecie przez slash - kazde parowanie, czy tylko homo parowanie.


Ja określam slasz jako homo-parowanie. Parowanie (pairing) może być het lub slasz(homo). Slasz imo to tylko parowanie-homo.
Można jeszcze określać slasz, '/' jako każdy pairing byle był niekanoniczny, to jest z postacią oryginalną wprowadzoną przez fanfikciarza. Ale dla mnie pairing niekanoniczny określić da się jedynie (i najłatwiej) skrótem OC/OC
- original charachter/original charachter. A wtedy najczęsciej oczywiste będzie, że to OC/OC to het, bo w większości fanfików - imo z czegokolwiek co nie jest mangą - slasz jest zawsze z założenia niekanoniczny.

Cytat:
Usiłowałam kiedyś wywalczyć pojęcie szersze niż homo - parowanie, bo dla mnie slashem jest wszystko co paruje ze sobą dwie postaci nie sparowane przez autora oryginału


Czyli o ile dobrze rozumiem slaszem byłby u ciebie tak samo pairing Eowina/Arwena, jak Frodo/Arwena i Gildor/Legolas? Wszelkie pairingi, które nie istnieją w oryginale ale są postaciamini kanonicznymi a nie oryginalnymi, i niezależnie od orientacji?

Cytat:
Feanor to tak pokręcona postać, że spodziewałabym się po nim wszystkiego


Pokręcona fakt. Też bym się spodziewała wiele po nim. Ale Morgoth? Skrzywienie Chociaż, zapewne dla Silmarili zrobiłby wiele Złośliwy uśmiech Ble Ble ;D

Cytat:
Legolasa jakoś nie widzę zupełnie jako hetero


Ja jakoś nigdy nie przywykłam do jego obecności w slaszach zwłaszcza w sławetnych pairingach z Gimlim. Skrzywienie Międzygatunkizm w wykonaniu akurat tych ras - elfy ikrasnoludy - jakoś mi się nie podoba. Moge zrozumieć i akceptować (choc i tak tylko w zależności od zawartości indywidualnego fanfika) elf/człowiek (imo mozliwe-było raz to może i drugi), elf/hobbit (imo możliwe z powodu pewnych zbierzności kulturowych plus dawna legenda o żonach faerie) i majar/elf (imo możliwe-było raz to może i drugi) ale valar
już nie. Legolas, Elrond i Gildor to dla mnie takie hetero-pewniaki. Nad Glorfindelem bym się jednak już zastanawiała Elfik Ale ogólnie każdy elf 2-3-4 erowy (1 erowi mnie mało obchodzą), który ma okazje poznać i zakochac się w Arwenie lub Galadrieli lub Celebrianie ma dla mnie status heteryka. Cóż, wiem, że mało ich w ten sposob zostanie do wyboru do fanfika slaszowanego. Uśmiech
A Gildor to dla mnie jeszcze taki elf, jak z "Hobbita" a nie z "Silma".

Cytat:
Tak naprawdę to "argumentami" przemawiającymi za lub przeciw czy podoba nam się, że ktoś przypisuje postaci z Tolkiena taką a nie inną orientację, są najczęściej własne, subiektywne emocje. Czujesz bunt czytając fanfik kłócący się z Twoją własną wyobraźnią i pragnieniami


Racja Jestem za Np. dość odrzuca mnie pomysł o homo-pairingu, o slaszu Froda/z kimkolwiek natomiast imo sam fanfikowy wybór orientacji dla jakiejkolwiek postaci o orientacji, której nie mamy żadnych danych z kanonu, już nie jest taki głupi. I np. mi w przypadku Froda dość sensowna, choć nie pozbawiona
okazji do polemiki, wydaje się opcja bi.
Zauważcie, że ja tutaj oddzielam pairing, slasz od samej orientacji. Parowanie to jedno imo a orientacja co innego. Mozna napisać fanfik z parowaniem, ale można też z samą inną niż het orientacją, ale bez dodawania postaciom niekanonicznej pary. Myślę, że często fanfikciarze robią ten błąd, że dopisują parę tym postaciom, jakie w oryginale nie mają jej i ta niekanoniczność odpycha wielu czytelników, niezależnie od jakości samego fanfika. Ale imo można też uświadomić czytelnikowi jakiej wg nas orientacji był ktoś tam (Gildor, Galdor, Grima itd) i nie wiązać go z kimś, z kim nie został związany w oryginale. Ponieważ imo często jest tak, że inna orientacja dodaje postaci głebi i możliwości innego reagowania na sytuacje zaś dodatkowa niekanoniczna postać i dodatkowy, niekanoniczny związek niepotrzebnie komplikują i odkanoniczniają Śmiech fabułę. Bo jak już wlączamy w coś zamkniętego jeszcze jedną postac i jeszcze jedną interakcję postaci to kurcze trzeba na to wszystko gdzieś znaleźć miejsce i to tak, by było realistyczne. Przypasowanie tego wszystkiego do oryginalnej linii narracji jest chyba bardzo trudne?
poz Uśmiech
tal

_________________
Nigdy nie powstanie dzieło,które odda głębię trylogii.
Cóż nam pozostaje?Wyrosnąć w końcu z młodzieńczego hasła"ja bym to lepiej zrobił",gdyż "lepiej"jest pojęciem względnym,subiektywnym."
Powrót do góry
 
 
Tavarunya
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 08 Paź 2004
Wpisy: 305
Skąd: The Universe
Nieobecny(a): W lesie

Wysłany: 14-11-2009 08:11    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Tallis niewątpliwie masz rację co do moich intencji przy pisaniu fica.
Jednak bezkonfliktowość i sielankę można podać w różny sposób - bardziej i mniej zjadliwy. Za jakiś czas może podam linka do porduktu końcowego i sami będziecie mogli ocenić do której wersji go zaliczyć.
A co do utożsamiania się z bohaterami - orientacja ma znaczenie. Mam duży problem, żeby utożsamić się z taką Arweną czy inną Eowiną, która wyszła za mąż albo wkrótce to zrobi, będzie mieć dzieci oraz generalnie "leci na facetów".
To nie jest moja droga życiowa i będzie mi to przy czytaniu przeszkadzało jak kamień w bucie - zawsze w końcu się go wyjmie i nie sposób się do niego przyzwyczaić. Jeśli bohater hetero jest sam, to ok, to już jest dla mnie do przyswojenia. Myślę, że Elbe to potwierdzi. Tak jest nie tylko w wypadku Władcy, z upodobaniem, ba prawdziwą przyjemnością, czytam dobrze napisane slashe do Pottera, różnych anime i wszelakie inne. A kiedy to w dodatku jest yuri, czyli inaczej femmeslash, jestem po prostu wniebowzięta. I takie slashe w których bohater ma ze sobą potworny problem i w końcu i tak wiąże sie wbrew swojej naturze z osobą płci przeciwnej wywołują u mnie chęć wyrzucenia kompa za okno. Zresztą to nie tylko ja tak mam, nasza znajoma pisze coś naprawdę wspaniałego yuri, też do Śródziemia i być może zechce się tym pochwalić, to będzie obrazowe pokazanie tego, co osobiście za dobry slash uważam.

_________________
Elfka pokręciła niepewnie głową. Maia uśmiechnęła się z czułością, jakiej Nimrodel jeszcze u niej nie widziała.
– Masz coś, czego nie ma Cień. Masz mnie – szepnęła. – Kocham cię.
Powrót do góry
 
 
Niofo
Członek Kompanii Thorina


Dołączył(a): 13 Cze 2011
Wpisy: 180



Wysłany: 12-11-2011 16:20    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Odświeżę stary temat i wrócę do początku dyskusji, tj wyłoże moje zdanie na ten temat.
Taaak… Przez pewien czas, kiedy zajmowałam się żywo mangą, anime i Japonią czytałam, a nawet pisałam yaoi. Obecnie nie siedzę już w tych klimatach, aczkolwiek mam dwie znajome, dla których bez slashu po prostu nie ma dobrego opowiadania (nawet nie próbowałam zachęcić ich do Tolkiena. Boję się, co by mi z tego stworzyły). Ogólnie mam wyrobione własne zdanie na temat slashu i niniejszym je przytaczam.
*slash piszą niemal zawsze kobiety i niemal zawsze w wielu 15-25 lat. Szczerze mówiąc nie spotkałam się jeszcze z sytuacją, w której to mężczyzna pisałby slash. Przy czym nie sugeruję się tylko nickiem, ale tez ogólną prezencja osoby. I w 90% miałam absolutną pewność, że opowiadanie pisze kobieta.
*uważam, że dla części pisarzy (jak dla mnie) slash jest jakby ‘etapem przejściowym’. Otóż – mamy sobie dowolny podziwiany utwór (nieistotne, czy książkę, czy film, czy mangę) i oczywiście po zachwycie ‘jakie to jest genialne!’ przychodzi czas na pisanie do owego utworu fan ficków. I, z tego co zaobserwowałam, w slashu jest często gęsto stawiane na oryginalność. Znaczy owszem, zawsze znajdą się takie oczywistości jak chociażby opowiadania FinMae, jednakże myślę że część pisarzy chce po prostu odrzucić kanon. Zwłaszcza, jeśli jakąś postać była w utworze ‘dopasowana’ do innej postaci żeńskiej i było wiadome, że na końcu będą razem – wtedy fanfikciarz próbuje wykazać się pomysłowością, pokazując, że wcale nie, Zbyniu nie będzie z Anią, a tak w ogóle, to żeby było zabawniej, to będzie z Krzychem. Takie pragnienie oryginalności może rozwijać się dalej i pisarz porzuca slash i zabiera się za cos poważniejszego, czyli chociażby za oryginalną fabułę, czy świat przedstawiony.
*kolejny punkt – ze slashem, póki co, zetknęłam się tylko w dwóch przypadkach: właśnie takim tolkienowsko-elfim i japońskim. Myślę, że można to wyjaśnić na dwa różne sposoby, wcale się wzajemnie nie wykluczające. Pierwszy to taki, że mamy całą bandę tolkienowskich, ślicznych elfów, tudzież mangowatych, ślicznych chłopców i autorki po prostu nie mogą wytrzymać, bo to tak ‘uroczo, słitaśnie i ogólnie kawaiii wygląda!”. Drugi to taki, że zarówno u Tolkiena, jak i w mandze występuje niedobór postaci żeńskich. Weźmy chociażby ród Finwego. Jeżeliby porównać ilość kobiet i mężczyzn w pierwszych, dajmy, czterech pokoleniach, przy czym licząc jedynie te osoby, które są potomkami Finwego, odliczając wszelkie żony, ukochane i tak dalej, to wychodzi nam 19 mężczyzn i tylko 4 kobiety. Jakby policzyć także te osoby, które nie były wymienione w Silmarilionie, to mamy 20 mężczyzn i 6 kobiet. To nawet nie jest połowa. W mandze jest bardzo podobnie, a ma to związek z tym, że w Japonii kobieta przez bardzo, bardzo długi czas miała bardzo zmarginalizowaną rolę społeczną, dłużej niż w Europie. Dlatego z tego niedoboru postaci żeńskich cóż innego mają zrobić autorki, które chcą być oryginalne, a chcą koniecznie napisać jakiś ‘lovstor’.
*na końcu – nie sądzę, by miało to związek z orientacją seksualną. Jak pisałam znałam parę osób, które siedziały w takich klimatach już od całkiem długiego czasu i nie jeden raz się zdarzało, że taka kobieta miała jakiegoś tam swojego chłopaka czy narzeczonego. Dlatego myślę, że to nie tędy droga.

Podsumowując – chociaż slashu u Tolkiena bardzo przeważnie nie toleruję (tj na palcach jednej ręki można policzyć, gdy mi on nie przeszkadza), to jednak uważam, że główną jego przyczyną jest raz, że pragnienie oryginalności i dwa, że ‘warunki świata przedstawionego’ jak to ładnie nazwę.
Przepraszam, za taką rozprawę.

Niofo (tj. Nolofinwe Język )
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Twórczość fanowska Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzednia  1, 2, 3 ... 11, 12, 13

Temat: Slash w fanfikach tolkienowskich (Strona 13 z 13)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.