Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"To bardzo długa historia. Gdybym chciał opowiedzieć ci wszystko, siedzielibyśmy tutaj dopóty, póki wiosna nie zamieniłaby się w zimę." Gandalf do Froda, Władca Pierścieni


pokaż tylko ten wpis  Temat: Czy fascynacja złem w świecie Tolkiena jest dopuszczalna? 

Czy fascynacja złem w świecie tolkiena jest dopuszczalna?
Nie
29%
 29%  [ 25 ]
Nie mam zdania
15%
 15%  [ 13 ]
Tak - tu prosze o uzasadnienie (sensowne)
54%
 54%  [ 46 ]
Oddano głosów : 84

Autor Wiadomość
Zair Ugru-nad
Strażnik Północy


WpisWysłany: 03-01-2009 22:03    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem

Widzę, że odgrzebano ten temat, a akurat się zagrzebałam dość mocno w lekturze jednej powieści oraz, niezależnie w pokrewnej tematycznie literaturze. I skłoniło mnie to do refleksji, które pasują do tego tematu. Nie chcę jednak roztrząsać po raz kolejny pytania postawionego w temacie tej dyskusji, ale jedynie wskazać pewną granicę, która o ile przez wiele lat wydawała mi się bardzo niewyraźna, o tyle teraz nadal jest taka, niemniej jednak stała się bardziej namacalna.

Można, w trakcie lektury powieści, czytać z przyspieszonym biciem serca sceny pełne okrucieństwa, czyli tego najbardziej namacalnego przejawu zła, przynajmniej z punktu widzenia osoby śmiertelnej. I można do tejże lektury wracać wielokrotnie, można również owe sceny kontynuować w swej wyobraźni czy też przelewać to na papier. Pytanie tylko, o czym to świadczy? Człowiek odbiera świat opisany w książce wielopłaszczyznowo, choć nie zawsze jest tego w pełni świadomy. W dodatku ma bardzo różne potrzeby oraz sposoby czy to na konfrontację swoich własnych pokładów "mroczności" z wyobraźnią, czy też zwyczajnie na zrzucenie nagromadzonych emocji.

I, chociaż jest to tak naprawdę jeden z bardziej potępianych i najprostszych do opisania przejawów tzw. fascynacji złem, to moim zdaniem dotyka to głównie najbardziej zewnętrznej warstwy tego zagadnienia.

Jak napisałam w którymś z poprzednich postów w tym temacie, gdyby Tolkienowi zależało na tym, aby od "zła" i wszelkich jego przejawów istnienia tylko odwracać wzrok i uciekać jak najdalej, aby w żaden sposób nie "skazić" się kontaktem z nim, nie opisałby tego zagadnienia tak bardzo wielowątkowo. A w istocie wszelkie działania dowolnej postaci, które skutkują złem (wydarzenia skutkujące dobrem również), składają się na bogactwo tego świata - nie sposób tego zaprzeczyć, odwrócić się plecami oraz trwożnie zamknąć oczy.

I właśnie tutaj chciałabym poruszyć sedno moich refleksji, które nasuwają mi się w trakcie lektury takiej jednej powieści (btw. dawno nie czytałam już tak wciągającej beletrystyki). Otóż w pewnym kraju, aby zapobiec złu, aby je w zamierzeniu bezpowrotnie zniszczyć, usuwa się z historycznych kronik, zapisów oraz wszelkich podręczników do historii wszelkie wzmianki o swojego rodzaju magicznych praktykach, których wykorzystanie doprowadziło w historii do wielkiej tragedii. Mało tego - samo czytanie o tych praktykach nawet w teorii, w celach czysto poznawczych, było jednym z bardzo ciężkich przestępstw, a jej praktykowanie karane jest śmiercią. W efekcie, poza jedną, bardzo prostą metodą umożliwiającą stwierdzenie, ze takowe praktyki magiczne miały miejsce, nie ma nic. Udaje się, że po prostu tego nie ma. Problem pojawia się, gdy powstaje realne zagrożenie ze strony przeciwnika, który po niegdyś przegranej wojnie okrzepł i postanawia pomścić swą klęskę. I sięga po to właśnie narzędzie, które samo w sobie daje mu wielką siłę.. Więcej nie będę pisać, bo nie chodzi o streszczanie, ani tym bardziej o spojlery.

W każdym razie pojawia się tutaj problem chęci i pragnienia poznania czegoś, co samo w sobie nie jest ani złe, ani dobre - po prostu jest. Jest narzędziem, które daje lub też wzmacnia określone możliwości oraz przewagę nad otoczeniem. Nie daje samo w sobie, ale wymaga wytężonej pracy oraz wewnętrznego talentu. Niemniej jednak staje się narzędziem, o którym, czy jest dobre, czy złe, decyduje osoba, która się nim posługuje. Aby jednak umieć dokonać wyboru, należy znać dokładnie jego możliwości i wszystko, co ono daje posiadaczowi oraz jakie są skutki jego działania. Im większa wiedza oraz znajomość własnego siebie i swoich intencji, tym bardziej precyzyjnie można określić (a raczej samodzielnie postawić) granicę i zdawać sobie sprawę z jej znaczenia.

Te rozważania prowadzą mnie do zapytania, nie wiem, kogo, czy samej siebie, czy też po prostu do rzucenia pytania w "eter" - czy wszelkie daleko idące poszukiwania wynikające z tejże właśnie "fascynacji złem" w sensie próby głębszego zrozumienia niektórych zjawisk, mają sens? Czy, jeśli spróbuje się lepiej zrozumieć poszukiwania i dążenia człowieka, próbując również świadomie szukać, rozwijać się i doskonalić swoje wewnętrzne "ja", da to możliwość znalezienia lub przynajmniej domyślenia się, w którym momencie człowiek popełnił błąd? I jaki miał w tym udział świadomy wybór?

Te pytania stawiam bardziej na zasadzie pytań retorycznych i chcę jedynie zasugerować, że moim zdaniem nie powinno się używać określenia "fascynacja złem" w sensie dosłownym w odniesieniu do świata przedstawionego - czy to Tolkiena, czy jakiegokolwiek innego, który, przy odpowiednio dużej chęci i odrobinie wysiłku, możemy sobie "zwizualizować".

Myślę, że jest to określenie tak "mocne", że powinno się je zarezerwować dla psychopatów różnego pokroju, których nie jest bynajmniej mało w świecie, w którym żyje nasze hroa.

Można się przywiązać do którejkolwiek z postaci, do jakiegokolwiek miejsca, ale jak by na to nie patrzeć - zarówno postaci, jak i miejsca są elementami tego świata, których jakieś cząstki odnajdujemy również w sobie, w naszych pasjach, w tym, co kieruje naszym poznaniem świata i pragnieniem tego poznania. I uważam, że dobrze, że jesteśmy tego świadomi. Rządzę

Ot, taka garść refleksji po moich ostatnich przemyśleniach i lekturach, jak i próba ich uporządkowania, bo póki co mam mały mętlik w głowie Jestem rozwalony
_________________
"A warrior does not give up what he loves,
he finds the love in what he does".
Dan Millman
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.