Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

"Od czasu wzejścia słońca, czas w Śródziemiu zaczął biegnąć szybciej, a wszystkie rzeczy zmieniały się i starzały w niezwykle przyśpieszonym tempie." , Silmarillion


pokaż tylko ten wpis  Temat: Sztuka wojenna wśród Elfów 
Autor Wiadomość
Geirve
Weteran Bitwy Pięciu Armii


WpisWysłany: 14-02-2009 02:42    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem

Sirielle napisał(a) (zobacz wpis):

Zastanawiam się tylko czy Noldorów byłoby stać na takie usługi, w końcu kolczugi musiały być kosztowne. Zapłacić za kolczugi dla całej armii to nie to samo, co zapłacić za sztylet (kołacze mi się, że Curufin miał sztylet krasnoludzki, który to sztylet potem dostał się Berenowi). Nie wiem ile mithrilowych kolczug było dostępnych, w końcu to najrzadszy surowiec i jak chętnie krasnoludowie takowe odsprzedawali. Załóżmy, że dla władców takowe zakupiono. Za jaką cenę? hmmmm... Co równie cennego Noldorowie mogli ofiarować? Rycerstwo miałoby zwykłe kolczugi, jednak chyba taniej by wyszło, gdyby płatnerze Noldorów je sami wykonali, używając krasnoludzkich dzieł jedynie na wzór.


Mithril możemy chyba usunąć z równania. O ile mnie pamięć nie myli, nie ma mowy o zadnych przedmiotach z mithrilu w I erze, i wszystko wskazuje na to, ze nauczono sie go wydobywac (wytapiac rudy albo kuć) w Khazad-dum na początku II ery. Krasnoludzkie szlaki handlowe laczace Khazad-dum z Ered Luin istnialy (i zdaje sie przetrwaly do IV ery), ale mithrilu jeszcze nie bylo. Noldorowie kupowaliby zatem stalowe kolczugi, i mysle, ze na nie byloby spokojnie ich stac - czesc Feanorian zbijala majatek na handlu z krasnoludami, a w razie potrzeby mozna by jakis drobiazg z Amanu przehandlowac. Mysle, ze za klejnot autorstwa Feanora krasnoludy zaplacilyby kazda cene.

Cytat:

Cytat:
Z drugiej strony, Maedhros pozbył się na rzecz Fingona krasnoludzkiego hełmu-maski, który dostał od Azaghala, więc może nie lubił krasnoludzkiego rynsztunku. (A może właśnie lubił, i chciał uszczęśliwić Fingona, trudno powiedzieć.)

Chyba ustaliliśmy w wątku o hełmie, że nie pasował na niczyja głowę, aż trafił do Túrina? Czynnikiem decydującym mógł tez być smok jako ozdoba.

Maedhros nie popisal sie zatem intelektem (zdecydowanie zolnierz, nie mysliciel) - jesli helm nie pasowal na niego, mogl smialo domniemywac, ze nie bedzie pasowal i na Fingona. BTW, na miejscu Azaghala zdenerwowalabym sie nieco za traktowanie helmu jako czegos w rodzaju hobbickiego 'prezentu przechodniego', no ale czego mozna wymagac od elfow... Ble Ble ;D
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.