Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Teraz dopiero mogli się poddać rozpaczy i płakali wszyscy długo: jedni wyprostowani i milczący, inni przypadłszy twarzą do ziemi. Dum... dum... Bębny Ucichły." , Władca Pierścieni


pokaż tylko ten wpis  Temat: Tolkiena rozważania o miłości 
Autor Wiadomość
Adunaphel
Mieszkaniec Shire


WpisWysłany: 10-06-2004 14:31    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem

Elenai napisał(a):
Czy lepiej jest zaryzykować wszystko dla miłości, czy poddać się zdrowemu rozsądkowi i uniknąć ewentualnych cierpień swoich i innych ludzi, zachować piękne wspomnienia?


Problem w tym, czy jest bedzie do wspominania cos pieknego czy tez jedynie bol utraconej milosci i zal, ze pozostala niespelniona.

I mysle, ze czesciowo odpowiadasz sama na to pytanie:

Elenai napisał(a):
Jest jeszcze jedna kwestia - czy takie wspomnienie zawsze pozostaje czyste, piękne, radosne? Np. Meaglin - niespełniona miłość przerodziłą się u niego w coś mrocznego, bolesnego.

Nie zawsze sa.

M.L. slusznie napisal “W posatci Andreth widzimy pragnnienie tej chwili zapomnienia, tej choćby najkrótszej chwili, zatracenia w uczuciu, bez myślenia o konsekwencjach, choćby tylko po to by mieć co wspominać. Wspominać, te krociutkie chwile szczęścia.”

Wiec pytaniem pozostaje czy Aegnor i Andreth w ogole tego szczescia zasmakowali, i czy pozostaly im owe piekne wspomnienia.

Z jednej strony postawe elfow w tej kwesti ukazuje dobrze wczorajszy cytat na forum, zawarty w slowach Legolasa "Szczęśliwy ten, który z własnej woli znosi ból utraty, choć mógł wybrać inaczej. A nagrodą niech będą wspomnienia, nigdy nie wygasłe i nie więdnące..." Legolas, Władca Pierścieni

Pozornie nie chodzi dokladnie o to samo, ale jest pewne podobienstwo. Gimli twierdzi, ze nie podjalby ryzyka podrozy, gdyby wiedzial ze czekaja na niego nie tylko wiadome niebezpieczenstwa ze strony Nieprzyjaciela, ale rowniez utrata wielkiego szczescia i milosci. Wolalby nigdy nie odnalezc skarbu niz go utracic. Legolas odpowiada, ze mimo wszystko dla samego wspomnienia tego szczescia warto bylo podjac ryzyko. Gimli nie jest o tym przkonany i odpowiada, ze samym wspomnieniem nie nasyci sie serca. I mowi tez cos waznego, ze moze elfom samo wspomnienie wystarcza, bo jest dla nich jak sen…

Moze tu tkwi roznica miedzy postawa elfow i ludzi czy krasnoludow, ktorzy w koncu pod tym wzgledem wiecej mieli wspolniego z ludzmi?

Andreth samo wspomnienie, ze kochala nie wystarczalo. Aegnorowi byc moze tak, skoro juz nigdy nie zwiazal sie z nikim innym. Ale juz Gimli nie zadowolil sie wspomnieniem. Na koniec odplynal do Valinoru szukajac tego, probujac odnalezc co utracil.

Przychodzi mi na mysl jeszcze jeden przyklad tym razem z filmu, rozszerzonej wersji FotR, ktore IMHO dobrze ukazuje ten sam problem. Rozmowa Elronda z Aragornem e Rivendell, gdy elf probuje odwolac sie do rozsadku Aragorna, by ten pozwolil Arwenie odplynac i zabrac ze soba wspomnienie ich milosci, gdzie pozostanie wiecznym i pieknym (evergreen). Obiezyswiat-czlowiek odpowiada: "Ale niczym wiecej niz tylko wspomnieniem”.

Generalnie problem milosc i zwiazkow u Tolkiena jest przedstawiony w sposob bardzo dojrzaly i bardzo prawdziwy. I pojawia sie tu kwestia ile tak naprawde dana osoba jest sklonna poswiecic dla milosci i dla szczesliwosci zwiazku z dana osoba.
Dlaczego rozpadlo sie malzenstwo Aldariona i Erendis? Bo nie byli w stanie poswiecic dla drugiej osoby odpowiednio swojej pasji i swojej dumy. Dlaczego oddalili sie od siebie Feanor i Nerdanel, co sprawilo, ze on zamykal coraz czesciej uszy i serce na jej slowa? Czy nie przewazyla u niego milosc do dziel wlasnych rak od milosci do swej malzonki, ktora przeciez takze kochal?
Natomiast Beren i Luthien byli sklonni poswiecic dla siebie wszystko, co zostalo im wynagodzone. Byli tez do konca szczesliwi, podobnie Arwena czy Meliana…

Z drugiej strony to prawda, ze u Tolkiena czesciej kobiety, takze elfie, sa sklonne do ryzyka i do poswiecenia w imie milosci, ale czy to rowniez nie jest bardzo prawdziwe, nie tylko w Srodziemiu?

I moim zdaniem, choc Tolkien jednoznacznej odpowiedzi nie daje, to sklania sie bardziej ku poswieceniu dla dobra zwiazku i ku walce o milosc. Przynajmniej ja tak to wszystko odbieram.
_________________

Czekaliśmy tu, na tej górze, przez całe nasze życie na kogoś, kto zapaliłby tamten stos...nareszcie nasze istnienia mają sens!

---------
Podziękowania dla Pippina od straży wzgórz sygnałowych
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.