Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"To bardzo długa historia. Gdybym chciał opowiedzieć ci wszystko, siedzielibyśmy tutaj dopóty, póki wiosna nie zamieniłaby się w zimę." Gandalf do Froda, Władca Pierścieni


pokaż tylko ten wpis  Temat: Mandos, nie Mandos - ot i pytanie. 
Autor Wiadomość
Nifrodel
Administrator


WpisWysłany: 09-12-2004 19:08    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem

Nellelórë napisał(a) (zobacz wpis):

Po wielkiej migracji na pokładzie przyszłej Tol Eressei Z przymrużeniem oka do końca Pierwszej Ery do Amanu nie mógł dotrzeć żaden żywy elf, można się tam było dostać tylko umierając.


To nie tak, ze żaden Elf nie mógł dotrzeć do Amanu Nie Nie Jeśli tylko chciał, podróż nie nastręczała poważniejszych trudności. Mógł udac się na nadbrzeża, do Falathrimów i zbudować sobie statek. Między ujściem Gwathló a Ethir Anduin znajdował się kolejny port Elfów, z którego mogli korzystać Nandorowie. To prawda, ze masowo Nandorowie i Sindarowie zaczęli odpływać dopiero w II i III Erze, ale to nie znaczy, że nie mieli takiej możliwości. Uśmiech
To była jednak sprawa chęci, a może nawet coś więcej....może Ci, w których obudziała się tęsknota za morzem, (jak u Legolasa) nie mogli jej niczym ukoić? Może byli i tacy, którzy zaczarowani opowieściami Noldorów o Błogosławionych Krajach, postanowili tam odpłynąć?
Skoro byli tacy w Amanie, którzy chcieli dopłynąć do Śródziemia, dlaczego nie mieli istnieć Ci, którzy postanowili zobaczyć Aman? Uśmiech Saurona ;D

Nellelóré napisał(a):
Dlatego Sindar z Doriath czy Nargothrondu, podobnie jak którykolwiek Avari, mógł, odrodziwszy się, bardziej mieć poczucie, że żyje w raju wśród przodków, niż że jest nadal żywy i w żywym świecie. Ufortyfikowanie Valinoru oznaczało dla elfów ze Śródziemia tylko jedno: miały nigdy żywe nie postawic stopy na brzegach Amanu.


Nie rozumiem Zdziwienie Co miał zakaz nałożony na Wygnańców wspólnego z prostą drogą dostępną wszystkim innym Elfom?
To Wygnańcy i ich potomkowie napotykali na niesprzyjające wiatry. np. Voronwë należał do plemienia Noldorów (choć po matce był Sindarem) i wyruszył statkiem z przystani Círdana w wyraźnym celu poszukiwania Zachodu, a więc wbrew zakazowi. Jak twierdzi, "żadna fala nie zatopi okrętu Telerich" zatem są one pod ochroną Ulma i Ossego.
Voronwë wyraźnie mówi, ze droga na zachód jest zamknięta dla Noldorów, a nie dla wszystkich Elfów:

J.R.R. Tolkien, Niedokończone Opowieści napisał(a):

Ale Wiekie Morze straszne jest, Tuorze synu Huora, i nienawidzi Noldorów, będąc narzędziem Klątwy Valarów. Kryje też w sobie gorsze rzeczy niźli śmierć w odmętach: nienawiść, samotność i obłęd; grozę wiatru i sztormu, ciszę i cienie, które odbierają wszelką nadzieję i chęć życia. Obmywa wiele wybrzeży, pełnych dziwów i zła, wiele też groźnych, straszliwych wysp wyłania się z otchłani. Nie będę nużył twego serca, synu Śródziemia, opowieścią o trudach siedmiu lat na Wielkim Morzu.
Przemierzyliśmy je od Północy aż na Południe, lecz nigdy nie dotarliśmy na Zachód. Ta droga jest bowiem dla nas zamknięta.


"Dla nas" znaczy dla Noldorów, którzy szukają drogi na Zachód.
Zatem można przypuszczać, ze byli Lindarowie (Teleri), którzy do Amanu dotarli w I Erze. Uśmiech Saurona ;D

Nellelóré napisał(a):
Jak pisze Sarnond, jest bardzo możliwe, że Mandos wiedział, że granica nie będzie zamknięta na zawsze, i że wkrótce (no, może trochę później niż wkrótce) wszystkie elfy znajdą się w Amanie.


No nie tak prędko Elfik Niektóre, jako dusze moga odmówić wezwania do Mandosu i błąkąć się niemal bez końca, aż do Przemiany Świata. Uśmiech Saurona ;D

Nellelóré napisał(a):
Ale przed Sindarem, który tam trafił w Pierwszej Erze i przed nią, ta wiedza była zamknięta. Podobnie ci, których zostawiał w, dajmy na to, Nargothrondzie, zdawali sobie sprawę, że swego zmarłego nigdy już nie ujrzą, bo nawet przez obwarowaniem Valinoru nikt nie wypływał ze Śródziemia, by dotrzeć do Amanu, choć jego granice teoretycznie były otwarte, prawda?


A ja wcale nie jestem pewna, ze nikt nie wypływał. Nie Nie
Dlaczego rodzina takiego zmarłego Elfa, nie widząc sensu trwania w Śródziemiu, nie miałaby podążyć do Amanu? Uśmiech Círdan budował statki dla wszystkich Elfów, które chciały podążyć do Błogosławionych Krajów, większe i mniejsze Uśmiech
A Elfy szybko się uczyły sztuki żeglarskiej:

J.R.R. Tolkien, Niedokończone Opowieści napisał(a):

Słone morskie powietrze na nowo przebudziło we mnie ducha plemienia matki. Z radością oglądałem morskie fale, ucząc się sztuki żeglarskiej tak łatwo, jakbym znał ją już wcześniej. Kiedy więc przygotowano ostatni, największy okręt, z zapałem wyruszyłem w drogę, powtarzając sobie w myślach: "Jeśli słowa Noldorów są prawdą, na Zachodzie kwitną łąki, z którymi Kraina Wierzb nie może się równać.


Nellelóré napisał(a):
W tym wszystkim chodziło mi głównie o to, że dla elfów w owych czasach wcale nie było takie oczywiste to, że odrodzenie oznacza powrót do dawnego życia. Niekoniecznie. Urodzony już w Śródziemiu elf, gdy został zabity, przybywał do kraju, którego zupełnie nie znał, do istot, których wczesniej nie widział. No i jest jeszcze nieśmiertelna kwestia elfich małżeństw. Jesli jeden z małżonków zginął w owych czasach w Śródziemiu i odszedł do Mandosa, a drugi został, oboje mogli się czuć rozdzieleni na wieczność, chyba żeby ten drugi w rozpaczy się zabił, byle dołączyć do pierwszego w Amanie. Czy wtedy nie wydawało się to jedyną opcją?


Ja jednak myślę, że wraz z przybyciem do Śródziemia Noldorów, wiedza o Amanie, o śmierci i odrodzeniu się ciał bardzo szybko rozeszła się wśród innych Elfów z Beleriandu.
Z kolei Morgoth nie buszował w Eriadorze, tamtejsze Elfy, choć może mniej poinformowane, mogły czuć się z kolei bezpieczne Język

Nellelóré napisał(a):
Obojga nie obowiązywało prawo, któremu podlegali na przykład Finwe i Miriel - w naszym wypadku i jedno, i drugie żyło, a że mogli się nie spotkać może już nigdy, przedzieleni wielkim oceanem - no cóż, to ryzyko wliczone w życie... To też między innymi miałam na myśli, mówiąc o wiecznej samotności takiego elfa, który się wtedy odrodził w Amanie. Nie mógł mieć nadziei, że druga połówka do niego kiedykolwiek dołączy, ani że będzie mógł sobie znaleźć jakąś inną Z przymrużeniem oka


Myślę, że w Amanie ( a także w Mandosie) Elfy miały wiedzę o regułach odrodzenia. Mandos z pewnością każdej duszy jasno komunikował, dlaczego tu się znalazła i jak długo zostanie. A także, ze rozłąka z rodziną nie będzie trwała wiecznie.
Masz rację, ze taki Elf mógł czuć się samotny. Smutek
Jednak były przecież takie rodziny, które rozłączały się na długi czas z własnej woli. Przykładem był Elrond i Celebriana, podobnie Finrod i Amarië...Dla Elfów tysiąc lat, to jak dla ludzi 10... Uśmiech Saurona ;D Penelopa czekała więcej Język i jakoś to znosła Z przymrużeniem oka Elfik

Nellelóré napisał(a):
Chyba, żeby Mandos pocieszał takiego elfa: nie martw się, wszyscy myślą, że nikt już do nas tu żywy nie przypłynie ze Śródziemia i że jesteśmy odgrodzeni na wieki, ale powiem ci w tajemnicy, że kiedyś narodzi się taki, którego nazwą Earendilem.... Z przymrużeniem oka Hmm... nie, nie sądzę. To proroctwo zarezerwowane było dla innych Valarów. Biedny elf był raczej trzymany w niepewności. Czy też raczej w pewności co do tego, ze zawsze będzie sam. Smutek


W świetle tego, ze Sindarowie, Nandorowie, Flathrimowie i Avari mieli wolny wstęp do Amanu, "rozłąka na wieczość" jest problemem raczej wyolbrzymionym.
Prawdziwą tragedię przeżywały raczej rodziny Wygnańców, którzy mogli przypuszczać, ze klątwa nałożona na ich współbraci nigdy nie zostanie cofnięta a także Elfy, które na zawsze rozstawały się z tymi, którzy postanowili wybrać los śmiertelnych Smutek . Noldor-Wygnaniec dostawał się z powrotem do Amanu poprzez śmierć, (zatem jednak jakoś się dostawał, mimo zakazu Z przymrużeniem oka ) a dla Elfa i Człowieka nie było szansy ponownego spotkania aż do przemiany świata. Niebieski ze smutku
_________________
Gwiazdy były dalekie...
Niebo się otwarło
jak gdyby dłoń nieśmiała,
blask się do niej garnął...

~~~~~~~~
Almanach Tolkienowski Aiglos
Eldalairië
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.