Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Ostatni Przyjazny Dom na wschód od Morza był to dom, o którym przed laty Bilbo napisał, że jest niezrównany, czy kto lubi jeść, czy spać, czy słuchać opowieści, czy śpiewać, czy po prostu woli siedzieć i rozmyślać, czy też chciałby wszystkie te przyjemności połączyć. Wystarczyło pomieszkać tutaj, żeby wyleczyć się ze zmęczenia, lęku i smutku." J.R.R Tolkien, Władca Pierścieni


pokaż tylko ten wpis  Temat: Ludzie i Valarowie 
Autor Wiadomość
Dziki człowiek z lasu
Członek Kompanii Thorina


WpisWysłany: 08-04-2004 10:52    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem

Mam przykre wrażenie, że nie nie bardzo mogę zabierać głos w tym dziale, jako że z HOME przeczytałem jeno to, co ukazało się po polsku Smutek Niestety zbyt słabo znam angielski, by się zmieżyć z orginałem. Może kiedyś... Spróbuję jednak zmierzyć się z pytaniem M.L. na miarę mych sił i wiadomości.
M.L. pisze:
Cytat:
Earendil był czlowiekiem (nio na wpół człowiekiem Język ) i jako taki pozostawał poza jurysdykcja i władzą Valarów, że ich zakaz nie mogl po prostu zatrzymać człowieka

Koncepcja(podkreślona) moim zdaniem słuszna, ale uważam, że konkretne przykłady Tuora, Earendila czy też Ar-Pharazona można tłumaczyć inaczej, niż to podaje autor postu.
Przypadek Tuora jest o tyle wątpliwy, że nie można z całą pewnością powiedzieć, że dotarł do Valinoru.A jeśli nawet, to niekoniecznie na przekór Valarom, lecz dzięki łasce, ich bądź Iluvatara. W jednym z listów Tolkien pisze, że mógł on otrzymać dar "czasowej nieśmiertelności" (cokolwiek by to miało znaczyć). Nie sądzę, by dostąpił takiego wyróżnienia, gdyby był "nieproszonym gościem" (jak ostatni król Numenoru). Ponieważ jednak o tym przypadku wiemy najmniej, być może jest tak jak sugeruje M.L.

Co do Earendila. Chciałbym zauważyć, że tak łatwo do Amanu to on nie dotarł. Nim zdobył Silmarilion, nie udało mu się pokonać wichrów, burz, ciemności, skał i co tam było jeszcze. dopiero z klejnotem osiągnął cel. Jeśli się jednak obiektywnie spojrzy na ten przykład, można twierdzić, że te wszystkie przeszkody walczyły z elfią częścię jego natury, że gdyby był w 100% człowiekiem, w końcu przezwyciężyłby trudności. Silmaril przechylił szale na jego stronę. W ten sposób można pogodzić wpływ S. z "niezawisłością" człowieka.Jednak tak nie sądzę, a czemu o tym poniżej.

Elfy w I Erze nie mogły dopłynąć do Amanu tylko dlatego, że nie chcieli tego Valarowie. Moce świata zadbały o to, ustawiwszy między sobą a Śródziemiem łańcuch przeszkód natury, że tak powiem, mechanicznej. To nie tak , że elf nie zauważyłby Valinoru, nawet gdyby o niego zachaczył, On w ogóle nie miał możliwości dotarcia na otaczające go wody. Podobnie człowiek. Najlepiej obrazuje to sytuacja w II Erze. Przeszkody usunięte, Aman istnieje w tym świecie, elfy swobodnie płyną na Zachód. Nic nie stoi na przeszkodzie także człowiekowi. Dlatego zakazano Numenorejczykom płynąć za daleko w tym kierunku. Gdyby nie zakaz, prędzej czy później jakiś okręt ujrzałby Samotną Wyspę. Nic poza zakazem nie stoi na drodze. Gdy flota Ar-Pharazona płynie na Zachód, w każdej chwili może zawrócić. Katastrofa następuje dopiero wtedy, gdy król "bieże w posiadanie" nowy ląd.
To na razie tyle.Pozdrawiam
_________________
Na szukanie lepszego świata nie jest jeszcze za późno
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.