Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


" `Dzień dobry` powiedział Bilbo i powiedział to z całym przekonaniem, bo słońce świeciło, a trawa zieleniła się pięknie. Gandalf jednak spojrzał na niego spod bujnych, krzaczastych brwi, które sterczały aż poza szerokie rondo kapelusza. `Co chcesz przez to powiedzieć?` - spytał. `Czy życzysz mi dobrego dnia, czy oznajmiasz, że dzień jest dobry, niezależnie od tego, co ja o nim myślę; czy sam dobrze się tego ranka czujesz, czy może uważasz, że dzisiaj należy być dobrym?` `Wszystko naraz` rzekł Bilbo. `A na dodatek, że w taki piękny dzień dobrze jest wypalić fajkę na świeżym powietrzu.`" Bilbo i Gandalf, Hobbit


pokaż tylko ten wpis  Temat: Karczma Długich Opowieści 
Autor Wiadomość
Kirdan Angbandu
Członek Kompanii Thorina


WpisWysłany: 27-07-2007 14:47    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem

Smok szerzej rozwarł ślepia i uniósł trochę gibką szyję.
- No tak, to dość niezwykła historia. Po tym, co moi przodkowie nawyprawiali np. w Gondolinie... Absolutnie tego nie pochwalam! Nie powinni byli tak robić, przecież mogli zerwać się Czarnemu Władcy ze smyczy! Właściwie w historii Śródziemia nie było jednego dobrego uczynku smoczego rodu... - smok zreflektował się, że nie mówi na temat. - Ale o tym wszyscy wiemy. Przejdźmy do mojej historii. Jaskinia mojej matki mieściła się w Górach Mglistych, niedaleko Rivendell. Mądra z niej była smoczyca i nie pragnęła wcale bogactw Elronda Półelfa, tak samo mnie wychowała. Żyliśmy sobie spokojnie jakeś 50 lat, aż jakaś zatracona wycieczka wysokogórska zauważyła naszą pieczarę. Oczywiście natychmiast popędzili do Rivendell zakablować o nas synom Elronda, zebrał się kwiat elfowego rycerstwa i ruszyli na nas, zupełnie nie wiem czemu, co my im zrobiliśmy! Napadli na nas, mama kazała mi się schować w załomie jaskini i miotnęła w nich kulą ognia. Nigdy nie zapomnę tej walki, zaplątali mamę w sieć z mithrilu i zakłuli ją włóczniami. Potem przeszukali jaskinię, ale nic nie znaleźli - pomijając mnie. Miałem szczęście, że znalazł mnie jeden z bardziej współczujących elfów, a że byłem wielkości dużego szczura, włożył mnie do torby i ukrył przed współplemieńcami. - Smok zadumał się, wbijając zamyślony wzrok w ścianę. Właściwie to nie widział ściany, ale wydarzenia sprzed ponad pół wieku...
Gdy nie doczekał się żadnych komentarzy, kontynuował opowieść.
- Mój przyjaciel mieszkał na obrzeżach Imladris, pracując jako kowal. Często wyprawiał się z synami w góry, by tępić orków, a teraz miał jeszcze mnie do pomocy. Czasem puszczał mnie na zwiady, czasem chowałem się do worów z łupami, które dźwigały gobliny i moim ognistym oddechem topiłem kłódki łańcuchów więźniów, a mój przyjaciel wyprowadzał ich na powierzchnię. Raz pobłądziłem w goblińskich korytarzach i wyleciałem nad podziemne jezioro. Słyszałem, jak ktoś gada do siębie o jakimś skarbie. Podleciałem bliżej, zaciekawiony, unosząc się tuż nad powierzchnią wody. Wtem to coś mnie złapało, najwyraźniej biorąc mnie za rybę, ale plunąłem w niego małą ilością ognia, taką, jaka jest potrzebna do świeczki. Wrzasnął i puścił mnie, to uciekłem. Długo jeszcze słyszałem to wycie...
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.