Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

"Pośród Mędrców tylko ja badam sprawy hobbitów: to skromna gałąź wiedzy, lecz pełna niespodzianek." Gandalf, Władca Pierścieni


pokaż tylko ten wpis  Temat: Mandos, nie Mandos - ot i pytanie. 
Autor Wiadomość
Nifrodel
Administrator


WpisWysłany: 07-12-2004 16:50    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem

Nellelórë napisał(a) (zobacz wpis):

A więc odrodzone elfy opowiadają, że są w Mandosie też liczni Alamanyarowie, czyli elfy "nie z Amanu" (w przeciwieństwie do Amanyarów, elfów, które dotarły do Amanu). Ale dowiedzieć się od nich czegos więcej na ten temat - jak tam dotarły, czy miały opory - nie sposób, bo w Halach Mandosa dusze właściwie się ze sobą nie porozumiewają, preferując samotność. Ciekawe jednak, gdzie się dokładnie odradzał taki elf, który umarł w Śródziemiu, i którego fea pofrunęła do Mandosa. Elfy przypływające ze Śródziemia w Drugiej i Trzeciej Erze mogły się osiedlać tylko na Tol Eressea - a fear powracające z Mandosa?


Prawdopodobnie nie dotyczyły ich już zakazy, bowiem były to dusze uwolnione ze zła, żalu, zazdrości czy pogardy w stosunku do żyjących.

Cytat:
Co jeszcze bardziej interesujące, to gdzie odradzali się na przykład Sindarowie, którzy zginęli w Śródziemiu w Pierwszej Erze. Wiadomo, że elfy odradzały się w Amanie, że nie powracały między "swoich" do Śródziemia, najwyraźniej wolały czekać na nich, aż przypłyną - ale w Pierwszej Erze?


Nie tyle, nie wolały wracac do Śródziemia, co raczej nie mogły (chociaż, mogły tez nie chcieć Uśmiech Saurona ;D , kiedy ich ukochane siedziby zostały zniszczone, mogły nawet nie mieć dokąd wracać Smutek ). Droga ze Śródziemia do Amanu była otwarta dla wszystkich Elfów (oprócz Wygnańców), natomiast droga z Amanu do Śródziemia otwarta tylko dla nielicznych, wysłanych ze specjalną misją wspierania tych, którzy zmagali się z Sauronem. Właściwie oprócz Glorfindela nie znamy Elfa, który wrócił z Amanu w II Erze.

Cytat:
jeszcze nie wiadomo było zbyt dobrze o skutkach zbyt długiego przebywania elfów w Śródziemiu i o grożącym im uwiądzie, i taki odrodzony w Amanie Sindar mógł równie dobrze przypuszczać, że do końca Ardy nie zobaczy nikogo z rodziny ani przyjaciół, którym do Amanu jeszcze się wtedy nie śpieszyło, a gdyby nawet, droga i tak była zamknięta. A jednak tylko Glorfindel wrócił później do Śródziemia, nikt nie odrodził się ponownie w Doriath czy Nargothrondzie. Być może w owych czasach mało było elfów bez winy wymagającej dłuższej pokuty, ale mamy wzmiankę o tym, że pobyt w Mandosie mógł trwać nawet zaledwie kilka dni, i jednak musiało być i wśród Sindarów paru takich, którzy zginęli, nie zdążywszy poważnie nabroić Z przymrużeniem oka, i nie musieli przebywać w Mandosie zbyt długo. Ciekawi mnie po prostu, jaką widzieli przed sobą perspektywę, gdy już się odrodzili w owych czasach. Samotność w Amanie po kres Ardy?


Dlaczego nieznanych? Uśmiech Wielu Telerich, którzy stali się Falmarimi było braćmi Sindarów (Sindarowie- Lud Elwë, Falmari - lud jego brata Olwë). Poza tym w Pierwszej Erze wielu Sindarów zginęło w wyniku działań Morgotha (szczególnie z tych, którzy nie chronili się w Królestwie Doriathu za obręczą Meliany - a nawet Sindarowie z Doriath czasem pomagali Noldorom w wojnach). W wyniku zniszczenia Doriath, Nargothrondu, Gondolinu, oraz napaści na Ujście Sirionu również zginęło wielu Elfów Szarych. A po Wojnie Gniewu wielu z tych, którzy pozostali przy życiu, odpłynęło na Tol Eressëe. Reasumując, ilość Sindarów w Valinorze systematycznie się zwiększała (ginęli najczęsciej masowo), nie powinni czuć się wyobcowani i samotni. Uśmiech Saurona ;D
Ci z Telerich, którzy pamiętali Olwë, z pewnością znaleźli gościnę u Falmarich, myślę, ze również potomkowie Sindarów, którzy nie mieli "znajomych" Z przymrużeniem oka pośród innych nacji Elfów jako nieocenione źródło wiadomości o Śródziemiu chętnie wszędzie byli goszczeni i słuchani.

Cytat:
nieznanych Vanyarów, Noldorów, Telerich? Sindarskie rodziny i przyjaciele, bracia, siostry, dzieci i małżonkowie nie mogli przypłynąć do nich... jak wytrzymywali tę tęsknotę i samotność, która według tego, co wiedzieli, mogła trwać do końca świata? Dość strasznie się to wszystko jawi, gdy się trochę zastanowić... Zdziwienie hmmmm...


Ci, którzy nie zginęli w czasie zagłady Doriath, Gondolinu, Nargothrondu, zginęli podczas napaści na przystanie w Brithombarze i Eglareście - jedne z ostatnich umocnień Elfów ( a przynajmniej ostatnie znane Morgothowi). Ci, którzy ocaleli, chroniąc się na wyspie Balar i przenosząc się w deltę Sirionu, mogli zginąć potem w wyniku napaści Noldorów usiłujących odzyskać ostatniego Silmarila. Nieliczni, którzy przetrwali najazd, po Wojnie Gniewu odpłynęli, kiedy Eonwë wezwał wszystkie Elfy do Amanu. Bardzo mało Sindarów zostało w Śródziemiu w II Erze. Nic ich nie trzymało, skoro ich rodziny i bliscy znaleźli się w Amanie.
Dlatego myślę, że Sindarowie w Valinorze nie czuli się wyobcowani, koniec Pierwszej Ery oznaczał ich masową eksterminację, czy to w wyniku działań Morgotha, czy napaści Krasnoludów czy też walk z Noldorami. W II Erze nie zostało ich wielu w Śródziemiu.
A wcześniej, zanim nastąpiła zagłada Doriath, Gondolinu, Nargothrondu i inn. niewielu Sindarów traciło życie. Chroniła ich przeciez obręcz Meliany, świetnie kamuflowali się w lasach otaczających Nargothrond, lub żyli w spokoju w Gondolinie (ofkoz oprócz tych, wysłanych na Nirnaeth Arnoediad)
_________________
Gwiazdy były dalekie...
Niebo się otwarło
jak gdyby dłoń nieśmiała,
blask się do niej garnął...

~~~~~~~~
Almanach Tolkienowski Aiglos
Eldalairië
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.