Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Współczuje ślimakom i wszelkim stworzeniom, które dźwigają swoje domy na własnych plecach." Frodo, Władca Pierścieni


pokaż tylko ten wpis  Temat: Tolkiena rozważania o miłości 
Autor Wiadomość
Nifrodel
Administrator


WpisWysłany: 21-12-2004 15:08    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem

Myślę, ze wato spojrzeć na to zagadnienie przez pryzmat czasów, w których żył Tolkien i przez pryzmat jego biografii.
Ideałem kobiecości wtedy była dziewczyna, którą charakteryzowały następujące cechy: delikatność, uległość, przywiązanie i oddanie sprawom domu, rodziny, marzycielskość, brak ambicji oraz brak niepokojów natury seksualnej, ale też kapryśność czy też zmienność nastrojów. Czasy wiktoriańskie charakteryzował też obłudny rygoryzm obyczajowo moralny. A jednak bohaterki tolkienowskie nie sa ucieleśnieniem tych ideałów Nie Nie Jestem za . Często sa przecież aktywne, niepokorne (jak Lúthien, Haletha, Morwena i Eowina), ambitne ( jak Galadriela, Ardehela, czy Beruthiel, mądre i odważne- jak Galadriel, Idril i Adaneth, kapryśne - jak Ardehel, często dumne i uparte jak np. Ancalimë i Erendis, bywają też złośliwe i skąpe - jak Lobelia, a nawet zbyt gadatliwe- jak Ioreth. W gruncie rzeczy mało jest eterycznych i zwiewnych laleczek, mdlejących co chwila, wywracających oczkami i przebierających nogami, kiedy pojawia się w pobliżu rycerz z bajki Język Może Tolkienowi wcale nie podobał się wiktoriański ideał kobiecości? Język
Rzecz jasna delikatne dziewczątka tez mozna znaleźć- wystarczy przypomnieć Finduilas, matkę Boromira i Faramira, Arwenę.Ale są one w zdecydowanej mniejszości! Uśmiech
Kobiety tolkienowskie mają wyraźne osobowości, nie są to sztampowe, "papierowe" postacie.

Ale w zestawieniu z tymi kobietami mężczyźni również nie wypadają blado Uśmiech Jestem za . To nie do końca tak, że tylko kobiety poświęcają się w imię miłości. Przykład Berena pokazuje, że podejmuje się dla Lúthien misji beznadziejnej, wyrwania Silmarila z korony Morgotha. A kiedy ona ocala go z lochów Saurona, chce poświęcić własne szczęście, odprowadzić ją bezpieczną do Doriath i dotrzymać przyrzeczenia, które zobowiązał się wypełnić, by być z ukochaną kobietą, by ona mogła żyć w kraju rodzinnym, który kocha.
Podobnie Aragorn, czeka na decyzję Arwen aż 74 lata, a na szansę małżeństwa jeszcze dłużej. Czyż nie jest to ogromne poświęcenie? Ciche, wytrwałe dążenie do celu, który nie tylko nie jest jasno określony (jak w przypadku Berena), ale w dodatku może nigdy się nie urzeczywistnić.
A Amroth? On także czeka, aż Nimrodel zdecyduje się go poślubić, organizuje statek, na którym mogą razem odpłynąć, a kiedy wiatry spychają okręt na pełne morze, poświęca życie, by dotrzeć do ukochanej.
Czy Gwindor w obronie Finduilas nie traci życia, czy nie zaklina Túrina, by przede wszystkim ją ratował? Czy Gorlim po zniknięciu Eilineli nie wyprawia się na samotne, długie wędrówki, by ją odnaleźć? Czy nie zdradza nawet swoich najbliższych towarzyszy, aby ją ocalić?
Czy Elwë dla Meliany nie opuszcza swojego ludu oraz nie zarzuca planu dotarcia do Valinoru? Uśmiech

Rzeczywiście, jak zauważyła Indis, coś co u Tolkiena nie zdarza się w ogóle, to motyw zdrady mężczyzny lub kobiety. Owszem, są zdrady przyjaciół, zdrada ideału i sprawy, o którą się walczy, zdrada całego ludu - ale nie ma zdrady fizycznej Uśmiech Saurona ;D Być może jest to własnie wpływ wiktoriańskiego wychowania? A może w Śródziemiu nie dochodziło do zdrad? Uśmiech
Elfy, trzeba zauważyć, wybierały sobie jednego partnera na całe życie (za drobnym wyjątkiem Finwë, potwierdzającym regułę). Z kolei pośród Ludzi nie pamiętam przypadku, kiedy mężczyzna zdradza kobietę lub odwrotnie Uśmiech Saurona ;D Bardzo jest to znamienne, szczególnie w świetle Listów, gdzie Tolkien wypowiada się, że mężczyźni są z natury poligamiczni Ratujcie bo go pobiję

Natomiast jeśli chodzi o dramatyczną miłość Adaneth do Aegnora, nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że Aegnor nie chciał się związać z Adaneth "w trosce o jakość wspomnień". Przecież ich spotkanie nastąpiło jeszcze przed historią Berena i Lúthien, w których historii wyraźne jest podkreślone, że była to sprawa przeznaczenia.
Finrod mówi Adaneth, ze nie godzi się, by śmiertelnicy wiązali się z nieśmiertelnymi, i niewątpliwie ma rację. Nie każdemu jest dana łaska, jak Lúthien, która może wybrać los śmiertelniczki.
Jednocześnie, skoro takie miłości zdarzały się, to, czy w świecie, w którym istnieje przeznaczenie, nie można wysnuć wniosku, ze Ilúvatar na taką miłość pozwolił? I zostawił Aegnorowi i Adaneth wybór. Może, gdyby zdecydowali się oni być razem na przekór wszystkiemu, byliby kolejną wielką parą, która dostąpiłaby łaski? Może i wobec nich mówiłoby się o przeznaczeniu? mam pomysł!!!
Nie jest to przypadek prosty, przecież Aegnor wyrzeka się miłości nie tylko "dla dobra" Adaneth, ale również mając na względzie kulturę, w której został wychowany, i która zabrania brania na siebie zobowiązań w czasie wojny. Może przeczuwa też rychłą śmierć? Nie chce jej związywać słowem, by nie była samotna do końca życia, by znalazła szczęście wśród Ludzi, którego przy jego boku nie zaznałaby wiele?
Oczywiście argumenty Adaneth też są poruszające i smutne. I myślę, ze właśnie to, ze Tolkien dał głos przede wszystkim jej, przekazuje, ze warto walczyć o swoje szczęście i miłość, choćby na przekór całemu światu Uśmiech
_________________
Gwiazdy były dalekie...
Niebo się otwarło
jak gdyby dłoń nieśmiała,
blask się do niej garnął...

~~~~~~~~
Almanach Tolkienowski Aiglos
Eldalairië
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.