Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Od czasu wzejścia słońca, czas w Śródziemiu zaczął biegnąć szybciej, a wszystkie rzeczy zmieniały się i starzały w niezwykle przyśpieszonym tempie." , Silmarillion


Temat: Kto jest prawdziwym bohaterem? (Strona 1 z 1)

  skocz na koniec strony
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wydruk
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nadia
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 04 Lip 2011
Wpisy: 293
Skąd: Poznań
Nieobecny(a): Nie leczę swojej adsięwłombaktrii NN.

Wysłany: 08-10-2011 19:27    Temat wpisu: Kto jest prawdziwym bohaterem? Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Temat może trochę makabryczny Jestem rozwalony , ale, jak dla mnie, całkiem ciekawy. Więc troszkę sobie podywaguję.

Czytając dzieła Tolkiena, nie sposób nie zwrócić uwagi na umierających bohaterów, przy czym każdy umiera w inny sposób, bardziej lub mniej "godny". I nie można mówić, że rodzaj śmierci zależy od życia bohatera; owszem, to się w wielu wypadkach sprawdza, ale nie we wszystkich, i zaraz rozpiszę się na temat "godności" śmierci na Ardzie, a skoncentruję się właśnie na tych aspektach śmierci, które nie walą po oczach od pierwszego wejrzenia, ale udowadniają, że godna śmierć nie musi wcale równać się spektakularnej śmierci.

A więc... zaczynamy:

Finwë - wiadomo, że ogólnie był dobrym elfem; śmierć z ręki Nieprzyjaciela, która go spotkała, mogłaby na pierwszy rzut oka mieć bardzo mało z godności, a jednak warto cenić Finwëgo za jego postawę, którą reprezentował przed śmiercią. Jak głosi Silm: "Finwë sam jeden bronił domu, gdyż wszyscy inni uciekli przed grozą Ciemności.". A więc zginął w walce z potężnym nieprzyjacielem, broniąc swego domu i, w domyśle, jego mieszkańców, którzy sobie uciekli.

Fëanor - to już postać bardzo kontrowersyjna. Czy jego śmierć była godna? Biorąc pod uwagę fakt, iż w ogóle nie powinno Noldora być tam, gdzie był, można mieć naprawdę spore wątpliwości. Dla mnie jego śmierć była taką nieuniknioną głupotą. Po prostu. Po wyrżnięciu chcących z nim porozmawiać Telerich, zostawieniu na śmierć sojuszników i spaleniu ich skarbów (na zasadzie: ktoś skrzywdził mnie, to ja skrzywdzę was) oraz przybyciu do Śródziemia, syn Finwëgo był już kompletnym wariatem, a jego wczesna i mało ciekawa śmierć była nieunikniona.

Sprawy drugiego pana F rozwijać nie będę, bo pojawia się i tak w każdej niemal dyskusji zahaczającej o śmierć, rozpacz itp., więc napiszę tylko dla formalności, że to sztandarowy przykład ogarnięcia bohatera szaleństwem, wywołanym z kolei rozpaczą czy, jak kto woli, ładnie: desperacją. Ale chodzi po prostu o całkowitą utratę nadziei, o czym wprost mówi Silm.

Beleg - bardzo smutna śmierć, ale na pewno maksymalnie godna; i godna podziwu postawa Belega przed śmiercią (bo kluczowa do oceny śmierci jest zawsze postawa przed śmiercią): oddanie własnego życia za przyjaciela. Beleg to chyba mój faworyt, jeśli chodzi o godność śmierci. Tutaj nie ma żadnego szaleństwa, rozpaczy, tylko prosta zasada: Pójdę za tobą wszędzie i zrobię, co mogę, aby ci pomóc, bo jestem twoim przyjacielem.
Na tej samej zasadzie zachowywał się Sam w wieży Cirith Ungol i nie tylko, tylko że, na szczęście, on nie zginął.

Celebrimbor - kolejna tragiczna postać, a jej śmierć, acz okrutna i straszna, na pewno jest bardzo godna: bo elf zrobił wszystko, co mógł, aby nie wydać przyjaciół, nie załamał się nawet na torturach u Saurona. To mówi samo za siebie.

Synowie Fëanora - jak dla mnie ich śmierć (jak i życie) niewiele ma z godności (z wyjątkiem Maedhrosa: jego śmierć nie ma NIC z godności, ale o tym za chwilę). Tych wszystkich mordów dokonanych w imię okrutnej przysięgi za kamienie nie usprawiedliwia NIC, a śmierci, jakie ich spotkały, również do godnych należeć nie mogą. Zresztą taki los był już wiadomy od wyruszenia do Śródziemia, więc i ich zgony były tylko przypieczętowaniem godnego pożałowania życia.

Maedhros - to już jest najbardziej żałosna i zasłużona śmierć. Wiele mogę zrozumieć, a nawet wybaczyć Co złego to nie ja ;D , ale zamordowanie z zimną krwią strażników silmarili to dla mnie jedna z najgorszych zbrodni na Ardzie (dokładnie, no dokładnie taka sama jak zabójstwo Finwëgo; najpierw ich ojciec tak cierpi z powodu utraty swego rodziciela, a potem jego synkowie zabijają niewinne ofiary dokładnie z takich samych pobudek co wcześniej Morgoth: dla kamieni). (Ale to jest oczywiście mentalność synów Fëanora.) A jego samobójstwo to po prostu kwintesencja życia (jak ja nie cierpię Maedhrosa, bardziej niż Thingola, ex aequo z Eölem wściekły ).

Eöl, Maeglin - śmierci ojca i syna również nie mają w sobie nic z godności (nie: zgodności Śmiech ). Upadek z murów Gondolinu po wcześniejszych: zabójstwie bądź zmuszeniu do "zdrady"; pogarda wszystkich, przy czym Eöl na pogardę zasłużył, a Maeglin już nie, a już na pewno nie na taką jak tatuś, mimo że skala osób, które ucierpiały była na pewno większa, ale, jak wiadomo, Maeglin działał pod przymusem. Niestety, przed śmiercią walczył przeciw Turgonowi, to i śmierć go spotkała, jaka go spotkała. Chociaż bardzo mi go żal.

Turgon - ponosi śmierć podczas zniszczenia miasta, broniąc mieszkańców i Gondolinu. I na pewno wielkość jego śmierci jest odwrotnie proporcjonalna do spektakularności tejże śmierci. To samo tyczy się Diora, walczącego dzielnie w obronie Doriath.

Thingol - tutaj godności brak, a to z tej prostej przyczyny, że godności nie uświadczymy również we wcześniejszym życiu Thingola, a już na pewno chodzi mi o okres od dostania (jak to ładnie brzmi Ratujcie bo go pobiję ) silmarila. Elf staje się do ostatecznych granic chciwy, a blask silmarila przesłania mu umysł. I właśnie ta chciwość doprowadza go do zguby.

Elendil, Gil - Galad - to chwalebne śmierci, poniesione na polu walki, a w dodatku w walce z Sauronem. I to właśnie poświęcenie (wydaje mi się, że poświęcenie jest w tym temacie sprawą kluczową) sojuszników umożliwiło unieszkodliwienie na czas jakiś Majara i przechwycenie Pierścienia.

Isildur - no właśnie, tutaj problem jest większy, bo śmierć Isildura, mimo że poprzedzona walką, i to niejedną, przeciw Sauronowi, jest jednak konsekwencją jego wielkiej porażki. Gdyby człowiek nie uległ mocy Jedynego, wszystko potoczyłoby się inaczej, a syn Elendila z pewnością zakończyłby żywot z godnością Aragorna czy swoich królewskich przodków. Lecz nie jest to też śmierć haniebna, jak na przykład w przypadku najstarszego syna Fëanora. To po prostu smutna śmierć pokonanej ofiary.

Finrod - śmierć bardzo smutna i, napisać by się chciało, bezsensowna. Jednak wierzę, że Noldorem kierował nie tylko obowiązek wypełnienia przysięgi, ale i przyjaźń do Berena. Myślę, że śmierć w lochu Saurona w obronie Berena jest tego najlepszym dowodem. Przypadek elfa jest doskonałym przykładem na to, że, w większości przypadków, największe akty heroicznej odwagi i miłości nie mają pięknej i imponującej powłoki, ale są zwykłym odruchem serca i miłości do bliźniego swego. Śmiech

Túrin, Niënor - ich śmierć jest właśnie tym wszystkim, co możemy określić mianem: tragiczne. Nawał nieszczęść wali się na biedne rodzeństwo tak, że nie widzi ono już żadnej nadziei, dla siebie i swoich bliskich. I brat z siostrą popełniają samobójstwo. Czyli przeciwieństwo godnej śmierci. A jednak, biorąc pod uwagę całe ich tragiczne życie, łatwo im ten wybór śmierci wybaczyć.

I żeby coś z Władcy było:

Saruman - był tak wielki, a upadł tak nisko. Ainur, twórca Wielkiej Muzyki, ginie z ręki pogardzanego sługi. To z pewnością wielka hańba. I chyba jedyny taki przypadek. Najbardziej klarowna sytuacja, że im bardziej chcemy wynieść się ponad innych, tym bardziej, tak naprawdę, spadamy w dół. Im większy chciał być Curunir, tym niżej upadł. Ale, oczywiście, sam był sobie winny.

Denethor - sztandarowy przykład haniebnej śmierci wywołanej rozpaczą; kluczem do oceny postawy Denethora jest jego pozwolenie na ogarnięcie się przeciwieństwem nadziei. Dalsze wypadki są już oczywiste. Rozpacz może oczywiście przybierać różne formy, ale chyba we wszystkich istnieje pragnienie śmierci. Którą to można oczywiście osiągnąć na mnóstwo sposobów, zależy od rodzaju rozpaczy, która może przybrać pragnienie spalenia się na stosie lub też rzucenia się w śmiertelną i z góry przegraną walkę, wywołaną całkowitą utratą nadziei. Denethorowi można współczuć, że patrzenie w palantír, śmierć ukochanego syna i chylące się ku upadkowi miasto doprowadziły go do tego stanu, ale jego postawy pochwalać nie możemy.

Théoden - chwalebna śmierć na polu bitwy, będąca przeciwieństwem śmierci Denethora. Godna w pełnym tego słowa znaczeniu. Théoden, mimo utraty nadziei, nie ucieka w rozpacz i do końca robi co tylko może dla swoich sojuszników i przyjaciół. Kluczem jest może to, że do końca stara się działać racjonalnie, tak, aby jak najwięcej pomóc sprzymierzeńcom, a nie poddaje się szaleństwu.

Boromir - tu mamy do czynienia ze standardowym przykładem śmierci, "odkupiającej" popełnione wcześniej winy. O ile w poprzednich przykładach śmierć jest zazwyczaj konsekwencją życia (dobrego lub nie), a już na pewno jego ostatnich chwil, tak w przypadku syna Denethora mamy sytuację wręcz odwrotną. Boromir krótko przed śmiercią upada, ale podnosi się i heroiczną walką udowadnia swoją wartość. Ginie w obronie hobbitów, mimo że chwilę wcześniej sam zaatakował jednego z nich. Odpokutowuje swoje winy i mamy kolejną godną śmierć.

To oczywiście ledwie garsteczka przykładów.
Fakty + moja opinia Uśmiech
Ale zastanawiam się właśnie, co było na Ardzie wyznacznikiem godnej śmierci. Dlaczego jednych sławiono w pieśniach, a innych, nie mniej bohaterskich, nie? hmmmm...

Jak się dobrze przyjrzeć, to największą sławą zdają się cieszyć wcale nie ci, którzy poświęcili swe życie za innych Zdziwienie (Beleg, Finwë, Finrod (chociaż on już bardziej, ale to i tak pewnie tylko dlatego, że był królem Noldorów)). Być może ich śmierci nie były dla innych zbyt ciekawe i spektakularne. Daleko im przecież to samobójstwa Maedhrosa. Ratujcie bo go pobiję Albo dlatego, że np. Beleg nie był "królem Noldorów". Nic nowego

Bo kogo się sławi najwięcej i opiewa najgłośniej? Mordercę Fëanora, morderców synów Fëanora... i ogólnie szaleńczych (głównie w złym sensie) Noldorów. Ratujcie bo go pobiję Oh nie! kompletny szok! zemdlałem z wrażenia

Dużą sławą cieszy się też śmierć w bitwie (Elendil, Gil - Galad, Théoden). To jest logiczne, jeśli walka jest w słusznej sprawie.

Najbardziej natomiast pogardza się: zdrajcami (Eöl), uważanymi za zdrajców (Maeglin) i zaniechującymi walki z powodu rozpaczy (Denethor); (ale uwaga: idącymi z rozpaczy na pewną śmierć: wręcz przeciwnie! Zdziwienie Nie łapie...ehh acha..suuper!!hahaha!! ).

Chociaż, oczywiście, każdy z nas ma prawo cenić kogo innego; ważne, by potrafił to logicznie uzasadnić. Uśmiech


Ostatnio zmieniony przez Nadia dnia 29-03-2012 15:14, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
 
 
Annael
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 14 Paź 2004
Wpisy: 426
Skąd: Szare Przystanie


Wysłany: 21-10-2011 07:41    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Chętnie podejmę rozważania, skoro listopad się zbliża wielkimi krokami i o śmierci czas pomyśleć hmmmm... Jedynie mam zastrzeżenia do użytego słowa "godna śmierć". Nie jestem filologiem, na słowach się nie znam, lecz na moje wyczucie współczesnego języka - inaczej się tego słowa używa obecnie. Ale mniejsza o to, ważne, że w rezultacie długiego opisu rozumiemy o co chodzi. Niestety brak mi tu literatury a pamięć bardzo zawodzi. Muszę palantir właściwie ukierunkować. Uśmiech Saurona ;D
Trzeba wziąć i to pod uwagę, że świat Śródziemia nie jest aż tak przejrzysty jak by się wydawało na pierwszy rzut oka. Badając mity i legendy czasem trzeba niejako zdjąć okulary naszej chrześcijańskiej kultury ( nie chodzi o to by zaprzeczać i ja jestem chrześcijanką, jak najbardziej ) - by spojrzeć na epos okiem kogoś z tamtych czasów. Czas nagli muszę na razie zakończyć rozważania - pieśni się śpiewa o tym co porusza serca i wyobraźnię. Są gwiazdy malutkie, stałe, które mogą nadawać kierunek, są jasne i spadające hmmmm... Nie można mówić, że Thingol nie był godny - był wielkim królem - ale jego gwiazda "spadła"

_________________
Jeśli rzeczywiście jesteśmy Dziećmi Jedynego, Eruhin, On nie pozwoli, aby ktokolwiek pozbawił Go tego, co jest Jego własnością.
Ktokolwiek: ani żaden Wróg, ani nawet my sami. Mówisz, że nie macie Amdir. Czy nie macie też Estel?
Atrabeth
Powrót do góry
 
 
Nevres
Mieszkaniec Shire


Dołączył(a): 14 Sie 2010
Wpisy: 24



Wysłany: 21-10-2011 23:18    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Chciałbym spojrzeć na temat z nieco innej strony. Nadia wyróżniła sporą grupę postaci, które poniosły śmierć gwałtowną - powiem od razu, że nie znaczy to, że godna śmierć nie może być gwałtowna (pole bitwy, pojedynek itd.).
Zamierzam zwrócić uwagę na nie wymienioną tu postać i całkiem inną śmierć. Oczywiście chodzi mi tu o Aragorna. Nie zginął on na polu chwały, nie został zabity w wypadku, ale zmarł we własnym domu, o czasie, który sobie sam wybrał. Co jest bohaterskiego we śmierci we własnym łóżku? Wspomniany przeze mnie wybór miejsca i czasu.

Nikt na Ardzie nie wie dokąd odchodzą ludzie, więc dobrowolne odejście wymagało od Aragorna niemałej odwagi. Pomijając nawet jego czyny za życia, zaśnięcie w spokoju, poddanie się przeznaczeniu rodzaju ludzkiego w mojej opinii jest czynem godnym wielkiego bohatera.

Nie mam więc wątpliwości, że śmierć na sposób pierwszych ludzi należy do najgodniejszych na Ardzie. Nie jest bowiem ani karą, ani nagrodą lecz przeznaczeniem które musi się dopełnić. Jednakże w świecie skażonym przez Morgotha wymaga równie wielkiej odwagi jak wyzwanie go na pojedynek.
Powrót do góry
 
 
Nadia
Weteran Bitwy Pięciu Armii


Dołączył(a): 04 Lip 2011
Wpisy: 293
Skąd: Poznań
Nieobecny(a): Nie leczę swojej adsięwłombaktrii NN.

Wysłany: 22-10-2011 12:48    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem Szukaj na forum

Słuszna uwaga, Nevres. Tak, śmierć Aragorna na pewno jest godna podziwu. Podobna (a właściwie taka sama) jak śmierci pierwszych Númenorejczyków. Jak wiemy, ich możliwość wyboru momentu śmierci była darem (Valarów, Eru?).

Ale pierwsi ludzie chyba nie wybierali sobie momentu śmierci. Chodziło tylko o Númenorejczyków i ich potomków.

A ja śmierć Aragorna uważam za "godną", ale z innego powodu. Nie dlatego, że sam wybrał moment (wiadomo, że i tak musiałby odejść, chociaż to niewątpliwie wymagało odwagi, ale chyba nie aż tak wielkiej; Aragorn przed śmiercią był bardzo spokojny i chyba nie robił nic wbrew sobie).
Ja podziwiam nie tyle sam moment śmierci Aragorna, co całokształt jego życia. Ta śmierć była tylko podsumowaniem, konsekwencją jego wcześniejszych, wielkich czynów. Sama w sobie, w oderwaniu od życia człowieka, byłaby zupełnie normalna. Zyskuje taką wagę dlatego, że całe życie Aragorna było, jakie było. Elfik
Idąc tym tropem, możemy stwierdzić, że większość "zwykłych" śmierci nabiera większego znaczenia, jeśli życie bohatera było "godne".
W przypadku śmierci "w łóżku", śmierć ta jest zazwyczaj konsekwencją życia (chyba że ktoś się nawraca przed śmiercią itp. Uśmiech ). W przypadku śmierci gwałtownej zazwyczaj też, ale nie jest to w żadnym wypadku regułą (patrz: przykłady wyżej).
A jeśli chodzi o taką zmianę przed śmiercią gwałtowną, to przykładem zmiany na lepsze jest np. Boromir (i nie uważam, że Boromirowi przed śmiercią tylko coś "odbiło", a potem to naprawił; ja twierdzę, że Boromir przez całe życie był nie za dobry, głównie chodzi mi tu o jego pychę, a przed śmiercią naprawdę się zmienił) albo Andróg z Dzieci Húrina, a przykładem śmierci dość haniebnej, poprzedzonej nie tak haniebnym życiem, jest Maeglin i tak dalej. Uśmiech

Nevres napisał(a) (zobacz wpis):

Jednakże w świecie skażonym przez Morgotha wymaga równie wielkiej odwagi jak wyzwanie go na pojedynek.

Święte słowa, najtrudniejsza i najważniejsza jest walka z samym sobą i ze swoimi słabościami.
Powrót do góry
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum tolkienowskie -> Ogólna dyskusja Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)

Temat: Kto jest prawdziwym bohaterem? (Strona 1 z 1)

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz dodawać załączników w tym dziale
Nie możesz ściągać plików w tym dziale

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.