Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Przeniewiercą jest, kto porzuca towarzyszy, gdy ciemności zastępują drogę." Gimli, Władca Pierścieni


pokaż tylko ten wpis  Temat: Tolkien 2005 w Birmingham 
Autor Wiadomość
Nifrodel
Administrator


WpisWysłany: 19-08-2005 18:46    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem

Piątek 12 sierpnia w Birmingham

Piątek miał być najcieplejszym dniem w historii Birmingham lecz chyba coś nie wyszło, bo nic się nie różnił od czwartku Jestem rozwalony
Wstaliśmy wcześnie, bo Dealer's Room otwierany był przez 9.00 i musieliśmy wcześniej ustalić kolejność dyżurów przy Aiglosach. Od rana były ciekawe prelekcje więc każdy ustalał, kiedy mógłby siedzieć a kiedy absolutnie nie, ponieważ akurat odbywało się coś interesującego.

Śniadanie, jak już wspominał Memelek, nic rewelacyjnego (trochę żałowaliśmy, ze je wykupiliśmy Ratujcie bo go pobiję) jeśli ktoś nie lubił mleka- jak ja Język pozostawały mu tosty Płacz 3 z dżemem, zwykle truskawkowym (ble Ble Ble ;D ) tudzież z masłem- nic specjalnego, ale na szczeście jakoś udawało się na tym przetrwać do południa. Spox
Prelekcje odbywały się w panelach tematycznych i co godzinę lub co pół godziny były do wyboru cztery różne wykłady. Czasem ciężko było się zdecydować, na co iść, kiedy w tym samym czasie odbywały się interesujące odczyty.

Ja zaczęłam od biegu z Evermind na prelekcję C.Riley Auge: Crossing the Thereshold, na którą mnie wyciągneła i za co jestem jej bardzo wdzięczna, bo okazała się fascynująca. Profesor Auge opowiadała o roli światła i cienia oraz symbolistyce Władcy Pierścieni, ilustrując swój wykłąd wieloma rysunkami Tolkiena, których nigdy nie widziałam i ciekawie je interpretując. Po wykładzie udałam się na prelekcję Toma Shippeya: Wisdom i wise sayings in The Lord of the Rings, zapomniałam dodać, ze w czwartek byłam jeszcze na panelu z Shippeyem i Garthem : Tolkien and the War, z którego wyniosłam mieszane odczucia. Raz, że dyskusja zbaczała w ogóle nie na temat Tolkiena tylko stawała się rozmową o tym, czy I wojna światowa to doświadczenie ironiczne, tudzież wymądrzanie się co po niektórych osobników z publiczności, na temat tego, jakie plany mieli alianci a jakie naziści. Profesor Shippey wszystko sprowadzał do żartu, rozmawiał z Garthem rzucając krótkie komentarze wypowiadane ciężko zrozumiałym akcentem i zaczynałam byc przerażona, czy w ogóle cokolwiek zrozumiem z tych wszystkich odczytów jak tak dalej pójdzie Z przymrużeniem oka Postanowiłam jednak w sobotę przekonać się, czy na wykładzie, który przygotował, moje pierwsze wrażenie się utrwali. hmmmm... Okazało się, że wykład był niezmiernie ciekawy i co ważne, zupełnie zrozumiały. Sala wypełniona po brzegi, tym razem ogromna i klimatyzowana. Shippey kwieciście rzucał przeróżnymi cytatami/powiedzeniami z "Władcy Pierścieni", porównując je do podobnych staroangielskich a czasem i amerykańskich oraz potocznych angielskich przysłów. Sypał żartami (zwykle żartobliwymi porzekadłami, czasem zupełnie niezwiązanymi z meritum sprawy, czasem - odwrotnie, celnymi i śmiesznymi) a sala klaskała i miejscami umierała ze śmiechu Super śmiech. Trzeba przyznać, że Tom Shippey to klasa sama w sobie. Ogromne doświadczenie, duże poczucie humoru i mądrość czyniły jego wystąpienie naprawdę ciekawym. Kiedy po prelekcji wręczyłam mu Aiglosa, mimo, iż był otoczony ludźmi, zapytał skąd jestem i zapowiedział, że z przyjemnością przeczyta.

Zaraz po jego wykładzie odbył się panel dyskusyjny z udziałem Priscilli Tolkien, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie. To niesamowicie miła i przeurocza starsza pani. Na samym początku kiedy Kasiopea, Nasturcja i ja rozmawiałyśmy z nią, wręczając jej Aiglosa, bardzo ciepło zapytała, skąd jesteśmy. Odpowiedziałyśmy, że "from Poland" a ona na to: "From Holland?"Zdziwienie, my z kolei- "No, no, from Poland"tak, tak, zgadzam się podsuwając jej identyfikatory. Z czarującym uśmiechem przeprosiła za pomyłkę, pięknie podziękowała i powiedziała, ze na pewno przeczyta. Z uwaga wsłuchiwała się w pytania z sali i odpowiadała na nie naprawdę szeroko, chyba nawet bardziej wyczerpująco, niż ktokolwiek mógłby oczekiwać. Zapytana przeze mnie, jaka jest jej ulubiona postać w legendarium Tolkiena, z uśmiechem odpowiedziała, że ...Sam Gamgee. wieeeeeeeeeelgachny uśmiech Z kolei Nelle zadała pytanie, czy jest nadzieja na publikację dzienników i pozostałych listów Tolkiena, niestety Priscilla odpowiedziała, że nie w najbliższym czasie. Smutek Niebieski ze smutku.
Reasumując, wykład przekroczył moje najśmielsze oczekiwania Elfik Nawet nie marzyłam, wyjeżdżając z Polski, że uścisnę dłoń Priscilli Tolkien... szczęka opada że w ogóle ją zobaczę, nie wspominając o podarowaniu jej Aiglosa. Z Kasiopeą, Nelle i Nasturcją miałyśmy chyba podobne odczucia, bo w chwili wyjścia z sali uśmiechy nie schodziły dziewczętom z twarzy, a oczy błyszczały radośnie. Ustawiłyśmy się w kolejce do Verlyn Flieger, która akurat jako Special Guest rozdawałą autografy, chcąc jej sprezentować Aiglosa. Miałam w planie podsunąć jej egzemplarz zakupionego w czwartek "Splintered Light". Profesor Flieger okazała się niezmiernie miłą osobą, o błyskotliwym i przenikliwym umyśle. Była bardzo mile zaskoczona naszym darem, obejrzała przy nas pismo i wyraziła podziw dla okładki i ciekawej zawartości, przeglądnęła i pochwaliła grafiki. Mało się tam nie rozpłynęłyśmy z radości Elfik Potem poproszona o autograf, z wielkim uśmiechem wpisała "with very good wishes" Co złego to nie ja ;D Cieszę się, że Aiglos, prezentujący to, co najlepsze w polskim fandomie, powędrował do największych sław tolkienistyki na świecie - i nie tylko. Jeśli ktoś przed konferencją nie słyszał o Polish Tolkien Society, to na konferencji już nie sposób było nas nie zauważyć wieeeeeeeeeelgachny uśmiech a po - została mu w rękach, miejmy nadzieję, interesująca pamiątka.

Niemal w podskokach wróciłyśmy do Dealer's Roomu. jeeeeej! skaczę z radości a potem udałyśmy się do kafejki, gdzie się przekonałyśmy na własnej skórze, dlaczego wszyscy ostrzegali nas przed angielską kuchnią. Kas i Nelle wzięły klasyczne fish & chips, co nie było bynajmniej rybą z chipsami Z przymrużeniem oka tylko frytkami z żółtym serem, a ja chili con carre. Po spróbowaniu, wszystkie spojrzałyśmy na siebie z przerażonymi minami. Moje chili smakowało jak wodzianka ze starego byczka, taka 2-3 dniowa już- więc kwaśna Ratujcie bo go pobiję Nie powiem,buzia na kłódkę , Nelle i Kasiopea trafiły gorzej, bo ich frytki były twarde jak kamyki a ser nie miał zamiaru choć trochę się roztopić nie ma mowy . Pomyślałam, ze może panowie dadzą sobie z tym radę, jednak wezwani na pomoc elfy i Sarnond też mieli duże trudności z opróżnieniem talerzy wszystko mi się pomieszało :|
Do końca trwania konwentu zatem żywiłam się muffinkami (rodzaj magdalenek) i wodą mineralną. głową w mur A chłopaki słodyczami i colą. Czasem udało się dorwać kanapkę albo skoczyć do centrum do Tesco po crossainty, czyli po naszemu Z przymrużeniem oka kloszardy Język W niedzielę wszyscy mieliśmy tego jedzenia serdecznie dość i kiedy Michałek nieoczekiwanie wyciągnął wieczorem pomidory, wszyscy rzucili się na nie z okrzykiem "pomidor Love Zdziwienie skąd je masz??? Jestem rozwalony"

W międzyczasie Sarnod miał bardzo owocne w skutkach spotkanie sam na sam z Priscillą Tolkien - ale nie będę mu psuć opowieści, niech sam zrelacjonuje, tym bardziej, ze wychodzi mu to świetnie wieeeeeeeeeelgachny uśmiech

Po doświadczeniach kafejkowych pobiegłam na bardzo interesujący wykład Patty Howerton z Montana Tolkien Society, zatytułowany : J.R.R Tolkien and The Lord of the Rings: An inspiration for education. Patty bardzo interesująco opwiadała o doświadczeniach ich stowarzyszenia, w propagowaniu Tolkiena w amerykańskich szkołach. Po nim wróciłam do Dealer's Roomu, bo akurat przypadał mój dyżur i kupiłam parę kolejnych publikacji. Trochę żałowałam, że przegapiłam prelekcję Anny Smol, Male Friendship in The Lord of The Rings. Ale w tym czasie siedziałyśmy z Nelle w opustoszałej kafejce i skracałyśmy moją (wciąż za długą) prelekcję. Tylko dzięki Nelle mój niedzielny odczyt nie okazał się niewypałem, bo dzięki jej uwagom na temat stawiania akcentu i wymowy niektórych słów udało mi się nawet całkiem płynnie ją przeczytać. Niniejszym, wszem i wobec, jeszcze raz serdecznie Ci Nelle dziękuję uwielbiam/kocham to, jestem szczęśliwy kwiatek dla ciebie, dziękuję
Dowiedziałyśmy się także, że specjalnie dla Priscilli Tolkien zamknięto Art Show i zgadnijcie jaka praca Kasiopei spodobała jej się najbardziej? wieeeeeeeeeelgachny uśmiech http://www.tolkien.com.pl/kasiopea/strony/monidlo.htm Jak mówił Mike Johnson, ktróry ją oprowadzał - powiedziała" Looks very dramatic" wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
Późnym wieczorem, całą grupą, zmęczeni całodziennym bieganiem po uniwersytecie, postanowiliśmy zrezygnowac z ostatniego wykładu, na który wielu uważało za interesujący: "Tolkien's Elves and the Tuata de Dana: a reading of Celtic myth's in Tolkien's works" i powlec się do hotelu. co za nudy
Jednogłośnie stwierdziliśmy, że organizacja imprezy pozostawia wiele do życzenia. Nieoznaczone sale, z których niemal każda mieściła się w innej częsci budynku, 5 minutowe przerwy, nie starczające zupełnie na przejście z parteru na szóste piętro lewego skrzydła, powodujące prawdziwe korowody spóźnialskich, czasami przedłużające się pytania z sali, które - choć interesujące- zmuszały do wyjścia przed końcem prelekcji, zeby zdążyć na następny wykład, niedostosowane sal do wielości i zapotrzebowań, bardzo często zdarzało się, ze na wykład wiele osób nie zostawało wpuszczonych, tym, co się nie zmieścili, nie pozwolono nawet siedzieć na schodach czy słuchac przed drzwiami, powołując się na względy bezpieczeństwa. Innym utrudnieniem były wykłady z mikrofonami czy slajdami, z którymi to urządzeniemi panowie techniczni codziennie mieli kłopoty. wszystko mi się pomieszało Na szczęście same prelekcje były bardzo ciekawe i wartościowe. Ja najbardziej żałuję straconej sobotniej parodii Sillmarillionu, które elfy, Kasiopea i Nasturcja bardzo barwnie opowiadały. Zapamiętałam z ich opowieści dętkę od roweru udającą Pierścień Barahira oraz Ulma, którego prezentował wielki, nadmuchany pingwin Jestem rozwalony

c.d.n Uśmiech Saurona ;D
_________________
Gwiazdy były dalekie...
Niebo się otwarło
jak gdyby dłoń nieśmiała,
blask się do niej garnął...

~~~~~~~~
Almanach Tolkienowski Aiglos
Eldalairië
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.