Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Wszystkie drogi są teraz zakrzywione." Dunedainowie, Silmarillion


pokaż tylko ten wpis  Temat: HoME nie tylko dla orłów 
Autor Wiadomość
Nifrodel
Administrator


WpisWysłany: 23-05-2005 09:48    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem

Dla tych, którzy chcą przeczytać fragmenty The History of Middle-earth, a kiepsko sobie radzą z językiem angielskim, wklejam tutaj dwa z moim zdaniem najważniejszych esejów Tolkiena, zatytułowane: Opowieść Adanel oraz Athrabeth Finrod an Andreth. Teksty wchodzą w skład X tomu HoMe, zatytułowanego: Morgoth's Ring (niedługo na Innym Świecie pojawi się obszerniejsze streszczenie tej ksiegi Elfik ) i tłumaczone sa przez Ryszarda Derdzińskiego Galadhorna. Można je przeczytać w sieci na stronie Niezapominki.


Oba teksty są niezwykle ważne dla zrozumienia statusu Ludzi i Elfów w tolkienowskim świecie. Pierwszy tekst, Opowieść Adanel, przedstawia najwcześniejszą historię Ludzi i ich zdeprawowania przez Melkora.

Opowieść Adanel


J.R.R Tolkien, HoMe, t. X, Opowieść Adanel napisał(a):
W końcu Andreth zachęcona przez Finroda rzekła: - Oto opowieść, którą usłyszałam od Adanel z Domu Hadora.

‘Powiadają, że Nieszczęście nadeszło u samych początków historii naszego ludu, nim umarł pierwszy człowiek. Przemawiał do nas Głos, a myśmy słuchali. Głos ów powiedział: Jesteście moimi dziećmi. Posłałem was byście tutaj zamieszkali. Z czasem weźmiecie w dziedzictwo całą Ziemię, wpierw jednak musicie być dziećmi i uczyć się. Wzywajcie mnie, a ja was wysłucham; bo ja czuwam nad wami.

W naszych sercach rozumieliśmy co mówił Głos, choć brak nam było jeszcze słów. A potem obudziło się w nas pragnienie mowy i poczęliśmy stwarzać słowa. Było nas jednak niewielu, a świat był wielki i nieznany. Mimo, iż bardzo pragnęliśmy zrozumieć, nauka była trudna, a stwarzanie słów było powolną pracą.

Wówczas też często wzywaliśmy owego Głosu, a on nam odpowiadał. Rzadko jednak odpowiadał na nasze pytania i mówił wtedy: Spróbujcie wpierw sami znaleźć odpowiedź. Albowiem będziecie mieć radość w znajdywaniu, i w ten sposób wyrośniecie z dziecięctwa i staniecie się mądrzejsi. Nie chciejcie przestać być dziećmi przed wyznaczonym czasem.

Ale myśmy się spieszyli i pragnęliśmy podporządkować wszystko naszej woli. I w naszych umysłach przebudziły się kształty wielu rzeczy, które pragnęliśmy tworzyć. A wtedy rozmawialiśmy coraz rzadziej i rzadziej z Głosem.



Wtedy pośród nas pojawił się on - z wyglądu jak my, ale potężniejszy i piękniejszy; i powiedział, że przybywa do nas ze współczucia. Nie powinno się was pozostawiać samych, bez wskazówek - powiedział. Świat jest pełen cudownych bogactw, których rozum nie ogarnie. Moglibyście mieć pożywienie bardziej obfite i smakowitsze niż te ubogie rzeczy, które teraz spożywacie. Moglibyście mieć domostwa wygodne, w których utrzymywalibyście światło i z których wyrzucilibyście noc. Moglibyście nawet nosić takie szaty jak ja.

Wtedy spojrzeliśmy i oto nosił on świetliste szaty, które połyskiwały jak srebro i złoto, a na głowie nosił on koronę i drogocenne kamienie we włosach. Jeśli chcecie być jak ja - powiedział - ja będę was nauczał. I obraliśmy go sobie za nauczyciela.

Nie był tak skory, jak mieliśmy nadzieję, do nauczania nas sposobów odkrywania i tworzenia dla siebie rzeczy, których pragnęliśmy, choć rozbudził w naszych sercach wiele pragnień. Ale gdy u kogoś rodziła się nieufność bądź niecierpliwość, on przynosił i stawiał przed nami wszystko czego chcieliśmy. Jam jest Dawcą Darów - mówił - i darom nie będzie końca dopóki pokładacie we mnie ufność.

A zatem obdarzyliśmy go czcią, a on nas zniewolił. I zaczęliśmy zależeć od jego darów, bo obawialiśmy się powrotu do życia ich pozbawionego, które teraz zdawało nam się ubogie i trudne. I wierzyliśmy wszystkim jego naukom. Bo bardzo pragnęliśmy mieć wiedzę o świecie i jego istocie: o czworonogach i ptakach, i o roślinach, które porastają Ziemię, o naszych własnych początkach, o świetle z nieba i o niezliczonych gwiazdach, i o Ciemności, w której są one osadzone.

Wszystko, czego nauczał zdawało się dobre, bo posiadał on wielką wiedzę. Ale wciąż więcej i więcej opowiadał o Ciemności. Najpotężniejsza ze wszystkiego jest Ciemność - mówił - bo nie ma ona granic. Ja przyszedłem z Ciemności, ale to ja jestem Jej panem. Albowiem to ja stworzyłem Światło. Ja stworzyłem Słońce i Księżyc i niezliczone gwiazdy. Będę ochraniał was przed Ciemnością, która mogła by was pochłonąć.

Wtedy zwróciliśmy się ku Głosowi. Ale twarz naszego mistrza zmieniła się strasznie; był on bowiem zagniewany. Głupcy! – rzekł – To Głos Ciemności. Chce on nas rozdzielić, bo pragnie was pożreć.



I wtedy odszedł i nie widzieliśmy go przez długi czas, a bez jego darów byliśmy ubodzy. I nadszedł kiedyś dzień, gdy nagle blask Słońca począł blednąć, aż zgasł całkowicie, a wtedy wielki cień spowił cały świat; wszystkie zwierzęta i ptaki były w trwodze. Wtedy on powrócił, idąc poprzez mrok jak jasny ogień.

Upadliśmy na twarz. Są wśród was wciąż tacy, którzy słuchają Głosu - powiedział - i dlatego jest On coraz bliżej. Wybierajcie! Możecie mieć Ciemność za swego Pana, albo możecie mieć Mnie. Ale jeśli nie obierzecie sobie Mnie za waszego Pana i nie przysięgniecie Mi służyć, odejdę i opuszczę was - albowiem mam też inne królestwa i inne siedziby, i nie potrzeba mi Ziemi ani was.

Wtedy w przerażeniu powiedzieliśmy wszystko tak, jak on nakazał: Tyś naszym Panem; Tobie tylko będziem służyć. Wyrzekamy się Głosu i nigdy więcej go nie posłuchamy.

Niech też tak będzie! - powiedział on - Teraz zbudujcie mi dom na wzniesieniu i nazwijcie go Domem Pana. Tam też będę przybywał, gdy tylko będę chciał. Tam też będziecie Mnie wzywać i kierować do Mnie wasze prośby.

A kiedyśmy pobudowali wielkie domostwo, on przyszedł i stanął przed wysokim siedziskiem, a dom ogarnęły jakby jasne płomienie. Teraz - powiedział - niech wystąpią ci, którzy wciąż słuchają Głosu!

Było kilku takich, ale ze strachu pozostali cisi i nic nie odrzekli. – Teraz pokłońcie Mi się i złóżcie mi hołd! - powiedział. I wszyscy mu się pokłonili aż do ziemi mówiąc: Tyś jest Jedynym Potężnym, a my do Ciebie należymy.

A wtedy on wzniósł się jakby w wielkim ogniu i dymie, a nas oparzyła fala gorąca. I nagle on zniknął i stało się ciemniej niż nocą; i uciekliśmy z Domu.



Odtąd zawsze żyliśmy w wielkim strachu przed Ciemnością. On zaś rzadko nas nawiedzał w pięknej postaci i rzadko przynosił nowe dary. Gdy w wielkiej potrzebie odważyliśmy się przyjść do Domu, by błagać go o pomoc, słyszeliśmy jego głos i otrzymywaliśmy polecenia. Ale teraz kazał on nam zawsze coś uczynić albo przynieść mu jakiś dar, zanim on wysłucha nasze prośby. I polecenia te stawały się coraz okropniejsze, a dary trudniejsze do zdobycia.

Nigdy więcej nie usłyszeliśmy już pierwszego Głosu, z jednym wyjątkiem. W ciszy nocy przemówił On tymi słowy: Wyrzekliście się Mnie, ale Moimi pozostajecie. Ja dałem wam życie. Teraz stanie się ono krótsze, a każdy z was po chwili przybędzie do Mnie, aby dowiedzieć się kto jest waszym Panem - czy ten, którego czcicie, czy Ja, którym go stworzył.

Wtedy nasza trwoga przed Ciemnością wzrosła. Bo uwierzyliśmy, że Głos ten pochodził z Ciemności spoza gwiazd. I niektórzy z nas umierali w strachu i mękach, obawiając się odejścia w Ciemność. Wtedy wezwaliśmy naszego Mistrza, aby wybawił nas od śmierci, ale on nie odpowiedział. Gdyśmy jednak przyszli do Domu i wszyscyśmy się tam pokłonili, on w końcu przybył, potężny i wielki, ale twarz jego był a okrutna i próżna.

- Teraz do Mnie należycie i musicie wykonywać Moją wolę - powiedział - Cóż Mnie obchodzi, że umieracie, i że odchodzicie by zaspokoić głód Ciemności. Inaczej zbytnio byście się namnożyli, pełzając po Ziemi jak wszy. Ale jeśli nie będziecie spełniać mojej woli, spotka was mój gniew i pomrzecie jeszcze szybciej, bo ja was pozabijam.



Odtąd dotykały nas ciągle straszne nieszczęścia: słabość, głód i choroba, a Ziemia i wszystko, co jest na niej, obróciło się przeciw nam. Ogień i Woda zbuntowały się przeciwko nam. Ptaki i zwierzęta trzymały się od nas z dala, a gdy bywały na tyle silne, atakowały nas. Rośliny zaczęły wydawać przeciw nam trucizny, i z obawą spoglądaliśmy w cienie pod drzewami.

Wtedy poczęliśmy tęsknić za takim życiem, jakie było naszym udziałem nim nasz Mistrz się pojawił. I znienawidziliśmy go, ale obawialiśmy się go tak samo jak Ciemności. I wykonywaliśmy jego nakazy, a nawet więcej. Czyniliśmy wszystko, choć było to złe, gdy tylko zdawało nam się, że go to zadowoli, w nadziei, że uśmierzy on nasze cierpienia, albo co najmniej, że nas nie pozabija.

Dla wielu z nas wysiłki te okazały się próżne. Ale niektórych począł on wyróżniać: tych najsilniejszych i najbardziej okrutnych i tych, którzy najczęściej przybywali do Domu. Obdarzał ich dobrami i wiedzą, którą utrzymywali w sekrecie. I odtąd byli oni potężni i pyszni, i zniewolili nas oni tak, że nie było dla nas spoczynku od prac pośród naszego nieszczęścia.

Wtedy powstali pośród nas tacy, którzy otwarcie w rozpaczy mówili: Teraz w końcu wiemy kto kłamał i kto pragnął nas pochłonąć. Nie był to pierwszy Głos. To ów Mistrz, któregośmy sobie obrali jest Ciemnościami. I nie opuścił on ich, jak powiedział, bo on wciąż w nich mieszka. Nie będziemy służyć mu już nigdy więcej! On jest naszym Nieprzyjacielem.

Wtedy ze strachu, aby on ich nie usłyszał i nie ukarał nas wszystkich, pozabijaliśmy tych, których zdołaliśmy złapać. Na tych zaś, co uciekli urządziliśmy łowy, a gdyśmy kogo złapali, nasi zwierzchnicy, jego przyjaciele, nakazali zaprowadzić takiego do Domu i tam zadać mu śmierć w ogniu. To miało go zadowolić, jak mówili jego przyjaciele. I zaprawdę zdało się przez chwilę, że uśmierzono nasze cierpienia.



Ale powiadają, że było kilku, którzy nam umknęli, i odeszli ku odległym krainom uciekając przed cieniem. Ale nie umknęli oni gniewowi Głosu; albowiem to oni też budowali Dom i przed nim się kłaniali. I w końcu przybyli oni ku krawędzi lądu i ku brzegom nieprzekraczalnych wód; ale spójrzcie! Nieprzyjaciel był tam już przed nimi.’


tłumaczył Ryszard Derdziński

_________________
Gwiazdy były dalekie...
Niebo się otwarło
jak gdyby dłoń nieśmiała,
blask się do niej garnął...

~~~~~~~~
Almanach Tolkienowski Aiglos
Eldalairië
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.