Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(1) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"To był komplement - odparł Merry Brandybuck - I jak zwykle komplementy, nieprawdziwy." Meriadok Brandybuck, Władca Pierścieni


pokaż tylko ten wpis  Temat: IPN a Tolkien 
Autor Wiadomość
Nifrodel
Administrator


WpisWysłany: 22-02-2007 12:26    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem

M.L. napisał(a) (zobacz wpis):

Nifciu, a skąd wiesz czy listy opublikowane przez Christophera, nie sa jego konfabulacją? Tak mozna zakwestionowac wszystko.


To jest jednak co innego Uśmiech Saurona ;D Christopher co najwyżej nie mówi całej prawdy - ale nie kłamie ani nie konfabuluje Uśmiech . Potwierdzają to inne osoby pracujące na tych samych rękopisach i maszynopisach Tolkiena.
Poza tym jest wiele osób, które mają oryginały listów Tolkiena i gdyby coś dopisywał czy przeinaczał - szybko zostałoby to ujawnione (tak naprawdę wystarczyłaby jedna osoba, która udowodniła manipulację by podważyć wiarygodność całej książki). Po trzecie - w Wielkiej Brytani jest jednak inna kultura i takie działanie uważanoby powszechnie za coś haniebnego. Dlatego nie sądze, by Christopher Tolkien, w końcu profesor, pozwolił sobie na takie ryzyko, które mogłoby rzucić na niego cień jako badacza.

Natomiast w przypadku teczek Służby Bezpieczeństwa, to przecież głównie materiały opierające się na donosach, podsłuchach. A kiedy już nic nie można było znaleźć, oficerowie wymyślali coś po prostu, żeby wykazać się przed przełożonym. Przyznają się teraz do tego otwarcie Uśmiech Saurona ;D . Niektóre notatki to wręcz mogą być absurdalne nadinterpretacje, których mógłby nie wychwycić pewnie nikt poza rodziną prof. Mroczkowskiego Nie Nie hmmmm...

Cytat:
Nie twierdzę, że cos jest wartościowe lub nie. Tak jak napisalem Sarence, dopóki nie weźmiesz dokumentow do reki, dopóki ich nie przeczytasz nic nie wiesz.


Nie mówię, że nie Uśmiech . Tym niemniej wydają mi się one mało wiarygodne mimo wszystko. Jeśli już badacz miałby poświęcać czas tej sprawie to przede wszystkim, uważam, że powinien opierać się na orginalnych listach Mroczkowskiego i Tolkiena, teczkę SB-ków traktując jako źródło poboczne, do ewentualnych kontekstów - a i to z wielką ostrożnością.

Cytat:
Róznica jest taka, że w przypadku Wwydanych Listow wierzysz na slowo Carpenterowi i Christopherowi Tolkienowi, a i tak cie zastanawia dlaczego dla okresu lat 60-tych prawie nie ma korespondencji Tolkiena z Chritopherem.


Sądze, że lepiej coś przemilczeć niz zwyczajnie kłamać. Z przymrużeniem oka W przypadku Christophera Tolkiena możesz się zastanawiać. W przypadku SB możesz zostać celowo wprowadzony w błąd Nic nowego

Cytat:
W przypadku teczki dostajesz do reki dokumenty, w ktorych przypadku masz o wiele wieksza sznasę na stwierdzenie co jest konfaburacja a co nie. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech


A na jakiej podstawie będziesz mógł osądzić co jest wymysłem/nadinterpretacją/podrobionym dokumentem SB a co jest prawdą? hmmmm... Nie mówię, żeby w ogóle nie sięgać do tych teczek Nie Nie , ale żeby coś na ten temat twierdzić, trzeba sprawdzić taką kopię listu, czy istnieje jej odpowiednik w oryginale i rzeczywiście posiadasz w ręku kopię. A to wymaga dostępu do korespondencji, którą prawdopodobnie przechowuje rodzina profesora. Inaczej badania na podstawie tylko teczki SB będą dla mnie wątpliwe.

Cytat:

Jak sama napisałaś, to mozna zrobić po to istnieje krytyka źródla, by óc choc częściowo odsiac materiał.


To na pewno.... Uśmiech Saurona ;D Gdybyś Ty się za to zabrał, miałbym mniej wątpliwości Spox bo wiem, że jako historyk i współredaktor Lubimy się zrobiłbyś to rzetelnie Uśmiech Jestem za

Cytat:

A nie interesuje cie zycie sekretne Ludwika XIV? Język wieeeeeeeeeelgachny uśmiech


Wiesz, jakoś nigdy nie spędzało mi to snu z powiek Z przymrużeniem oka Język

Cytat:
a powazniej, to także częśc historii, bez której trudno zrozumieć caly obraz. Bo ludzkie namietności, wszelkiego rodzaju, są istotnym motymwem wielu dziełań.


Nie mówię, by tego nie poznawać. Chodziło mi o sytuacje, kiedy właśnie motywy działań czy słabości stają się tematem taniej sensacji, wielkich moralnych osądów Ratujcie bo go pobiję lub snucia różnych domysłów przez badaczy. A to coraz częściej ma miejsce. Wystarczy popatrzeć na niektóre biografie Tolkiena.

Cytat:

Ależ trzeba byc sceptycznie nastawionym. Do każdego zasobu źródeł. Raz sceptycznie tak jak Sarnond, zastanawiając się, czy tam w ogole może być cos ciekawego dla tolkienisty. Dwa, sceptycznie jak ty, zadając sobie pytanie, czy temu co znajdziemy można zaufac i na tyle. Tak na pradę oba podejścia są kluczem do solidnej pracy badawczej.
A czemu nie zajżeć? Moze4 nic nie będzie, może nie będzie nic wartościowego, ale to można stwierdzić po zajrzeniu, a nie przed. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech


Czy ktoś Ci mówił Memelku, że ciekawość to pierwszy stopień do Mordoru? Z przymrużeniem oka Elfik
_________________
Gwiazdy były dalekie...
Niebo się otwarło
jak gdyby dłoń nieśmiała,
blask się do niej garnął...

~~~~~~~~
Almanach Tolkienowski Aiglos
Eldalairië
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.