Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Przeniewiercą jest, kto porzuca towarzyszy, gdy ciemności zastępują drogę." Gimli, Władca Pierścieni


pokaż tylko ten wpis  Temat: Martin i Tolkien niezbyt smacznie porównany 
Autor Wiadomość
M.L.
Powiernik Pierścienia


WpisWysłany: 17-06-2011 13:02    Temat wpisu: Martin i Tolkien niezbyt smacznie porównany Odpowiedz z cytatem

Dlaczego tutaj, bo chociaż zaczyna się od Martina, kwestia nie diotyczy tylko jego ale szerszego zjawiska. Otoż widzę, że w ramach uwielbienia innych pisarzy, wielbiciele "muszą" [poniżać i deprecjonować Tolkiena.
Dotarlem do recenzji cyklu Martina http://rubieze.w.interia.pl/page4.html. I powiem szczerze po raz kolejny zadziwiłem się. Nie oceniam cyklu, co więcej w sumie go lubię, choć jak już parę razy pisałem, momentami grzeszy, jak dla mnie, strasznym wodolejstwem. A świat intryg, momentami nudzi i nuży. Szczerze pod tym względem rzeczywista i niekoloryzowana biografia Roberta Guiscarda i całej rodziny de Hauteville przebija Martina i innych pisarzy tego typu fantasy z dużym naddatkiem.
To nie zmienia faktu, ze lubię Martina, i czekam na kolejny tom. Mozna dyskutować o wartościach dzieł, porównywać, wcale nie uważam, że Tolkien zawsze i w każdym wypadku jest wspaniały. Na równi z nim cenię Franka Herberta i Diunę, czy Le Guin i Archipelag.
Pytanie czy lubiąc Martina, Herberta, Sapkowskiego, czy kogokolwiek innego
trzeba od razu deprecjonować innych, w tym przypadku Tolkiena.
Oto czytamy:
Cytat:
Po pierwsze, cykl łamie schemat konfliktu światło-mrok niepodzielnie panujący w fantasy od czasów Tolkiena.

I tak i nie. Tak i nie, bo po pierwsze Tolkien tylko pozornie jest czarno biały. Ma wyraźna czerń i wyraźną biel. Ale tak jak zwolennicy o czarno-białej rzeczywistości są naiwni, tak zwolennicy wyłącznej szarości są nie mniej naiwni. Czerń i biel istnieją a pomiędzy nimi szarość. Kwestionowanie istnienia czerni i bieli to kwestionowanie skali szarości, bo jak zmierzyć skalę szarości, jeżeli nie ma punktów odniesienia.
Tak i nie. Bo czytając kolejne tomy Martina mam coraz większe przekonanie, że ten schemat i tutaj panuje, tylko jest starannie zawoalowany i zepchnięty na drugio plan, ale odgrywa swą rolę i w końcu świat intryg i szarości ustąpi. Ale oczywiście mogę się mylić.

Cytat:
Stron wojny która rozpoczyna się w Siedmiu Królestwach jest dużo więcej, żadna z nich nie reprezentuje Dobra czy Zła.

Ale to nie znaczy, ze dobra i zła nie ma.

Cytat:
Sami bohaterowie książki są jej kolejnym ogromnym atutem. Nie ma tu jednowymiarowych karykatur w których autentyczność nikt nie wierzy.

No i właśnie, to niby gdzie są te karykatury, bo rozumiem, że u Tolkiena, a może jestem przewrażliwiony. No i nie wiem, czy nikt nie wierzy, bo jak widać po tym i nie tylko tym forum, to jednak trochę ludzi wierzy.

Można dyskutować o Tolkienie i Martinie porównywać. Tylko po co deprecjonować drugą stronę. Przecież deprecjonowanie jednego, obniża też wartość drugiego. Wygranie z chłamem to nie zwycięstwo, wygrać z kimś kogo szanujemy i doceniamy, dodaje smaku takiemu zwycięstwu.
_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.