Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

"Dawaj szczodrze, ale tylko to, co twoje." Sador Labadal do Turina, Niedokończone Opowieści


pokaż tylko ten wpis  Temat: Dzieci Hurina. Nasze wrażenia 
Autor Wiadomość
Zair Ugru-nad
Strażnik Północy


WpisWysłany: 20-05-2007 14:12    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem

Jestem jeszcze w trakcie czytania - od wczoraj, dzięki sojuszowi z Gondorem (Hannon le, Tici chwała wam, chylę czoła, dzięki) należę do szczęśliwych posiadaczy książki.

Nie będę się wypowiadać od strony "fachowej", bowiem żaden ze mnie specjalista ani tolkienolog. Również lingwistyczne zawiłości zostawiam autorytetom. Wypowiem się jako szary miłośnik Legendarium, mający odrobinę zacięcia do przemyśleń i interpretacji.

Zacznę od tego, co zachwyciło mnie "od pierwszego spojrzenia" na książkę. Szata graficzna. Zachwyciła mnie okładka i ilustracja na niej. Oszczędność kolorów, wręcz ascetyczna sceneria, pełna smutku znakomicie zapowiadają klimat całej opowieści.

Jeśli idzie o ilustracje wewnątrz książki to oglądam je wielokrotnie i za każdym razem odnajduję w nich jakiś nowy szczegół. I nie wiem, czy bardziej zachwycające są dla mnie akwarele, czy ołówkowe szkice otwierające każdy rozdział. Z akwareli największe wrażenie zrobiły na mnie uwięziony Hurin, atak Glaurunga, kuźnie Nargothrondu oraz scena śmierci Turina. Z czarnobiałych szkiców - chyba wszystkie Uśmiech W tych ilustracjach jest zawarte właśnie to, co jest trudne do określenia, ale co sprawiło, że tak uległam urokowi Śródziemia. Wybór ilustracji jest moim zdaniem niezwykle trafny i razem z tekstem stanowią nierozerwalną całość. Podkreślam jednak, że jest to mój subiektywny odbiór Uśmiech

Teraz słów kilka o tekście. Przede wszystkim - jest to wielka uczta czytelnicza dla kogoś, kto historię Turina czytał dotychczas skacząc pomiędzy Silmarillionem a Niedokończonymi Opowieściami. Doskonale czyta się zebraną w jedną całość i wzbogaconą o dodatkowe dialogi i opisy, które słowami malują przed wyobraźnią krajobrazy oraz przekazują rozterki, emocje, tragedie. Z tej strony patrząc, opowieść tą odbiera się jako nową, uzupełnioną odsłonę znanej już historii.

Można by narzekać, że brakuje zakończenia losów Hurina - faktycznie odczuwa się z tego powodu wielki niedosyt. Ale ja odczuwam niedosyt ogólny - ponieważ odnoszę wrażenie (przykre niestety), że Christopher trochę pożałował miłośnikom twórczości swojego Ojca. I wydał tekst, który tym bardziej wzmaga głód poznawczy i zostawia wiele pytań. Na to jednak wpływu nie mamy, dlatego nie będę koncentrować się więcej na brakach i przejdę do tego, co mniej najbardziej poruszyło, szczególnie, że "Dzieci Hurina" czytam znając mniej więcej wydarzenia poprzedzające jak i te, które miały miejsce po omawianej opowieści.

Opowieść na swój sposób wstrząsnęła mną. Najpierw słowa Morgotha do Hurina:

Cytat:
Cień mego zamysłu wisi nad Ardą i wszystko, co się na niej znajduje, powoli i nieuchronnie nagina się do mej woli. I nad wszystkimi, których miłujesz, myśl moja ciążyć będzie jak chmura zagłady, aż przywiedzie ich ku ciemności i rozpaczy. Dokądkolwiek pójdą, przyniosą zło. Kiedykolwiek się odezwą, ich słowa okażą się złą radą. Cokolwiek uczynią, obróci się to przeciw nim.


Odebrałam te słowa w kontekście znajomości późniejszych wydarzeń i po głębszym zastanowieniu się uznałam, że mają w sobie wiele, zbyt wiele prawdy, która dotyczy nie tylko potomków rodu Hurina, ale ogólnie ludzi. I niestety, z takim nastawieniem czytam nadal tekst, coraz bardziej uświadamiając sobie, że dzieje Śmiertelników w Legendarium to pasmo niekończących się tragedii, przeplatanych krótkimi tylko okresami niezmąconej ciemnością radości Ratujcie bo go pobiję Czy tak musiało być? Czy, pomimo, że Morgothowi nie udało się osobiście ujarzmić ludzi, w kontekście przyszłych wydarzeń mógł mieć rację?

Nie chcę za bardzo rozwijać tego wątku, bo planuję go szerzej poruszyć przy zupełnie innej okazji, ale tytułem podsumowania dodam jeszcze, że opowieści o Dzieciach Hurina nie odbieram jako chwalebną historię wielkich czynów oraz dobrych bohaterów, którzy są powszechnie podziwiani, bo zwyciężają. Odbieram ją jako niezwykle ludzką, smutną i tragiczną historię, która pokazuje, że dobre intencje, współczucie i serce okazane innym mogą obrócić się w zło i że nie ma na to wpływu ten, kto te uczucia okazuje. I chociaż po części zdaje sobie sprawę z faktu, że każdy jego wybór obróci się przeciwko niemu, znajduje w sobie siłę, aby rzucić wyzwanie i walczyć, zadając dotkliwe ciosy temu, kto zniewolił jego los.
_________________
"A warrior does not give up what he loves,
he finds the love in what he does".
Dan Millman
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.