Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Sam odetchnął głęboko. - Ano, wróciłem! - powiedział." Sam Gamgee, Władca Pierścieni


pokaż tylko ten wpis  Temat: XIII Tolk Folk - Relacje 
Autor Wiadomość
Meldagor
Weteran Bitwy Pięciu Armii


WpisWysłany: 17-07-2011 16:39    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem

Niech więc będzie i coś ode mnie.
Na Tolk-Folk zdarzało mi się już wcześniej zaglądać z mamą i bratem, jednak dopiero w tym roku miałem wrażenie, że w pełni uczestniczę w imprezie.
Po pierwsze spanie. Dzielenie się w dwie osoby w półtoraosobowym namiotem to coś, co pozwala w pełni poczuć i wakacje, i Tolk-Folk, a mało komfortowe warunki skutecznie utrudniały wczesne zasypianie czy późne wstawanie, także siłą rzeczy dzień trwał dokładnie tyle, ile powinien i ani godziny krócej.
Nie gorzej niż z noclegiem było z pożywieniem, poczynając od stołu konwentowego (za rok obiecuję dorzucić tam coś więcej, niż jedną tylko paczkę kabanosów pierwszego dnia, bo śniadanie tam znajdowałem praktycznie codziennie), przez profesjonalne obiady (chwała organizatorom za nie), a kończąc na wieczornych tostach przyrządzanych przez naszą kochaną Matkę Teefę.
Prysznice, które poza ostoi czystości, stanowiły też swoiste centrum towarzyskie (dla wszystkich zainteresowanych: moja profesjonalna szczoteczka została zakupiona w realu i kosztowała 15zł - http://e.snobka.pl/sn129/37431508001788244a1ede2b ), w pełni spełniały moje skromne wymagania. Tak do nich przywykłem, że nawet teraz, będąc już u siebie, czasem wolę wziąć zimny prysznic niż gorącą kąpiel. No a od kąpieli zawsze był zbiornik - wielkie dzięki wszystkim wodolubom za świetne towarzystwo do pływania (i schnięcia), a od pozostałych oczekuje wysokich kwalifikacji pływackich i strojów kąpielowych za rok.
Zabawy zorganizowane były świetne, udział brałem prawie we wszystkim, czym się dało (bardzo miło, że atrakcje nie nachodziły na siebie i z niczego nie trzeba było rezygnować); breloczki i kubki również super.
No i przede wszystkim nie do przebicia była atmosfera. To uczucie odcięcia od świata, bycie skazanym na życie w tej małej, kilkudziesięcioosobowej społeczności, otwartość ludzi i naturalność nawiązywania relacji - coś wspaniałego (btw., atmosfera w sensie przyrodniczym również na głowę biła Warszawę, ale nie o tym mowa). Nawet z moim wybitnym antytalentem do kojarzenia ludzi po paru dniach jako-tako ogarniałem, kto jest kto.
Długo by jeszcze mnożna dziękować za stanowienie ostój normalności, nienormalności, towarzystwo do rozmowy i śpiewania (czy też po prostu darcia mordy), grzańce, jedzenie, zwiększanie płaszczyzn styku czy próby uduszenia, długie wieczory pod gwiazdami, ospałe poranki w cieniu, wstęp na wyspę, mielonkę na mostku i wiele, wiele innych, by dojść ostatecznie do podziękowań za samo wyciągnięcie mnie na Tolk-Folk. Uśmiech
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.